Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Miecz Liktora [The Sword of the Lictor - pl]
Miecz Liktora [The Sword of the Lictor - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Miecz Liktora [The Sword of the Lictor - pl]

Электронная книга - «Miecz Liktora [The Sword of the Lictor - pl]». Краткое содержание книги:

Severian, wygnany z konfraterni katów za złamanie zasad, dotarł do Thraxu. Obejmuje stanowisko liktora i sumiennie wypełnia obowiązki strzegąc więźniów i ścinając skazańców. Mimo poszukiwań nie zdołał zwrócić Pazura Łagodziciela — klejnot o uzdrawiającej mocy zaczyna mu ciążyć, odbierając spokój i sen. Severian wyczuwa coraz bardziej mrok gromadzący się nad światem, zaczyna wątpić w swoje powołanie, aż wreszcie wbrew rozkazowi archonta daruje życie kobiecie skazanej na uduszenie. Musi uciekać z Thraxu i udaje się na północ, w góry zamieszkane przez istoty, które odrzuciły człowieczeństwo. Rozpoczyna niebezpieczną podróż, która wyjaśni wiele kłębiących się wokół niego tajemnic.
1 ... 29 30 31 32 33 34 35 36 37 ... 74
Перейти на страницу:

Terminus Est był zakrwawiony aż po rękojeść. Usiadłem na zwalonym drzewie, by oczyścić go kawałkami kory i butwiejącego drewna, następnie zaś wytarłem ostrze i starannie je naoliwiłem. Zoantropi i alzabo niewiele mnie obchodzili, lecz nie mogłem się zdobyć na to, by zostawić dzikim zwierzętom na pożarcie ciała Casdoe i jej ojca.

Przeciwko takiemu rozwiązaniu przemawiało nie tylko poczucie przyzwoitości, ale także zwykła roztropność. Przecież na miejscu starcia mogło pojawić się drugie alzabo i pożarłszy zwłoki kobiety wyruszyć na poszukiwanie jej syna. Zastanawiałem się, czy nie zanieść trupów z powrotem do chaty, ale w końcu zrezygnowałem z tego zamiaru, gdyż odległość była jednak dość duża, a w dodatku pewnie nie udałoby mi się zabrać obu zwłok naraz; te, które bym zostawił, choćby na krótki czas, z pewnością przyciągnęłyby uwagę jakichś padlinożerców. Już teraz wysoko w górze krążyły ogromne teratornisy, szybujące z szeroko rozłożonymi skrzydłami, których rozpiętość równa się długości głównej rei karaweli.

Przez jakiś czas badałem grunt, szukając miejsca, w którym ziemia byłaby na tyle miękka, żebym mógł wygrzebać w niej dół za pomocą okutej laski Casdoe. Ostatecznie zaniosłem oba ciała na skalistą ziemię w pobliżu wodospadu i usypałem nad nimi kopiec z kamieni. Miałem nadzieję, że przeleżą tam w spokoju prawie cały rok, aż do chwili, kiedy w okolicach świętej Katarzyny stopią się śniegi i wezbrana woda górskiego strumienia poniesie ku nizinom kości córki i ojca.

Mały Severian początkowo tylko się przyglądał, potem zaś sam począł przynosić małe kamienie.

— Czy ty jesteś moim wujkiem? — zapytał, kiedy po skończonej pracy myliśmy się w strumieniu.

— Jestem twoim ojcem — odparłem. — Przynajmniej na razie. Kiedy ktoś tak młody jak ty traci ojca, musi znaleźć sobie drugiego.

Skinął głową, pogrążony głęboko w myślach, ja natomiast przypomniałem sobie mój sen sprzed zaledwie dwóch nocy o planecie, której wszyscy mieszkańcy byli połączeni więzami krwi, jako potomkowie jednej pary kolonistów. Nie znałem ani imienia swojej matki, ani ojca, mogłem więc być krewnym tego dziecka, noszącego moje imię, albo każdego, kogo spotkałem na swojej drodze, a światem z mojego snu było dla mnie łóżko, na którym spałem. Nawet nie będę próbował opisać, jak bardzo poważni byliśmy wtedy przy szemrzącym wesoło strumieniu ani ile smutku mieściło się w oczach chłopca, kiedy spoglądał na mnie z mokrą twarzą, spod długich rzęs, na których lśniły krople wody.

ROZDZIAŁ XVIII

SEVERIAN I SEVERIAN

Wypiłem tyle wody, ile mogłem, i nakazałem chłopcu, aby uczynił to samo, gdyż było całkiem możliwe, że dopiero nazajutrz rano będziemy mogli ponownie zaspokoić pragnienie. Zapytał mnie, czy wrócimy do domu, a choć do tej pory miałem zamiar tak właśnie postąpić, to odparłem, że nie, ponieważ pragnę zaoszczędzić mu okropnych wspomnień związanych z chatą, polem i małym ogródkiem oraz bólu, jaki musiałby towarzyszyć ponownemu rozstaniu. Kto wie, może nawet spodziewałby się ujrzeć tam matkę, ojca, siostrę i dziadka?

Mimo to nie mogliśmy zejść niżej, gdyż i tak znajdowaliśmy się na terenie, gdzie groziło mi poważne niebezpieczeństwo. Zbrojne ramię archonta z Thraxu sięgało na sto mil i więcej od miasta, teraz zaś należało się spodziewać, że Agia skieruje jego żołnierzy na właściwy trop.

Na północny wschód od nas wznosiła się najwyższa góra, jaką w życiu widziałem. Nie tylko jej głowa, ale także ramiona były pokryte śnieżną peleryną, spływającą aż do pasa. Co prawda nie wiedziałem — i zapewne nikt nie wiedział — czyja to dumna twarz spoglądała na zachód, na mnóstwo niższych szczytów, ale z pewnością należała ona do władcy panującego u zarania dziejów ludzkości, który władał siłami będącymi w stanie kształtować granit równie łatwo, jak nóż rzeźbiarza kształtuje drewno. Byłem niemal pewien, że nawet zaprawieni w bojach żołnierze, którzy doskonale znali te rejony, musieli odczuwać na ten widok zabobonny lęk. Dlatego właśnie ruszyliśmy w tamtą stronę, a dokładniej rzecz biorąc ku przełęczy łączącej pofałdowany materiał szaty z górą, u podnóża której Becan wybudował swój dom. Początkowo wspinaczka nie była zanadto uciążliwa, dlatego też szliśmy szybkim krokiem.

Chłopiec trzymał mnie za rękę także wtedy, kiedy mógł się doskonale obejść bez mojej pomocy. Nie mam zbyt wielkiego doświadczenia, jeżeli chodzi o określanie wieku dzieci, lecz wydawało mi się, że gdyby był jednym z uczniów naszej konfraterni, mógłby właśnie zacząć uczęszczać na zajęcia prowadzone przez mistrza Palaemona, gdyż nie miał kłopotów z chodzeniem i potrafił mówić na tyle, aby rozumieć innych i być przez nich rozumianym.

Jednak przez ponad wachtę nie odezwał się ani słowem. Dopiero kiedy schodziliśmy po szerokim, trawiastym zboczu okolonym zewsząd wysokimi sosnami — podobnie wyglądało miejsce, gdzie zginęła jego matka — zapytał:

— Severianie, co to byli za ludzie?

Bez trudu odgadłem, kogo ma na myśli.

— To nie ludzie, choć kiedyś z pewnością nimi byli i nadal trochę ich przypominają, lecz zoantropi, czyli zwierzęta o ludzkich kształtach. Rozumiesz?

Chłopczyk poważnie skinął głową, po czym zadał kolejne pytanie:

— Dlaczego nie noszą ubrań?

— Ponieważ nie są już ludźmi, jak ci powiedziałem. Pies rodzi się psem, ptak rodzi się ptakiem, ale stać się człowiekiem jest niezmiernie trudno. Najpierw trzeba o tym długo myśleć, co najmniej przez trzy albo cztery lata, choć do tej pory z pewnością nie zdawałeś sobie z tego sprawy.

— Pies nie myśli, tylko szuka czegoś, co mógłby zjeść.

— Otóż to. W całkiem naturalny sposób pojawia się więc pytanie, czy należy zmuszać każdego do podjęcia tego wysiłku. Dawno temu mądrzy ludzie doszli do wniosku, że nie. Co prawda czasem każemy psu zachowywać się jak człowiek — chodzić na tylnych łapach, nosić obrożę, która stanowi namiastkę ubrania, i tak dalej — ale nie wolno nam postępować tak wobec człowieka. Czy zdarzało ci się, że ogarniała cię senność, mimo iż wcale nie było późno, a ty nie odczuwałeś zmęczenia?

Severian skinął głową.

— Otóż działo się tak dlatego, że chciałeś przynajmniej na jakiś czas pozbyć się ciężaru bycia chłopcem. Ja z kolei czasem piję za dużo wina, a to dlatego, iż pragnę zapomnieć, że jestem mężczyzną. Zdarza się, że ludzie odbierają sobie życie właśnie z tego powodu. Wiedziałeś o tym?

— Albo robią różne rzeczy, które są dla nich niedobre.

Tę wiedzę chłopiec zdobył zapewne dzięki podsłuchanym rozmowom rodziców. Becan z pewnością należał do ludzi, o których wspomniałem, gdyż w przeciwnym razie nie zamieszkałby z rodziną w takim odosobnionym i niebezpiecznym miejscu.

— Istotnie, to właściwie to samo. Czasem niektórzy mężczyźni, a nawet kobiety, mają już dosyć ciężaru myśli, choć nie zdążyli jeszcze zapragnąć śmierci. Pragną za to stać się tacy sami jak zwierzęta, które kierują się nie rozumem, a jedynie instynktem. Czy wiesz, dzięki czemu możesz myśleć?

1 ... 29 30 31 32 33 34 35 36 37 ... 74
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)