Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Tomek na tropach Yeti - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Tomek na tropach Yeti

Электронная книга - «Tomek na tropach Yeti». Краткое содержание книги:

Tomek wraz ze swymi towarzyszami — bosmanem Tadeuszem Nowickim oraz ojcem Andrzejem Wilmowskim, wyrusza do Indii. Powodem ich wyprawy jest tajemnicza depesza nadesłana przez Jana Smugę. Ekipa przybywa na miejsce z mieszanymi uczuciami, bowiem nie są do końca pewni, co czeka ich u kresu podróży. Tomek, jego ojciec i bosman udają się do pana Abbasa po dalsze wskazówki od Smugi. Otrzymują list oraz depozyt, czyli worek ze złotem. W chwili, gdy pan Abbas przekazuje im ów depozyt, do pomieszczenia wpada zakapturzona postać, która zadaje Hindusowi śmiertelny cios i ucieka. Nie udaje im się przeszkodzić złoczyńcy i niewinny pan Abbas umiera. Od tego momentu, przyjaciele wyruszają trasą przygotowaną przez pana Smugę, aby spotkać się z towarzyszem i dowiedzieć, po co wezwał ich, aż do Azji Środkowej. Podróż przebiega przez Indie, Tybet, aż do Chin.
1 ... 31 32 33 34 35 36 37 38 39 ... 76
Перейти на страницу:

Zaledwie świt rozproszył mroki nocy, tonga wyruszyły w dalszą drogę. W Uri podróżnicy napotkali mały garnizon sipajów, ubranych w jasnoczerwone pończochy, niebieskie tuniki zdobione czerwienią, żółte, luźne spodnie i czerwone turbany. Około południa byli już w pobliżu Baramoula, skąd resztę drogi do Szrinagaru, wynoszącą około pięćdziesięciu kilometrów, mieli przebyć statkiem po krętej rzece Dżehlam i jeziorze Wular.

Niebawem wydostali się z wąwozu, zwanego często “bramą Kaszmiru”, na skraj rozległej kotliny śródgórskiej. Tutaj łańcuchy gór oddalały się od doliny rzeki, ustępując miejsca uprawnym polom. Porywista, hucząca dotąd wodospadami Dżehlam przemieniła się na tym odcinku w wolno płynący strumień. Zaraz za miastem rozciągał się szeroki, zielony, równinny płaskowyż, ginący w dali u stóp zamglonych, pokrytych wiecznym śniegiem i lodem gór.

Bosman, a nawet i Tomek, po karkołomnej jeździe powozem, odetchnęli z ulgą na widok doongah, szumnie zwanej przez Pandita Davasarmana “statkiem”. Była to oryginalna łódź, podobna do chińskiej dżonki, której część środkową osłaniał dwuspadzisty dach z mat, podtrzymywany drągami. Była ona równocześnie domem mieszkalnym przewoźników, czyli tak zwanych hanjisów. Tworzyli oni w Kaszmirze oddzielną kastę i stanowili mahometańską sektę, niezbyt przestrzegającą przepisów Koranu [99]. Wraz z całą rodziną, a więc kobietami i dziećmi, zamieszkiwali w doongah. Łódź popychali długimi kijami, bądź też ciągnęli ją na linach idąc po brzegu.

Hanjisi, tak jak całe Baramoula wraz z jego mieszkańcami, byli brudni i niechlujni. Olbrzymi drab usłużnie sypał “salamami”, lecz jednocześnie przebiegłym, chytrym spojrzeniem taksował białych sahibów. Podejrzany wygląd przewoźników nie mógł budzić zaufania, toteż Pandit Davasarman uspokoił swych towarzyszy, iż nie potrzebują niczego się obawiać, ponieważ według prawa obowiązującego w Kaszmirze, cały okręg odpowiadał za napad na cudzoziemca.

Szybko dobili targu, po czym rozlokowali się w obszernej łodzi. Hanjisi ochoczo ujęli w dłonie długie drągi; zaledwie odbili od brzegu, rozpoczęli chóralny śpiew. Biali sahibowie bez żalu żegnali brudną, zaniedbaną Baramoulę. Płynęli wzdłuż brzegów tonących w soczystej zieleni. W sadach obok drzew morwowych widać było grusze, czereśnie, jabłonie, drzewa orzechowe, brzoskwiniowe, kasztany i winną latorośl. W bujnej trawie ścielącej się pomiędzy drzewami rosły barwne lilie i irysy. Podziwiając tę uroczą krainę ogrodów i łąk odurzających zapachem kwiatów, dotarli na nocleg na wybrzeże jeziora Wular, a następnego dnia, wkrótce po świcie, znajdowali się już w pobliżu Szrinagaru, nad którym, na tle wspaniałej, dzikiej, skalnej panoramy, dominowały — szczyt Tacht-e-Sulejman [100], tak zwany Tron Salomona oraz Hari Parbat, więzienie i forteca wzniesione na wierzchołku kopulastej góry.

 W azjatyckiej Wenecji

Tomek siedział w doongah zakotwiczonej w jednym z licznych kanałów przecinających miasto. Łódź stała przy brzegu ukryta przed słońcem w cieniu zwisających nad wodą konarów drzew jaworowych. Tomek położył sobie na kolanach deskę i na tym zaimprowizowanym na poczekaniu stole rozpoczął pisanie listu:

Szrinagar w Kaszmirze, dnia 30 VI 1907 r.

Kochana, Miła Sally!

Niepokoisz się zapewne tak długim brakiem wiadomości ode mnie. W liście z Bombaju opisałem ci tragiczny wypadek, jaki nas spotkał zaraz po wylądowaniu w Indiach. Obiecałem wówczas napisać następny po spotkaniu Pana Smugi. Miało to nastąpić w Alwarze, dokąd polecił nam przyjechać nasz wspólny Przyjaciel. Niestety, Pana Smugi nie zastaliśmy w Alwarze i nawet nie ujrzeliśmy Go do tej pory, mimo że jadąc Jego tropami zawędrowaliśmy aż do Szrinagaru w Kaszmirze.

Muszę Ci wyjaśnić wszystko dokładniej, ponieważ cała sprawa przybiera coraz bardziej dziwny, a nawet tajemniczy obrót. Do Alwaru przybył po nas brat księżnej (wielkiej przyjaciółki Pana Smugi), Pandit Davasarman. Oznajmił nam, iż Pan Smuga czeka na nas w Szrinagarze. Spory to szmat drogi od Alwaru, lecz natychmiast ruszyliśmy na spotkanie. Na ostatniej stacji kolei żelaznej w kierunku północnym wysiedliśmy z pociągu w Rawalpindi, skąd pojechaliśmy dalej w tak zwanych tutaj “tonga”, to jest lekkich powozikach. Pan Bosman narzekał cały czas, ponieważ trakt łączący Rawalpindi z Szrinagarem został ukończony siedemset lat temu i obecnie stanowi wyboistą, niebezpieczną górską drogę. Wiesz przecież, jak Bosman bardzo nie lubi gór!

Na szczęście uniknęliśmy stoczenia się w przepaść i dotarliśmy do Szrinagaru — prawdziwej azjatyckiej Wenecji. Gdyby nie troska o Pana Smugę, byłbym zachwycony niezwykłym pięknem okolicy. Niestety znów spotkał nas zawód. Zamiast Pana Smugi zastaliśmy tutaj jedynie służącego Pandita Davasarmana, który oznajmił, że Pan Smuga musiał w pilnej sprawie wyjechać do Leh i tam będzie na nas czekał. Trudno byłoby mi opisać nasze rozczarowanie i niepokój, a szczególnie gniew Pana Bosmana. Leh bowiem znajduje się w Ladakhu, zwanym również Małym Tybetem. Odległy jest od Szrinagaru o około dwa tygodnie konnej jazdy. Pan Bosman nawymyślał Panditowi Davasarmanowi i zagroził, że nie chciałby znaleźć się w Jego skórze, gdyby przypadkiem Pan Smuga okazał się już tylko duchem, a nie żywym człowiekiem.

Pandit Davasarman z niezwykłym spokojem przyjął wybuch Bosmana. Ludzie Wschodu są fatalistami; uważają, że bez woli Boga włos z głowy im spaść nie może. Toteż niewzruszenie oświadczył, iż jedynie Pan Smuga może wyjawić nam, w jakim celu ściągnął nas do Azji Środkowej. W takiej sytuacji jesteśmy zmuszeni ruszyć dalej w drogę. Naprawdę nie wiem, co mam o tym myśleć. Pandit Davasarman jest niezwykle zamożnym człowiekiem, a ponadto dobrze znanym tutaj badaczem krajów Azji. W jakim celu miałby nas wprowadzać w błąd lub źle życzyć Panu Smudze?

Fakty są jednak faktami i, niestety, musieliśmy pogodzić się z rzeczywistością. Toteż postanowiliśmy jak najszybciej wyruszyć do Leh. Niestety już drugi dzień tkwimy w Szrinagarze i czekamy na przybycie naszych bagaży. Miały być wysłane za nami wozem pocztowym. Jak do tej pory, jeszcze nie nadeszły. Pandit Davasarman poinformował nas, że następny odcinek drogi wiedzie przez wyłącznie górską krainę. Doradził uzupełnić ekwipunek, a przede wszystkim nabyć praktyczne na taką podróż skórą kryte kuferki, tak zwane “yakdan”. Służą one do przewożenia osobistych rzeczy i jednocześnie w obozowisku z powodzeniem zastępują łóżko. Yakdan posiada z boku żelazne uchwyty. Jeżeli więc rozstawi się dwa takie kuferki i w otwory uchwytów zamocuje się końce kijów z przymocowanym do nich grubym płótnem, to tworzą wygodne w tych surowych warunkach posłanie. Ponadto jeden yakdan jest zwyczajowo uznanym ładunkiem dla jednego kulisa, a dwa stanowią ładunek dla jaka, konia lub muła. Posiadanie takich powszechnie tu używanych kuferków znacznie ułatwia podróż i oszczędza niepotrzebnych targów przy wynajmowaniu sił transportowych. Biorąc to pod uwagę, ojciec i Pan Bosman udali się z Panditem Davasarmanem do centrum miasta w celu poczynienia zakupów. Musimy również zaopatrzyć się w ciepłe kurtki z owczej skóry oraz wysokie, jarkendzkie buty filcowe, ponieważ one tylko chronią dobrze w czasie burz śnieżnych w górach.

вернуться

99

Koran — święta księga mahometan; zawiera zasady religii i przepisy, jak należy żyć i postępować.

вернуться

100

Tacht-e-Sulejman (z arabskiego) — nazwa po angielsku: Takht-i-Sulaiman.

1 ... 31 32 33 34 35 36 37 38 39 ... 76
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)