Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Vaterland [Fatherland - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Vaterland [Fatherland - pl]

Электронная книга - «Vaterland [Fatherland - pl]». Краткое содержание книги:

Jest rok 1964. Nazistowskie Niemcy triumfują w Europie oraz Azji i przygotowują się do obchodów 75 urodzin Hitlera. Prezydent USA J.F.Kennedy ma przybyć z oficjalną wizytą do Rzeszy, aby przywrócić stosunki dyplomatyczne miedzy krajami. Wtedy uwagę władz przykuwa seria tajemniczych morderstw. Wszystkie ofiary łączy udział w planie eksterminacji Żydów i Słowian. Śledztwo rozpoczynają agencji niemieckiego wywiadu, szpiedzy i amerykańska dziennikarka. Rozwiązanie okaże się bardziej zaskakujące, niż ktokolwiek przypuszcza.
1 ... 28 29 30 31 32 33 34 35 36 ... 86
Перейти на страницу:

Dochodziła ósma, kiedy znaleźli się na miejscu. Żelazna, prowadząca do posiadłości Buhlera brama była szeroko otwarta, w środku stały różne pojazdy. Wszędzie rzucały się w oczy czarne mundury. Szturmowiec SS chodził po trawniku, wodząc po ziemi magnetometrem protonowym. Za nim ciągnął się rząd czerwonych chorągiewek. Trzej inni żołnierze kopali w ziemi dziury. Na wysypanej żwirem alei stało należące do Gestapo BMW, a obok wojskowa ciężarówka i duża opancerzona furgonetka, taka, jakiej używa się do transportu sztab złota.

March poczuł, jak Jaeger trąca go w bok łokciem. W cieniu willi, obok opartego o jej karoserię kierowcy, stała potężna kuloodporna limuzyna marki Mercedes. Na umocowanym nad kratą chłodnicy metalowym proporczyku widniały umieszczone na czarnym tle srebrne błyskawice SS; w rogu niczym kabalistyczny symbol tkwiła gotycka litera „K”.

2

Policją kryminalną Rzeszy kierował bardzo stary człowiek. Nazywał się Artur Nebe i stanowił żywą legendę.

Sprawował funkcję szefa berlińskiej policji jeszcze przed dojściem partii do władzy. Miał małą głowę i żółtawą, łuszczącą się, żółwią cerę. W roku 1954 partia podarowała mu na sześćdziesiąte urodziny dużą, składającą się z czterech wiosek posiadłość niedaleko Mińska w Ostlandzie, ale Nebe nigdy nawet tam nie pojechał. Mieszkał samotnie razem ze swą przykutą do łóżka żoną w Charlottenburgu, w dużym domu, w którym unosił się zapach środków dezynfekcyjnych i nigdy nie cichł syk czystego tlenu. Mówiło się czasem, że Heydrich ma ochotę się go pozbyć i umieścić w Kripo własnego człowieka, ale brakuje mu odwagi. Na Werderscher Markt nazywali go Onkel Artur. Wujek Artur. Wiedział o wszystkim.

March widywał Nebego z daleka, ale nigdy się z nim nie spotkał. A teraz szef Kripo siedział przy należącym do Buhlera fortepianie, stukając zakrzywionym żółtym palcem w klawisz. Instrument był rozstrojony, wysoki ton rozbrzmiewał przykrym piskliwym echem w przesyconym kurzem wnętrzu.

Przy oknie, obrócony do nich szerokimi plecami stał Odilo Globocnik.

Krebs stanął na baczność i zasalutował.

— Heil Hitler! Inspektorzy March i Jaeger. Nebe nadal stukał w klawisz.

— O! — Globus odwrócił się. — Wielcy detektywi. Z bliska przypominał byka w mundurze. Kark wylewał mu się z kołnierzyka, po bokach zwisały zaciśnięte wściekle, czerwone pięści. Na lewym policzku miał szeroką, pulsującą szkarłatem bliznę. Otaczała go niemal iskrząca w suchym powietrzu aura przemocy. Za każdym razem, kiedy Nebe uderzał w klawisz, twarz Globusa wykrzywiała się w mimowolnym grymasie. Ma ochotę uderzyć starego, pomyślał March, ale brakuje mu odwagi. Nebe przewyższał go rangą.

— Jeśli Herr Oberstgruppenführer skończył już swój recital, możemy zaczynać — wycedził przez zaciśnięte zęby Globus.

Ręka Nebego znieruchomiała nad klawiaturą.

— Po co komu bechstein, jeśli go dobrze nie nastroił? — Spojrzał na Marcha. — Po co go kupił?

— Jego żona była pianistką, Herr Oberstgruppenführer — odparł March. — Umarła przed jedenastu laty.

— I nikt na nim nie grał od tamtej pory? — Nebe zamknął delikatnie wieko i’ przesunął palcami po leżącym na nim kurzu. — Dziwne.

— Mamy dużo roboty — wtrącił Globus. — Dziś rano złożyłem raport Reichsführerowi. Jak pan wie, Herr Oberstgruppenführer, nasze spotkanie odbywa się na jego osobisty rozkaz. Krebs zreferuje stanowisko Gestapo.

March wymienił spojrzenie z Jaegerem. Sprawą interesował się sam Heydrich.

Krebs wyjął napisany na maszynie raport i zaczął go czytać precyzyjnym beznamiętnym głosem.

— Piętnastego kwietnia o godzinie drugiej piętnaście w nocy oficer dyżurny berlińskiej Kriminalpolizei przesłał do kwatery głównej Gestapo teleks z zawiadomieniem o śmierci doktora Josefa Buhlera. O godzinie ósmej trzydzieści ze względu na posiadany przez towarzysza Buhlera honorowy stopień Brigadeführera o jego zgonie został osobiście poinformowany Reichsführer SS.

March zacisnął skrzyżowane z tyłu dłonie, wbijając paznokcie w ciało. Na policzku Maxa zadrżał pojedynczy mięsień.

— W chwili śmierci towarzysza Buhlera Gestapo kończyło właśnie dochodzenie dotyczące jego działalności. Ze względu na to, a także na stanowisko, jakie zajmował zmarły w Generalnej Guberni, uznano, że sprawa ma bezpośrednie znaczenie dla bezpieczeństwa państwa i przekazano ją pod kontrolę Gestapo. Niestety wskutek uchybień proceduralnych decyzji tej nie przekazano inspektorowi Xavierowi Marchowi, który dokonał w rezultacie tego bezprawnego wejścia na teren posesji zmarłego.

Gestapo prowadziło śledztwo przeciwko Buhlerowi? March starał się za wszelką cenę trzymać wzrok wlepiony w Krebsa i nie zmieniać wyrazu twarzy.

— Następna sprawa: śmierć towarzysza Wilhelma Stuckarta. Prowadzone przez Gestapo śledztwo wykazało, że sprawy Stuckarta i Buhlera są ze sobą powiązane. Po raz kolejny poinformowano Reichsführera. Po raz kolejny przekazano sprawę Gestapo. I po raz kolejny inspektor March, tym razem w towarzystwie Maxa Jaegera, prowadził własne dochodzenie w mieszkaniu zmarłego. Szesnastego kwietnia, dwanaście minut po północy inspektorzy March i Jaeger zostali zatrzymani przeze mnie w bloku, w którym mieszkał towarzysz Stuckart. Obaj zgodzili się udać wraz ze mną do siedziby Gestapo i pozostać tam do czasu wyjaśnienia całej kwestii na wyższym szczeblu. Podpisano: Karl Krebs, Sturmbannführer. Berlin, szesnastego kwietnia, godzina szósta.

Krebs złożył na pół kartkę papieru i wręczył ją szefowi Kripo. W ogrodzie zazgrzytało o żwir ostrze szpadla.

Nebe wsunął raport do wewnętrznej kieszeni marynarki.

— To tyle, jeśli chodzi o wersję oficjalną. Naturalnie my również przygotujemy sprawozdanie na piśmie. A teraz, Globus, powiedz, o co tu naprawdę chodzi. Wiem, że nie możesz się doczekać.

— Heydrich chciał, żebyście obejrzeli to na własne oczy.

— Co takiego?

— To, czego nie odkrył twój człowiek podczas wczorajszej, podjętej na własną rękę eskapady. Proszę za mną, panowie.

Do ukrytego pomieszczenia wchodziło się z piwnicy, ale nawet gdyby March wyłamał kłódkę i zszedł na dół, nie wiadomo, czy udałoby mu się tam trafić. Przy obitej drewnianymi deskami ścianie stały stare domowe graty: połamane meble, zdezelowane narzędzia, związane sznurkiem dywany. Fragment ściany dawał się odsunąć.

— Wiedzieliśmy dobrze, czego szukać — oświadczył, zacierając ręce, Globus. — Gwarantuję wam, panowie, że czegoś takiego nie oglądaliście w całym swoim życiu.

Stanęli na progu. Kiedy Globus zapalił światło, naprawdę rozbolały ich oczy; to było sanktuarium, prawdziwy skarbiec. Aniołowie i święci, chmury i świątynie, patrzący hardo, odziani w białe futra i czerwony adamaszek wielmoże, leżące na perfumowanym żółtym jedwabiu nagie różowe kobiety; kwiaty, wschody słońca i weneckie kanały.

— Wejdźcie do środka — zachęcał ich Globus. — Reichsführerowi bardzo zależy na tym, żebyście wszystkiemu się dokładnie przyjrzeli.

Kwadratowe pomieszczenie nie było duże, miało nie więcej niż pięć na pięć metrów. Zawieszone pod sufitem baterie reflektorów skierowane były na wiszące na wszystkich ścianach obrazy. Pośrodku stało staroświeckie obrotowe krzesło, takie, jakie mógł mieć w swoim kantorze dziewiętnastowieczny urzędnik. Globus oparł błyszczący but o poręcz i pchnął mocno mebel, puszczając go w ruch.

— Wyobraźcie sobie, jak tu siedzi. Za zamkniętymi drzwiami. Niczym obleśny starzec w burdelu. Odkryliśmy to wszystko wczoraj wieczorem. Krebs?

1 ... 28 29 30 31 32 33 34 35 36 ... 86
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)