Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Tomek na tropach Yeti - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Tomek na tropach Yeti

Электронная книга - «Tomek na tropach Yeti». Краткое содержание книги:

Tomek wraz ze swymi towarzyszami — bosmanem Tadeuszem Nowickim oraz ojcem Andrzejem Wilmowskim, wyrusza do Indii. Powodem ich wyprawy jest tajemnicza depesza nadesłana przez Jana Smugę. Ekipa przybywa na miejsce z mieszanymi uczuciami, bowiem nie są do końca pewni, co czeka ich u kresu podróży. Tomek, jego ojciec i bosman udają się do pana Abbasa po dalsze wskazówki od Smugi. Otrzymują list oraz depozyt, czyli worek ze złotem. W chwili, gdy pan Abbas przekazuje im ów depozyt, do pomieszczenia wpada zakapturzona postać, która zadaje Hindusowi śmiertelny cios i ucieka. Nie udaje im się przeszkodzić złoczyńcy i niewinny pan Abbas umiera. Od tego momentu, przyjaciele wyruszają trasą przygotowaną przez pana Smugę, aby spotkać się z towarzyszem i dowiedzieć, po co wezwał ich, aż do Azji Środkowej. Podróż przebiega przez Indie, Tybet, aż do Chin.
1 ... 27 28 29 30 31 32 33 34 35 ... 76
Перейти на страницу:

— Coś taki markotny dzisiaj? Może źle się czujesz, Tomku? — zagadnął Wilmowski.

— Wcale nie jestem markotny i czuję się doskonale, ojcze. Dlaczego mnie pytasz o to? — zdziwił się Tomek.

— Tak mało mówisz do nas, jakbyś się gniewał o coś. Czy przypadkiem nie przydarzyło ci się coś nieprzyjemnego? Masz dużego siniaka na podbródku.

— Mam siniaka na... Och, do licha, nic o tym nie wiedziałem?! — zawołał Tomek, usiłując ukryć zmieszanie.

Poderwał się, usiadł na posłaniu i wydobywszy z kieszeni małe lusterko spojrzał w nie szybko. Ciężkie westchnienie mimo woli wyrwało się z jego piersi. Na podbródku widniał ciemny, prawie niebieski znak.

“To pewno po tym podstępnym uderzeniu na ścieżce przy krokodylach, albo też może po pierwszym starciu w domu” — pomyślał zły na siebie, iż tego nie zauważył. Wtedy byłby to jakoś upozorował. Zmieszany spoglądał w lusterko, zastanawiając się gorączkowo, co ma powiedzieć ojcu.

Wilmowski tymczasem udawał, że nie zwraca na niego uwagi. Tym niemniej spod oka spoglądał na syna trochę zaintrygowany i zaniepokojony. Upewnił się równocześnie, że Tomek nic nie wiedział o siniaku.

— Chyba cię nieco zamroczyło po takim uderzeniu — odezwał się bosman z głupia frant.

Tomek zaczerwienił się; nie mógł wyznać prawdy, a jednocześnie nie chciał skłamać. Na całe dla niego szczęście w tym kłopotliwym momencie rozległy się kroki na werandzie i zaraz ktoś zastukał we framugę drzwi.

— Prosimy! — powiedział Wilmowski.

Do pokoju wszedł niezbyt wysoki, dobrze zbudowany mężczyzna o mocno ogorzałej twarzy ze spiczastą, czarną bródką i krótko przyciętymi włosami. Miał na sobie europejskie ubranie koloru khaki, a głowę jego okrywał mały, biały turban.

— Witamy pana — odezwał się Wilmowski, podając mu rękę. — To mój syn, Tomek, który wcześniej wyszedł wczoraj z pałacu i dlatego nie miał przyjemności poznać pana. Tomku, to jest właśnie pan Pandit Davasarman.

Tomek odetchnął z ulgą. Oto nadeszła nieoczekiwana pomoc. Z wdzięcznością spojrzał na brata maharani. Teraz ojciec i bosman na pewno zapomną o niefortunnym siniaku. Pandit Davasarman na moment dłuższy przytrzymał w powitaniu dłoń Tomka. Ten znów się zmieszał, czując na sobie badawczy, czujny wzrok Hindusa.

— Słyszałem już o panu wiele pochlebnych słów od mojej siostry. Twierdzi, że jest pan najszlachetniejszym białym dżentelmenem, który kiedykolwiek odwiedził Alwar — powiedział Davasarman, uwalniając jednocześnie dłoń Tomka.

— Nie wiem, czym sobie zasłużyłem na tak dobrą opinię — bąknął Tomek opuszczając głowę, gdyż zdawało mu się, że i Davasarman ciekawie zerka na jego podbródek.

— Wszystkie kobiety, prawdziwe kobiety, najbardziej cenią w mężczyźnie odwagę, rycerskość i szlachetność — dwuznacznie rzekł Davasarman. — Toteż cieszę się niezmiernie, iż tak zacnych będę miał towarzyszy podróży.

— Podobno dzisiaj mamy wyruszyć z Alwaru. Jesteśmy nawet spakowani — odparł Tomek pospiesznie, aby skierować rozmowę na mniej niepewne tematy.

— Wszystko już przygotowałem do drogi — wolno powiedział Davasarman. — Możemy wyruszyć, kiedy tylko panowie sobie życzą. Jednocześnie chciałem przeprosić w imieniu szwagra i siostry, iż nie będą mogli osobiście panów pożegnać. Właśnie wczoraj wieczorem szwagier pośliznął się na schodach i zwichnął sobie ramię. Oczywiście żona musi go pielęgnować i stąd cała przykrość.

Tomek cofnął się o krok. Bladość pokryła jego twarz. Więc to jednak owym niefortunnym złodziejem pierścienia był maharadża, któremu Tomek, stosując niezawodny chwyt bosmana, zbyt mocno wykręcił ramię!

Pandit Davasarman nie spuszczał wzroku z trzech białych sahibów. Doskonale uchwycił wrażenie, jakie sprawiły na Tomku jego słowa, a także wyraz szczerego zaniepokojenia oraz współczucia dla maharadży, malujący się w oczach Wilmowskiego i bosmana, którzy przecież niczego się nie domyślali i teraz nie zwracali na Tomka uwagi.

Tomek tymczasem zdołał się opanować. Nie wiedział jeszcze, czy Davasarman został wtajemniczony w szczegóły wydarzeń minionego wieczoru, lecz to przecież było mniej ważne.

Davasarman uśmiechnął się życzliwie do Tomka, po czym znów powiedział:

— Teraz mogę dokończyć oficjalnej misji. Otóż szwagier mój jest bardzo zasmucony, ponieważ przez własną nieostrożność i lekkomyślność nie może panów osobiście pożegnać. Przesyła więc przeze mnie pewien drobiazg na pamiątkę. Myślę, iż najlepiej uczynię wręczając go młodemu panu Wilmowskiemu, który zyskał tyle przyjaznych uczuć księcia oraz jego małżonki.

Mówiąc to wydobył spod surduta dość długi przedmiot owinięty w barwny jedwab i podał go Tomkowi. Zapanowała chwila kłopotliwego milczenia. Tomek, patrząc prosto w oczy Davasarmanowi, przesunął dłonią po spowitym w jedwab podarunku. Wiedział już, co przysłał mu książę Alwaru. Na rękojeści owiniętego sztyletu wyczuł dłonią duży guz. To zapewne ten wielki krwawy rubin. Szybko odwinął jedwab.

— Sztylet maharadży — szepnął zdumiony.

— Zgadłeś, sahibie, to jest sztylet maharadży Manibhadry, wykonany dla niego przez najlepszego hinduskiego mistrza w tym zawodzie — potwierdził spokojnie Davasarman. — Ze sztyletem tym maharadża nigdy się nie rozstawał. W dowód przyjaźni, która zawsze potrafi wiele wybaczyć, przesyła go panu.

Wilmowski i bosman odruchowo spojrzeli na siebie. Bosman nieznacznie dotknął ręką podbródka i znacząco mrugnął okiem.

 W drodze do Szrinagaru

Pociąg coraz bardziej oddalał się w kierunku północnym od Alwaru. Mijał bambusowe chaty, rozrzucone wśród poletek obsianych ryżem, bobem i tytoniem, zatrzymywał się na brudnych stacyjkach miasteczek o zaniedbanych budynkach, przemierzał połacie podmokłej dżungli, bądź zbitej gęstwy krzewów bambusowych, cierni i kęp trzciny.

Po kilkugodzinnej jeździe pociąg zbliżał się do Delhi, dawnej stolicy Wielkich Mogołów [81]. Starodawne miasto pierwotne zwało się “Dilli”, co w sanskrycie oznacza “próg”. Nazwa ta doskonale charakteryzowała geograficzne i polityczne znaczenie miasta. Spoglądając na mapę Półwyspu Indyjskiego widzimy, że leży ono na zachodnim krańcu Niziny Hindustańskiej w środku północnych Indii. Na zachód od Delhi bieleją piaski rozległej Pustyni Thar, obrzeżonej na południu Górami Arawali, które dwoma rozmytymi erozją odgałęzieniami sięgają w pobliże miasta. Na wschód rozciąga się urodzajna dolina świętego Gangesu, usiana rozlicznymi miastami, wśród których królują sławne jako święte Benares i Allachabad. Znad górnego Indusu nad górny Ganges prowadzi odwieczny naturalny szlak. Tędy szły najazdy wojowniczych ludów na Indie. Stamtąd przyszli Ariowie, Persowie, Grecy pod dowództwem Aleksandra Wielkiego, Afgańczycy, a potem na czele wielkich hord mongolskich Tamerlan i Baber, który dał początek dynastii Wielkich Mogołów. Miasto, założone w XIII wieku przez mahometańską dynastię, było niszczone tak przez Tamerlana jak i Babera, bo ktokolwiek chciał panować nad żyzną doliną Gangesu, ten musiał przekroczyć zagradzającą drogę rzekę Dżammę [82] oraz zdobyć leżące na jej brzegu święte miasto Delhi.

вернуться

81

Należy pamiętać, że Tomek przeżywał swe przygody w Indiach w roku 1907, kiedy to stolicą brytyjskich Indii była Kalkuta. Dopiero w 1912 roku Delhi ogłoszono stolicą Indii. W pobliżu starodawnego miasta Anglicy wybudowali nowoczesne miasto — Nowe Delhi.

вернуться

82

Dżamma — dopływ Gangesu.

1 ... 27 28 29 30 31 32 33 34 35 ... 76
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)