Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Другие детективы » Raport “Pelikana” [The Pelican Brief-pl]
Raport “Pelikana” [The Pelican Brief-pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Raport “Pelikana” [The Pelican Brief-pl]

Электронная книга - «Raport “Pelikana” [The Pelican Brief-pl]». Краткое содержание книги:

Zabójstwa sędziów Sądu Najwyższego. FBI i CIA są bezradne. Śledztwo stoi w miejscu. Na trop sprawców wpada studentka prawa. Swoje podejrzenia przedstawia w specjalnym raporcie. I staje się celem płatnych morderców i służb specjalnych.
1 ... 30 31 32 33 34 35 36 37 38 ... 97
Перейти на страницу:

Tym razem przeciek zmieścił się na jednej stronie. Cztery paragrafy z pojedynczą spacją podsumowywały wszystko, co Coal wiedział o Khamelu i jego niedawnym locie z Waszyngtonu. Nie omieszkał oględnie wspomnieć o związkach terrorysty z Libią i Palestyńczykami. Skończywszy pisać, spojrzał z podziwem na swoje dzieło. Ciekawe, ile czasu upłynie, zanim przeciek trafi na łamy “Posta” albo “Timesa”. Założył się sam z sobą o to, która gazeta wydrukuje go pierwsza.

Dyrektor był w Białym Domu, skąd leciał prosto do Nowego Jorku. W Biurze będzie jutro. Gavin koczował przed gabinetem K.O. Lewisa i przy pierwszej okazji wdarł się do środka.

Lewis był podenerwowany, lecz zachował spokój, jak przystało na dżentelmena.

– Wyglądasz na spłoszonego – przywitał Verheeka.

– Właśnie straciłem najlepszego przyjaciela.

Lewis czekał na dalszy ciąg.

– Nazywał się Thomas Callahan. Był wykładowcą w Tulane i to on podrzucił mi raport “Pelikana”. Przekazałem kopię Eastowi, czytało ją tutaj paru ludzi, potem, o ile wiem, wysłaliśmy raport do Białego Domu i Bóg wie gdzie jeszcze, a teraz Callahan nie żyje. Zginął wczoraj w Nowym Orleanie, rozerwany na strzępy przez bombę, którą ktoś umieścił w jego samochodzie. Został zamordowany, K.O.!

– Przykro mi.

– Nie chodzi o wyrazy ubolewania. Z tego, co wiem, w zamachu miał zginąć Callahan i studentka prawa, niejaka Darby Shaw, która sporządziła raport.

– Widziałem jej nazwisko na dokumencie.

– No właśnie. Callahan spotykał się z nią. Mieli być razem w aucie podczas wybuchu, ale jej udało się przeżyć. Dziś o piątej rano zadzwoniła do mnie. Jest śmiertelnie przerażona.

– Nie ma pewności, że to była bomba… – zbagatelizował sprawę Lewis.

– Chryste, przecież ta dziewczyna mi powiedziała! Wielkie BUUM rozpieprzyło wszystko w drobny mak! Callahan nie żyje, czy to mało?

– Sądzisz więc, że istnieje związek pomiędzy jego śmiercią a raportem?

Gavin, jako prawnik, nie miał doświadczenia śledczych i nie chciał zrobić z siebie błazna.

– Możliwe. Tak, tak sądzę… A ty?

– To nie ma znaczenia, Gavin. Przed chwilą rozmawiałem z dyrektorem. Skreślamy “Pelikana” z naszej listy. Zresztą nie wiem, czy w ogóle umieszczaliśmy go na niej… Tak czy inaczej, nie tracimy więcej czasu na raport.

– Ale mój przyjaciel zginął w zamachu bombowym!

– Przykro mi. Jestem pewny, że tamtejsze władze prowadzą śledztwo.

– Posłuchaj mnie, K.O., proszę cię o przysługę…

– To ty mnie posłuchaj, Gavin! Tutaj nie oddaje się przysług! Sprawdzamy wiele tropów i jeśli dyrektor każe nam zaprzestać, to zaprzestajemy. Kropka. Możesz z nim porozmawiać, choć nie radziłbym ci.

– Może źle to przedstawiłem… Miałem nadzieję, że mnie wysłuchasz, że przynajmniej udasz zainteresowanie…

Lewis spacerował wokół biurka.

– Nie wyglądasz najlepiej, Gavin. Weź sobie wolny dzień.

– Nie. Pójdę do siebie, odczekam godzinę i wrócę. Przedstawię ci to ponownie. Spróbujemy jeszcze raz, dobrze?

– Nie. Voyles mówił wyraźnie…

– Dziewczyna też, K.O.! Callahan został zamordowany, a ona chowa się gdzieś w Nowym Orleanie i boi się własnego cienia! Prosi nas o pomoc, a my nie mamy dla niej czasu?!

– Przykro mi.

– Nieprawda! To moja wina. Powinienem był wyrzucić to gówno do śmieci.

– Raport spełnił bardzo istotną rolę, Gavin. – Lewis położył mu rękę na ramieniu, dając do zrozumienia, że czas minął i że nie ma już ochoty rozmawiać.

Verheek wstał gwałtownie i ruszył ku drzwiom.

– Widać, że dałem wam straszak z kapiszonami. Szkoda, że nie spaliłem tego gówna.

– Raport z całą pewnością zasługuje na coś więcej.

– Nie poddam się. Wrócę tu za godzinę i przerobimy to raz jeszcze. Teraz nie poszło nam najlepiej. – Trzasnął drzwiami.

Weszła do sklepu Rubinstein Brothers od strony Canal i zniknęła między wieszakami z męską garderobą. Nikt nie wszedł za nią do środka. Wybrała szybko granatową bluzę małego rozmiaru, ciemne okulary, w jakich chodzą lotnicy, i angielską szoferską czapkę – również męską, ale doskonale leżącą na jej głowie. Zapłaciła kartą. Gdy kasjer przesuwał plastikowy prostokącik przez czytnik, oderwała metki i wciągnęła na siebie bluzę. Czuła się dobrze w luźnym stroju, podobnym do tych, jakie nosiła na uniwersytecie. Wepchnęła włosy pod czapkę. Sprzedawca zerkał na nią dyskretnie. Wyszła od strony ulicy Magazine i wmieszała się w tłum.

Wróciła na Canal. Przed Sheratonem stał autobus, z którego wysypywali się mieszkający w hotelu turyści. Dołączyła do nich. Znalazłszy się pod ścianą z automatami telefonicznymi, odszukała numer i zadzwoniła do panny Chen, sąsiadki z bliźniaka, w którym mieszkała. Dowiedziała się, że było jeszcze ciemno, gdy hałas obudził pannę Chen. Panna Chen powiedziała, że nie widziała nikogo, słyszała tylko stukanie do drzwi Darby. Jej samochód nadal stoi na ulicy.

– Czy coś się stało? – zaniepokoiła się w końcu sąsiadka.

– Nie, wszystko w porządku. Wielkie dzięki.

Następnie wystukała numer Verheeka. Gdy podała jego numer wewnętrzny, ktoś po tamtej stronie chciał poznać jej nazwisko, ale ona uparcie odmawiała podania go. Wreszcie po trzech minutach nieprzyjemnej wymiany zdań ten ktoś poprosił Gavina do telefonu.

– Skąd dzwonisz? – zapytał.

– Pozwól, że ci coś wyjaśnię: przez jakiś czas nie zdradzę ani tobie, ani nikomu innemu, skąd dzwonię i gdzie jestem. Więc nie zadawaj takich pytań.

– W porządku. To ty ustalasz reguły, czy tak?

– Zgadza się. Co powiedział pan Voyles?

– Pan Voyles był w Białym Domu i nie mogłem się z nim skontaktować. Porozmawiam z nim później… Jeszcze dzisiaj.

– Kiepsko, Gavin. Jesteś w biurze od czterech godzin i niczego nie załatwiłeś. A ja liczyłam na ciebie.

– Cierpliwości, Darby.

– Chcesz, żebym cierpliwie czekała, aż mnie zabiją? Szukają mnie, Gavin. Prawda?

– Nie wiem.

– Jak byś się czuł, wiedząc, że powinieneś już nie żyć? Że ludzie, którzy chcą cię zabić, zamordowali dwóch sędziów Sądu Najwyższego i wysadzili w powietrze Bogu ducha winnego profesora prawa? Że mają miliardy dolarów i żadnych skrupułów, by przeznaczyć je na zabijanie? Co byś zrobił, Gavin?

– Poszedłbym z tym do FBI.

– Thomas poszedł do FBI i nie żyje.

– Dzięki, Darby. Jesteś niesprawiedliwa…

– Mam gdzieś sprawiedliwość i twoje zranione uczucia. Zrozum, że chcę przeżyć choćby do południa!

– Nie wracaj do domu.

– Nie jestem idiotką. Już tam byli. I na pewno obserwują mieszkanie Thomasa.

– Co z jego rodziną?

– Rodzice mieszkają w Naples na Florydzie. Myślę, że uniwersytet powiadomi ich o wszystkim. Zresztą nie wiem… Ma jeszcze brata w Mobile. Zastanawiałam się, czy nie zadzwonić do niego… Może umiałabym mu to jakoś wyjaśnić…

Rozpoznała tę twarz! Mężczyzna spacerował pomiędzy turystami przed recepcją. Trzymał pod pachą złożoną gazetę i starał się nie zwracać na siebie uwagi. Ot, zwykły hotelowy gość. Szedł jednak niezbyt pewnym krokiem, a jego oczy biegały badawczo po holu. Twarz miał pociągłą i szczupłą, oczy schowane za okrągłymi okularami, nad którymi lśniło spocone czoło.

– Gavin, słuchaj uważnie i notuj. Rozpoznałam pewnego mężczyznę; widziałam go wcześniej, nie tak dawno temu… może przed godziną… Ma sześć stóp i dwa… może trzy cale wzrostu. Szczupły, koło trzydziestki, nosi okulary, ma zaczątki łysiny, zakola i ciemne włosy… Poszedł… Poszedł sobie!

1 ... 30 31 32 33 34 35 36 37 38 ... 97
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)