Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «Tajemna historia Moskwy». Краткое содержание книги:

Każde miasto ma swoje sekretne miejsca. Wieki pełne mrocznych historii sprawiły, że stolica Rosji ma takich miejsc wyjątkowo dużo. Współczesność przenika się tu z przeszłością w sposób subtelny i magiczny. Mieszkańcy Moskwy szukając schronienia przed problemami współczesnego życia mogą czasem trafić do niezwykłych miejsc. Wystarczy jeden nieostrożny krok, żeby znaleźć się w mrocznym, baśniowym świecie pełnym magii, płaczących drzew, gadających ptaków, wygnanych wieki temu pogańskich bóstw i baśniowych stworzeń. Tu można usłyszeć najdziwniejsze z opowieści. Trzeba tylko cierpliwie nadstawiać uszu. Ekaterina Sedia napisała książkę niezwykłą o zderzeniu dwóch światów. Kapitalistycznej i nowoczesnej Moskwy z magicznym światem starorosyjskich baśni. Tuż pod powierzchnią szarej rzeczywistości kryje się inny świat. Mroczny, niebezpieczny, ale i zarazem piękny. Tu wszystko jest możliwe. Niepokojący klimat powieści porównywany jest przez krytyków z dziełami Bułhakowa. Ta książka to jedna z najważniejszych pozycji współczesnej literatury rosyjskiej. Główną bohaterką powieści jest Galina, młoda kobieta mająca na głowie zwyczajne problemy codziennego życia. Zostaje zaplątana w wir tajemniczych wydarzeń i razem z milicjantem prowadzącym śledztwo w sprawie tajemniczych zaginięć musi na nowo poznać otaczający ją świat. Wspólne poszukiwania prowadzą ich do podziemnego królestwa, do krainy zawieszonej między rzeczywistością i fantazją. Do świata, gdzie honor ma znaczenie, a dobro i zło są tym, czym były u zarania dziejów. Ekaterina Sedia urodziła się i wychowała w Moskwie. Po studiach przeniosła się do Stanów Zjednoczonych. Obecnie mieszka w New Jersey razem z mężem i dwoma kotami. Wykłada botanikę i ekologię. W chwilach wolnych uprawia ogródek i pisze książki. Jej najnowszy bestseller to Tajemna Historia Moskwy.
1 ... 31 32 33 34 35 36 37 38 39 ... 59
Перейти на страницу:

– To broń z okresu wojen napoleońskich – powiedział usłużnie Siergiej na jego ramieniu. – Może chcesz ją zabrać, zanim obsiądą go ptaki.

Jakow pokiwał głową. Ptaki, mając wolną drogę, wlatywały do pokoju w niemal komicznie poważnej procesji. Siadały na podłodze, na pomarszczonej, sympatycznej twarzy martwego mężczyzny, na białej brodzie, rozłożonej wachlarzem na piersi i miejscami poczerwieniałej; siadały na zielonej czapce, na czerwonych sękatych dłoniach leżących na podłodze, na szpicach butów z cholewami, i na nogach.

Niewiele było do zrobienia, więc Jakow zawołał swoich towarzyszy. Kiedy stanęli z szacunkiem w półkolu przy zwłokach martwego półboga, Jakow wyszarpnął bagnet.

Kościej westchnął.

– Ostrzegałem go. Mówiłem mu, że lepiej ma ten, kto ukryje swoją śmierć. Strzępiłem język po próżnicy.

– Zamknij się – powiedziała Zemuna z niezwykłą u niej stanowczością. – Okaż trochę szacunku. Zostało nas niewielu, a teraz jednego ubyło.

12 POGROM

Fiodor spędził cały dzień z Oksaną, cygańską dziewczyną, jak wciąż nazywał ją w myśli. Próbował jej wyjaśnić swój lęk przed Cyganami i wytłumaczyć, że to nie jego wina, ale nie okazała mu sympatii. Jakby nie zdawała sobie sprawy, ile wysiłku wymaga od niego tylko sama z nią rozmowa.

Znalazł się w kłopotliwym położeniu, bo Oksana, choć z niego pokpiwała, wciąż szukała jego towarzystwa, jakby na coś liczyła. Świta szczurów ciągnęła za nimi, gdy wybrali się na kolejny długi spacer. Wrócili w porze kolacji i stwierdzili, że trwa następne zgromadzenie.

Fiodor czuł gorycz – po tak wielu latach wreszcie znalazł swoje miejsce, był szczęśliwy, nie musiał użerać się z życiem, ale nawet tutaj odnalazły go duchy przeszłości w postaci Oksany. Świat powierzchniowy zdołał tu wtargnąć, zasypując go swoimi troskami, ani na chwilę nie zostawiając w spokoju.

Wśliznął się za stół obok Sowina.

– Co się dzieje?

Sowin przesunął się na długiej ławie, żeby zrobić miejsce dla niego i Oksany. Gdy usiedli ściśnięci, szepnął:

– Berendej nie żyje.

– Wrócili?

Sowin pokręcił głową.

– Przysłali list przez wodnika, jednego z kumpli Eleny, jak sądzę. Mówią, że chcą podążyć jakimś tropem. Przypuszczam, że napisał to twój przyjaciel gliniarz.

– Nie jest moim przyjacielem – zaznaczył Fiodor. – Lubię gliniarzy nie bardziej niż ty.

Sowin uśmiechnął się ironicznie.

– Na tym zawsze polegał problem, rozumiesz? Nie można lubić bandytów, nie można lubić prawa. Pewnego dnia rozmawiałem z paroma gośćmi, i wiesz co? Obojętne, jaki okres weźmiesz pod uwagę, gliny, tajniacy i bandyci pracowali razem, czasami niepodobna ich było rozróżnić.

– W dzisiejszych czasach nie jest tak źle – powiedział Fiodor. – Jasne, biorą w łapę… Ale daleko im do poziomu zła KGB.

– Poziomu zła – powtórzył Sowin. – Podoba mi się. I masz rację, jak sądzę. Ten Jakow wygląda na przyzwoitego faceta, na dodatek jest wnukiem Davida. Chce dobrze, kłopot w tym, że próbuje pracować ze spierdolonym systemem.

Nie było Zemuny, żeby pokierowała zebraniem, więc tej roli podjęła się Elena. Fiodor zazdrościł jej pewności siebie, gdy wstała i jak gdyby nigdy nic przemówiła do tuzinów ludzi, stworów i bóg tylko wie, czego jeszcze.

– Sytuacja jest znacznie gorsza, niż ktokolwiek mógł się spodziewać. – Jej czysty głos niósł się w pełnym dymu powietrzu, docierając do każdego stołu we wszystkich zakamarkach karczmy. Nawet małe domowiki, które zwykle zajmowały się drinkami i kubełkami z trocinami, stanęły jak wryte, słuchając z powagą na małych brodatych obliczach.

– Wodniki donoszą, że znaleziono w rzece inne rzeczy z powierzchniowego świata: broń, noże, pistolety. Mówią mi, że codziennie przybywa duszokamieni, że rusałki już nie wychodzą na powierzchnię, nawet przy pełni księżyca, gdy powinny tańczyć na brzegu. A teraz słyszymy, że Berendej nie żyje.

Szept przemknął nad tłumem jak podmuch wiatru w trawie i znów zapadła cisza. Fiodor czekał, żeby Elena powiedziała, co trzeba zrobić – zejść głębiej pod ziemię, wycofać się i uciec w nieznane, niezbadane miejsca?

– Jest jasne, co musimy zrobić – powiedziała Elena. – Musimy podjąć walkę z powierzchnią, nie po raz pierwszy i zapewniam was, że nie ostatni, przynajmniej jeśli odniesiemy zwycięstwo.

– Co to znaczy: nie po raz pierwszy? – Szepnął Fiodor. – Myślałem, że trzymanie się jak najdalej od powierzchni to podstawa.

– Prawda – przyznał Sowin. – Tak było, odkąd tu jestem. Dawni ingerują, ale zazwyczaj subtelnie. Ale słyszałem o czasach, kiedy ingerencja miała charakter bardziej bezpośredni, i byli w to zamieszani nawet ludzie.

Fiodor wsparł głowę na złożonych rękach, gotów wysłuchać kolejnej historii.

– Czego się na mnie gapisz? – Burknął Sowin. – Ich zapytaj. – Wskazał stół na wpół ukryty za rogiem.

Fiodor mógł zobaczyć tylko ciemny męski żakiet i sznurowane dziewczęce trzewiki, z których wystawały drobne palce stóp.

– Kim oni są? – Zapytał Oksanę.

– Żydami. Chodź, przedstawię cię. Zwykle siadam z nimi.

– Dlaczego? – Fiodor wstał i poszedł za nią.

– Dlatego. Gdy nie masz kraju, każdy sądzi, że nie masz prawa tworzyć narodu. Jakby brak ziemi odbierał ci prawo do posiadania własnego języka. Jakby to była twoja wina. Żydzi i Cyganie, nikt ich nie lubi.

Ludzie przy stole – rodzina, jak się wydawało, mężczyźni w długich surowych chałatach, dzieci w podniszczonych ubraniach po starszym rodzeństwie, kobiety w szarościach i czerni – spojrzeli na niego ciemnymi oczami i uśmiechnęli się, jakby niepewni jego zamiarów.

– To Fiodor – przedstawiła go Oksana. – Prawdopodobnie jedyny żyjący człowiek, który nie wie, co to jest pogrom.

– Słyszałeś o Protokołach mędrców Syjonu? - Zapytał mężczyzna z długą brodą i zmarszczkami wokół życzliwych oczu.

– Coś obiło mi się o uszy. Czy nie zostały sfabrykowane?

Mężczyzna westchnął.

– Czy to się nigdy nie skończy?

***

Mieszkali w strefie osiedlenia – wszyscy mówili „strefa" – w mieście Witebsku. Rodzina Herszela mieszkała w tym sztetl od pokoleń, od czasów powstania strefy. Byli kupcami i rzeźnikami, urzędnikami i czasem żołnierzami. Mieli liczne rodziny i byli pobożni, gdy okoliczności pozwalały – Herszel w młodości studiował Torę, a potem został przyjęty na uniwersytet w Kijowie. Wrócił do Witebska zaraz po ukończeniu studiów jako lekarz z dyplomem, gotów do dobrej pracy dla swojego środowiska. Niedługo później poślubił Rozę. Było to w tysiąc osiemset siedemdziesiątym szóstym; ich pierwszy syn urodził się rok później.

W osiemdziesiątym pierwszym wszystko się zmieniło. Herszel stwierdził, że spekulowanie, jak i dlaczego, jest raczej bezcelowe, ale fakt był taki, że Aleksander III, następca Aleksandra II, wyzwoliciela i generalnie dobrego cara, po prostu uwziął się na Żydów. Co więcej, z nieznanych powodów wszyscy ich winili za zabójstwo Aleksandra II. Herszel nie był zaskoczony – żył dość długo, by wiedzieć, że gdy zaczynają się kłopoty, prędzej czy później znajdzie się winny, zwykle pochodzenia semickiego.

Tajna policja, Ochrana, nigdy nie angażowała się jawnie, ale gdy w całym Witebsku zaczęto plądrować żydowskie sklepy, Herszel nie czekał, aż czarne sotnie wedrą się do prywatnych domów i zaczną bić i mordować mieszkańców. Postanowił przeprowadzić rodzinę do Moskwy w nadziei, że tam, wśród milionów, zdołają się ukryć przed nieszczęściem. Mogli się przechrzcić albo wyemigrować na obiecane ziemie Ameryki, ale, podobnie jak Sowin, Herszel nie wierzył w emigrację. „Nie można uciec przed sobą", powiedział żonie, gdy wspomniała o takiej możliwości, „i nie można uciec przed własnym przeznaczeniem".

1 ... 31 32 33 34 35 36 37 38 39 ... 59
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)