Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Arivald z Wybrzeża
Arivald z Wybrzeża - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Arivald z Wybrzeża

Электронная книга - «Arivald z Wybrzeża». Краткое содержание книги:

Mimo podeszłego wieku, obdarzony nadzwyczajną siłą fizyczną i niemałymi (chociaż nie popartymi gruntownymi studiami) zdolnościami czarodziejskimi Arivald wiedzie żywot, jakiego nie powstydziłby się znacznie młodszy miłośnik kobiet i mocnych trunków. Ochoczo stawia czoło danskarskim piratom, rozprawia się z wampirami, spieszy z odsieczą księżniczkom uwięzionym w innym wymiarze, wyjaśnia zagadkę złowieszczych kopalń Ghorlagru. Z pewnością trudno by go nazwać ozdobą salonów, ale i jemu niezbyt tam było spieszno: po dniu pełnym przygód najchętniej zasiada w gospodzie przy suto zastawionym stole, z wiernymi kompanami u boku, i snuje opowieści o swych nadzwyczajnych dokonaniach, zerkając z ukontentowaniem na urodziwą karczmarkę…
1 ... 33 34 35 36 37 38 39 40 41 ... 79
Перейти на страницу:

– Czy ja wiem? – Varrad splunął w kąt. – Tak czy owak poradzimy sobie, ale skoro złamaliśmy już jedno prawo, może lepiej nie łamać następnego.

Siedzieli w ponurym milczeniu, czekając na patrol. Obaj szybko zastanawiali się nad przygotowaniem jakichś zaklęć obronnych, tak by potem można je przyzwać tylko krótką sekwencją. Nie musieli jednak długo czekać na gości, trzech potężnych mężczyzn o posturze gladiatorów. Mężczyzn odzianych w kolczugi i hełmy, a każdy z nich trzymał w dłoni pałę okutą żelazem. Za mężczyznami szła kobieta w bladoróżowym płaszczu, o włosach koloru starego złota, spiętych w kok. Mimo że dawno przekroczyła wiek młodzieńczy, była bardzo piękna.

– Zabijcie ich – rozkazała chłodno.

Ale Varrad nie byłby mistrzem żywiołów, magiem, który żył w niebezpiecznym świecie ogromnych gór i porywistych huraganów, gdyby dał się zabić przez trzech byle osiłków. Nim którykolwiek zdołał postąpić choć krok, z rąk Varrada wyprysnęły smugi dymu i oślepiły trzech wojowników. W tym samym czasie Arivald otoczył się zaklęciem ochronnym i wpadł pomiędzy napastników, dwóch uderzając łokciami. Usłyszał dwa głuche stęknięcia i zobaczył walące się na podłogę ciała. Jednak celem czarodzieja nie byli mężczyźni, lecz kobieta, która teraz, zdumiona i zdezorientowana, wyraźnie szykowała się do rzucenia czaru. Zanim zdołała to uczynić, Arivald trzasnął ją wierzchem dłoni w twarz, rozbijając nos i wargi. Potem wykręcił jej rękę, tak że aż chrupnęły kości. Kobieta zawyła i opadła na kolana. Varrad kopnął w krocze trzeciego z oślepionych wojowników i nachylił się nad kobietą.

– Coś ty za jedna, wredna suko? – zapytał i był naprawdę wściekły.

– Jesteście już martwi. – Arivald ze zdumieniem zauważył, że kobieta była bardziej zdumiona i zła niż przestraszona. – Nigdy stąd nie uciekniecie.

Varrad brutalnie chwycił ją za podbródek i pociągnął do góry. Znowu wrzasnęła.

– Spróbuj jakichś sztuczek, a twój uśmiech będzie najszerszy w tym świecie. – Wyciągnął zza cholewy szeroki i ostry jak brzytwa nóż. – Cieszę się na samą myśl o tym.

Teraz dopiero Arivald wyraźnie poczuł, że kobieta się przestraszyła.

– A teraz spytam grzecznie jeszcze raz – powiedział Varrad. – Kim jesteś, wredna suko?

– Jestem Harrana, służebnica Jej Magiczności. Jestem Protektorem Zasłony, mężczyzno, jeśli wiesz, co to znaczy!

– Nie wiem – odparł szczerze Varrad – ale szybciutko się dowiem, prawda?

– Pilnuję, aby nikt niepowołany nie przerywał Zasłony – powiedziała szybko. – Przecież dobrze o tym wiecie. Jeśli nie zabijecie mnie ani nie oszpecicie, wstawię się za wami do Jej Magiczności, by pozwoliła wam na lekką śmierć.

– Zbytek łaski – mruknął Arivald i puścił jej rękę. Kobieta przez chwilę rozmasowywała ją z zaciśniętymi zębami, lecz zaraz Varrad chwycił ją za włosy i cisnął w kąt pokoju. Usiadł obok, przyciskając ostrze noża do jej brzucha.

– Jeden ruch albo jedno słowo, a trafię prosto w twoje śmierdzące serce, rozumiesz? – zapytał.

Arivald tymczasem zastanawiał się, co zrobić z trzema osiłkami, którzy byli otumanieni dymem mistrza żywiołów i dodatkowo potężnie ogłuszeni ciosami. W końcu po kolei brał ich za karki i wyciągał poza wyłamane drzwi. Kiedy skończył, otrzepał dłonie i wrócił do pokoju.

– Co robimy dalej? – zapytał.

Varrad niedbale kolnął Harranę ostrzem w bok. Syknęła z bólu.

– Dlaczego kazałaś nas zabić? – zapytał, tym razem nie dodając „suko”, co można było nawet uznać za pewnego rodzaju uprzejmość.

– Przerwaliście Zasłonę – odpowiedziała natychmiast. – Każdy wie, jaka grozi za to kara. Nie uczyli was tego w rezerwacie?

– W rezerwacie? – Arivald przykucnął obok nich. – W jakim, do diabła, rezerwacie?

Harrana przyjrzała im się uważnie.

– Nie wiecie, co to jest rezerwat? Kim wy właściwie jesteście?

– Może trzeba było o to spytać, zanim kazałaś nas zabić? – poddał Arivald. – Jesteśmy magami z innych światów. Ja nazywam się Arivald i jestem członkiem Tajemnego Bractwa z Silmaniony, a to Varrad, mistrz żywiołów. Przybyliśmy tutaj w prywatnej sprawie i zamierzamy wrócić do siebie tak szybko, jak to będzie możliwe. I nie chcemy nikomu sprawiać kłopotów.

– Już sprawiliście kłopoty – odparła kobieta po chwili milczenia – tym większe, jeżeli to, co mówicie, jest prawdą. Żaden mężczyzna nie może korzystać z Zasłony, a próby takie są karane śmiercią. Jeżeli istnieją światy, o których mówicie, muszą to być miejsca straszne i zdegenerowane.

– Ten świat jest za to istnym rajem – rzekł zgryźliwie Arivald. – Nigdy nie przyszłoby mi do głowy kazać zabić kogoś za to tylko, że jest mężczyzną lub kobietą.

– Złamaliście prawo i nie wywiniecie się od odpowiedzialności. Nagle w pokoju znowu zmaterializowała się twarz tej samej starej kobiety.

– Harrana, idiotko, co ty wyprawiasz?

– Jej Magiczność – szepnęła Harrana.

– Puśćcie ją – kobieta zwróciła się do Arivalda i jego towarzysza. – To naprawdę nie jest konieczne.

– Skoro tak mówisz… – Varrad schował nóż i wstał. Podał nawet rękę Harranie, aby jej też pomóc wstać, ale ona tylko prychnęła ze zniecierpliwieniem i sama się podniosła.

– Wszystko widziałam i wszystko słyszałam – powiedziała stara kobieta – a wasza wizyta, choć nie zapowiedziana, jest bardzo interesująca. Harrano, zabierz ich do mnie.

– Ależ Wasza Magiczność…

– Czy wyrażam się jasno, czy od tej pory będę musiała kilkakrotnie powtarzać rozkazy?

– Oczywiście – odparła ponuro Harrana – weźcie mnie za ręce. A więc znowu będziemy mieli coś w rodzaju teleportacyjnych czarów Gaussa, pomyślał Arivald i nie pomylił się.

Harrana wypowiedziała kilka słów, trzymając mocno ich dłonie, po czym Arivald poczuł znajomy zawrót głowy i zrobiło mu się ciemno przed oczami. Kiedy na nowo odzyskał wzrok, stali wraz z czarodziejką i Varradem w niewielkim, skromnie urządzonym gabinecie, gdzie przy drewnianym biurku siedziała stara kobieta.

– Witajcie – powiedziała, nie wstając jednak z miejsca – jestem Jennaya, Pierwsza Protektorka Zasłony, nazywana tutaj Jej Magicznością. Nie mam wiele czasu, więc chcę znać szybką odpowiedź: co was tu sprowadza?

Arivald krótko opowiedział całą historię, starając się nie wpadać w nadmierne dygresje.

– Ach, te trzy małe rozpustnice – syknęła Harrana. – Ostrzegałam, że narobią nam kłopotów.

– Zawsze miałaś im za złe, bo cieszyły się większym powodzeniem niż ty. – Jennaya uśmiechnęła się lekko. – Ile to już lat minęło od nałożenia mojej kary? Hm, faktycznie trochę o nich zapomniałam w nawale obowiązków. Chyba czas sprowadzić je z powrotem, prawda?

– Obawiam się, że kłopoty z nimi wcale nie znikną, wręcz przeciwnie, mogą się nasilić – powiedział Arivald.

– Rzeczywiście tak to wygląda – przyznała Jej Magiczność – ale przecież nie mogę pozwolić, by spędziły całą wieczność na wygnaniu. Nie mogę też pozwolić – spojrzała uważnie na Arivalda i Varrada – by trafiły do waszych światów. Po pierwsze, obarczone moją klątwą mogłyby narobić wiele zamieszania, a po drugie, są moimi poddanymi i ja muszę decydować o ich losie.

– Co to w ogóle za świat, gdzie kobiety są magami? – Varrad pokręcił głową. – Przecież to nienaturalne i wynaturzone.

– Ty jesteś wynaturzony – prychnęła Harrana, którą bolały jeszcze i ręka, i pokłuty bok.

– Mężczyźni mogliby być magami, gdybyśmy na to pozwalały. Ale wszystkich, którzy mają zdolność korzystania z Zasłony, zamykamy w rezerwatach. Bardzo dobrze pilnowanych rezerwatach. A tych, którzy chcą jednak wykorzystywać swoją moc, karzemy śmiercią.

1 ... 33 34 35 36 37 38 39 40 41 ... 79
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)