Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Триллеры » Zatoka cykuty
Zatoka cykuty - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Zatoka cykuty

Электронная книга - «Zatoka cykuty». Краткое содержание книги:

Agent FBI, Dillon Savich, zajmuje się sprawą dwóch nastolatków, porwanych przez szalonych morderców, kiedy jego osobiste życie nagle się kompikuje. Młodsza siostra Savicha, Lily, rozbiła samochód o drzewo w kalifornijskim mieście Hemlock Bay. Czyżby to była powtórna próba samobójstwa, podjęta po śmierci córeczki? Savich, jego żona i partnerka z FBI, Lacey Sherlock, wpadają na trop spisku, a kluczem do tej sprawy są obrazy, które Lily dostała od babki – malarki. Prace Sarah Elliott są warte miliony dolarów. Lily i ekspert od handludziełami sztuki, Simon Russo, znajdują się w centrum zagrożenia, zataczającego coraz szersze kręgi.
1 ... 32 33 34 35 36 37 38 39 40 ... 64
Перейти на страницу:

Ostrożnie rozpięła pas, rzuciła poduszkę na tylne siedzenie i wsparła się na jego ręce.

– Niech pan na mnie nie patrzy takim wzrokiem, jakbym miała zaraz zemdleć. Każdego dnia czuję się coraz lepiej. Tylko jest mi jeszcze trudno wysiadać z samochodu.

Patrzył, jak przerzuca nogi na zewnątrz i z wolna się wyprostowuje.

– Od tej chwili mówimy sobie po imieniu i proszę za stosować się do mojej linii postępowania. Nie ma powodu, żeby się zbyt szybko dowiedział, kim jesteśmy – powiedział Simon.

Podszedł do drzwi, z których deszcze zmyły już farbę, i chwilę nasłuchiwał.

– Całkowita cisza – stwierdził i mocno zastukał.

Nikt się nie odzywał. Dopiero po dłuższym czasie rozległ się wściekły wrzask.

– Kto tam, do jasnej cholery, i czego, u diabła, chce?!

– Jak widać, artysta jest w domu – zauważył Simon, mrugając porozumiewawczo do Lily i otwierając drzwi. Wszedł do domku, nie pozwalając Lily wysunąć się naprzód, i zobaczył Abrahama Turkle'a, który stał przed sztalugami z jednym pędzlem w zębach, a drugim w prawej ręce, i patrzył na nich wściekłym wzrokiem.

W tym małym frontowym pokoju nie było wcale mebli, tylko przybory do malowania, a przy ścianie stało co najmniej dwadzieścia obrazów – w dwóch rzędach. Pokój przesiąknięty był zapachem terpentyny, frytek i czegoś jeszcze – może smażonych ślimaków. Była też kuchnia, oddzielona od pokoju barową ladą, i mały przedsionek, z którego wchodziło się pewnie do łazienki i sypialni.

Spoglądający na nich brodacz to był na pewno Abe Turkle; Simon widział dużo jego fotografii.

– Cześć – powiedział Simon i wyciągnął rękę na powitanie. Abe Turkle zignorował ten gest.

– Kim ty jesteś, u diabła? A ona? Dlaczego chowa się za ciebie, do cholery? Boi się mnie, czy co?

Lily wysunęła się do przodu i wyciągnęła do niego rękę.

– Lubię ślimaki. Słyszałam, że pan też je lubi – powiedziała. Abraham Turkle uśmiechnął się szeroko. Był wysokim mężczyzną z rękami wielkości bokserskich rękawic. Zupełnie nie wygląda na artystę, pomyślał Simon. Czy artysta nie powinien mieć włosów związanych kucyk i nosić czarnego, pochlapanego farbami ubrania? Abraham Turkle wyglądał raczej na drwala. Ubrany był we flanelową koszulę, dżinsy i wysokie, sznurowane buty. Był jednak pochlapany farbą miał ją nawet w czarnej brodzie i siwiejących włosach.

– A więc tak – powiedział, odkładając pędzle i potrząsając dłonią Lily. – Ta mała kobitka lubi ślimaki, a to znaczy, że już o mnie słyszała, ale ja nie wiem, kim wy jesteście, u diabła?

– Jestem Sully Jones, a to jest moja żona, Zelda. Jesteśmy w podróży poślubnej, jeździmy sobie po wybrzeżu. Powiedziano nam w Hemlock Bay, że pan jest artystą i że lubi pan ślimaki. Zelda uwielbia sztukę i ślimaki, więc postanowiliśmy tu wstąpić i spytać, czy nie ma pan czegoś do sprzedania.

– Jeszcze nie wiemy, czy spodoba się nam to, co pan maluje, panie Turkle, więc czy mógłby nam pan coś pokazać? Mam nadzieję, że nie jest pan zbyt drogi.

– Ja jestem bardzo drogi – stwierdził Abe Turkle. – Nie jesteście bogaci?

– Handluję używanymi samochodami – powiedział Simon. – Trudno powiedzieć, żebym był bogaty.

– To nie będziecie mogli niczego ode mnie kupić. Simon skinął głową, nie odrywając od niego wzroku.

– Zaczekajcie.

Abe Turkle wziął ręcznik i wytarł sobie ręce. Podszedł do ściany, przy której stało około dziesięciu płócien. Zaczął je przeglądać, wydając przy niektórych nieartykułowane dźwięki, a przy innych tylko wzdychając. Wreszcie podał Lily mały obrazek.

– Taki drobiazg, który namalowałem wczoraj. To Stare Miasto w Eureka. Ślubny prezent dla małej kobitki.

Lily podniosła obrazek do światła i długo się w niego wpatrywała.

– Dziękuję, panie Turkle. To piękny obraz. Jest pan wielkim artystą.

– Jednym z najlepszych na świecie, jeśli o to chodzi.

– Jest mi przykro, że nigdy nie słyszeliśmy pana nazwiska – powiedział Simon.

– Handluje pan używanymi samochodami. Skąd miałby pan o mnie słyszeć?

– Ja skończyłam historię sztuki – wtrąciła Lily. – Ale też o panu nie słyszałam. Teraz widzę, że jest pan niesłychanie utalentowany.

– Może jestem bardziej znany w pewnych kręgach niż wśród szerokiej publiczności.

– To znaczy? – spytał Simon.

– To znaczy, sprzedawco używanych samochodów, że zajmuję się malowaniem reprodukcji znanych obrazów. Tylko ich autorzy mogliby rozpoznać, że to nie oni je namalowali.

– Nie rozumiem – powiedziała Lily.

– To nie tak trudno zrozumieć. Reprodukuję obrazy dla bardzo bogatych ludzi.

– Robi pan falsyfikaty słynnych obrazów? – Simon miał zdumioną minę.

– Hej, ja nie lubię tego słowa. Ale co ty możesz o tym wiedzieć, chłopie. Jesteś tylko facetem, który sprzedaje kupę złomu. Ta mała dama zna się na tym o wiele lepiej niż ty.

– Źle mnie pan zrozumiał – sprostował Simon. – Naprawdę jestem pod wrażeniem pana malarstwa, bez względu na to, jakiemu celowi ono służy.

– Zaraz, zaraz – ocknął się nagle Abe. – Chwileczkę. Ty nie jesteś sprzedawcą używanych samochodów, prawda? O co ci chodzi, chłopie? Powiedz, co tu jest grane?

– Jestem Simon Russo. Abe zastygł w miejscu.

– Tak, teraz już cię poznaję. Niech to szlag, ty jesteś ten dealer… Russo, tak, to ty. Jesteś Simon Russo, ty skurwielu. Tylko uważaj, żeby nie narobić mi kłopotów. Co tu robisz, do diabła?

– Panie Turkle, my…

– Do cholery, oddaj mi ten obrazek. Nie jesteście w żadnej podróży poślubnej. Okłamaliście mnie. A tobie, Russo, po prostu skręcę kark.

16

Lily instynktownie przyjęła postawę obronną którą pokazał jej kiedyś Dillon, kiedy wprowadzał ją w sztuki walki. W prawej ręce nadal zaciskała obrazek.

Jej buntowniczy, a jednocześnie zabawny wygląd powstrzymał Abe'a Turkle'a w jego zapędach.

– Chcesz się ze mną bić? Praktykować karate za pomocą mojego własnego obrazu?

Zrobiła trzy kroki do przodu, potem zwrot.

– Nie uszkodzę twojego cholernego obrazka. Posłuchaj, koleś, nie chcę z tobą walczyć, chociaż myślę, że potrafiłabym cię pokonać. Jesteś wielki, ale na pewno nie jesteś szybki. Zresztą jak sobie chcesz. Możemy sprawdzić, czy rzeczywiście jesteś takim twardzielem.

– Lily, przestań, proszę. – Simon, próbował ją zasłonić, lecz Abe Turkle zaczął się śmiać.

– Jezu, niezła pani jest, mała damo.

Abe chciał jej wyrwać obraz, ale szybko schowała go za plecami.

– Proszę, niech mi pan pozwoli go zatrzymać, panie Turkle. To bardzo piękny obrazek. Będzie dla mnie cennym przedmiotem.

– A tam, cholera, niech pani zatrzyma to głupie płócienko.

Nie mam też zamiaru z panią walczyć. Pewnie mam stracha. No dobra, skończmy z tym. Czego tu szukasz, Simonie Russo? A kim jest ta mała kobitka?

– Przyjechałem, żeby zobaczyć, nad którym obrazem Sarah Elliott teraz pracujesz.

Abe Turkle zerknął na sztalugi i gwałtownie poczerwieniał.

– Posłuchaj mnie, Russo. Ja nic nie wiem o tej kobicie. Chcesz popatrzeć?

– OK. – Simon uśmiechnął się i ruszył w jego stronę. Abe podniósł swoją wielką, umazaną farbami łapę.

– Tylko spróbuj, a skręcę ci kark. Nawet ta mała dama mnie nie powstrzyma.

– OK. – Simon zatrzymał się w miejscu. – W muzeum w Eureka był komplet obrazów, więc teraz pracujesz chyba na podstawie fotografii. Który to obraz? Dziewicza podróż czy Pole pszenicy? Gdybym ja miał wybierać, to następnym obrazem byłby jeden z tych dwóch.

– Idź do diabła, chłopcze.

1 ... 32 33 34 35 36 37 38 39 40 ... 64
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)