Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Триллеры » Ucieczka z Festung Breslau
Ucieczka z Festung Breslau - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Ucieczka z Festung Breslau

Электронная книга - «Ucieczka z Festung Breslau». Краткое содержание книги:

Wrocław, ostatnie miesiące wojny. Oficer Abwehry, Dieter Schielke, przydzielony zostaje do śledztwa, mającego wyjaśnić okoliczności śmierci osób, przygotowujących do wywozu dzieła sztuki. Pomaga mu w tym urocza archiwistka i tajemniczy The Holmes. Wszystko byłoby proste, gdyby nie fakt, że nikt nie jest tym, za kogo się podaje...
1 ... 32 33 34 35 36 37 38 39 40 ... 101
Перейти на страницу:

-No mógłbym, ale...

-Ciiiiii! - Żołnierz chwycił go za ramię i pociągnął kilka kroków dalej. Chyba sam był przygłuchy albo sądził, że wszyscy wokół są głusi, bo jego głośny szept, a właściwie chrypienie, Schielke słyszał doskonale.

-Kolego, przepraszam, ale słyszałem, jak rozmawiałeś ze swoim oficerem i wynikało z tego, że znasz język rosyjski.

-Bo znam. I to bardzo dobrze.

Żołnierz znowu chwycił Holmesa za ramię i pociągnął jeszcze o krok. I tak wszyscy słyszeli.

-Wiesz, innego nie odważyłbym się spytać, ale ty masz taką sympatyczną twarz. A poza tym ja mam żółte papiery. Tolerują mnie tu chyba dlatego, żebym z głodu nie zszedł. Ale trochę wariat jestem.

-Nie rozumiem.

-No wiesz, no... Nawet jak się wyda, to ja wariat po prostu. Nazywają mnie „Dziadek”, ale i tak za plecami mówią „Głupi Dziadek”.

-Co się ma wydać?

-No bo ja chciałem spytać. - Dziadek rzucił wokół kilka ukradkowych spojrzeń. - Chciałem spytać, jak jest po rosyjsku: „nie strzelajcie”?

Holmes prychnął śmiechem, którego nie mógł opanować dłuższą chwilę. W końcu jednak powoli rozluźnił twarz i jakoś się uspokoił.

-„Towariszczi, nie strielajtie”.

-Aha. Towaryszy...

-Nie. Towariszczi. „Szczi” musi być wyraźnie słyszalne.

-Boże, jak trudno wymówić.

Stary człowiek spróbował jeszcze raz.

-O matko, człowieku. Rosyjska mowa jest śpiewna, a nie twarda jak nasza.

Schielke zaciekawił się nagle, o jakim języku myślał Holmes, mówiąc „nasza”. Polskim czy niemieckim? Obydwa były cholernie twarde, choć każdy na swój sposób.

-Towariszczi, nie strielajtie. Powtórz.

Dziadkowi tym razem poszło znacznie lepiej.

-I co? jak to powiem, to mnie nie zabiją?

-Być może nie.

-I co ze mną zrobią?

Holmes wzruszył ramionami.

-Nie jesteś nikim ważnym, więc pewnie poślą cię do obozu.

-Aha. A w tym obozie to co ze mną będzie?

-Tam umrzesz.

-Zabiją?

-Nie. Umrzesz tak po prostu.

Dziadek spoglądał szeroko otwartymi oczami, niewiele pojmując. Patrząc jednak w oczy Holmesa, zrozumiał, że ten żołnierz w drelichu ewidentnie mówi prawdę.

-Zamęczą?

-I jak ci to wytłumaczyć? Nie zamęczą, zadając tortury. Umrzesz bez podania powodu.

-I tak będzie ze wszystkimi jeńcami?

-Nie, młodym i zdrowym może się uda przeżyć. A ci, którzy, poddadzą się wzorowo resocjalizacji, pewnie nawet wrócą do vaterlandu, żeby nadzorować pozostałych.

-Aha. - W oczach dziadka zaświtała nowa nadzieja. - A jak ich przekonać, że jestem komunistą?

-Musisz krzyczeć: „Towariszczi, nie strielajtie. Ja czestnyj komunist”.

-I uwierzą?

-Nie wiem. - Holmes znowu zaczął się śmiać. - Nie mam zielonego pojęcia.

-Hm... A jak wygląda ich sztandar?

-Jest cały czerwony.

-Jak nasz?

-No nie. Bez swastyki. - Holmes o mało nie płakał ze śmiechu, widząc zaangażowanie starca. - Ma za to żółty sierp skrzyżowany z młotem. I gwiazdę.

-Narysujesz mi?

Schielke sam prawie chichotał, widząc, jak oficer polskiego wywiadu pracowicie rysuje patykiem na śniegu rosyjską flagę. Polacy wokół też zaciskali zęby, usiłując ukryć radosne miny, jedynie Heini niczego nie zrozumiał.

Kiedy Holmes wreszcie wrócił do grupy, wszyscy już planowali zbiorowe lekcje rosyjskiego dla Wehrmachtu.

Kopanie zakończyli późnym wieczorem. Weterani z plutonu wartowniczego zostali odesłani na kwatery. Po zamknięciu drzwi do piwnicy Polacy sami kończyli robotę.

-I co, jest? - Watson nachylił się nad wykopem, słysząc metaliczny szczęk.

-Coś jest - rozległo się z dołu. - Wielkie jak szafa.

-Poświećcie bardziej.

Kopiący sprawnie usuwali ostatnią warstwę ziemi.

-O cholera, o jasna cholera. Dawać palnik i butle.

Wspólnymi siłami przytaszczyli ciężkie urządzenie. Potem wszyscy poza specjalistą od palnika odsunęli się od krawędzi wykopu. Holmes i Schielke sprawdzili, czy okna piwnicy są szczelnie zasłonięte.

-I co? - spytał Dieter.

-Hm?

-Co zrobimy, jeśli sejf okaże się pełny?

-Zawartość na ciężarówkę i chodu stąd.

-Teraz, po nocy? - zdziwił się Schielke.

Holmes wzruszył ramionami.

-To najgorsze wyjście. Ale jutro przyjdą po tych staruchów. Zresztą wszystko jedno. Ruszamy rano, z nimi czy bez nich.

Obydwaj zapalili papierosy. Sytuacja stawała się coraz bardziej zagmatwana. Według informacji przekazanych przez radiostację Rosjanie mieli tu przyjść już pojutrze. Ale przecież te informacje nie mogły być przekazywane z precyzją co do centymetra na mapie. Cholera wie, co strzeli do głowy jakiemuś watażce, albo jak zmieni się sytuacja na froncie. Z drugiej strony powstrzymali na pozycji pluton wartowniczy. Niby drobiazg, wytłumaczalny łatwo pomyłką kuriera. Dał rozkaz nie temu, co trzeba, nie wiadomo, czyj podpis widnieje na dokumencie, dowódcy nie mógł odnaleźć (tu akurat okoliczności będą świadczyć na korzyść biedaka na motocyklu - dowódca zwiał przecież) i tak dalej... Ale w końcu jednak z map zniknął cały jeden pluton. Cholera wie, kogo przyślą do sprawdzenia. Dokumenty z Abwehry były nietykalne, ale... To „ale” nabierało właśnie złowieszczej wagi. Wszystko zależy, kto i z jakim nastawieniem przyjedzie sprawdzać. A także w jakiej sile to zrobi. Ponure rozmyślania przerwał im okrzyk z wykopu:

-Jest! - W głosie brzmiało wyraźne podniecenie. - Otwarty!

-Ciszej, idioto! - Holmes zeskoczył pierwszy. - Nie po polsku!

Schielke schodził ostrożniej.

-I co?

-O cholera... O jasny szlag! - zabrzmiało w ciemności.

-Widzisz coś?

Któryś z Polaków zapali! chemiczną pochodnię. Wszystko w zasięgu wzroku zaczęło drgać w upiornym magnezjowym świetle. Watson wyjmował z sejfu pojedyncze kasetki, pudełka, teczki z dokumentami. Wszyscy gorączkowo rozpakowywali owinięte sznurkami paczki. Kilka zwitków spiętych gumkami dolarów upadło na ziemię.

-No, no... - Holmes zawiesił sobie na piersi ogromny naszyjnik błyszczący od kolorowych kamieni.

- Wdowa po oszuście miała dobry gust.

-Do plecaków - popędzał Watson. - Wszystko do plecaków!

-Są diamenty?

-Są. - Ktoś rzucił Schielkemu ciężki, wypchany czymś woreczek z irchy. - Są jeszcze w biżuterii. Wydłubać ci?

-Do plecaków. - Holmes przyczepił sobie do uszu dwa ciężkie klipsy. - Potem będziemy sortować.

Watson podał mu jeszcze spory diadem i pomógł umocować na głowie.

-No, teraz pięknie - mruknął. - Ciebie też rozsortujemy po plecakach.

-Dobra - mruknął Schielke - powiem kierowcy, żeby przygotował ciężarówkę.

-O ile ten cholerny holzgas się...

Przerwał im pojedynczy wystrzał.

-Co jest, do cholery - warknął któryś z Polaków. - Ci pieprzeni staruszkowie znowu widzą duchy po ciemku?

-Wszystko gotowe?

Kiedy potwierdzili ruchami głów, Holmes niespiesznie zaczął wspinać się na górę. Reszta za nim. Usłyszeli drugi strzał, a potem serię z karabinu maszynowego.

-No nie, teraz to tym weteranom natrzyj porządnie uszu.

-Nie ma sprawy.

Schielke otworzył drzwi i zrobił krok do przodu. Wryło go w ziemię, kiedy zobaczył odległych o kilka metrów, biegnących bokiem do niego rosyjskich żołnierzy. Holmes, który chciał tylko wyjrzeć, potknął się i wpadł na niego. Dwóch Rosjan zatrzymało się przez moment, patrząc w zdziwieniu.

-Ja ruskij szpion - zaczął Holmes, ale na szczęście Watson chwycił ich obu za kołnierze i szarpnął do tyłu. Rzeczywiście facet w naszyjniku, diademie i klipsach mógł nie wyglądać na sowieckiego agenta. Przynajmniej nie na pierwszy rzut oka. Seria z automatu rozwaliła im deski nad głowami.

1 ... 32 33 34 35 36 37 38 39 40 ... 101
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)