Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Trzej muszkieterowie - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Trzej muszkieterowie

Электронная книга - «Trzej muszkieterowie». Краткое содержание книги:

Najsłynniejsza powieść Aleksandra Dumasa ojca, której akcja toczy się w XVII wieku za panowania Ludwika XIII. Bohater książki, ubogi gaskoński szlachcic d’Artagnan i jego trzej przyjaciele: Atos, Portos i Aramis przeżywają mnóstwo zaskakujących przygód w świecie pełnym intryg, pojedynków, zdrad, miłosnych namiętności... Ze wszystkich opresji wychodzą obronną ręką, bowiem postępują wedle skutecznej zasady: “Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego”.
1 ... 25 26 27 28 29 30 31 32 33 ... 167
Перейти на страницу:

— By szukać u niego opieki?

— Och, nie, wiedziałam dobrze, że ten kochany biedak nie potrafi mnie obronić, ale ponieważ mógł nam posłużyć do czego innego, chciałam go uprzedzić.

— O czym?

— To nie jest moja tajemnica, więc nie mogę jej panu zdradzić.

— Sądzę zresztą — rzekł d’Artagnan — (przepraszam panią, ale będąc ostrożny przypomnę jej o przezorności) sądzę zresztą, że nie jesteśmy tu w odpowiednim miejscu do zwierzania sobie tajemnic. Ludzie, których zmusiłem do ucieczki, powrócą z posiłkami. Jeśli nas tu znajdą, jesteśmy zgubieni. Kazałem co prawda uprzedzić moich trzech przyjaciół, ale kto wie, czy byli właśnie w domu.

— Tak, tak, ma pan słuszność — zawołała przerażona pani Bonacieux — uciekajmy, ratujmy się!

Mówiąc te słowa wsunęła rękę pod ramię d’Artagnana i pociągnęła go za sobą.

— Ale dokąd uciekać? — rzekł d’Artagnan — gdzie się schronić?

— Przede wszystkim wyjdźmy z tego domu, potem zobaczymy.

I młoda kobieta oraz młody człowiek, nie trudząc się zamykaniem drzwi, przeszli szybko przez ulicę des Fossoyeurs; potem skręcili w ulicę Fossés-Monsieur-le-Prince i zatrzymali się dopiero na placu Saint-Sulpice.

— I co będziemy teraz robić? — zapytał d’Artagnan. — Dokąd każe się pani odprowadzić?

— Wyznam, że trudno mi na to odpowiedzieć — rzekła pani Bonacieux — miałam zamiar uprzedzić pana de La Porte przez męża, by dowiedzieć się, co działo się w Luwrze przez ostatnie trzy dni i czy mogę przyjść do pałacu nie narażając-się na niebezpieczeństwo.

— Ale i ja mógłbym uprzedzić pana de La Porte — rzekł d’Artagnan.

— Zapewne, jedna jest tylko przeszkoda: mego męża znają w Luwrze i wejdzie bez trudności, pana zaś nie znają i zamkną panu drzwi przed nosem.

— Mój Boże — westchnął d’Artagnan — masz przecie pani jakiegoś oddanego ci odźwiernego, który na dane hasło...

Pani Bonacieux przyjrzała się uważnie młodzieńcowi.

— A jeśli zdradzę panu to hasło — odparła — czy zapomnisz je natychmiast, gdy tylko się nim posłużysz?

— Słowo kawalerskie, przysięgam na honor! — powiedział d’Artagnan z tak szczerym akcentem, że nie można mu było nie wierzyć.

— Wierzę panu; wyglądasz na dzielnego młodzieńca, być może zresztą, że twoje oddanie przyniesie ci fortunę.

— Bez żadnych przyrzeczeń i wedle sumienia uczynię dla króla i królowej wszystko, co w mej mocy! — wykrzyknął d’Artagnan. — Rozporządzaj zatem mną, pani, jak przyjacielem.

— Ale co będzie ze mną przez ten czas?

— Czy nie zna pani kogoś, do kogo mógłby przyjść po ciebie pan de La Porte?

— Nie, nie chcę zawierzyć nikomu.

— Zaraz — rzekł d’Artagnan — jesteśmy przy domu Atosa. Tak, to tutaj.

— Któż to jest Atos?

— Jeden z moich przyjaciół.

— A jeśli jest w domu i mnie zobaczy?

— Nie ma go, a ja zabiorę klucz, kiedy pani będzie już w mieszkaniu.

— Ale on wróci przecież?

— Nie wróci; zresztą powiedzą mu, że przyprowadziłem kobietę i że ta kobieta jest w jego mieszkaniu.

— Ale to mnie skompromituje, czy pomyślałeś pan o tym?

— Cóż to panią obchodzi? Nikt pani tu nie zna; zresztą jesteśmy w takim położeniu, że możemy nie zważać na konwenanse!

— Idźmy zatem do pańskiego przyjaciela. Gdzie mieszka?

— Przy ulicy Férou, dwa kroki stąd.

— Chodźmy.

Poszli. Jak to przewidział d’Artagnan, Atosa nie było w domu. Wziął więc klucz, który dawano mu zazwyczaj jako przyjacielowi Atosa, wszedł na górę i wprowadził panią Bonacieux do małego mieszkania, które już opisaliśmy.

— Jesteś tu pani u siebie — powiedział. — Zamknij drzwi od wewnątrz i nie otwieraj nikomu, chyba że ktoś zapuka tak — zapukał trzykrotnie: po dwóch mocnych i szybko po sobie następujących uderzeniach trzecie było słabsze i lżejsze.

— Dobrze — rzekła pani Bonacieux — teraz ja dam panu wskazówki.

— Słucham.

— Pójdziesz do Luwru i przy wejściu prowadzącym od ulicy de l’Échelle[*] wezwiesz Germaina[*].

— Tak jest. Co dalej?

— Zapyta pana, czego chcesz, powiesz mu te dwa słowa: Tours[*] i Bruksela. Wówczas będzie na twoje rozkazy.

— Cóż mam mu rozkazać?

— By udał się do pana de La Porte, pokojowca królowej.

— A kiedy go znajdzie i pan de La Porte się zjawi?

— Przyślesz go do mnie.

— Doskonale, ale gdzie i jak panią zobaczę?

— Zależy panu na tym, by mnie zobaczyć?

— Oczywiście.

— To już mnie pozostaw.

— Liczę na pani słowo.

— Możesz na nie liczyć. 

D’Artagnan skłonił się pani Bonacieux, obejmując spojrzeniem pełnym miłosnego ognia jej uroczą drobną postać, i kiedy schodził ze schodów, usłyszał, jak przekręcała dwukrotnie klucz w zamku. W mgnieniu oka był w Luwrze. Kiedy podchodził do bramy od strony ulicy de l’Échelle, biła dziesiąta. Wszystkie opisane przez nas wypadki rozegrały się w ciągu pół godziny.

Wszystko poszło tak, jak zapowiedziała pani Bonacieux. Na umówione hasło Germain się skłonił; w dziesięć minut potem La Porte był w loży odźwiernego. W krótkich słowach d’Artagnan poinformował go, gdzie znajduje się pani Bonacieux. La Porte dwukrotnie upewnił się o adresie i wybiegł. Zaledwie jednak zrobił dziesięć kroków, zawrócił z powrotem.

— Młodzieńcze — rzekł do d’Artagnana — dam ci radę.

— Jaką?

— Może się zdarzyć, że to, co zaszło, narazi cię na nieprzyjemności.

— Tak pan sądzi?

— Tak, Czy masz jakiegoś przyjaciela, którego zegar się spóźnia?

— Cóż dalej?

— Odwiedź go, by mógł zaświadczyć, że byłeś u niego z wizytą o wpół do dziesiątej. W sądownictwie nazywa się to alibi.

D’Artagnan uznał, że rada jest przezorna, wziął nogi za pas i popędził do pana de Tréville; ale zamiast udać się wraz z wszystkimi do salonu, poprosił, by wpuszczono go do gabinetu kapitana. Ponieważ d’Artagnan był częstym gościem w pałacu, nie robiono mu żadnych trudności i uprzedzono pana de Tréville, że jego młody ziomek prosi o posłuchanie w ważnej sprawie. W pięć minut potem pan de Tréville pytał d’Artagnana, czym mógłby mu służyć i czemu zawdzięcza wizytę o tak późnej porze.

— Zechce mi pan wybaczyć — rzekł d’Artagnan, który skorzystał z chwili, kiedy był sam, i przesunął wskazówkę zegara o trzy kwadranse wstecz — myślałem, że skoro jest dopiero dziewiąta dwadzieścia pięć, mogę jeszcze zjawić się u pana.

— Dziewiąta dwadzieścia pięć! — zawołał pan de Tréville spoglądając na zegar. — Ależ to niemożliwe!

— Zechciej pan spojrzeć na zegar — rzekł d’Artagnan.

— Rzeczywiście — powiedział pan de Tréville — myślałem, że jest już później. Ale czego sobie pan życzysz?

Wówczas d’Artagnan opowiedział panu de Tréville długą historię na temat królowej. Wyłożył mu obawy co do osoby Jej Królewskiej Mości; opowiedział, co słyszał o projektach kardynała względem Buckinghama — a wszystko z wielkim spokojem i pewnością siebie, które zwiodły pana de Tréville, tym bardziej że on sam, jak to powiedzieliśmy, zauważył, że coś zaszło między kardynałem, królem i królową.

Gdy wydzwoniła dziesiąta, d’Artagnan opuścił pana de Tréville, który podziękował za wiadomości i polecił mu, by zawsze miał na sercu służbę królowi i królowej, za czym wrócił do salonu. Ale na dole d’Artagnan przypomniał sobie, że zapomniał laski, wrócił więc szybko, wszedł do gabinetu, jednym ruchem palca ustawił wskazówkę na właściwym miejscu, by nie można było zauważyć, że została uprzednio przesunięta; spokojny teraz, że ma świadka i alibi, zszedł ze schodów i wkrótce znalazł się na ulicy.

1 ... 25 26 27 28 29 30 31 32 33 ... 167
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)