Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Триллеры » Zatoka cykuty
Zatoka cykuty - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Zatoka cykuty

Электронная книга - «Zatoka cykuty». Краткое содержание книги:

Agent FBI, Dillon Savich, zajmuje się sprawą dwóch nastolatków, porwanych przez szalonych morderców, kiedy jego osobiste życie nagle się kompikuje. Młodsza siostra Savicha, Lily, rozbiła samochód o drzewo w kalifornijskim mieście Hemlock Bay. Czyżby to była powtórna próba samobójstwa, podjęta po śmierci córeczki? Savich, jego żona i partnerka z FBI, Lacey Sherlock, wpadają na trop spisku, a kluczem do tej sprawy są obrazy, które Lily dostała od babki – malarki. Prace Sarah Elliott są warte miliony dolarów. Lily i ekspert od handludziełami sztuki, Simon Russo, znajdują się w centrum zagrożenia, zataczającego coraz szersze kręgi.
1 ... 31 32 33 34 35 36 37 38 39 ... 64
Перейти на страницу:

– Czas na lunch, Marilyn – powiedział Savich. – Zjemy na tym piętrze, nie w wielkiej sali.

– Chciałabym pizzę pepperoni, panie Savich.

– Dobry pomysł. Tu dają najlepszą.

Eureka, Kalifornia

Simon był wkurzony. Odesłał Lily do Waszyngtonu. Zdawało się, że usłuchała wreszcie głosu rozsądku i wsiadła do zamówionej taksówki, ale nie wróciła do Waszyngtonu. Poleciała do San Francisco tym samym samolotem co on, ukrywając się przed jego wzrokiem, a potem udało się jej złapać wcześniejsze połączenie z San Francisco do Eureka. Podeszła do niego, kiedy czekał przy taśmie na swój bagaż.

– Nie przypuszczałam, że wrócę do Hemlock Bay w dwa tygodnie po tym, kiedy udało mi się stąd uciec – powiedziała rześkim głosem.

Siedzieli teraz obok siebie w wynajętym samochodzie i Simon nadal był wkurzony.

– Lily, dlaczego pani to zrobiła? Tu może być niebezpiecznie. Jesteśmy na ich terenie, a ja…

– To jest nasza wspólna gra, Russo. Niech pan o tym nie zapomina. – Obejrzała się do tyłu, żeby popatrzeć na jadące za nimi samochody, chociaż nie wyglądało na to, żeby ktoś ich śledził. – Zachowuje się pan tak, jakbym uraziła pańską dumę. Nie ma pan całej sceny tylko dla siebie. To są moje obrazy.

– Obiecałem pani bratu, że nie pozwolę, by stało się pani coś złego.

– Dobra, niech pan dotrzymuje obietnicy. Dokąd jedziemy? Myślałam, że do Abe'a Turkle'a. Mówił pan, że może uda się coś z niego wyciągnąć, nie tyle o kolekcjonerze, dla którego pracuje, ile o Frasierach. Fakt, że on tu jest, dowodzi, że ma z nimi swoje interesy, prawda?

– Tak, to prawda.

– Mówił pan też, że Abraham Turkle mieszka w domku na plaży, niedaleko Hemlock Bay. Czy wiemy, kto jest właścicielem tego domku? Chyba nie mój przyszły eks – mąż?

– Nie, to nie jest Tennyson Frasier. – Simon odwrócił się do niej. – To domek papy Frasiera.

– Dlaczego nie powiedział mi pan tego wcześniej? To już chyba wystarczający dowód?

– Jeszcze nie. Cierpliwości. Szosa 211 jest bardzo kręta, dokładnie taka, jak pani mówiła. Będziemy przejeżdżać koło miejsca, gdzie zawiodły hamulce i uderzyła pani w sekwoję?

– Tak, jest właśnie przed nami. – Lily nie patrzyła na drzewo, kiedy koło niego przejeżdżali. Wypadki tamtego wieczoru były jeszcze zbyt świeże.

– Okazuje się, że Abraham Turkle nie ma konta w banku ani żadnych oficjalnych środków utrzymania – powiedział Simon. – Z tego wynika, że Frasierowie płacą mu gotówką.

– Nadal nie mogę pojąć, że opłacało im się wplątywać w taką aferę – zauważyła Lily.

– Kiedy potwierdzimy, że Olaf Jorgenson wszedł w posiadanie trzech obrazów – nie, lepiej, żeby miał wszystkie cztery, to by uprościło sprawę – wtedy będziemy mogli się dowiedzieć, ile za nie zapłacił. Sądzę, że w przybliżeniu od dwóch do trzech milionów za obraz. A może nawet więcej. To zależy od siły jego obsesji. Mówi się, że kiedy chce zdobyć jakiś obraz, nic go przed tym nie powstrzyma.

– Trzy miliony? To mnóstwo pieniędzy. Ale żeby się wplątywać w taką aferę…

– Mógłbym pani opowiedzieć historie, których by pani wcale nie chciała słyszeć, o tym, do czego posuwają się niektórzy kolekcjonerzy. Był taki facet z Niemiec, który zbierał rzadkie znaczki. Odkrył, że jego matka ma znaczek, o którym od dawna marzył, ale ona chciała go zachować dla siebie. Walnął ją w głowę wielką torbą pełną monet i zabił. Rozumie pani teraz, w jaką obsesję popadają niektórzy kolekcjonerzy?

– Trudno w to uwierzyć. – Lily patrzyła na niego szeroko otwartymi oczami. – A ten Olaf Jorgenson… mówił pan, że jest bardzo stary i prawie ślepy.

– Tak, i mimo to nie potrafi zapanować nad swoją obsesją, nawet jeśli mu się przydarzył taki drobiazg jak utrata wzroku. Myślę, że to się skończy dopiero wtedy, kiedy po prostu umrze.

– Myśli pan, że jego syn, Ian, może mieć Straż nocną na pokładzie swojego jachtu?

– Wcale bym się nie zdziwił.

– Powie pan o tym ludziom w Rijksmuseum?

– Tak, ale oni nie będą chcieli tego słyszeć. Wezwą kilku ekspertów, żeby zbadali obraz, oczywiście w tajemnicy. Jeśli stwierdzą, że to falsyfikat, muzeum będzie próbowało odzyskać oryginał, ale czy podadzą ten fakt do wiadomości publicznej? To mało prawdopodobne. Sprawdzaliśmy pana Mońka, kuratora Muzeum Sztuki w Eureka. Ma doktorat z George Washington University i długą listę zasług. Nawet jeśli coś jest nie tak, to Savichowi nie udało się jeszcze do tego dotrzeć. Przeprowadzamy teraz bardziej drobiazgowe dochodzenie, mamy już swoje kontakty w muzeach, w których przedtem pracował. Stale się pani ogląda. Czy ktoś nas śledzi?

Lily odwróciła się i spojrzała na niego.

– Nikt za nami nie jedzie, ale nie mogę się powstrzymać, żeby tego nie kontrolować. Mam wrażenie, że jestem na terytorium nieprzyjaciela.

– Trudno się dziwić, po tych paskudnych doświadczeniach. Zna pani kuratora Mońka, prawda?

– Tak.

– Proszę mi coś o nim powiedzieć.

– Kiedy go po raz pierwszy zobaczyłam – zaczęła z namysłem Lily – pomyślałam, że ma niesłychanie intensywny wzrok. On ma czarne, rzeczywiście piękne oczy. Myślę, że można by je nazwać „łóżkowymi”. Byt też bardzo spięty. Czy to nie dziwne?

– On ma piękne oczy? Łóżkowe oczy? – zdumiał się Simon. – Kobiety mają przedziwne spostrzeżenia.

– A mężczyźni to nie? Gdyby to była pani Monk, to opowiadałby mi pan o jej biuście.

– To możliwe. I jaki byłby z tego wniosek?

– Pewnie by pan nawet nie zauważył jej twarzy. Mężczyźni są tacy jednokierunkowi.

– Naprawdę tak pani myśli?

Wybuchnęła śmiechem. Poprawił na nosie słoneczne okulary i uśmiechnął się do niej.

– Już się pani lepiej czuje – powiedział z zadowoleniem. – Ładnie się pani śmieje, Lily. Miło słyszeć ten śmiech. Co wcale nie znaczy, że nie jestem wściekły, że pani tu za mną przyjechała. Muszę jednak powiedzieć, że po raz pierwszy widzę panią w tak dobrej formie.

– Simon, niech pan o tym zapomni, Simon. Już się chyba zbliżamy do domku Abrahama Turkle'a. Zaraz będzie rozwidlenie. Szosa 211 idzie lewym łukiem do Hemlock Bay, a na prawo jest asfaltowa jednopasmówka w kierunku oceanu. Czy ten domek jest właśnie tam?

– Tak, takie otrzymałem wskazówki. Nigdy nie jechała pani tą drogą do oceanu?

– Chyba nie.

– OK, teraz proszę słuchać uważnie. Abe ma złą reputację, potrafi być groźny, więc musimy bardzo uważać.

Dojechali do rozjazdu i Simon skręcił w prawo, w wąską asfaltową drogę.

– To chyba tu – powiedział. – Nie ma znaku, ale nie ma też innej drogi. Spróbujmy.

Kiedy znaleźli się na małym wzniesieniu, zobaczyli ocean. Tego pięknego dnia rozpościerała się przed nimi spokojna tafla błękitnej wody.

– Jakie to piękne – westchnęła Lily. – Na widok oceanu zawsze coś mnie chwyta za gardło.

Szybko dojechali do końca drogi. Malutki, oszalowany szarymi deskami domek Abe'a Turkle'a przycupnął na urwistym skraju cypla, wprost nad oceanem. Przy domu rosły sekwoje. Były jednak tak pochylone i powykrzywiane, że trudno było dociec, dlaczego jeszcze stoją na swoich miejscach.

Utwardzony podjazd prowadził do domku, przed którym stał czarny motor Kawasaki 650.

Simon zgasił silnik i obrócił się do Lily, ale ona uciszyła go gestem ręki.

– Proszę nic nie mówić. Idę z panem. Nie mogę się doczekać, żeby poznać Abe'a Turkle'a.

Simon obszedł samochód, otworzył jej drzwi.

– Abe jada tylko te ślimaki, które sam wyhoduj e – powiedział.

– Mimo to idę z panem.

1 ... 31 32 33 34 35 36 37 38 39 ... 64
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)