Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Pamięć Światłości
Pamięć Światłości - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Pamięć Światłości

Электронная книга - «Pamięć Światłości». Краткое содержание книги:

Pamięć Światłości
1 ... 29 30 31 32 33 34 35 36 37 ... 296
Перейти на страницу:

– Coś ty zrobiła? – wyrzęził.

– Taim powiedział, że możemy wybrać dowolnego z was – mruknęła Pevara, kiedy zrozumiała, co zrobiła. Połączyła go więzią zobowiązań. Czyli w pewnym sensie zrobiła dokładnie coś odwrotnego, niż on wcześniej zrobił jej. Próbowała uspokoić rozkołatane serce. W głębinach jej umysłu wykwitła świadomość jego obecności, czyli niby to samo, z czym już się zapoznali w kręgu, tyle że to było coś bardziej osobistego. Intymnego.

– Taim to potwór! – warknął Androl. – Wiesz o tym. On ci mówi, co masz robić, a ty wierzysz mu na słowo i robisz to bez mojego zezwolenia?

– Ja… ja…

Androl zacisnął szczęki i Pevara natychmiast poczuła… coś. Coś obcego, coś dziwnego. Jakby oglądała samą siebie. Jakby wszystkie jej emocje wypływały z niej i zaraz wracały, tworząc niekończącą się, zamkniętą pętlę.

Jej jaźń stopiła się z jego jaźnią na chwilę sprawiającą wrażenie wieczności. Wiedziała teraz, jak to jest być nim, potrafiła myśleć jego myślami. W mgnieniu oka zobaczyła całe jego życie, dała się wessać w jego wspomnienia. Jęknęła głucho i padła przed nim na kolana.

Wszystko zblakło. Nie zniknęło do końca, ale zblakło. A ją przepełniło wrażenie, jakby przepłynęła sto lig we wrzątku i właśnie się wynurzyła na powierzchnię, nie pamiętając jednak, jak to jest, gdy się ma normalne odczucia.

– Światłości… – wyszeptała. – Co to było?

Androl leżał na plecach. Kiedy upadł? Zamrugał, wbił spojrzenie w sufit.

– Widziałem, jak jeden z nich to robił. Niektórzy Asha’mani łączą z sobą więzią swe żony.

– Połączyłeś mnie więzią zobowiązań? – spytała z przestrachem.

Androl jęknął głośno i przewrócił się na brzuch.

– Ty mi to zrobiłaś pierwsza.

Uświadomiła sobie ze zgrozą, że nadal czuje jego emocje. Jego jaźń. Potrafiła nawet usłyszeć niewyraźnie to, o czym myślał. Nie całokształt myśli, ale towarzyszące im wrażenia.

Był zdezorientowany, zdenerwowany i… zaciekawiony. Zaciekawiony tym nowym doświadczeniem. Głupi mężczyzna!

Miała nadzieję, że te dwie więzi jakimś sposobem zniosą się wzajemnie. Ale nic z tego. Nadal tam były.

– Musimy położyć temu kres – powiedziała. – Uwolnię cię. Przysięgam. Tylko… tylko ty uwolnij mnie.

– Nie wiem jak – odparł, po czym powstał z posadzki, oddychając głęboko. – Przepraszam.

Mówił prawdę.

– Kiepski to był pomysł z tym kręgiem – stwierdziła.

Wyciągnął rękę, chcąc pomóc jej się podnieść. Nie przyjęła wsparcia, wstała o własnych siłach.

– Zdaje się, że to ty najpierw na niego wpadłaś. Ja tylko robiłem to, co ty.

– Zaiste – przyznała. – Nie pierwszy to zły pomysł w moim życiu, ale zapewne najgorszy. – Usiadła. – Musimy to przemyśleć. Znaleźć sposób na…

Drzwi do warsztatu otworzyły się z hałasem.

Pevara objęła Źródło, Androl natomiast błyskawicznie się obrócił, złapał szewski nóż, jakby to była broń i jednocześnie pochwycił Jedyną Moc. Wyczuła w nim tę siłę podobną do płynnego metalu – słabą, bo brakowało mu talentu, bliską pojedynczemu, wątłemu tryśnięciu magmy, ale jednak tak rozgrzaną, że aż białą. Czuła jego strach. A więc dla niego to wyglądało tak samo jak dla niej. Obejmowanie Jedynej Mocy przypominało otwieranie oczu po raz pierwszy na świat, który dopiero się rodzi.

Na całe szczęście ani broń, ani Jedyna Moc nie okazały się potrzebne. Na progu stał młody Evin, z twarzą zalaną strużkami deszczu. Zamknął za sobą drzwi i pośpiesznie podszedł do stołu warsztatowego Androla.

– Androl… – Zamarł, bo zobaczył Pevarę.

– Evin – powiedział Androl. – Jesteś sam.

– Nalaam został, żeby obserwować – odparł, oddychając gwałtownie. – To ważna sprawa, Androl.

– Nie wolno chodzić nigdzie w pojedynkę – skarcił go Androl. – Nawet przez chwilę nie wolno być samemu. Zawsze razem. Cokolwiek by się działo.

– Wiem, wiem – zbył go Evin. – Przepraszam. Chodzi tylko… są wieści, Androl. – Zerknął na Pevarę.

– Mów – rzucił Androl.

– Welyn i jego Aes Sedai wrócili.

Pevara poczuła, że Androl zrobił się nagle spięty.

– Czy on… nadal jest jednym z nas?

Evin potrząsnął głową, a na jego twarzy pojawiło się wyraźne obrzydzenie.

– Jest już jednym z tamtych. Jenare Sedai zapewne też, acz nie znam jej na tyle dobrze, by mieć pewność. Welyn w każdym razie ma już nieswoje oczy i służy Taimowi.

Androl jęknął z rozpaczą. Wcześniej Welyn przystał do Logaina. Androl i pozostali trzymali się nadziei, że o ile Mezar został im zabrany, to chociaż Logain i Welyn są jeszcze wolni.

– A Logain? – spytał szeptem Androl.

– Nie ma go tu – odparł Evin. – Ale Welyn twierdzi, że Logain niebawem wróci, że spotkał się z Taimem i że przezwyciężyli dzielące ich różnice. Welyn zapewnia, że Logain przybędzie tu jutro, by tego dowieść. Androl… trzeba spojrzeć prawdzie w oczy. Mają go.

Pevara poczuła, że Androl zgadza się z tamtym, że jest przerażony. Dokładnie tak samo jak ona, jakby stanowili swe lustrzane odbicia.

Aviendha przemierzała bezszelestnie spowite mrokiem obozowiska.

Tyle ich. Co najmniej sto tysięcy ludzi zgromadziło się tutaj, na Polu Merrilora. I wszyscy czekali. Jakby wielkie zwierzę przyczaiło się, nabierając oddechu przed potężnym skokiem.

Aielowie widzieli ją, ale nie podchodziła do nich. Z kolei mieszkańcy mokradeł jej nie zauważali, wyjąwszy jakiegoś Strażnika, który ją namierzył, gdy obchodziła obozowisko Aes Sedai. Dużo tam było zamieszania i gorączkowej aktywności. Coś się wydarzyło, ale do ucha wpadały jej jedynie jakieś strzępy słów. Gdzieś doszło do ataku Trolloków?

Ostatecznie usłyszała dość, by wysnuć wniosek, że do ataku doszło w Andorze, a konkretnie w Caemlyn. Aes Sedai bały się, że Trolloki zostawią miasto i pójdą siać spustoszenie po całym kraju.

Musiała koniecznie dowiedzieć się czegoś więcej. Czy tego wieczoru dojdzie do tańca włóczni? Może Elayne podzieli się z nią jakimiś wieściami. Aviendha oddaliła się bezgłośnie od obozu Aes Sedai. Chodzenie po cichu po tych mokrych ziemiach, z ich bogatą roślinnością, prezentowało inne wyzwania niż Ziemia Trzech Sfer. Tamtejszy suchy grunt przeważnie pokrywała warstwa pyłu, tłumiąca odgłosy kroków. Tutaj natomiast w mokrej trawie często było można nastąpić na suchą gałązkę.

Starała się nie myśleć o tym, jak martwe wrażenie sprawia ta trawa. Swego czasu uważała te brązy za oznakę bujności, ale teraz już wiedziała, że roślinność porastająca mokradła nie powinna być ani tak przywiędnięta, ani też taka… jałowa.

Jałowa roślinność. O czym to ona myśli? Potrząsnęła głową i skradała się dalej wśród cieni, oddalając się od obozu Aes Sedai. Przelotnie zastanowiła się, czy nie zawrócić ukradkiem i nie zaskoczyć tamtego Strażnika – ukrywał się w omszałej rozpadlinie w gruzowisku po jakimś starym, zrujnowanym budynku i strzegł stamtąd obrzeża obozu Aes Sedai – ale zrezygnowała z pomysłu. Chciała dotrzeć do Elayne i wypytać ją o szczegóły ataku.

Zbliżyła się do kolejnego rojnego obozowiska. Zgarbiona przekradła się pod konarami jakiegoś bezlistnego drzewa – nie miała pojęcia, co to za gatunek, ale te konary były mocno rozrośnięte wzwyż i wszerz – po czym prześlizgnęła się przez pierścień wartowników. Dwóch mieszkańców mokradeł w bielach i czerwieniach stało na „warcie” blisko ogniska. Nie było możliwości, że ją zauważą, aczkolwiek poderwali się na równe nogi i wycelowali swe piki w stronę zagajnika, znajdującego się dobre trzydzieści stóp dalej, kiedy zaszurało w nim jakieś zwierzę.

1 ... 29 30 31 32 33 34 35 36 37 ... 296
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)