Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 356 357 358 359 360 361 362 363 364 ... 508
Перейти на страницу:

bliskich. Oni nie dbają o nikogo i o nic. I w tym tkwi ich przewaga. - Głos Harry'ego

był tak samo zimny jak jego spojrzenie. -Wystarczy, że chociaż pomyślisz o

ratowaniu kogokolwiek, wystarczy, że chociaż na chwilę się zawahasz, a oni od razu

wykorzystają to przeciwko tobie. W czasie, gdy ty będziesz się obawiał o bliskich, oni

zdążą wszystkich ich pozabijać. I ciebie również.

- Zamknij się!

- Ron, uspokój się! - Hermiona nie mogła już tego znieść. - Harry, proszę cię,

przestań... - Jej słowa zostały przerwane przez skrzek czarnej sowy, która

wylądowała nagle pomiędzy nimi. Miała nastroszone pióra, a do jej nóżki

przywiązana była wiadomość.

Hermiona spojrzała na sowę z zaskoczeniem.

Poczta? O tej porze?

Harry błyskawicznie wysunął rękę i odwiązał liścik od nóżki sowy, która natychmiast

wzbiła się w powietrze, skrzecząc przeraźliwie, jakby głośno chciała się na coś

poskarżyć.

Harry rozwinął liścik i szybko przebiegł po nim wzrokiem i chociaż wyraz jego twarzy

się nie zmienił, to pojawiła się na niej dziwna bladość.

- Co to? - zapytała Hermiona, obserwując go z rosnącym zaniepokojeniem. - Co

się...? - Nie dokończyła jednak, gdyż Harry podniósł się i powoli, bez słowa opuścił

Wielką Salę.

Ale niepokój wcale nie chciał opuścić serca Gryfonki, a teraz, po tym dziwnym

wydarzeniu, wzmógł się jeszcze bardziej.

***

Na szczęście Harry pojawił się na kolejnej lekcji.

Kosztowało ją to trochę wysiłku, ale w końcu wymogła na Ronie obietnicę, że będzie

się starał znieść zachowanie Harry'ego. Wytłumaczyła mu, że Harry potrzebuje

czasu, że stało się z nim coś złego i że potrzebuje teraz ich wsparcia, a nie

dolewania oliwy do ognia. I przez resztę dnia Ron naprawdę starał się nie

komentować zachowania przyjaciela, chociaż absolutnie go nie rozumiał i z

pewnością było mu ciężko. Ale na pewno nie tak ciężko, jak jej, kiedy patrzyła na

Harry'ego, wiedząc, że nie potrafi mu pomóc, że nie potrafi zrobić niczego, co

wyrwałoby go z tego otępienia.

Obserwowała go bardzo uważnie, z każdą chwilą coraz uważniej, ponieważ

wiedziała, że ostatnią lekcją dzisiejszego dnia są Eliksiry. A to oznaczało, że Harry

spotka się ze Snape'em. Spotka się z osobą, która najprawdopodobniej była

przyczyną jego stanu. Ale w miarę zbliżania się godziny, w której Eliksiry miały się

rozpocząć, ani wyraz twarzy, ani zachowanie Harry'ego wcale się nie zmieniały. A

powinien przecież okazywać jakieś zdenerwowanie, strach, złość, cokolwiek. Ale to

Hermiona denerwowała się coraz bardziej, podczas gdy Harry... cóż... wyglądał,

jakby go to kompletnie nie obchodziło.

Teraz również, kiedy siedzieli w klasie, czekając na przyjście Snape'a, po prostu

wpatrywał się w przestrzeń, a jego twarz była zupełnie pozbawiona jakichkolwiek

emocji.

W końcu klamka w drzwiach poruszyła się, a serce Hermiony podskoczyło do gardła,

kiedy ciężkie wrota otworzyły się powoli, ukazując... profesor McGonagal .

Po klasie przeszedł szmer pełnych niedowierzania szeptów. Uczniowie spoglądali na

siebie, kompletnie zaskoczeni nagłym pojawieniem się opiekunki Gryfonów.

Nauczycielka podeszła do czarnego biurka Snape'a i uciszyła uczniów ruchem ręki.

- Przykro mi, ale z powodu nieobecności profesora Snape'a dzisiejsza lekcja

Eliksirów się nie odbędzie.

Szum przybrał na sile. Uczniowie zaczęli szeptać pomiędzy sobą, nie potrafiąc

uwierzyć, w to, co usłyszeli. Po raz pierwszy w historii Snape nie pojawił się na lekcji!

Hermiona szybko spojrzała na Harry'ego. Miał opuszczoną głowę i wzrok utkwiony w

ciemnym blacie ławki. Wyglądał, jakby intensywnie nad czymś rozmyślał.

- ALE to nie oznacza - McGonagal podniosła głos, aby przedrzeć się przez gwar,

który wybuchł - że stracicie zajęcia. Napiszecie na poniedziałek długi na trzy stopy

esej o Eliksirach Zwalczających Ból, szczegółowe informacje znajdziecie w swoich

podręcznikach, strony od dwieście sześćdziesiątej piątej do dwieście osiemdziesiątej

dziewiątej. A teraz...

- Pani profesor... - Pansy podniosła rękę, przerywając wywód nauczycielki.

- Tak? O co chodzi, panno Parkinson?

- Co się stało z profesorem Snape'em?

Przez twarz McGonagal przesunął się cień.

- Profesor Snape jest w tej chwili... niezdolny do prowadzenia zajęć.

Po tych słowach w klasie rozległ się jeszcze większy szmer. Uczniowie wydawali się

kompletnie zapomnieć o obecności nauczycielki, tak bardzo pochłonęły ich te

rewelacje.

Hermiona ponownie spojrzała na Harry'ego. Chłopak wpatrywał się teraz w profesor

McGonagal . Jego brwi były ściągnięte.

- A TERAZ, jeżeli tylko pozwolicie mi dokończyć... - uczniowie uciszyli się na moment

- ...to chciałabym ogłosić koniec zajęć. Możecie się spakować i opuścić klasę, ale

pod warunkiem, że będziecie zachowywać się cicho i nie przeszkadzać pozostałym

uczniom.

Radość z powodu historycznego uniknięcia Eliksirów wydawała się wyprzeć

wcześniejszy szok. Uczniowie zerwali się z krzeseł od razu, kiedy tylko za

nauczycielką zamknęły się drzwi, i zaczęli pospiesznie się pakować. Do uszu

Hermiony dolatywały strzępy ich rozmów:

- Jak myślicie, co się stało ze Snape'em?

- A kogo to obchodzi?

- Może w końcu zatruł się własnym jadem?

- A może zaplątał się w swoją pelerynę, kiedy schodził po schodach i połamał nogi?

- Haha, dobre! Ja stawiam na to, że ktoś w końcu poszedł po rozum do głowy i

wywalił go ze szkoły.

- Nie, to by było zbyt piękne...

- Pomarzyć zawsze można.

- Hahaha.

Klasa powoli pustoszała.

Pogrążona we własnych myślach Hermiona kończyła się właśnie pakować, kiedy

zobaczyła, jak Harry zdecydowanym ruchem zarzuca torbę na ramię i kieruje się do

wyjścia. Szybko wrzuciła resztę przyborów do torby i pobiegła za nim, słysząc za

sobą kroki podążającego za nią Rona. Kiedy w końcu się z nim zrównali, Harry

gwałtownie skręcił.

- Gdzie idziesz? - krzyknęła, zatrzymując się.

- Muszę coś sprawdzić - odparł Harry, znikając w jednym z bocznych korytarzy.

Wahała się, czy nie pójść za nim, ale w końcu zrezygnowała. Harry najwyraźniej

sobie tego nie życzył. Zresztą nie znała rozkładu lochów zbyt dobrze. Nie bywała tu

za często. Odwróciła się z westchnieniem i spojrzała na Rona, który wpatrywał się w

plecy oddalającego się przyjaciela.

- Mówię ci, ktoś go podmienił. To nie jest Harry. To nie może być Harry - powiedział,

zagryzając wargę. Hermiona podeszła do niego, objęła go ramionami za szyję i

przytuliła się do niego.

- Najwidoczniej nie znaliśmy go tak dobrze, jak nam się wydawało - wyszeptała,

zaciskając powieki.

- Jak myślisz, co się stało ze Snape'em? Pierwszy raz nie przyszedł na lekcję. Nie,

żebym się nie cieszył, ale to wszystko jest jakieś... dziwne.

Hermiona milczała przez chwilę. Kiedy McGonagal im to powiedziała, oblał ją zimny

pot. W zasadzie to nie miała pojęcia, co o tym myśleć, chociaż nieobecność Snape'a

rzuciła pewne światło na całą sytuację. Może... może Harry zachowuje się w ten

sposób nie przez Snape'a, ale z powodu tego, że... Snape'owi coś się stało. Coś

bardzo złego. Chwilowo nie potrafiła znaleźć lepszego wytłumaczenia.

Och, tak bardzo chciałaby poznać prawdę... może wtedy mogłaby... udałoby się jej...

1 ... 356 357 358 359 360 361 362 363 364 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)