Zatoka cykuty
- Автор: Коултер Кэтрин
- Язык: польский
- Жанр: Триллеры
Электронная книга - «Zatoka cykuty». Краткое содержание книги:
– Tak, są własnością Lily Savich. To długa, zagmatwana historia. – Simon wstał od stolika, zostawiając na nim pięćdziesiąt dolarów. – Dziękuję ci, LouLou. Wiesz, gdzie mnie szukać. Myślę, że niedługo wybiorę się do Kalifornii, żeby spotkać się z jednym z głównych graczy – Abrahamem Turkle. To Anglik, prawda?
– Pół – Grek. Dziwny facet. Bardzo ekscentryczny, podobno jada tylko ślimaki, które sam wyhoduje. – LouLou wzdrygnął się z obrzydzenia. – Dwa lata temu Abe gołymi rękami zabił faceta, który chciał go obrabować, więc uważaj. Ta Lily Savich cię wynajęła?
Simon zatrzymał się i przechylił głowę na bok.
– Coś w tym rodzaju. Zależy mi na tym, żeby odzyskać te cztery obrazy.
– Mam nadzieję, że inne są bezpieczne.
– Bardziej bezpieczne niż ślimaki w ogrodzie Abe'a. Trzymaj się, LouLou.
– Dlaczego zaczynasz od Abe'a?
– Chciałbym zobaczyć, czy to spotkanie nie przyniesie ubocznych rezultatów. Tu nie tylko chodzi o fałszerstwo. Za tą sprawą stoją ludzie, którzy dopuścili się jeszcze innego łajdactwa i chcę ich przygwoździć. Może Abe będzie mógł mi w tym pomóc.
– Akurat ci pomoże.
– Zobaczymy. To już koniec jego malarskiej aktywności w Hemlock Bay. Kto wie, co on mi może powiedzieć.
– Życzę ci szczęścia przy poruszaniu gniazda os. Zawsze lubiłem imię Lily – powiedział LouLou i podniósł dwa palce na pożegnanie.
Kiedy Simon wyszedł, LouLou zainteresował się tą bardzo ładną, siedzącą przy barze kobietą, która się im przyglądała.
15
Quantico
Marilyn, niech mi pani powie, jak wyglądała Tammy po powrocie do motelu? – spytał doktor Hicks.
– Miała na sobie płaszcz i zaraz go rozpięła, żeby mi pokazać swój strój pielęgniarki. Był przesiąknięty krwią.
– Czy robiła wrażenie zadowolonej?
– Och tak. Była szaleńczo szczęśliwa, że udało się jej uciec. Śmiała się i machała umazaną we krwi ręką. Uwielbia świeżą krew na rękach.
– Jak się jej udało wrócić do motelu? Mówi pani, że miała rękę umazaną krwią. Nikt tego nie zauważył?
– Nie wiem. – Marilyn potrząsnęła lekko głową; była wyraźnie zmartwiona.
– OK, to nieważne. Mówi pani, że miała na sobie płaszcz. Czy pani wie, skąd go wzięła?
– Nie wiem. Już go miała, kiedy po mnie przyszła. Był na nią za duży, ale zakrywał tę rękę, której nie miała, wie pan?
– Tak, wiem. Teraz pan Savich chciałby zadać kilka pytań, OK, Marilyn?
– Tak. Był dla mnie miły. Jest seksowny. Trochę mi żal, że Tammy go zabije.
Doktor Hicks uniósł swoje krzaczaste brwi, jednak nie był zszokowany, bo już to wszystko słyszał. Skinął głową Savichowi i podsunął mu krzesło.
– Jest w głębokiej hipnozie – powiedział.
– Marilyn, co pani teraz czuje do Tammy? – spytał Savich. Milczała, marszcząc czoło. Po chwili zaczęła powoli mówić.
– Myślę, że ją kocham. Powinnam ją kochać, bo jest moją kuzynką, ale boję się jej. Nigdy nie wiem, co ona może zrobić. Myślę, że mogłaby mnie zabić, gdyby jej przyszła na to ochota. Wie pan co, ona by się śmiała i rozcierałaby moją krew na rękach.
– Tak, wiem.
– Ona pana zabije.
– Tak, może próbować, już mi to pani mówiła. Jak ona się kontaktuje z ghulami? – Savich zignorował doktora Hicksa, który nie miał pojęcia, kim, czy też czym, są ghule. Potrząsnął tylko głową i powtórzył pytanie. – Marilyn?
– Myślałam już o tym, panie Savich. Wiem, że były tam, kiedy ona zabiła tego małego chłopca. Z tego, co mówiła, zrozumiałam, że ona tylko o nich pomyśli, a już przychodzą. A może cały czas za nią chodzą a ona tylko tak mówi, żeby pokazać, jaka jest mocna? Wie pan, czym są ghule?
– Nie, nie mam pojęcia. Pani też nie wie, prawda? Potrząsnęła głową. Siedziała na wygodnym krześle i miała zamknięte oczy. Dostała pokój w hotelu FBI, dwie agentki ją tam nadzorowały. Tym razem o wiele lepiej się prezentowała – umyła włosy, ubrana też była w czystą spódnicę i sweter. Nawet pod hipnozą robiła wrażenie wystraszonej, jej palce stale drgały. Zastanawiał się, co się z nią stanie. Nie miała żadnej rodziny, żadnego wykształcenia i przez całe życie bała się Tammy. Miał nadzieję, że FBI wkrótce odnajdzie tę morderczynię i Marilyn już nie będzie musiała dłużej się bać.
– Czy Tammy była już kiedyś na Karaibach? – spytał.
– Tak, jakiś czas temu byli z Tommym na Bahamach. Chyba na wiosnę.
– Były z nimi ghule? Marilyn potrząsnęła głową.
– Nie wie pani, czy kogoś tam zabili?
– Spytałam o to Tommy'ego, ale tylko się śmiał. Zaraz potem zrobił mi dziecko.
Savich postanowił sprawdzić, czy w tym czasie nie odnotowano na wyspach wyjątkowo bestialskich zbrodni.
– Czy Tammy mówiła kiedyś o innych wyspach, poza Bahamami, które chciałaby odwiedzić?
Potrząsnęła głową.
– Marilyn, niech pani się postara to sobie przypomnieć.
– Pamiętam, że to był Halloween – zaczęła Marilyn po długim milczeniu – i ona przebrała się za wampira. Powiedziała wtedy, że chciałaby pojechać na Barbados, żeby postraszyć tamte dzieciaki, i zaczęła się śmiać. Nigdy mi się nie podobał ten śmiech. Tak samo śmiał się Tommy po powrocie z Bahamów.
– Czy mówiła kiedyś, co robią ghule z tymi dziećmi?
– Raz, kiedy była Timmym, powiedziała, że od razu je połykają.
– Ale przecież one ich nie połykają w całości, prawda? Może biorą sobie rękę albo nogę?
– Och, panie Savich, one tylko wtedy tak robią, kiedy są najedzone i zależy im wyłącznie na smaku. Nie wiem tego na pewno, bo Tommy i Tammy o tym nie mówili.
Savichowi zrobiło się niedobrze. Jezu, czy ona chciała powiedzieć to, co zrozumiał? Że ci chłopcy, którzy nagle zniknęli, nigdy nie będą odnalezieni, bo zostali zjedzeni przez rodzeństwo Tuttle? Czy to kanibale? Przejął go nagły dreszcz, zaczął odruchowo pocierać sobie ręce.
Zerknął na doktora Hicksa. Lekarz był czerwony na twarzy i wyglądał, jakby miał za chwilę zwymiotować.
– Dziękuję, Marilyn, bardzo mi pani pomogła. – Savich dotknął lekko jej ramienia. – Gdyby mogła pani teraz wybierać, to co chciałaby pani w życiu robić?
– Chcę być stolarzem – powiedziała bez chwili wahania. – Mieszkaliśmy przez pięć lat w jednym miejscu i nasz sąsiad był stolarzem. Robił biurka, stoły i krzesła, różne rzeczy. Spędzał ze mną dużo czasu i wszystkiego mnie nauczył. Oczywiście, że płaciłam mu za to tak, jak chciał, i był z tego bardzo zadowolony. W gimnazjum powiedzieli mi, że jestem dziewczyną, a dziewczyna nie może być stolarzem, potem zaszłam w ciążę z Tommym i on zabił dziecko.
– Jeszcze jedno pytanie. Czy Tammy miała się z panią kontaktować, kiedy będzie już na Karaibach? – Zadał to pytanie już wcześniej, ale chciał sprawdzić, czy pod hipnozą nie powie czegoś więcej. Miał pewien plan.
– Tak. Nie mówiła kiedy, ale miała to zrobić.
– Gdzie miała pani szukać?
– Miała dzwonić do mojego chłopaka, Tony'ego, w Bar Harbor. Ale on już mnie chyba nie lubi. Powiedział, że gdyby szukała mnie policja, to on się wycofuje z tego interesu.
Savich miał nadzieję, że Tony nie wycofa się zbyt szybko. Nadal był na miejscu, pracował jako mechanik w European Motors. Dillon postanowił poprosić agentów z Bar Harbor, żeby mieli na niego oko, może nawet założyli podsłuch. To już było coś, o co można się zaczepić. Telefon od Tammy.
– Dziękuję, Marilyn. – Savich podniósł się z krzesła i stanął przy drzwiach. Patrzył, jak doktor Hicks przywołuje ją powoli do rzeczywistości i uspokaja łagodnym głosem. Wreszcie skinął Savichowi głową i trzymając Marilyn za ramię, wyprowadził ją z pokoju.