Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Триллеры » Ucieczka z Festung Breslau
Ucieczka z Festung Breslau - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Ucieczka z Festung Breslau

Электронная книга - «Ucieczka z Festung Breslau». Краткое содержание книги:

Wrocław, ostatnie miesiące wojny. Oficer Abwehry, Dieter Schielke, przydzielony zostaje do śledztwa, mającego wyjaśnić okoliczności śmierci osób, przygotowujących do wywozu dzieła sztuki. Pomaga mu w tym urocza archiwistka i tajemniczy The Holmes. Wszystko byłoby proste, gdyby nie fakt, że nikt nie jest tym, za kogo się podaje...
1 ... 29 30 31 32 33 34 35 36 37 ... 101
Перейти на страницу:

Koncepcja bardzo dobra, wysmakowana wręcz, jeśli chodzi o wprowadzanie wrogiego wywiadu w błąd, niestety, słabo sprawdzała się w praktyce. Wszyscy sowieccy agenci operujący na tym terenie jechali właśnie ciężarówką na holzgas, posługując się precyzyjną, niemiecką mapą sztabową.

Holmes wziął ze sobą czterech ludzi. Ale tylko Watson i jakiś starszy, siwy mężczyzna mówili biegłe po niemiecku. Pozostałych dwóch: człowiek, który opiekował się wielkim palnikiem acetylenowym, i drugi, o wyglądzie oprycha, umieli poprawnie wypowiedzieć tylko po kilka słów. Wszyscy mieli drelichy kompanii technicznej i odpowiednie papiery, ale w razie bardziej wnikliwej kontroli mogli sprawić ogromne kłopoty. Schielke wziął jedynie Heiniego. Oczywiście nie wtajemniczył go. Same słowa „tajna akcja”, choćby często powtarzane, nie traciły swojej magicznej mocy. Chłopak cierpiał tylko z powodu braku schmeissera, więc Schielke wynagrodził mu to, dając zdobycznego nagana pod warunkiem, że nikt go nie zobaczy. Heini dotrzymał słowa. Poza rówieśnikami na wartowni nie zobaczył go nikt na świecie.

Holmes dla zabicia czasu opowiadał o sztuce odróżniania się od innych ludzi. Zycie to teatr - powtarzał do znudzenia, jak widzą cię inni ludzie? Mogą zobaczyć tylko to, jak wyglądasz i jak się zachowujesz. Nic więcej. Więc musisz grać. Zagraj kogoś po prostu. Na pytanie „kogo?” odpowiedział „na przykład Pana Boga”. Ludzie mają cię widzieć takiego, jakim chcesz im się przedstawić, natomiast ty czytaj z ich zachowania jak z księgi. Z jakiej księgi? Jak z instrukcji użycia danego człowieka, na przykład. Musisz obserwować wszystkich wokół.

Weźmy taką sytuację: wchodzi człowiek do sklepiku, gdzie kilka osób czeka w kolejce, i mówi „dzień dobry”. Są ludzie, którzy powiedzą to tuż po dotknięciu klamki, zanim jeszcze drzwi się porządnie otworzą. Praktycznie nikt im nie odpowie. Są tacy, którzy przywitają się w drzwiach. Tym prawdopodobnie odpowie sklepikarz, może ktoś jeszcze. I są tacy, którzy otworzą drzwi, wejdą na sam środek, w ciszy rozejrzą się wokół i dopiero coś mrukną. Im odpowiedzą wszyscy. Niby nic, a zasadnicza różnica. Tylko gra. Jeśli ktoś coś do ciebie mówi, a szczególnie ma jakieś pretensje, natychmiast zbliż się do niego, zmniejsz dystans, wedrzyj się do jego prywatnej przestrzeni. Straci rezon momentalnie.

-To wszystko łatwo powiedzieć - mruknął Schielke. - Trochę trudniej wykonać.

-Naprawdę? A u lekarza co? Ani razu mu nie nakłamałeś, powiedziałeś prawdę, że jesteś zdrowy jak koń i... masz zwolnienie.

-Gdyby nie ty, to wiesz, co bym miał?

-Spokojnie. Szybko nauczysz się załatwiać takie sprawy samodzielnie.

-Dojeżdżamy - przerwał im kierowca. - Widać już domy.

Holmes kiwnął mu ręką, a potem nachylił się do ucha Schielkego.

-Przejmujesz teraz dowodzenie. I zrób koniecznie prostą próbę.

-Jaką?

-Zanim pokażesz im papiery, które sprokurowałeś, spróbuj zdobyć władzę bez dokumentów.

Schielke westchnął ciężko, zapalając papierosa. Rzeczywiście dojeżdżali właśnie do pierwszych domów wsi numer 247 nad rzeczką 108B.

-Panie kapitanie - kierowca znowu odwrócił się do tyłu - gdzie mam się zatrzymać? Bo jak stajemy na amen, to muszę gaz spuścić z instalacji, coby nam grat w powietrze nie wyleciał.

-Tam, pod tymi drzewami. - Schielke wskazał ręką kilka wielkich sosen. - Będzie chociaż zamaskowany.

-To dobrze. Przy okazji odsmolę to cholerstwo, bo długo nie było czyszczone.

Kiedy wysiedli, ktoś mruknął:

-Pilnowane to jest jak skarbiec angielskiego króla. Gdzie nie spojrzysz, stu strażników.

-No - rzucił Watson. - Pospali się, czy już ich nie ma?

Niespodziewane w budynku naprzeciw otworzyły się drzwi.

Chudy jak szczapa sierżant miał jakieś kłopoty z chodzeniem, wyraźnie kuśtykał. Jego wiek wskazywał, że weteran pamiętał nie tylko pierwszą wojnę, ale być może nawet wojny napoleońskie. Sierżant dziarsko jednak usiłował trzasnąć obcasami w błocie i złożył meldunek, podając numer plutonu wartowniczego, numer kompanii i numer batalionu. Dobrze, że nie doszedł do dywizji. Chociaż nie, dywizji wartowniczych raczej nie było. Usłyszeli za to numery wsi i rzeki.

Schielke nie odpowiadał na meldunek. Patrzył spokojnie na tamtego. Po długiej, denerwująco długiej chwili podszedł bliżej. Ciągle bez słowa. Sierżant przełknął ślinę.

-Zbiórka!!! - wrzasnął kompletnie nieregulaminowo.

W drzwiach budynku za nim pojawiło się jeszcze czterech równie wiekowych żołnierzy, a z budynku pobliskiej szkoły zaczęli wysypywać się inni. O dziwo, geriatryczna musztra była dobrze przećwiczona, bo pluton ustawił się szybko i dość równo. Schielke ciągle bez słowa ruszył wzdłuż szeregu. Ale zbieranina, pomyślał. Jedni patrzyli na niego przerażeni, inni tępo, regulaminowo, jeszcze inni ukradkiem sprawdzali kieszenie, czy są na pewno dopięte. Jeden tak się bał, że oczy skakały mu z punktu w punkt, nie mogąc na niczym zogniskować. Schielke zatrzymał się przy nim i zapytał znienacka:

-Co robicie z Rosjanami?

-Zabijamy ich!!! - wrzasnął żołnierz, prężąc się, jak tylko mógł.

Holmes z tyłu ryknął śmiechem. Schielke zagryzł wargi.

-Zabijacie? - wycedził i spojrzał na tamtego spod oka. - A trupy gdzie?

Żołnierz zrozumiał, że palnął coś głupiego, i zaczął tłumaczyć.

-To... Tttto... znaczy mamy zabijać. W... według regulaminu. - Biedak tak jak sierżant przełknął ślinę. - Ale jeszcze żadnego nie zabiliśmy! - zameldował.

-A dlaczego?

-Bo... bo... - gorączkowo szukał słów. - Bo nas omijają z daleka i nie przyszli!

Teraz Watson parsknął śmiechem. Schielke pokiwał głową. W milczeniu doszedł do końca szeregu, zawrócił i ruszył z powrotem. Zastanawiał się, ile zawałów może wywołać. Podszedł znowu do sierżanta. Ten stał skonfundowany. Pewnie by coś jeszcze zameldował, ale nie wiedział, jak ma się zwracać. Lotnicza kurtka na mundurze oficerskim zakrywała dystynkcje. Stali dłuższą chwilę, patrząc na siebie, aż na czole żołnierza pojawił się pot.

-Gdzie dowódca? - spytał Schielke cicho.

-Melduję, że na partolu! Panie... panie pułkowniku! - Sierżant zaryzykował pochlebstwo, choć Schielke był za młody na taką szarżę.

-Co to jest partol? Bo że właśnie na tym jest wasz szef, to nie wątpię!

-Znaczy na patrolu, panie pułkowniku!

Schielke zmrużył oczy. Już wiedział, o czym mówił Holmes. Już to czuł.

-Sam?

Sierżant wziął głęboki oddech i tak już pozostał. Nie było po co kłamać. Przecież osobiście wcześniej zameldował, że skład plutonu jest pełny. A co mógł robić dowódca „na patrolu” sam jak palec? Opuszczając swoich ludzi? Zostawiając ich bez komendy? Jeśli nie zdezerterował, co byłoby dla niego najlepszym wyjściem w tej sytuacji, to mógł być samowolnie w Breslau u kobiety. KS - wykonanie wyroku na miejscu. Rabować okoliczne wsie - KS, wykonanie wyroku odroczone do czasu, aż sąd dowie się, co i ile ukradł oraz przede wszystkim, gdzie schował. Ewentualnie jest głupi i coś kombinuje - KK, czyli kompania karna, gdzie wykonanie wyroku zostawia się Rosjanom. Czy też po prostu schlał się jak wieprz i gdzieś sobie leży - KK lub KD, kara dyscyplinarna - w zależności od stopnia upojenia. Ciekawe, KS, KK czy KD? Doskonały przykład na to, że różnica pomiędzy życiem a śmiercią leży z reguły w jednej literze. Śmieszne. Czy słowo, które cię dotyczy, ma brzmieć „rak” czy „rąk”? „Śmierć” czy „śmieć”? „Wycie” czy „życie”? Ha, ha, ha... Jedna litera.

-Dobrze, niech dowódca zgłosi się do mnie, jak... jeśli wróci z patrolu. Rozpuście tych ludzi. Niech przygotują dla nas kwaterę.

1 ... 29 30 31 32 33 34 35 36 37 ... 101
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)