Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Rozstaje zmierzchu
Rozstaje zmierzchu - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Rozstaje zmierzchu

Электронная книга - «Rozstaje zmierzchu». Краткое содержание книги:

Rozstaje zmierzchu
1 ... 28 29 30 31 32 33 34 35 36 ... 236
Перейти на страницу:

Sul’dam o okrągłej twarzy przeszła obok i ledwie na nich zerkając, skierowała się w dół korytarza. Jej damane przyglądała się jednak uważnie każdej mijanej kobiecie, sprawdzając, czy ta potrafi przenosić Moc. Mat aż wstrzymał oddech, kiedy, lekko marszcząc brwi, zatrzymała się obok ostatniej damane. Mimo swego szczęścia nie postawiłby nawet monety na to, że Seanchanie nie rozpoznają wiecznie młodego oblicza Aes Sedai, jeśli tylko zajrzą pod kaptur. Siostry trzymano wprawdzie jako damane, ale jaka była szansa, że wszystkie trzy damane Egeanin będą Aes Sedai? O Światłości, a jaka była szansa, że jedna z niższych przedstawicielek Krwi posiada ich aż trzy?

Kobieta o okrągłej twarzy wydała mlaśnięcie, którego używa się, przywołując ulubionego psa, po czym szarpnęła a’dam i wraz z damane odeszły. Najwyraźniej nie szukali damane, lecz próbujących ucieczki marath’damane. Mat nadal odnosił wrażenie, że lada chwila się udusi. Dźwięk toczącej się kości wypełnił ponownie jego głowę i był wystarczająco głośny, by rywalizować ze sporadycznym dudnieniem odległego grzmotu. Coś złego się stanie, wiedział to.

Oficer straży, tęgi Seanchanin z saldaeańskimi, nakrapianymi oczyma, lecz bladą, miodowobrązową cerą, skłonił się grzecznie i zaprosił Egeanin do wartowni na kubek grzanego z przyprawami wina, podczas gdy urzędnik zapisywał informacje na temat damane. Wszystkie wartownie, jakie Mat kiedykolwiek widział, były miejscami surowymi, jednak dzięki światłu lamp jarzących się w szczelinach łuczniczych ta prezentowała się niemal kusząco. Chociaż rosiczka prawdopodobnie również wygląda zachęcająco dla muchy. Cauthon cieszył się z kropel deszczu, które skapywały mu z kaptura płaszcza i spływały po twarzy, gdyż zalewały wywołany zdenerwowaniem pot. Mat wziął jeden ze swoich noży do rzucania i ułożył go płasko na szczycie długiego pakunku z przodu siodła. Leżącego w ten sposób nie powinien zauważyć żaden z żołnierzy. Cauthon wyczuł poruszenie kobiety oddychającej w tobołku pod jego dłońmi i napiął mięśnie ramion, bojąc się, że zacznie ona wzywać pomocy. Selucia trzymała swojego wierzchowca blisko jego konia, zerkając na niego spod skrywającego twarz i złoty warkocz kaptura, ani na chwilę nie popatrując jednak na boki, kiedy przechodziły sul’dam i damane. Zresztą krzyk Selucii wydawał mu się równie niebezpieczny jak krzyk Tuon. Mat sądził, że groźba w postaci noża skutecznie uciszy obie kobiety, które przypuszczalnie uważały go za człowieka naprawdę zdesperowanego lub pomylonego, więc na pewno wierzyły, że użyje ostrza. Nie miał jednak oczywiście pewności, czy nóż wystarczy; tej nocy działy się tak osobliwe rzeczy, że Cauthon niczego już nie był pewien.

Pamiętał, iż wstrzymał oddech, dumając, kiedy ktoś zauważy, że wieziony przez niego pakunek jest niezwykle bogato haftowany, a później zapyta, dlaczego Mat pozwala czemuś tak pięknemu moknąć na deszczu. Przeklinał moment, w którym podkusiło go zerwać kilim ze ściany, ponieważ był pod ręką. We wspomnieniach wszystkie wypadki rozgrywały się wolniej. Egeanin zsiadła i rzuciła wodze Domonowi, który wziął je, kłaniając się w siodle. Kaptur Illiańczyka częściowo opadł, ukazując głowę wygoloną z jednego boku i pozostałe włosy zebrane w sięgający mężczyźnie do ramienia warkocz. Krople deszczu kapały na krótką brodę krępego Domona, jednak ten znosił je z upartą arogancją typową dla so’jhin, czyli dziedzicznych wyższych służących przedstawicieli Krwi, a zatem osób prawie równych członkom Krwi. Bez wątpienia Illiańczyk ten znajdował się wyżej w hierarchii niż przeciętni żołnierze. Egeanin znów zerknęła na Mata i jego ładunek; jej twarz przypominała zmrożoną maskę i minę tę mógłby uznać za dumę ktoś niewiedzący, że kobieta jest przerażona ich obecnymi posunięciami. Wysoka sul’dam i jej damane po skończonej inspekcji szybko zawróciły do korytarza. Vanin, prowadzący tuż za Matem jedno ze zwierząt jucznych i jak zawsze zwisający ze swego konia niczym worek łoju, wychylił się z siodła i splunął. Cauthon nie miał pojęcia, dlaczego zapamiętał ten szczegół, tak jednak było. Vanin splunął i równocześnie zagrały trąbki — ich cienkie i ostre dźwięki rozległy się w oddali za nimi, najprawdopodobniej w południowej części miasta, gdzie ludzie planowali spalić zgromadzone wzdłuż Drogi do Zatoki zapasy Seanchan.

Na odgłos trąbek oficer straży się zawahał, nagle jednak zabrzmiał głośno także dzwon w samym centrum, potem drugi i kolejny, aż zaczęli odnosić wrażenie, że rozdzwoniły się na alarm ich setki. Po chwili czerń nocy przecinało już więcej błyskawic, niż zrodziła jakakolwiek burza, srebrzyście niebieskie smugi cięły powietrze wewnątrz murów. Całą grupką stali w tym tunelu, skąpani migoczącym światłem. Wtedy zaczęły się krzyki, krzyki wśród co rusz rozlegających się w mieście eksplozji.

Przez chwilę Mat przeklinał Poszukiwaczki Wiatru za to, że ruszyły prędzej, niż obiecały. Ale uświadomił sobie, że nieprzyjemny łoskot toczących się w jego głowie kości ustał. Dlaczego? Znów miał ochotę zakląć, chociaż nawet na to nie było dość czasu. W następnej chwili oficer pospiesznie popędził Egeanin z powrotem na siodło i kazał ruszać w drogę, po czym wrzaskliwie zaczął rozkazywać ludziom, którzy gwałtownie wybiegali z wartowni: jednym polecił biec do miasta i sprawdzić przyczynę alarmu, pozostałych zaś ustawiał w szyk na wypadek zagrożenia z wewnątrz bądź z zewnątrz. Zjawiła się kobieta o okrągłej twarzy, z wartowni wybiegła też jej damane wraz z żołnierzami i inną parą kobiet połączonych przez a’dam. Mat i reszta grupy popędziła w burzę, zabierając z sobą trzy Aes Sedai: dwie zbiegłe damane i porwaną spadkobierczynię seanchańskiego Kryształowego Tronu. Za nimi zaś, przez Ebou Dar przetaczała się znacznie gorsza burza.

Pioruny liczniejsze niż źdźbła traw...

Drżąc na całym ciele, Mat wrócił myślami do chwili obecnej. Egeanin patrzyła na niego spode łba i przesadnie mocno szarpała go za rękaw.

— Kochankowie przechadzają się niespiesznie — szepnął. — Raczej... spacerują, niż idą.

Uśmiechnęła się szyderczo. Mat nie miał już żadnych wątpliwości. Domona bez dwóch zdań oślepiła miłość. Miłość albo zbyt wiele ciosów w głowę.

W jakimś sensie najgorsze mieli za sobą. Cauthon żywił w każdym razie nadzieję, że najtrudniej będzie im opuścić miasto. Od tej pory nie łomotało mu w głowie. Wszak łomotanie zawsze oznaczało coś złego. Przeszłość Mata była maksymalnie poplątana i był pewien, że tylko człowiek o takim szczęściu jak on potrafi oddzielić ziarna od plew. Poszukujący jeszcze przed nocą złapią trop Egeanin, którą teraz mogliby oskarżyć dodatkowo o kradzież damane, jednak przedstawiciele władz pomyślą prawdopodobnie, że kobieta odjechała szybko i znajduje się obecnie wiele lig od Ebou Dar. Nikomu zapewne nie przyjdzie do głowy, że tkwiła tuż za rogatkami. Tylko zbiegiem okoliczności mogliby ją skojarzyć z Tuon albo z Matem i to się liczyło. Tylin na pewno dodałaby własne zarzuty przeciwko niemu — żadna kobieta nie wybaczy mężczyźnie, że ją związał i niczym tobołek wepchnął pod łóżko, nawet jeśli sama mu to sugerowała — tym niemniej przy odrobinie szczęścia nikt nie powinien go połączyć z innymi zdarzeniami tamtej nocy. Tak, tak, nikt poza Tylin nie domyśli się jego udziału. Związanie królowej niczym świni na rynku wystarczy oczywiście, by skazać człowieka na śmierć, czymże jednak był ten czyn wobec porwania Córki Dziewięciu Księżyców? I co on, Zabawka Tylin, miał na to poradzić? Ciągle go irytowało, że uważano go za niepoprawnego pochlebcę... gorzej, za coś w rodzaju ulubionego zwierzęcia domowego! Istniały jednak korzyści...

1 ... 28 29 30 31 32 33 34 35 36 ... 236
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)