Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Trzej muszkieterowie - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Trzej muszkieterowie

Электронная книга - «Trzej muszkieterowie». Краткое содержание книги:

Najsłynniejsza powieść Aleksandra Dumasa ojca, której akcja toczy się w XVII wieku za panowania Ludwika XIII. Bohater książki, ubogi gaskoński szlachcic d’Artagnan i jego trzej przyjaciele: Atos, Portos i Aramis przeżywają mnóstwo zaskakujących przygód w świecie pełnym intryg, pojedynków, zdrad, miłosnych namiętności... Ze wszystkich opresji wychodzą obronną ręką, bowiem postępują wedle skutecznej zasady: “Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego”.
1 ... 32 33 34 35 36 37 38 39 40 ... 167
Перейти на страницу:

— O, mój Boże! — zawołała Anna Austriaczka z akcentem przerażenia, zdradzającym, że książę obchodzi ją bardziej, niż chciała mu to okazać.

— Nie mówię tego po to, by cię przerazić, pani; to, co mówię, jest nawet śmieszne i wierzaj mi, nie poświęcam uwagi sennym rojeniom. Ale słowo, jakie wyrzekłaś, pani, nadzieja, którą niemal mi dałaś, są dostateczną nagrodą, nawet gdybym miał zapłacić za nie życiem.

— Posłuchaj, książę — rzekła Anna Austriaczka — ja także mam przeczucia, ja także miewam sny. Śniło mi się, że widziałam cię zranionego, broczącego krwią.

— Rana zadana nożem w lewy bok, prawda? — przerwał Buckingham.

— Tak, milordzie, tak właśnie, w lewy bok nożem. Któż mógł ci powiedzieć, że miałam taki sen? Tylko Bogu zwierzyłam go w modlitwie.

— Nie pragnę nic więcej, pani, kochasz mnie.

— Ja cię kocham?

— Tak pani. Czy Bóg zsyłałby ci te same sny co mnie, gdybyś mnie nie kochała? Czy mielibyśmy te same przeczucia, gdyby nasze istnienia nie były złączone serdecznemi więzami? Kochasz mnie, królowo, i będziesz mnie opłakiwać.

— O, mój Boże, mój Boże! — zawołała Anna Austriaczka. — Nie mogę tego znieść! Książę, na miłość boską, oddal się stąd, wyjeżdżaj! Nie wiem, czy cię kocham, czy cię nie kocham; wiem jednak, że nie będę łamała przysięgi. Miej więc litość nade mną i wyjeżdżaj. Och, gdyby cios dosięgnął cię we Francji, gdybyś umarł we Francji, gdybym miała sądzić, że miłość do mnie stała się przyczyną twej zguby, nie pocieszyłabym się nigdy, oszalałabym. Wyjeżdżaj, wyjeżdżaj, błagam cię.

— Jakże jesteś piękna! Jakże cię kocham! — rzekł Buckingham.

— Jedź, jedź, błagam i wróć później; wróć jako ambasador, jako minister otoczony strażą, która cię obroni, służbą, która będzie czuwała nad tobą; wówczas nie będę drżała o twe życie i będę szczęśliwa mogąc cię ujrzeć.

— Czy to prawda?

— Tak...

— Niechaj tak będzie: lecz daj mi jakiś dowód twej łaskawości, pani, przedmiot należący do ciebie, który przypomni mi, że nie śniłem; coś, co nosiłaś i co ja mógłbym nosić, pierścień, naszyjnik, łańcuch.

— I odjedziesz, jeśli dam ci to, o co prosisz?

— Tak.

— Natychmiast?

— Tak.

— Opuścisz Francję, wrócisz do Anglii?

— Tak, przysięgam.

— Zaczekaj więc, książę.

Anna Austriaczka udała się do swych apartamentów i wróciła wkrótce, niosąc szkatułkę z różanego drzewa zdobną w jej inicjały inkrustowane złotem.

— Proszę, milordzie — rzekła — zachowaj to na pamiątkę ode mnie. Buckingham wziął szkatułkę i po raz drugi ukląkł.

— Przyrzekłeś mi, że odjedziesz — powiedziała królowa.

— I dotrzymam słowa. Daj mi rękę, pani, i odjadę.

Anna Austriaczka wyciągnęła rękę zamykając oczy i wspierając się drugą ręką na ramieniu doni Estefany, czuła bowiem, że siły ją opuszczają.

Buckingham przywarł namiętnie ustami do tej pięknej dłoni, po czym rzekł wstając:

— Za sześć miesięcy, jeśli będę żył, ujrzę cię, pani, nawet gdybym miał poruszyć niebo i ziemię.

I wiemy swemu przyrzeczeniu opuścił pokój.

Na korytarzu spotkał panią Bonacieux, która na niego czekała: z równą ostrożnością jak przedtem i równie szczęśliwie wyprowadziła go z Luwru.

Rozdział XIII

PAN BONACIEUX

Jak można było zauważyć, w opisanych zdarzeniach brała udział jeszcze jedna osoba, o którą mimo jej niepewnej sytuacji nie troszczyliśmy się zbytnio. Mamy na myśli pana Bonacieux, poczciwego męczennika intryg politycznych i miłosnych, tak bardzo związanych ze sobą w tej epoce rycerskiej i sentymentalnej zarazem.

Na szczęście — czytelnik pamięta o tym, a może nie pamięta — na szczęście przyrzekliśmy, że nie stracimy go z oczu.

Straż, która uwięziła pana Bonacieux, powiodła go prosto do Bastylii, gdzie drżąc ze strachu musiał przejść obok oddziału żołnierzy ładujących muszkiety.

Stamtąd zaprowadzono go do podziemnej galerii, gdzie stał się przedmiotem najbardziej ordynarnych obelg i najokrutniejszego traktowania ze strony tych, co go przywiedli. Zbiry widząc, że nie mają do czynienia ze szlachcicem, nie oszczędzali mu niczego.

Po półgodzinie pisarz sądowy uwolnił go od tych tortur nie wybawiając od niepokojów, ponieważ kazał zaprowadzić pana Bonacieux do izby przesłuchań. Zazwyczaj przesłuchiwano więźniów w ich celach, ale z panem Bonacieux nie robiono sobie tyle zachodu.

Dwaj strażnicy zajęli się kramarzem; wiedli go przez podwórze, potem przez korytarz, gdzie wystawione były trzy posterunki, otworzyli drzwi i pchnęli do niskiej izby, której umeblowanie składało się ze stołu, krzesła i komisarza. Komisarz siedział na krześle i zajęty był pisaniem na stole. Strażnicy podprowadzili więźnia do stołu i na znak dany przez komisarza oddalili się na taką odległość, by nie mogli słyszeć zeznań.

Komisarz, który siedział z głową pochyloną nad papierami, podniósł ją, by zobaczyć, z kim ma do czynienia. Był to człowiek o wyglądzie bardzo nieprzyjemnym, spiczastym nosie, wystających kościach policzkowych i żółtej cerze; oczy miał małe, ale przenikliwe i bystre, jego fizjonomia przypominała kunę i lisa zarazem, a głowa, osadzona na długiej i ruchliwej szyi, sterczała z szerokiej czarnej sukni kiwając się niczym głowa żółwia, gdy zwierzę wysuwa się ze skorupy.

Zaczął od pytania o nazwisko i imię, wiek, zajęcie i adres pana Bonacieux.

Oskarżony odparł, że nazywa się Jakub Michał Bonacieux, że ma pięćdziesiąt jeden lat, był dawniej kramarzem i mieszka przy ulicy des Fossoyeurs 11.

Za czym komisarz, zamiast pytać dalej, wygłosił wielką mowę o niebezpieczeństwach, jakie grożą nieświadomemu mieszczaninowi, gdy miesza się do spraw publicznych.

Mowę uzupełnił wywodem o potędze i świetnych czynach pana kardynała, niezrównanego ministra, wobec którego niczym są dawni ministrowie i który będzie przykładem dla przyszłych ministrów; tej potędze nic nie zdoła się oprzeć.

Po drugiej części swej mowy utkwił krogulcze spojrzenie w biednym Bonacieux i polecił mu, by się zastanowił nad powagą sytuacji.

Kramarz nie potrzebował zastanawiać się długo: przeklinał chwilę, w której pan de La Porte wpadł na pomysł, by ożenić go ze swą chrześniaczką, a zwłaszcza ów dzień, kiedy ta chrześniaczka została bieliźniarką królowej.

Zasadniczą cechą charakteru pana Bonacieux był głęboki egoizm pomieszany z ohydnym skąpstwem, a wszystko to okraszone nieprzeciętnym tchórzostwem.

Miłość, jaką żywił dla swej młodej żony, była uczuciem drugorzędnym i nie mogła walczyć o lepsze z wrodzonymi skłonnościami, które wymieniliśmy.

Bonacieux zastanawiał się nad tym, co usłyszał.

— Ależ panie komisarzu — rzekł chłodno — możesz mi pan wierzyć, że znam i ogromnie cenię niezwykłe zasługi Jego Eminencji, pod którego rządami mamy zaszczyt pozostawać.

— Doprawdy? — zapytał komisarz tonem pełnym powątpiewania. — Ale gdyby tak było, jakżebyś pan mógł się znaleźć w Bastylii?

— Jak się znalazłem w Bastylii lub raczej dlaczego się tu znalazłem — odparł pan Bonacieux — tego wytłumaczyć nie potrafię, zważywszy, że sam nic o tym nie wiem; ale na pewno nie dlatego, żebym świadomie ubliżył w czymkolwiek panu kardynałowi.

— Jednakże musiał pan popełnić zbrodnię, skoro jesteś oskarżony o zdradę stanu.

— O zdradę stanu! — zawołał przerażony Bonacieux. — O zdradę stanu! Jakim sposobem biedny kramarz, który nienawidzi hugenotów i brzydzi się Hiszpanami, może być oskarżony o zdradę stanu? Zastanów się panie, rzecz jest przecie zgoła niemożliwa.

1 ... 32 33 34 35 36 37 38 39 40 ... 167
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)