Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Miecz Liktora [The Sword of the Lictor - pl]
Miecz Liktora [The Sword of the Lictor - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Miecz Liktora [The Sword of the Lictor - pl]

Электронная книга - «Miecz Liktora [The Sword of the Lictor - pl]». Краткое содержание книги:

Severian, wygnany z konfraterni katów za złamanie zasad, dotarł do Thraxu. Obejmuje stanowisko liktora i sumiennie wypełnia obowiązki strzegąc więźniów i ścinając skazańców. Mimo poszukiwań nie zdołał zwrócić Pazura Łagodziciela — klejnot o uzdrawiającej mocy zaczyna mu ciążyć, odbierając spokój i sen. Severian wyczuwa coraz bardziej mrok gromadzący się nad światem, zaczyna wątpić w swoje powołanie, aż wreszcie wbrew rozkazowi archonta daruje życie kobiecie skazanej na uduszenie. Musi uciekać z Thraxu i udaje się na północ, w góry zamieszkane przez istoty, które odrzuciły człowieczeństwo. Rozpoczyna niebezpieczną podróż, która wyjaśni wiele kłębiących się wokół niego tajemnic.
1 ... 31 32 33 34 35 36 37 38 39 ... 74
Перейти на страницу:

— I wilki.

— Owszem, ale one zapuszczają się także znacznie wyżej, nawet tam, gdzie stoi twój dom.

Natychmiast pożałowałem, że napomknąłem o domu chłopca, gdyż ożywienie natychmiast znikło z jego twarzy, ustępując miejsca smutkowi i głębokiej zadumie. Odezwał się ponownie dopiero po dłuższej chwili.

— Kiedy ci ludzie…

— Zoantropi.

Skinął głową.

— Kiedy napadli na nas zoantropi, czy przybiegłeś nam z pomocą najszybciej, jak mogłeś?

— Tak — odparłem. — Przybiegłem natychmiast, jak tylko uznałem, że powinienem wam pomóc.

W pewnym sensie była to prawda, co jednak nie zmieniło faktu, że z trudem przecisnęła mi się przez gardło.

— To dobrze — powiedział i położył się na kocu, który dla niego rozłożyłem. — Gwiazdy robią się jaśniejsze, prawda? Świecą jaśniej, jak tylko zniknie słońce.

Ułożyłem się obok i również wpatrzyłem w niebo.

— Tak naprawdę to słońce wcale nie znika, tylko Urth odwraca od niego twarz. Ja też nie znikam, kiedy na mnie nie patrzysz, mimo że mnie nie widzisz.

— Jeżeli słońce wciąż tam jest, to dlaczego gwiazdy świecą jaśniej? Ze sposobu, w jaki to powiedział, domyśliłem się, że jest dumny ze swojej umiejętności prowadzenia inteligentnej dyskusji. Podzielałem jego uczucia, dodatkowo zaś zrozumiałem, dlaczego mistrz Palaemon lubił rozmawiać ze mną, kiedy byłem jeszcze małym chłopcem.

— Jak wiesz, płomień świecy jest prawie niewidoczny w pełnym blasku słońca. Gwiazdy, które same także są słońcami, blakną wówczas w taki sam sposób. Z obrazów namalowanych przed wieloma stuleciami, kiedy nasze słońce było znacznie jaśniejsze, wynika, że pojawiały się na niebie dopiero po zmroku. W starych legendach — mam w sakwie książkę zawierającą wiele z nich — aż roi się od magicznych istot niknących powoli w taki sam sposób, tylko po to, aby znowu się pojawić. Bez wątpienia autorzy tych opowieści brali za wzór zachowanie ówczesnych gwiazd.

Chłopiec wyciągnął rękę.

— To hydra.

— Chyba masz rację. Znasz jeszcze jakieś gwiazdozbiory?

Pokazał mi krzyż i byka, ja zaś wskazałem mu jaszczura oraz kilka innych.

— A tam, nad jednorożcem, jest wilk. Powinien być jeszcze mały wilk, ale nie mogę go znaleźć.

Odszukaliśmy go wspólnie, tuż nad horyzontem.

— One są jak my, prawda? Duży wilk i mały wilk, duży Severian i mały Severian.

Przyznałem mu rację, a on przez kilka długich chwil wpatrywał się w milczeniu w gwiazdy, żując kawałek suszonego mięsa, który mu dałem.

— Gdzie masz tę książkę z historiami? — zapytał wreszcie.

Pokazałem mu ją.

— My też mieliśmy książkę i czasem mama czytała z niej mnie i Severze.

— Severa to twoja siostra, prawda?

Skinął głową.

— Byliśmy bliźniakami. Duży Severianie, czy miałeś kiedyś siostrę?

— Nie wiem. Moja rodzina nie żyje. Wszyscy umarli, kiedy byłem jeszcze mały. Jaką historię chciałbyś usłyszeć?

Poprosił o książkę, więc mu ją dałem.

— Jest inna od naszej — powiedział, przerzuciwszy kilka stron.

— Jest wiele różnych książek.

— Poszukaj historii o chłopcu, który ma brata albo siostrę i dużego przyjaciela. I żeby były w niej wilki.

Wykonałem jego polecenie najlepiej, jak mogłem, po czym zacząłem pospiesznie czytać, aby zdążyć przed zapadnięciem ciemności.

ROZDZIAŁ XIX

OPOWIEŚĆ O CHŁOPCU ZWANYM ŻABĄ

CZĘŚĆ PIERWSZA

WCZESNE LATO I JEJ SYN

Na górskim szczycie, daleko od brzegów Urth, żyła sobie kiedyś piękna kobieta imieniem Wczesne Lato. Była królową tej krainy. Miała silnego i bezwzględnego męża, o którego była zazdrosna. On z kolei był zazdrosny o nią i zabił wielu mężczyzn, których podejrzewał o to, że byli jej kochankami.

Pewnego dnia Wczesne Lato przechadzała się po ogrodzie, kiedy nagle ujrzała przepiękny kwiat, którego nigdy jeszcze nie widziała. Był czerwieńszy od róży i miał słodszy od niej zapach, ale jego mocna łodyga była pozbawiona kolców i gładkością dorównywała kości słoniowej. Kobieta zerwała go i zaniosła do odosobnionego zakątka ogrodu, a kiedy usiadła, aby mu się przyjrzeć, wydał jej się kochankiem, o jakim zawsze marzyła — mocarnym, a jednocześnie łagodnym jak pocałunek. Soki kwiatu wniknęły do jej wnętrza i poczęła dziecko. Swemu panu i władcy powiedziała jednak, że to on jest ojcem, a on uwierzył jej, ponieważ była dobrze strzeżona.

Chłopca, który przyszedł na świat, zgodnie z wolą matki nazwano Wiosennym Wiatrem. Zaraz po tym, jak się urodził, zwołano najznakomitszych spośród tych, którzy badają gwiazdy, aby ułożyli mu horoskop. Przybyli nie tylko mędrcy z górskiej krainy, ale także najwięksi magowie Urth. Długo ślęczeli nad swymi księgami, dziewięć razy spotykali się na tajnych zebraniach, aż wreszcie ogłosili, iż Wiosenny Wiatr będzie niepokonanym wojownikiem oraz że żadne z jego dzieci nie umrze, zanim w pełni nie dorośnie. Przepowiednie te sprawiły królowi ogromną radość.

Wiosenny Wiatr rósł, jego matka zaś stwierdzała z zadowoleniem, iż chłopiec uwielbia pola, kwiaty i owoce. Wszystkie rośliny miały się znakomicie pod jego opieką, on zaś pragnął dzierżyć w dłoni nie miecz, lecz nóż ogrodniczy. Jednak kiedy był już młodym mężczyzną, wybuchła wojna, wziął więc tarczę i włócznię. Ponieważ był z natury bardzo spokojny i posłuszny królowi (którego uważał za ojca i który także wierzył, że jest jego ojcem), wielu przypuszczało, że przepowiednia się nie spełni. Tak się jednak nie stało. Nawet w samym sercu najbardziej zaciętej bitwy Wiosenny Wiatr walczył mężnie i spokojnie, nie szafując siłami ani nie dając się ponieść zapałowi. Żaden generał nie miał w zanadrzu tylu forteli co on, a żaden oficer nie wypełniał równie sumiennie obowiązków. Żołnierze, którzy szli do boju pod jego komendą, byli tak wyszkoleni, że przypominali spiżowe posągi ożywione ogniem, i tak bardzo kochali swego dowódcę, że bez wahania podążyliby za nim aż do Krainy Cieni, królestwa położonego najdalej od słońca. Dlatego ludzie mówili, iż to powiew wiosennego wiatru zwalił warowne wieże i poprzewracał okręty, ale Wczesne Lato wcale nie była tym zachwycona.

Koleje wojny sprawiły, że Wiosenny Wiatr często odwiedzał Urth, gdzie kiedyś poznał dwóch braci, którzy byli królami. Starszy miał kilku synów, młodszy natomiast córkę o imieniu Leśny Ptak. Kiedy dziewczyna stała się kobietą, jej ojciec został podstępnie zabity, wuj zaś, obawiając się, by nie urodziła synów, którzy pragnęliby odzyskać dziedzictwo po dziadku, oddał ją do zakonu dziewic-kapłanek. Nie spodobało się to Wiosennemu Wiatrowi, ponieważ zachwyciła go uroda księżniczki, a jej ojciec był jego przyjacielem. Pewnego razu zjawił się na Urth, ujrzał Leśnego Ptaka śpiącą nad brzegiem strumienia i obudził ją pocałunkami.

Z ich miłości poczęli się dwaj chłopcy bliźniacy, ale choć kapłanki pomogły Leśnemu Ptakowi ukryć przed królem fakt, że jest brzemienna, to nie były w stanie uczynić tego samego z dziećmi. Zaraz po tym, jak przyszli na świat, nawet nie pokazawszy chłopców matce umieściły ich w miękko wymoszczonym, wiklinowym koszyku, zaniosły na brzeg tego samego strumienia, gdzie zostali poczęci, i puściły koszyk na wodę.

CZĘŚĆ DRUGA

JAK ŻABA ZNALAZŁ NOWĄ MATKĘ

Koszyk płynął długo i daleko, zarówno po słodkich wodach, jak i po słonych. Inne dzieci z pewnością by tego nie przeżyły, ale synowie Wiosennego Wiatru nie umarli, ponieważ nie byli jeszcze dorośli. Opancerzone potwory przewalały się w wodzie wokół koszyka, a małpy ciskały w niego patykami i orzechami, lecz wiklinowa łódeczka płynęła dalej, aż wreszcie zatrzymała się przy brzegu, gdzie dwie ubogie siostry prały bieliznę. Kiedy kobiety ujrzały, co jest w koszyku, zaczęły głośno krzyczeć, ale nic to nie dało, zakasały więc spódnice, weszły do rzeki i wyniosły go na brzeg.

1 ... 31 32 33 34 35 36 37 38 39 ... 74
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)