Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Триллеры » Ucieczka z Festung Breslau
Ucieczka z Festung Breslau - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Ucieczka z Festung Breslau

Электронная книга - «Ucieczka z Festung Breslau». Краткое содержание книги:

Wrocław, ostatnie miesiące wojny. Oficer Abwehry, Dieter Schielke, przydzielony zostaje do śledztwa, mającego wyjaśnić okoliczności śmierci osób, przygotowujących do wywozu dzieła sztuki. Pomaga mu w tym urocza archiwistka i tajemniczy The Holmes. Wszystko byłoby proste, gdyby nie fakt, że nikt nie jest tym, za kogo się podaje...
1 ... 30 31 32 33 34 35 36 37 38 ... 101
Перейти на страницу:

-Tak jest, panie pułkowniku.

-Kapitanie - zlitował się Schielke. - Abwehra. Sekcja specjalna.

-Tak jest!

Sierżant ruszył do swoich zadań, a Schielke przywołał Heiniego.

-Idź, pomyszkuj trochę. Tylko ani pary z gęby, po co tu jesteśmy!

-Tak jest!

Chłopak nie mógł niczego zdradzić, bo niczego nie wiedział. Z całą pewnością jednak w przeciągu pięciu minut uświadomi cały pluton, że są tu w bardzo tajnej misji z polecenia samego fiihrera albo jeszcze wyżej. A dar przekonywania miał. Schielke zapalił kolejnego papierosa i zerknął do tyłu.

Holmes podniósł kciuk do góry.

- W życiu tego nie odkopiemy. - Watson właśnie analizował plan narysowany przez polskich robotników przymusowych. Był bardzo szczegółowy. - To dokładnie tutaj. - Postukał obcasem w betonową podłogę.

Stali w ogromnej piwnicy jeszcze większej willi położonej na obrzeżach wsi.

-No, solidna robota - mruknął Schielke. - Lity beton.

-Bez przesady. - Holmes chwycił metalowy oskard. - Zaraz lity. Chłopaki powiedzieli, że wtykali tu kłęby wełny mineralnej, a beton jest z dużą przewagą piasku. - Wbił ostrze w szarą powierzchnię, wyszczerbiając ją natychmiast. Walnął jeszcze raz i jeszcze. Oskard wszedł głębiej, trafiając na coś miękkiego. - O! - Holmes rąbnął mocniej, robiąc duży otwór, z którego rzeczywiście wystawały strzępy wełny. - Pójdzie jak z płatka.

-A potem ziemia i podkłady kolejowe.

-Ile mamy czasu do przybycia Sowietów? - spytał Schielke.

-Trzy dni. Najdalej jutro wieczorem musimy być gotowi, bo jak nas tu zastaną, to się będziemy na Łubiance tłumaczyć.

-Szlag. - Watson podniósł głowę znad planu. - Zaraz. Mamy przecież pluton Wehrmachtu. Niech dla zdrowia kopią staruszkowie.

-Na zmiany to by nawet poszło, ale co im powiemy? Ze co? Robimy z nich pluton melioracyjny?

-Czekaj. - Watson zerknął na sztabową mapę terenu. - Tu jest most. Ufortyfikujmy przyczółek, a tu, powiemy, będzie bunkier dowodzenia.

Holmes spojrzał na Schielkego.

-Przestraszysz ich na tyle, żeby to zrobili?

-Ich tak. Ale Heini mówił, że pluton mają wycofać lada chwila.

-Dobra. Ktoś z naszych, kto dobrze szprecha, stanie na drodze i przejmie rozkaz wycofania od gońca. Przecież do plutonu wartowniczego oficera nie przyślą.

-No pewnie. To się da załatwić.

-A kiedy zorientują się w sztabie, że ich nie ma?

-Jutro.

-Jutro rano czy jutro po południu?

-Rano, podczas apelu. Ale daj im czas na reakcję. Przeszukanie papierów, zorientowanie się, kto zawinił, łażenie od Annasza do Kajfasza, krycie własnej dupy na wszelki wypadek. Tu jeszcze nie ma wojny, a to nie jest jednostka bojowa. Nie zdziwiłbym się, jakby patrol wysłali dopiero pojutrze.

-No to dobrze, damy radę. - Holmes szybko podejmował decyzje. - Każdy wie, co ma robić. - A wy dwaj - wskazał na specjalistę od acetylenu i faceta o wyglądzie oprycha - rozejrzyjcie się po okolicy i zbadajcie, co w trawie piszczy.

-Chyba w śniegu.

O dziwo, pluton nie był zaskoczony nowym rozkazem wydanym tuż przed spodziewaną ewakuacją. Może byli nawet zadowoleni, że nie sterczeli tu na darmo, że ktoś lepiej uzbrojony i młodszy zajmie ich pozycje i będzie naprawdę walczył w obronie wsi i mostu. Staruszkowie, szczególnie ci, którzy pamiętali pierwszą wojnę, okazali się zaskakująco sprawni i pełni inicjatywy. Co prawda, padały zasadnicze pytania, czy zamiast piasku nie lepiej sypać do worków śnieg, bo lżejszy i na pewno nie stopnieje przed atakiem, a ziemia jest potwornie zamarznięta. Na szczęście Schielke szybko gasił zapal domorosłych racjonalizatorów. A nawet wymyślił, że ziemię, kompletnie niezamarzniętą, można przecież wywozić z piwnicy willi, gdzie powstawał „bunkier”. Szybko znalazły się taczki, z desek zbito odpowiednie podjazdy i robota ruszyła pełną parą. Już po kilku godzinach przyczółek mostu wyglądał jak profesjonalny punkt obrony z odpowiednim maskowaniem i punktami krycia ogniem. Okazało się, że pluton dysponował całkiem niezłym uzbrojeniem. Staruszkowie mieli dwa czeskie erkaemy i śmieszny, francuski cekaem z jakimś takim dziwnym systemem ładowania z bocznej łódki. Poza etatowymi mauserami dysponowali jeszcze jednym granatem i kolorowymi świecami dymnymi. Łączności nie było, zapewniali ją gońcy z dowództwa albo telefon na poczcie w sąsiedniej wsi, ale wedle słów sierżanta aparat ostatnio często nie działał, a od niedzieli nie działał w ogóle. Schielke nawet wiedział dlaczego. Niemieckie dowództwo przystąpiło właśnie do operacji cięcia kabli łączących miasto ze światem, a łączność z wojskami Schórnera miały zapewniać dwa supernowoczesne nadajniki dipolowe i klasyczne radiostacje, tyle że wielkiej mocy. Holmes śmiał się, kiedy to usłyszał. Mówił, że niepotrzebny wysiłek. Ruscy, jak przyjdą, to przed oblężeniem na pewno wykopią potężny rów wokół całego Breslau, żeby mieć pewność, że wszystkie kable są przecięte od ich strony. Komedia pomyłek. Jak zwykle na wojnie masa ludzi po obu stronach będzie robić kompletnie niepotrzebną robotę, nie wiedząc, że wszystkim w tym przypadku zależy na tym samym.

Kiedy po południu kucharz wydał wszystkim zupę, prace na przyczółku były właściwie ukończone. Przyspieszono natomiast robotę w piwnicy przez zastosowanie krótkich zmian i dodatkowego podjazdu. Żeby go zrobić, żołnierze rozebrali po prostu pół ściany z drugiej strony i dostęp został znacznie poprawiony.

A potem nastąpiło coś, czego nikt się nie spodziewał. Z patrolu wrócili dwaj wcześniej wysłani Polacy, prowadząc jakiegoś chwiejącego się na nogach cywila. Żołnierze wokół patrzyli na jeńca z takim przerażeniem, jakby widzieli własną matkę prowadzoną na śmierć. Odrywali się od pracy, odwracali głowy. Zaciekawiony Schielke wyszedł z willi, w której cały czas trwało kopanie. Polacy w drelichach kompanii technicznej nie mówili po niemiecku, więc jeden z nich po prostu popchnął cywila w jego stronę. Drugi postawił obok dość duże, kartonowe pudło, które sądząc po napisach, służyło kiedyś do transportu piwa. Otworzył wieko i wyspał zawartość na śnieg. Jezu Chryste! W pudle była wojskowa czapka, mundur porucznika, nawet buty, płaszcz, pas ze służbowym pistoletem i książeczka wojskowa.

- O Boże! - wyrwało się Schielkemu. - Co za idiota.

Z boku podszedł sierżant i przyglądał się wszystkiemu szeroko otwartymi ze strachu oczami.

-To wasz dowódca?

-Tak jest!

-Zawsze byl takim debilem?

Sierżant przysunął się bliżej i ściszył głos.

-Powiedział nam, że idzie na patrol. Było dziwne, że sam. Ale wiedzieliśmy, że przed wojną przyjeżdżał tu na wakacje. Dwie wioski dalej. Pewnie poszedł odwiedzić stare śmieci ostatni raz.

-Taa... Wszystko jasne. - Schielke wzruszył ramionami.

Pewnie porucznik uchlał się z powodu przedwojennych wspomnień i postanowił po cywilnemu wrócić do czasów, kiedy był szczęśliwy, jak to zamierzał zrobić? Bez papierów spieprzać do Bawarii? Alkohol nie jest dobrym doradcą. Sentymentalizm również. A cena, którą przyjdzie mu zapłacić, dla wszystkich była jasna.

Kiedy obaj Polacy oddalili się na tyle, że nikt nie mógł ich słyszeć, podszedł Holmes.

-Jak żeście tego głupka znaleźli?

-Normalnie. Weszliśmy do jakiegoś szynku walnąć coś na rozgrzewkę, a ten tam zachlany w wieprza leży na stole i płacze.

-Płakał?

-No i coś bełkotał. Kompletnie niekumaty. Więc Waldek mówi, żeby go załatwić na miejscu i chodu.

-Tak od razu?

-Nie widział pan tych oficerów z kompanii wartowniczych, co wyrabiali z przymusowymi robotnikami. Bogowie wojny, psiakrew. Ale ja mówię, żeby nie do piachu, bo kłopot może być.

1 ... 30 31 32 33 34 35 36 37 38 ... 101
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)