Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Miecz Liktora [The Sword of the Lictor - pl]
Miecz Liktora [The Sword of the Lictor - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Miecz Liktora [The Sword of the Lictor - pl]

Электронная книга - «Miecz Liktora [The Sword of the Lictor - pl]». Краткое содержание книги:

Severian, wygnany z konfraterni katów za złamanie zasad, dotarł do Thraxu. Obejmuje stanowisko liktora i sumiennie wypełnia obowiązki strzegąc więźniów i ścinając skazańców. Mimo poszukiwań nie zdołał zwrócić Pazura Łagodziciela — klejnot o uzdrawiającej mocy zaczyna mu ciążyć, odbierając spokój i sen. Severian wyczuwa coraz bardziej mrok gromadzący się nad światem, zaczyna wątpić w swoje powołanie, aż wreszcie wbrew rozkazowi archonta daruje życie kobiecie skazanej na uduszenie. Musi uciekać z Thraxu i udaje się na północ, w góry zamieszkane przez istoty, które odrzuciły człowieczeństwo. Rozpoczyna niebezpieczną podróż, która wyjaśni wiele kłębiących się wokół niego tajemnic.
1 ... 33 34 35 36 37 38 39 40 41 ... 74
Перейти на страницу:

Chciała mu się w ten sposób przypochlebić w podzięce za to, że tak chętnie przystał na jej życzenia, ale prawda wyglądała w ten sposób, że w żyłach Żaby płynęła krew ludzi zamieszkujących górski szczyt daleko poza granicami Urth, a tak jakoś się dzieje, iż żaden z nich nie jest w stanie długo ukrywać swego prawdziwego imienia.

Na zewnątrz rozległ się dziki śmiech, a zaraz potem głos Tego Który Się Śmieje:

— Jest tutaj, mój panie! Tędy, tędy! Tutaj wiedzie trop! Do tych drzwi!

— Sama widzisz, jakie są skutki wymawiania imion niedobrych istot — mruknął wilk. — Jeżeli o kimś mówisz, to tak, jakbyś zapraszała go do domu. Tak stanowi prawo.

Powiedziawszy to, wyjął miecz i sprawdził kciukiem, czy jest wystarczająco ostry.

Otwór wejściowy ponownie ściemniał. Był bardzo wąski, gdyż tylko głupcy i kapłani w świątyniach każą robić szerokie drzwi, a wilki nie są ani głupcami, ani kapłanami. Rzeźnik wypełnił go całkowicie, a i tak musiał odwrócić się bokiem i pochylić wielką głowę. Ponieważ ściany domu były grube, wejście przypominało krótki korytarz.

— Czego tu szukasz? — zapytał wilk i polizał ostrze miecza.

— Tylko tego, co do mnie należy — odparł Rzeźnik.

Smilodony walczą za pomocą dwóch zakrzywionych sztyletów, które trzymają w rękach, Rzeźnik zaś był znacznie większy od wilka, ale nie miał ochoty bić się w tak ciasnej przestrzeni.

— Ono nigdy do ciebie nie należało — odezwała się wilczyca. Posadziła Żabę na podłodze i podeszła tak blisko do Rzeźnika, że mógłby ją zaatakować, gdyby zdobył się na odwagę. Jej oczy miotały groźne błyskawice. — Polowanie było bezprawne, na zakazaną zwierzynę. Teraz to szczenię napiło się mojego mleka i stało się wilkiem.

— Widywałem już martwe wilki! — warknął Rzeźnik.

— Owszem, i nawet żarłeś ich mięso, kiedy cuchnęło tak bardzo, że nie chciały go tknąć nawet muchy. Możliwe, że kiedyś pożresz także moje, jeśli zabije mnie padające drzewo.

— Twierdzisz, że jest wilkiem? W takim razie powinien stanąć przed Senatem.

Rzeźnik oblizał wargi, ale język miał zupełnie suchy. Na otwartym terenie może odważyłby się stanąć twarzą w twarz z wilkiem, ale na pewno nie z obojgiem naraz. Poza tym zdawał sobie doskonale sprawę, że gdyby ruszył naprzód, oni chwyciliby Żabę i uciekliby do głębokich tuneli wydrążonych między wiekowymi grobowcami, skąd on z pewnością nie wyszedłby żywy.

— A cóż ty możesz mieć wspólnego z Senatem Wilków? — zapytała pogardliwie wadera.

— Być może więcej, niż myślisz — odparł Rzeźnik i poszedł szukać łatwiejszego łupu.

CZĘŚĆ TRZECIA

ZŁOTO CZARNEGO ZABÓJCY

Senat Wilków zbiera się podczas każdej pełni księżyca. Na posiedzenie przybywa każdy, kto tylko jest w stanie chodzić, gdyż przyjęło się uważać, że ci, którzy się nie pojawią, knują jakąś zdradę — na Przykład w zamian za nędzne ochłapy zgodzili się pilnować stad bydła należących do synów Meschii. Wilk, który opuścił dwa posiedzenia z rzędu, musi poddać się osądowi Senatu, a jeżeli zostanie uznany winnym, traci życie rozszarpany przez samice.

Przed Senatem muszą stawiać się także szczenięta po to, aby każdy dorosły wilk, któremu przyjdzie na to ochota, mógł je obejrzeć i upewnić się, czy aby ich ojciec był prawdziwym wilkiem. (Czasem wilczyca oddaje się psu i choć szczenięta z tego związku są bardzo podobne do wilków, to jednak zawsze mają przynajmniej jedną białą plamę, gdyż biały jest kolorem Meschii, który widział czyste światło Prastwórcy. Jego synowie pozostawiają to piętno na wszystkim, czego się dotkną).

Tak więc o pełni księżyca wadera stanęła przed Senatem Wilków. Szczenięta bawiły się u jej stóp, Żaba zaś — który naprawdę wyglądał jak żaba, kiedy sączące się przez okna zielonkawe światło padało na jego skórę — stał obok, trzymając się kurczowo fałd jej spódnicy. Przodownik Stada zasiadł na najwyższym miejscu, a nawet jeżeli zdziwił się widząc syna Meschii przyprowadzonego przed Senat, to nie dał tego po sobie poznać, tylko zaśpiewał:

O to cała gromada! Synowie i córki, żywi wśród stada! Jeśli fałszywi, wskażcie ich zaraz! Jeśli chcecie mówić, mówcie już teraz!

Rodzice szczeniąt, które zostały przyprowadzone na posiedzenie Senatu, nie mogą występować w ich obronie, ale gdyby ktoś próbował wyrządzić im krzywdę przy innej okazji, popełniłby ciężkie przestępstwo.

— Mówcie już teraz!

Głos odbił się od ścian i uleciał w noc wielokrotnym echem. Daleko w dolinie synowie Meschii pospiesznie ryglowali drzwi swoich chat, a córki Meschiany przyciskały dzieci do piersi.

Rzeźnik, który do tej pory krył się za plecami wilków, wystąpił naprzód.

— Na co czekamy? — zapytał. — Co prawda nie jestem mędrcem, bo jestem na to za silny, jak wszyscy doskonale wiecie, ale widzę przed sobą cztery wilcze szczenięta i piąte, które nie jest wilkiem, tylko moją zdobyczą.

— Jakim prawem Rzeźnik zabiera głos przed Senatem? — zapytała natychmiast wilczyca. — On na pewno nie jest wilkiem!

— Każdy może mówić, jeśli jakiś wilk poprosi go o zabranie głosu — odpowiedziały wilki. — Mów dalej, Rzeźniku!

Wilczyca przesunęła miecz w taki sposób, żeby móc szybko chwycić za rękojeść, i zaczęła przygotowywać się do ostatniej walki w życiu. Z rozpaloną twarzą i błyszczącymi oczami wyglądała jak demon, gdyż anioły są zazwyczaj jedynie demonami stojącymi między nami a naszym wrogiem.

— Powiadasz, że nie jestem wilkiem — ciągnął Rzeźnik. — I masz rację. Wszyscy wiemy, jak pachnie wilk, jaki ma głos i jak wygląda. Ta oto samica wzięła sobie jako szczenię syna Meschii, ale przecież powszechnie wiadomo, że nie każdy, kto ma matkę wilczycę, jest wilkiem!

— Wilkiem jest ten, kto ma ojca wilka i matkę wilczycę! — krzyknął basior. — Biorę to szczenię za syna!

Zebrani wybuchnęli śmiechem. Kiedy wrzawa ucichła, przez jakiś czas słychać było jeszcze chichot Tego Który Się Śmieje, pełniącego funkcję doradcy Rzeźnika.

— Wielu już tak mówiło, ale ich szczenięta zostały pożarte przez stado! — zawołał.

— Zabito je, ponieważ miały białą sierść — powiedział Rzeźnik. — Ten tutaj, nie ma nawet sierści, tylko nagą skórę! Jak coś takiego może w ogóle żyć? Dajcie mi go!

— Dwóch musi zabrać głos — odparł przewodniczący obrad. — Tak stanowi prawo. Kto ujmie się za tym szczenięciem? Kto powie, że jest ono synem Meschii, ale także wilkiem? Potrzebne są dwa głosy. Rodzice nie mogą przemawiać!

Wówczas podniósł się Nagi, który bierze udział w posiedzeniach Senatu, ponieważ jest nauczycielem młodych wilków.

— Nigdy jeszcze nie miałem okazji uczyć syna Meschii — powiedział. — Kto wie, może ja się czegoś od niego nauczę? Głosuję za nim.

— Jeszcze jeden — przypomniał przewodniczący. — Potrzebny jest jeszcze jeden głos.

Zapadła cisza, a potem z pogrążonego w mroku kąta sali wyszedł Czarny Zabójca. Wszyscy boją się go, bo choć jego szata jest miękka jak sierść nowo narodzonego szczenięcia, to jego oczy płoną w ciemności.

— Zabrało głos już dwóch, którzy nie są wilkami. Czy ja też mogę coś powiedzieć? — Pokazał wszystkim wypchany mieszek. — Mam złoto.

— Mów! Mów! — rozległy się liczne głosy.

— Prawo stanowi także, iż można wykupić szczenię od śmierci — rzekł Czarny Zabójca, po czym rozwiązał mieszek i wysypał pełną garść złota, ratując w ten sposób imperium.

1 ... 33 34 35 36 37 38 39 40 41 ... 74
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)