Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Pamięć Światłości
Pamięć Światłości - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Pamięć Światłości

Электронная книга - «Pamięć Światłości». Краткое содержание книги:

Pamięć Światłości
1 ... 28 29 30 31 32 33 34 35 36 ... 296
Перейти на страницу:

– Oczywiście. Nie wyglądam?

– Wydawało mi się, że rozpoznaję akcent – powiedział, ściągając mocno dwa szwy. – Byłem w Kandorze. Może naprawdę znałem twego wuja.

– Nie żyje – odparła. – Sprzymierzeńcy Ciemności go zamordowali.

Androl umilkł na chwilę.

– Współczuję ci.

– To stało się ponad sto lat temu. Tęsknię za rodziną, ale wszyscy już powymierali, przynajmniej ci, którzy nie zginęli z ręki Sprzymierzeńców Ciemności. W rodzinnych stronach nikogo już nie mam.

– Mój smutek jest tym większy zatem. Mówię szczerze.

– Stare dzieje – rzekła Pevara. – Wspominam ich z czułością i ból mnie przy tym nie nachodzi. A co ty mi powiesz o swojej rodzinie? Masz rodzeństwo? Bratanice, bratanków?

– Całą gromadę jednych i drugich – oświadczył Androl.

– Widujesz ich czasem?

Spojrzał na nią z ukosa.

– Próbujesz mnie wciągnąć w przyjazną pogawędkę, by dowieść, że nie czujesz się nieswojo w mojej obecności. Ale ja nieraz widziałem, w jaki sposób wy, Aes Sedai, patrzycie na mężczyzn takich jak ja.

– Kiedy…

– Nie. Masz powiedzieć, że nie wydajemy ci się odrażający.

– Powiedzmy, że nie myślę, iż to, co robicie, koniecznie musi…

– Prosta odpowiedź, Pevara.

– No to bardzo proszę. Mężczyźni, którzy potrafią przenosić, rzeczywiście budzą we mnie poczucie dyskomfortu. Swędzi mnie całe ciało na wasz widok, przy czym im dłużej tu jestem, tym swędzenie staje się gorsze, bo nie mam chwili spokoju.

Androl przytaknął, wyraźnie zadowolony, że wreszcie to z niej wyciągnął.

– Dodam jednak – ciągnęła Pevara – że tak się czuję, bo wtłaczano mi to do głowy przez dziesiątki lat. To, co robicie, jest straszliwie nienaturalne, niemniej jednak ty jako taki nie budzisz we mnie obrzydzenia. Jesteś po prostu mężczyzną, który stara się, jak może, i nie widzę, dlaczego miałbyś być obrzydliwy. Tak czy owak jestem gotowa wyjść poza swoje zahamowania w imię wspólnego dobra.

– Lepsze to pewnie niż to, czego mogłem oczekiwać. – Androl zerknął w stronę okien zalanych strugami deszczu. – Skaza została oczyszczona. Tam już nie ma nic nienaturalnego. Żałuję… naprawdę żałuję, że nie mogę ci tego pokazać, kobieto. – Nagle spojrzał na nią stanowczo. – A jak się formuje te kręgi, o których wspominałaś?

– No cóż… – odparła Pevara. – Właściwie to nigdy dotąd nie robiłam tego z mężczyzną. To oczywiste. Przed przybyciem tutaj trochę poczytałam, ale zasadniczo nie znam nic prócz pogłosek. Gdybyś był kobietą, kazałabym ci dojść do tego momentu tuż przed objęciem Źródła, a potem otworzyć się na mnie. Dzięki temu mogłabym ustanowić z tobą połączenie.

– Rozumiem – odrzekł Androl. – Ale akurat nie obejmujesz Źródła.

Było to wybitnie nieuczciwe, że mężczyzna jest w stanie orzec, kiedy kobieta obejmuje Źródło, a kiedy nie. Pevara objęła Źródło, powodując, że całe jej wnętrze wypełniło się powodzią słodkiego nektaru saidara.

Sięgnęła, starając się utworzyć połączenie z Androlem, jakby był kobietą. I nie znalazła nic, czego mogłaby się uchwycić. Zupełnie nie przypominało to uczenia Przyjętej, jak się formuje krąg. W takich przypadkach przeważnie coś jednak czuła, tyle że dziewczyna się wyrywała, zamiast się poddać.

– Czy to działa? – spytał Androl.

– Nie – odparła Pevara. – Liczyłam… Miałam nadzieję, że to, co wyczytałam o połączeniu mężczyzna-kobieta nie okaże się prawdą.

– Czyli?

– Że z jakiegoś powodu mieszanym kręgiem tak niewielkich rozmiarów musi pokierować mężczyzna.

Zmierzył ją spojrzeniem. Z oporami przygotowała się na ten moment, kiedy zostanie poproszona o połączenie się. Tymczasem on po prostu ją pochwycił. Siłą wciągnął, niewoląc w burzliwe połączenie; czuła się, jakby ją porwał za włosy i szarpał.

Był niewyszkolony i dlatego od gwałtowności oraz niezdarności jego poczynań aż jej zaszczękały zęby. A jednak stworzył krąg za pierwszą próbą, co dawało do myślenia. Pevara zamknęła oczy, starając się zapanować nad odruchowym oporem; coś takiego poskutkowałoby rozpadem kręgu. Ale nie potrafiła.

Była połączona z przenoszącym mężczyzną, czyli uczestniczyła w jednej z najstraszniejszych rzeczy, jaką ten świat kiedykolwiek znał. I ten mężczyzna miał teraz nad nią całkowitą kontrolę. Jej Moc przepłynęła przez nią ku niemu. Androl głośno westchnął.

– Ile tego… – powiedział. – Na Światłość, ależ ty jesteś silna.

Pevara pozwoliła sobie na uśmiech. Powstaniu połączenia towarzyszyła nawałnica doznań. Czuła teraz emocje Androla. Bał się równie mocno jak ona. I okazał się całkowicie zrównoważony. Wyobrażała sobie wcześniej, że połączenie się z nim będzie czymś straszliwym z racji jego szaleństwa, a tymczasem wcale tego szaleństwa nie wyczuła.

Ale… co to takiego? Ten płynny ogień, z którym Androl się siłował, ogień podobny do węża usiłującego go pożreć. Odsunęła się. Saidin. Czy był skażony? Nie miała pewności, czy potrafi to ocenić. Saidin był tak zupełnie inny, taki obcy. Fragmentaryczne raporty z najwcześniejszych czasów przyrównywały skazę do oleistej plamy unoszącej się na powierzchni rzeki. Cóż, widziała nawet jakąś rzekę – czy też raczej coś w rodzaju rwącego potoku. Wyglądało na to, że Androl jej nie oszukał: nie był zbyt silny. Nie wyczuwała żadnej skazy, ale z kolei nie miała pojęcia, czego właściwie szukać.

– Zastanawiam się… – zaczął Androl i zawiesił głos. – Zastanawiam się, czy z tą całą Mocą mógłbym stworzyć bramę.

– Bramy już nie działają w Czarnej Wieży.

– Wiem – odrzekł. – A mimo to stale mam wrażenie, że w każdej chwili może mi się udać.

Pevara otwarła oczy i popatrzyła na niego. Wyczuwała jego uczciwość w kręgu, ale utworzenie bramy wymagało zaczerpnięcia ogromnych ilości Jedynej Mocy, przynajmniej w przypadku kobiety. Androl był o wiele rzędów wielkości za słaby; nie utkałby takiego splotu. Ale może w przypadku mężczyzny wymagało to siły na całkiem innym poziomie?

Wyciągnął rękę, jakimś sposobem wykorzystując jej Moc, żeby wzmocnić swoją Moc. Nie widziała utworzonych przez niego splotów, ale wyczuwała, że on przenosi przez nią. Czy operował saidarem? Używał go do wzmocnienia swoich splotów?

– Androl – poprosiła. – Puść.

– To jest cudowne – wyszeptał, oczy zaszły mu mgłą. – Czy takie to właśnie uczucie, być jednym z nich? Silnych Mocą?

Zaczerpnął jeszcze trochę jej Mocy, splótł strumienie. Przedmioty znajdujące się w izbie zaczęły fruwać w powietrzu.

– Androl! – Panika. Taka sama panika jak ta, która ją dopadła, gdy się dowiedziała o śmierci rodziców. Od ponad stu lat nic jej tak śmiertelnie nie przeraziło, od stu lat, od czasu, gdy została, przeszła inicjację.

Miał władzę nad jej zdolnością przenoszenia. Władzę absolutną. Głucho postękując, usiłowała do niego dotrzeć. Nie mogła użyć saidara, dopóki on jej go nie odda, ale za to on mógł go wykorzystać przeciwko niej. Przez jej umysł przebiegły wizje, w których on krępował ją Powietrzem, korzystając z jej własnej siły. Nie mogła zerwać tego połączenia. Tylko on był władny to zrobić.

I nagle musiał chyba się zorientować w stanie rzeczy, bo zogromniały mu oczy. Krąg zniknął w ułamku chwili i na powrót odzyskała kontrolę. Nic nie myśląc, zaatakowała. Więcej do czegoś takiego nie dojdzie. To ona tu rządzi. Sploty wyskakiwały spod jej palców, nim się zorientowała, co właściwie robi.

Androl padł na kolana. Odrzuciwszy głowę w tył, błądząc ręką po blacie stołu, strącał narzędzia i skrawki skóry na posadzkę.

1 ... 28 29 30 31 32 33 34 35 36 ... 296
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)