Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Rozstaje zmierzchu
Rozstaje zmierzchu - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Rozstaje zmierzchu

Электронная книга - «Rozstaje zmierzchu». Краткое содержание книги:

Rozstaje zmierzchu
1 ... 32 33 34 35 36 37 38 39 40 ... 236
Перейти на страницу:

Skupiona na pracy, smukła Tarabonianka w ogóle nie dostrzegła Egeanin i Mata. On nie mógł jednak oderwać od niej wzroku. Z ciemnymi włosami splecionymi w sięgające talii cienkie, zdobione paciorkami warkocze, Aludra była prawdopodobnie najbardziej egzotycznym z dziwów Luki. Reklamował ją jako Iluminatorkę i w przeciwieństwie do wielu innych wykonawców i cudów naprawdę była tym, za kogo się podawała, choć sam Luca przypuszczalnie w to nie wierzył. Cauthon zastanowił się, co ucierała. I czy to, co ucierała, mogło nagle eksplodować? Obiecała mu ujawnić sekret fajerwerków, o ile Mat zdoła rozwiązać pewną łamigłówkę, niestety do tej pory mu się to nie udało. Miał jednak nadzieję, że w końcu zgadnie. Tak czy inaczej.

Egeanin dźgnęła go mocno palcem w żebra.

— Mamy udawać kochanków, czego nie przestajesz mi przypominać — warknęła. — Kto w to uwierzy, jeśli zobaczy, że z takim głodem gapisz się na inną kobietę?

Cauthon uśmiechnął się lubieżnie.

— Zawsze spoglądam na ładne kobiety. Nie zauważyłaś?

Egeanin poprawiła szal na głowie trochę gwałtowniej niż zwykle i wydała lekceważące chrząknięcie. Mat poczuł zadowolenie. Jej pruderyjność czasami się przydawała. Egeanin uciekała, by zachować życie, a jednak nadal pozostała w każdym calu Seanchanką i już wiedziała o nim więcej, niż pragnął. Nie ufał jej i nie chciał powierzać swoich sekretów. Nawet tych, których... jeszcze nie znał.

Wóz Luki stał w samym środku obozu widowiska, w najbardziej uprzywilejowanym miejscu, jak najdalej od zapachów ze zwierzęcych klatek i wbitych wzdłuż płóciennych ścian namiotu palików dla koni. Wóz był jeszcze bardziej jaskrawy niż pozostałe, czerwono-błękitny, błyszczał pięknie niczym polakierowany, a każda jego powierzchnia przyciągała spojrzenie malowanymi złotymi kometami i gwiazdami. Tuż pod linią dachu wyrysowano wszędzie srebrną farbką księżyc w poszczególnych fazach. Nawet cynowy komin pokryto czerwonymi i niebieskimi kręgami. Druciarze na widok tego wozu zarumieniliby się ze wstydu. Obok jednego jego boku stały sztywno przy koniach dwa szeregi seanchańskich żołnierzy w hełmach; każdy wojownik trzymał zdobioną zielonym chwostem lancę ustawioną pod identycznym kątem jak pozostałe. Jeden z mężczyzn dzierżył w dłoni wodze dodatkowego luzaka, pięknego, ciemnobrązowego wierzchowca o silnych pośladkach i świetnych kostkach. Błękitno-zielone zbroje żołnierzy wydawały się przy czarownym wozie Luki wręcz brudne.

Mat nie zdziwił się, widząc, że nie jego jednego interesują Seanchanie. Bayle Domon, w ciemnej wełnianej czapce przykrywającej jego ogoloną głowę, kucał na piętach, oparty plecami o koło oddalonego od żołnierzy o jakieś trzydzieści stóp zielonego wozu należącego do Petry i Clarine. Pod wozem leżały psy Clarine — zbieranina rozmaitych małych zwierząt, które spały stłoczone i przylepione do siebie. Potężny Illiańczyk udawał, że coś struga, jednak efektem jego pracy był tylko stosik wiórów piętrzący się przy jego stopach. Mat żałował, że mężczyzna nie zapuścił wąsów, które ukryłyby jego górną wargę; mógł też całkowicie ogolić brodę. Ktoś może skojarzyć Illiańczyka z Egeanin. Wysoki Blaeric Negina, który opierał się obok o wóz, dotrzymując prawdopodobnie Domonowi towarzystwa, nie zawahał się zgolić typowej dla Shienarian kępki włosów na czubku, dzięki czemu nie przyciągał uwagi Seanchan, choć tak samo często jak Egeanin dotykała peruki, przesuwał palcami po czarnym jeżyku na głowie. Może i on powinien włożyć czapkę.

W ciemnych płaszczach z postrzępionymi mankietami i mocno zużytych butach obaj mężczyźni mogliby uchodzić za tutejszych cyrkowców, na przykład treserów koni. Obserwowali Seanchan potajemnie i spod oka, choć Blaericowi udawanie przychodziło łatwiej, czego zresztą można się było spodziewać po Strażniku. Z pozoru maksimum uwagi poświęcał Domonowi, a tylko sporadycznie zerkał na żołnierzy, w dodatku najswobodniej, jak to jest możliwe. Z kolei jego towarzysz groźnie łypał na Seanchan, o ile nie obrzucał piorunującymi spojrzeniami kawałka drewna, który trzymał w dłoni, wydawał się więc dumać, jak zmienić kloc w ładną rzeźbę. Domon bez wątpienia za bardzo wziął sobie do serca pozycję so’jhin Egeanin.

Cauthon zastanawiał się akurat, w jaki sposób niewidziany przez żołnierzy ma się podkraść blisko wozu Luki i podsłuchać odbywającą się tam rozmowę, gdy drzwiczki z tyłu wozu nagle się otworzyły i po schodkach zszedł jasnowłosy Seanchanin. Kiedy jego stopy dotknęły ziemi, nasadził sobie na głowę hełm z rzadkim niebieskim pióropuszem. Za oficerem ukazał się Luca, spowity w oszałamiający szkarłat haftowany złotymi promienistymi słońcami. Idąc za Seanchaninem, kłaniał się wyszukanie i z rozmachem. Luca posiadał co najmniej dwa tuziny płaszczy, większość z nich była w odcieniach czerwieni, a jeden bardziej krzykliwy od drugiego. Dobrze, że miał największy wóz w widowisku, w przeciwnym razie nie pomieściłby wszystkich swoich strojów.

Ignorując Lucę, seanchański oficer zbliżył się do swojego wałacha, poprawił miecz i wykrzyczał rozkazy. Jego ludzie natychmiast dosiedli koni i ustawili się w kolumnie dwójek, które ruszyły powoli ku wyjściu. Luca znieruchomiał i przyglądał im się ze sztucznym uśmieszkiem na twarzy. Ilekroć któryś z konnych się odwracał, Luca od razu mu się kłaniał.

Mat pozostał z boku uliczki, robiąc z siebie głupka, który z otwartymi ustami śledzi cud w postaci seanchańskiej kawalerii. Niewielu wojów zresztą na niego zerkało i na pewno żaden go nie zapamięta. Któżby zwracał uwagę na wiejskiego kmiotka czy też zaprzątał sobie uwagę jego osobą.

Ku zaskoczeniu Cauthona Egeanin aż do odjazdu ostatniego jeźdźca wpatrywała się twardo w ziemię u swoich stóp, kurczowo zaciskając przy tym zawiązany pod brodą szal. Gdy w końcu uniosła głowę i zerknęła za żołnierzami, na moment wydęła wargi.

— Wydaje mi się, że znam tego chłopca — wycedziła cicho. — Wiozłam go do Palme na „Nieustraszonym”. Jego służący zmarł w połowie podróży i młodzieniec pomyślał, że mógłby użyć kogoś z mojej załogi. Musiałam go wyprowadzić z błędu. Obserwując zamieszanie, jakie wywołał, można by pomyśleć, że pochodzi z Krwi.

— Na krew i cholerne popioły — sapnął Mat. Iluż innych zdenerwowała w swoim życiu lub w taki sposób „wyprowadziła z błędu”? Znając Egeanin, prawdopodobnie dobrą setkę osób. A on pozwalał jej się kręcić wśród ludzi, chociaż całe jej przebranie składało się z peruki i nieco odmiennego od seanchańskich stroju! Setki?! Tysiące były bardziej prawdopodobne. Ta kobieta potrafiłaby zirytować nawet cegłę.

W każdym razie oficer już odjechał. Mat z wolna wypuścił powietrze. Naprawdę wciąż towarzyszyło mu szczęście. Czasami sądził, że jedynie dzięki swemu szczęściu nie rozpłakał się jak dziecko. Ruszył do Luki. Zamierzał się dowiedzieć, czego chcieli od niego żołnierze.

Domon i Blaeric dotarli do właściciela widowiska równie szybko jak Cauthon, podobnie Egeanin. Okrągła twarz Domona skrzywiła się z niesmakiem, gdy mężczyzna zobaczył, że Mat otacza ramieniem jego panią. Illiańczyk rozumiał konieczność symulacji — tak w każdym razie twierdził — jednak wyraźnie sądził, że ci dwoje nie powinni się dotykać. Cauthon cofnął rękę. Tutaj nie musiał niczego udawać, gdyż Luca znał prawdę. Egeanin jednakże była istotą przekorną, toteż — choć również zaczęła się od niego odsuwać — na widok spojrzenia Domona od razu objęła Mata mocniej w talii, czyniąc to zresztą bez mrugnięcia okiem. Domon nadal patrzył gniewnie, lecz teraz w ziemię. Mat uznał, że nawet Seanchan rozumie znacznie lepiej niż kobiety. Seanchan czy też — jak w tym wypadku — Illiańczyków.

1 ... 32 33 34 35 36 37 38 39 40 ... 236
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)