Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Pamięć Światłości
Pamięć Światłości - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Pamięć Światłości

Электронная книга - «Pamięć Światłości». Краткое содержание книги:

Pamięć Światłości
1 ... 31 32 33 34 35 36 37 38 39 ... 296
Перейти на страницу:

– Spokojnie – weszła mu w słowo Elayne. – Sama pogadam z moimi wartownikami i zasugeruję im, żeby trochę szerzej otwierali oczy. Tak czy owak, warta przy wejściu do namiotu to niemądry środek zapobiegawczy, skoro ktoś może utorować sobie drogę nożem od tyłu.

– I zniszczyć taki dobry namiot? – spytała Aviendha, wyginając usta w podkówkę. – Tylko wtedy, gdyby między nami była waśń krwi, Elayne.

– Lordzie Lir, jeśli takie twoje życzenie, możesz się udać na inspekcję miasta, ale zachowując odpowiedni dystans – rzekła Elayne, powstając. – Jeśli któryś z was ma ochotę mu towarzyszyć, to macie na to zgodę. Dyelin, zobaczę się z tobą rano.

– Jako rzeczesz – powiedzieli kolejno obaj mężczyźni i opuścili namiot, mierząc nieufnym spojrzeniem Aviendhę.

Dyelin tylko pokręciła głową, zanim ruszyła ich śladem, po czym Elayne wysłała swych przywódców bitwy, by skoordynowali zwiady w mieście. Po ich wyjściu Elayne i Aviendha zostały same w namiocie.

– Światłości, Aviendha – powiedziała Elayne, obejmując przyjaciółkę. – Gdyby ludzie, którzy chcieliby widzieć mnie martwą, posiadali choć połowę twych umiejętności…

– Zrobiłam coś nie tak? – spytała Aviendha.

– Wślizgnęłaś się do mego namiotu niczym skrytobójczyni.

– Przecież jesteś moją pierwszą siostrą… – zaprotestowała Aviendha. – Miałam najpierw spytać? Nie znajdujemy się wszak pod żadnym dachem. A może… mieszkańcy mokradeł uważają namiot za dach, na podobieństwo siedziby? Przepraszam, Elayne. Czy mam wobec ciebie toh? Jesteście tak nieprzewidywalnymi ludźmi, że trudno wiedzieć, co was urazi, a co nie.

Elayne skwitowała jej słowa gromkim śmiechem.

– Aviendha, prawdziwy z ciebie klejnot. Najprawdziwszy klejnot. Na Światłość, jak dobrze zobaczyć twoją twarz. Potrzebowałam zobaczyć przyjazną twarz tego wieczoru.

– Caemlyn padło? – spytała Aviendha.

– Praktycznie rzecz biorąc – rzekła Elayne, z twarzą, od której biło teraz chłodem. – To przez tamten cholerny Portal. Myślałam, że jest odpowiednio zabezpieczony. Kazałam to draństwo wypełnić cegłami, zamurować i ustawić tam pięćdziesięciu wartowników. Kazałam też przełożyć oba liście Avendesory na zewnętrzną stronę.

– W takim razie ktoś z Caemlyn je wpuścił.

– Sprzymierzeńcy Ciemności – odparła Elayne. – A dokładnie kilkunastu członków Gwardii. Mieliśmy choć tyle szczęścia, że jeden człowiek przeżył ich zdradę i udało mu się zaalarmować pozostałych. Ale co ja się dziwię? Skoro są w Białej Wieży, są też w Andorze. Niemniej, pomyśleć, że to byli ludzie, którzy nie poszli pod sztandary Gaebrila, którzy tworzyli pozory lojalności. A cały ten czas czekali, żeby nas w końcu zdradzić.

Aviendha skrzywiła się, ale przysunęła sobie krzesło do stołu, żeby zasiąść obok Elayne. Jej pierwsza siostra wolała siedzieć; jej brzuch rozrósł się dzięki dzieciom, które w nim nosiła.

– Posłałam Birgitte razem z żołnierzami do miasta, żeby sprawdziła, co da się zdziałać – podjęła Elayne. – Ale jeśli idzie o tę noc, zrobiliśmy wszystko, co się dało. Miasto jest pod obserwacją, a uchodźcy pod opieką. Światłości, że też nie mogę zrobić nic więcej. Najgorsze w byciu królową nie jest to, że trzeba działać, jak należy, tylko że są rzeczy, których zrobić nie można.

– Niebawem przyniesiemy im włócznie – powiedziała Aviendha.

– Zrobimy to – zgodziła się Elayne z płonącymi oczyma. – Sprowadzę na nich ogień i furię, sprawię, że zapłacą w naturze za te płomienie, którymi zalały mój lud.

– Przekonywałaś tych mężczyzn, że mają nie atakować miasta. Sama słyszałam.

– Owszem – odparła Elayne. – Bo ja nie dam Trollokom tej satysfakcji, że będą się broniły przede mną za moimi własnymi murami. Birgitte ma swoje rozkazy. Trolloki ostatecznie opuszczą Caemlyn, jesteśmy tego pewni. Birgitte poszuka sposobu, żeby to przyśpieszyć, dzięki czemu będziemy mogli stoczyć z nimi walkę poza murami miasta.

– Nie należy pozwalać, by to wróg wybierał pole dla twojej bitwy – przyznała jej rację Aviendha. – Dobra strategia. A co… a co ze spotkaniem z Randem?

– Udam się na nie – odrzekła Elayne. – Muszę, więc tak będzie. Lepiej, żeby nas nie traktował efektownymi sztuczkami rodem z jarmarcznego przedstawienia i żeby też nie grał na zwłokę. Moi ludzie giną, moje miasto płonie, świat jest o dwa kroki od krawędzi urwiska. Zostanę tu tylko do końca popołudnia, a potem wrócę do Andoru. – Zawahała się. – Pojedziesz ze mną?

– Elayne… – zaczęła Aviendha. – Nie mogę zostawić swoich ludzi. Jestem teraz Mądrą.

– Byłaś w Rhuidean?

– Byłam – potwierdziła Aviendha. Wprawdzie konieczność posiadania tajemnic przed pierwszą siostrą zadawała jej niemal fizyczny ból, to jednak nie opowiedziała o wizjach, które miała.

– Znakomicie. Bo ja… – Elayne tyle tylko zdążyła powiedzieć, kiedy jej przerwano.

– Królowo? – rozległ się głos wartownika stojącego przy wejściu do namiotu. – Posłaniec do ciebie.

– Wpuść go.

Wartownik uchylił klapę przed młodą kobietą z Gwardii Królowej, z wstążką posłańca na kaftanie. Kobieta wykonała skomplikowany ukłon, jedną ręką zdejmując kapelusz, drugą podsuwając list.

Elayne odebrała od niej list, ale nie otwarła go. Kobieta posłaniec opuściła namiot.

– Może jeszcze uda się nam stanąć razem do walki, Aviendha – powiedziała Elayne. – Jeżeli to ode mnie będzie zależało, chcę Aielów u swego boku, kiedy będę odbijała Andor. Trolloki w Caemlyn stanowią dla nas poważne zagrożenie. Nawet jeśli pokonam trzon ich armii, to i tak Czarny będzie wciąż słał Pomiot Cienia przez Portal… I tak sobie myślę, że w czasie, gdy moja armia będzie toczyła bój z Trollokami za murami Caemlyn, będę musiała zrobić coś, by uczynić miasto niegościnnym dla Pomiotu Cienia… Przerzucę jakiś mniejszy oddział przez bramę, aby przejął Portal do Dróg. Gdyby udało mi się uzyskać wsparcie Aielów w tym… – Mówiąc to, objęła Źródło – Aviendha zauważyła łunę – i gestem jakby poniekąd roztargnionym otworzyła list, przełamując pieczęć splotem Powietrza.

Aviendha uniosła brew.

– Przepraszam – powiedziała Elayne. – Dotarłam już do takiego stadium swej ciąży, w którym znów mogę przenosić z jakimś powodzeniem, dlatego stale znajduję wymówki…

– Uważaj, żebyś nie zaszkodziła dzieciom – przestrzegła ją Aviendha.

– Nic im nie zrobię. Jesteś równie okropna jak Birgitte. Dobrze chociaż, że tu nie ma koziego mleka. Min twierdzi… – Zawiesiła głos i zabrała się za czytanie listu, błyskając oczyma z lewa do prawa. Stopniowo pochmurniała na twarzy i Aviendha przygotowała się na jakieś wstrząsające wieści.

– Żeby tego człowieka… – szepnęła gniewnie Elayne.

– Rand?

– Ja go chyba uduszę i to na dniach.

Aviendha zacisnęła usta.

– Jeśli cię obraził…

Elayne obróciła list w dłoniach.

– On nalega, żebym wróciła do Caemlyn i zajęła się swoim ludem. Podaje kilka powodów, dla których mam tak postąpić, posuwając się nawet do tego, że „zwalnia mnie z obowiązku” spotkania się z nim jutro.

– Nie powinien ci niczego narzucać.

– A już na pewno nie z takim naciskiem – dodała Elayne. – Światłości, co za sprytny manewr. Najwyraźniej próbuje mną manipulować, bo tak naprawdę chce, żebym jednak została. Jest to posunięcie jakby wprost z Daes Dae’mar.

Aviendha zawahała się.

– Wydajesz się dumna. A jednak, jak wnoszę, ten list to tylko jeden krok od obrazy!

– Jestem dumna – potwierdziła Elayne. – I zła na niego równocześnie. Dumna jestem, ponieważ zna mnie na tyle, że wie, jak rozgniewać. Światłości! Jeszcze zrobimy z ciebie króla, Rand. Dlaczego on tak bardzo chce, żebym była na tym spotkaniu? Myśli, że stanę u jego boku powodowana uczuciami do niego?

1 ... 31 32 33 34 35 36 37 38 39 ... 296
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)