Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Триллеры » Ucieczka z Festung Breslau
Ucieczka z Festung Breslau - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Ucieczka z Festung Breslau

Электронная книга - «Ucieczka z Festung Breslau». Краткое содержание книги:

Wrocław, ostatnie miesiące wojny. Oficer Abwehry, Dieter Schielke, przydzielony zostaje do śledztwa, mającego wyjaśnić okoliczności śmierci osób, przygotowujących do wywozu dzieła sztuki. Pomaga mu w tym urocza archiwistka i tajemniczy The Holmes. Wszystko byłoby proste, gdyby nie fakt, że nikt nie jest tym, za kogo się podaje...
1 ... 33 34 35 36 37 38 39 40 41 ... 101
Перейти на страницу:

-W tył! - Watson kopnął drzwi, żeby je zatrzasnąć. - Na rampę!

Rykoszety gwizdały wokół, ale na szczęście Rosjanie sforsowali drzwi, kiedy grupa wydostała się na zewnątrz po drewnianej pochylni. Któryś z Polaków zapalił kolejną magnezjową pochodnię i rzucił do tyłu, żeby oślepić tamtych. Holmes w ostatniej chwili zdążył zdjąć z siebie biżuterię, zanim dopadli pierwszych niemieckich stanowisk.

-Panie kapitanie! - krzyknął Heini na ich widok. - Czołgi! Czołgi!

-Gdzie, do jasnej cholery?

Schielke bał się wystawić głowę z okopu. Nie słyszał odgłosu silników. Wystrzały sprawiły, że momentalnie ogłuchł. Heini wyszarpnął zza pasa rakietnicę i wystrzelił nabój.

-Tam!

-Jezu Chryste, chłopcze! - jęknął jeden ze staruszków obok. - Zdradziłeś im naszą pozycję.

-Spokojnie, to tylko zwiad - krzyczał Holmes.

Jakiś granat wybuchł na środku drogi. Podmuch wyrwał prowizoryczne zaciemnienie z okien willi, którą rabowali. Z powodu dwóch płonących w środku magnezjowych pochodni stała się momentalnie jedynym dobrze widocznym celem w zasięgu wzroku. W tym momencie ktoś niedaleko wystrzelił z działa. Dach willi, a właściwie jego resztki, zawaliły się natychmiast. Wybuchł płomień, który szybko się rozrastał. Dopiero w świetle zobaczyli kilkadziesiąt metrów dalej cień sowieckiego czołgu. Jego działo wystrzeliło jeszcze raz w stronę willi, potem wieża zaczęła się obracać. Ukrył ślady naszej działalności, pomyślał irracjonalnie Schielke. Potem w duchu powtarzał tylko: „O Boże, o Boże, o Boże”.

Czołg nagle ruszył, powoli mieląc śnieg gąsienicami.

-Jezus! - krzyknął któryś z weteranów.

-Spokój! - wrzeszczał Holmes. - Czołgiści niczego nie widzą przez te swoje otworki. Nie dopuszczać piechoty!

O dziwo, staruszkowie, pamiętający poprzednią wojnę, nie panikowali aż tak, jak można by się spodziewać. Strzelali dość równo, kryjąc wzajemnie pozycje. Za żadne skarby nie można było ocenić skuteczności ich ognia, ale też i rosyjski nie był zbyt groźny. Dla doświadczonych żołnierzy to po prostu zwykła potyczka. A nikt tu nie był doświadczony poza tymi paroma weteranami spod Verdun. Ani niemieckie dowództwo, złożone z niedoszłego doktoranta Oksfordu Schielkego i kilku Polaków reprezentujących kompletnie niewojskowe zawody, ani kilkunastoletni Azjaci wcieleni do rosyjskiej armii, bo pod koniec wojny brakowało już ludzi umiejących choćby czytać i pisać.

Holmes miał rację. Mechanik prowadzący pancerny pojazd kompletnie niczego nie widział. Rąbnął w jakąś oborę, odłupując narożnik, zmasakrował wychodek i ruszył przed siebie, nie przejmując się drzewami w ogrodzie.

-No to koniec. Jedzie prosto na nas.

-Umrzemy bogaci! - Watson skulił się na samym dnie okopu, przykrywając głowę plecakiem, w którym trzymał lup. - Zawsze to lepiej, niż zdychać z biedy w jakichś slumsach.

-Mamy jakieś granaty? - spytał któryś z żołnierzy.

-Granatem chcesz się zabić? - odparł inny. - Strzel se w głowę.

-Lufa karabinu za długa.

Czołg jechał wprost na kilkanaście par rozwartych śmiertelnym strachem oczu. Ktoś przełknął ślinę. Słyszeli wyraźnie, mimo wystrzałów wokół. W pobliżu wybuchł granat, obsypując ich grudami zmrożonej ziemi i śniegowym pyłem. Jakiś staruszek obok nie wytrzymał. Odrzucił karabin i nawet wspiął się na tylną ścianę okopu. Zanim się wyprostował, dostał w plecy, paskudnie, pod kątem, a potem, kiedy już leciał do tyłu, jeszcze raz, w ramię. Upadł dokładnie na Watsona, który ryknął coś niezrozumiałego. Usiłował wydostać się spod ciała, krew rannego zalewała mu oczy. Holmes chciał mu pomóc, znowu wpadł na Schielkego i wszyscy czterej skłębili się w krwawej plątaninie na dnie okopu. Ryczący silnikiem na wysokich obrotach czołg przejechał tuż nad nimi, właściwie grzebiąc ich pod zwałami ziemi.

-Szlag by was wszystkich. - Holmes wygrzebał się pierwszy, stając na leżącym niżej Watsonie. - Żyje tu ktoś?

Z boku doczołgał się Heini z jakimś weteranem.

-Panie kapitanie? Panie kapitanie? - wołał.

W trójkę zaczęli odkopywać Schielkego. Watson zrzucił z siebie pokrwawionego żołnierza i jakoś uniósł się o własnych siłach, histerycznie wycierając twarz.

-Patrzcie tam! - Holmes wskazał kierunek.

Czołg wjechał na most i strzelił do jakiegoś wyimaginowanego celu na drugim brzegu. Dojechał do przeciwległego przyczółka i rozzuchwalony brakiem obrony w tamtym punkcie zatrzymał się nagłe. Jego wieża zaczęła się powoli obracać.

-Chryste!

Teraz czołgiści mogli już zobaczyć coś konkretnego. Wszystkie okopy jaśniały na tle płonącej willi. Celowniczy miał ich idealnie na wprost. Łatwy, krótki, skuteczny strzał. Lufa obniżyła się właśnie. Heini zrobił ruch, jakby chciał rzucić się do ucieczki, ale nawet on rozumiał, że w tej chwili to już na nic.

-No to po nas - jęknął weteran.

Strzelanina wokół ucichła trochę, a właściwie osłabła tak, jakby wszyscy popatrzyli nagle w tę stronę, czekając na efekt eksplozji. I ten właśnie moment wybrał „Dziadek”, żeby się poddać. Wyskoczył ze swojej kryjówki na środek mostu, powiewając wielką rosyjską flagą.

-Towariszczi, nie strielajtie! - krzyczał. - Ja czestnyj komunist!

Dowódca czołgu nie mógł go słyszeć w huku bitwy, ani nawet dostrzec jakichkolwiek szczegółów. Widok jednak radzieckiej flagi przekonał go, że własne oddziały zajęły most. Wieża obróciła się z powrotem do położenia „do przodu, na wprost” i pancerne monstrum ruszyło dalej drogą po drugiej stronie.

-Ja cię! - mruknął Watson. - „Dziadek” powinien dostać order.

-Order? - obruszył się Schielke. - Temu tchórzowi?

-Oj, przestań być taki zasadniczy - włączył się Holmes. - Odpędzaj piechotę.

-Jaką piechotę? Jesteśmy otoczeni, nie ma nawet gdzie uciec!

-No i kto tu jest tchórzem, do cholery?

-Ja - pierwszy przyznał się Watson. - Uciekajmy!

Przerwał im Heini, wskazując coś ręką.

-Panie kapitanie! Tam!

Odwrócili głowy. Rosyjski czołg, który dotarł właśnie na szczyt niewielkiego wzgórza, eksplodował nagle i buchnął jasnym płomieniem. Tuż obok wyrósł nowy gejzer, na chwilę tłumiąc płomień, a potem jeszcze jeden. Jakieś pojazdy pojawiły się na wzniesieniu. Holmes patrzył oniemiały na Schielkego, a ten na niego, również niczego nie rozumiejąc.

Pierwszy zorientował się „Dziadek” na moście, bo stał najbliżej. Rzucił rosyjską wykonaną przez siebie flagę wprost do rzeki. Spod płaszcza wyjął złożoną, niemiecką, rozprostował i w obu rękach wzniósł rozpostartą do góry.

-Nie strzelajcie! Tu Wehrmacht! Koledzy, nie strzelajcie!

-Nasi - wyrwało się Watsonowi, co błyskawicznie sprowokowało komentarz Holmesa:

-To znaczy, kogo konkretnie masz na myśli?

Dwa czołgi Mark IV przestrzeliły most na dużej prędkości, zatrzymując się dopiero przed ich stanowiskami obronnymi. Rosyjska piechota musiała podać tyły, bo strzelanina cichła szybko. Z włazu najbliższego pojazdu wychylił się oficer, zdejmując z głowy słuchawki razem z czapką.

-Hej, żołnierzu! - krzyknął do „Dziadka”. - Odważny jesteś. Gdyby nie ty, to byśmy po ciemku was wybili.

-Panie majorze, atakują nas od dwóch dni - darł się staruszek. - Wczoraj w nocy zrobiliśmy im jatkę. Rzeźnię normalnie. Ale dzisiaj przyszli z czołgami i artylerią!

-Trzymaliście się tutaj aż dwie doby? - Niemiecki czołgista kręcił głową w niemym podziwie. - Sami? Nie mając ciężkiego sprzętu?

1 ... 33 34 35 36 37 38 39 40 41 ... 101
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)