Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Trzej muszkieterowie - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Trzej muszkieterowie

Электронная книга - «Trzej muszkieterowie». Краткое содержание книги:

Najsłynniejsza powieść Aleksandra Dumasa ojca, której akcja toczy się w XVII wieku za panowania Ludwika XIII. Bohater książki, ubogi gaskoński szlachcic d’Artagnan i jego trzej przyjaciele: Atos, Portos i Aramis przeżywają mnóstwo zaskakujących przygód w świecie pełnym intryg, pojedynków, zdrad, miłosnych namiętności... Ze wszystkich opresji wychodzą obronną ręką, bowiem postępują wedle skutecznej zasady: “Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego”.
1 ... 29 30 31 32 33 34 35 36 37 ... 167
Перейти на страницу:

— Bądź pan spokojny, przypomnę sobie w odpowiedniej chwili. A teraz odejdź, odejdź w imię Boga. Oczekiwano mnie o północy, a już się spóźniłam.

— O pięć minut.

— Tak, ale w pewnych okolicznościach pięć minut to pięć wieków.

— Kiedy się kocha.

— A któż panu powiedział, że nie chodzi tu o zakochanego?

— Więc to mężczyzna czeka na panią! — zawołał d’Artagnan.

— Znowu pan zaczyna — rzekła pani Bonacieux z uśmiechem, w którym było trochę niecierpliwości.

— Nie, nie, odchodzę, idę; wierzę pani, niechaj mam tę zasługę, że jestem ci oddany, nawet gdyby to było głupotą. Do widzenia, pani, żegnaj.

I jak gdyby w obawie, że nie wystarczy mu sił, by oderwać się od jej dłoni, jeśli nie uczyni tego natychmiast, puścił tę dłoń, oddalił się biegiem, zaś pani Bonacieux zapukała trzykrotnie, powoli i miarowo, tak samo jak do okiennicy. Gdy był już na rogu, odwrócił się: brama otworzyła się i zamknęła, urocza kramarka znikła.

D’Artagnan szedł swoją drogą, dał bowiem słowo, że nie będzie jej śledzić, i gdyby nawet jego życie było w rękach pani Bonacieux lub w rękach osoby, która miała jej towarzyszyć, d’Artagnan nie zmieniłby zamiaru i wróciłby do domu, ponieważ powiedział, że wróci. W pięć minut potem był już na ulicy des Fossoyeurs.

— Biedny Atos — mówił do siebie — nie będzie wiedział, co to wszystko znaczy. Zaśnie pewnie, czekając na mnie, albo wróci do domu i dowie się, że była u niego kobieta. Kobieta u Atosa! Zresztą inna kobieta była też u Aramisa. Wszystko to jest bardzo osobliwe i rad bym wiedzieć, jak się to skończy.

— Źle, proszę pana, źle — odparł głos, który był głosem Plancheta, wygłaszając bowiem głośno swój monolog, jak to jest w zwyczaju ludzi bardzo czymś pochłoniętych, d’Artagnan znalazł się na dróżce prowadzącej do jego mieszkania.

— Jak to źle? Co chcesz przez to powiedzieć, głupcze? — zapytał d’Artagnan — co się stało?

— Najróżniejsze nieszczęścia.

— Jakie?

— Przede wszystkim pan Atos został aresztowany.

— Aresztowany! Atos! Dlaczego?

— Zastano go w pańskim mieszkaniu i wzięto za pana.

— A któż go aresztował?

— Straż sprowadzona przez tych czarnych zbirów, których pan zmusił do ucieczki.

— Dlaczego nie powiedział, kim jest? Dlaczego nie powiedział, że nie ma z tą sprawą nic wspólnego?

— Tego właśnie nie zrobił, panie; przeciwnie, podszedł do mnie i powiedział: “Twojemu panu potrzebna jest wolność w tej chwili, a nie mnie, ponieważ on wie wszystko, a ja nic. Pomyślą, że jego właśnie uwięzili, i przez to zyska na czasie; za trzy dni powiem, kim jestem i będą mnie musieli wypuścić”.

— Brawo, Atosie! Szlachetne serce, to do niego podobne — szepnął d’Artagnan. — A co uczynili tamci?

— Czterech uprowadziło go, ale nie wiem gdzie, do Bastylii czy do Fort-l’Évêque[*]; dwaj zostali z tymi w czarnych sukniach, którzy przetrząsnęli wszystko i zabrali wszystkie papiery. Jeszcze dwaj stali przez cały czas na straży przy bramie; kiedy wszystko było skończone, odeszli zostawiając dom pusty i otwarty.

— A Portos i Aramis?

— Nie znalazłem ich, nie przyszli dotąd.

— Ale mogą przyjść w każdej chwili, skoro powiedziałeś im, że na nich czekam?

— Tak, panie.

— Dobrze. Nie ruszaj się stąd. Jeśli przyjdą, opowiedz im o tym, co się stało, i niechaj czekają na mnie w gospodzie “Pod Szyszką”; tu byłoby niebezpiecznie, może dom jest śledzony. Biegnę do pana de Tréville, by opowiedzieć mu o wszystkim i wrócę do nich.

— Dobrze panie — rzekł Planchet.

— Ale ty zostaniesz w domu, nie będziesz się bał! — rzekł d’Artagnan zawracając, by dodać odwagi służącemu.

— Niech pan będzie spokojny — rzekł Planchet — nie zna mnie pan jeszcze; jestem odważny, kiedy już raz zacznę, najważniejszy początek; zresztą jestem Pikardyjczyk.

— Więc postanowione — rzekł d’Artagnan — raczej dasz się zabić, niż opuścisz swój posterunek.

— Tak, panie, i nie ma takiej rzeczy, której bym nie zrobił, by dowieść, że jestem do pana przywiązany.

— Pięknie — rzekł do siebie d’Artagnan — zdaje się, że metoda, którą zastosowałem wobec tego chłopca, jest dobra. Skorzystam z niej jeszcze przy okazji.

I z największą szybkością, na jaką stać było jego nogi, nieco już zmęczone marszami, skierował się na ulicę Vieux-Colombier.

Pana de Tréville nie było w pałacu; jego kompania pełniła służbę w Luwrze, kapitan był tam również.

Trzeba było dotrzeć do pana de Tréville i uprzedzić go o tym, co zaszło. D’Artagnan postanowił dostać się do Luwru. Mundur gwardzisty z kompanii pana des Essarts mógł zastąpić mu przepustkę.

Ruszył więc ulicą Petits-Augustins[*] i zszedł na wybrzeże, by przejść przez Pont-Neuf[*]... Miał zamiar przeprawić się promem, ale znalazłszy się nad brzegiem rzeki, włożył machinalnie rękę do kieszeni i stwierdził, że nie ma czym zapłacić.

Kiedy znalazł się na ulicy Guénégaud[*], ujrzał, jak z ulicy Dauphine wychodzą dwie osoby, których wygląd zwrócił jego uwagę.

Byli to mężczyzna i kobieta.

Kobieta przypominała postacią panią Bonacieux, mężczyzna był łudząco podobny do Aramisa. Co więcej, kobieta miała na sobie czarny płaszcz, który d’Artagnanowi rysował się wciąż jeszcze w pamięci na tle okiennicy przy ulicy Vaugirard i bramy przy ulicy La Harpe.

Co więcej, mężczyzna był w mundurze muszkietera.

Kobieta miała kaptur spuszczony na oczy, mężczyzna trzymał chustkę przy twarzy; jak z tego widać, oboje nie chcieli być rozpoznani.

Weszli na most. Była to droga d’Artagnana, który udawał się do Luwru, ruszył więc za nimi.

D’Artagnan nie zrobił jeszcze dwudziestu kroków, kiedy powziął przekonanie, że kobieta jest panią Bonacieux, a mężczyzna Aramisem.

W tej samej chwili poczuł, jak w sercu jego budzą się na nowo podejrzenia.

Był podwójnie zdradzony — przez przyjaciela i przez kobietę, którą kochał już jak kochankę. Pani Bonacieux przysięgła mu na wszystkie świętości, że nie zna Aramisa, a w kwadrans po tych przysięgach szła z nim pod ramię.

D’Artagnan nie pomyślał wcale o tym, że zna wdzięczną kramarkę dopiero od trzech godzin, że winna mu jest tylko nieco wdzięczności za to, że uwolnił ją od ludzi w czarnych sukniach, którzy chcieli ją uprowadzić, i że nic mu nie przyrzekała. Uważał się za kochanka znieważonego, zdradzonego, oszukanego, okpionego. Z wściekłości krew uderzyła mu do twarzy; postanowił wszystko wyjaśnić.

Młoda kobieta i młody człowiek zauważyli, że ktoś za nimi idzie, i przyśpieszyli kroku. D’Artagnan wyprzedził ich, po czym zawrócił w chwili, kiedy znajdowali się właśnie przed Samaritaine oświetloną latarnią, której odblask padał na tę część mostu.

D’Artagnan zatrzymał się przed nimi; oni również stanęli.

— Czego pan sobie życzy? — zapytał muszkieter cofając się o krok. Słowa te powiedział z cudzoziemskim akcentem, co przekonało d’Artagnana, że omylił się przynajmniej po części.

— To nie Aramis! — zawołał.

— Nie, panie, nie jestem Aramisem i z twego okrzyku widzę, że wziąłeś mnie za kogo innego, więc przebaczam ci.

— Pan mi przebacza! — zawołał d’Artagnan.

— Tak — odparł nieznajomy. — Pozwól mi zatem odejść, skoro nie o mnie ci chodzi.

— W samej rzeczy — powiedział d’Artagnan — nie o pana mi chodzi, natomiast mam słówko do pani.

1 ... 29 30 31 32 33 34 35 36 37 ... 167
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)