Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Vaterland [Fatherland - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Vaterland [Fatherland - pl]

Электронная книга - «Vaterland [Fatherland - pl]». Краткое содержание книги:

Jest rok 1964. Nazistowskie Niemcy triumfują w Europie oraz Azji i przygotowują się do obchodów 75 urodzin Hitlera. Prezydent USA J.F.Kennedy ma przybyć z oficjalną wizytą do Rzeszy, aby przywrócić stosunki dyplomatyczne miedzy krajami. Wtedy uwagę władz przykuwa seria tajemniczych morderstw. Wszystkie ofiary łączy udział w planie eksterminacji Żydów i Słowian. Śledztwo rozpoczynają agencji niemieckiego wywiadu, szpiedzy i amerykańska dziennikarka. Rozwiązanie okaże się bardziej zaskakujące, niż ktokolwiek przypuszcza.
1 ... 27 28 29 30 31 32 33 34 35 ... 86
Перейти на страницу:

Za jego plecami otworzyły się drzwi i do środka wszedł smagły mężczyzna w koszuli z krótkimi rękawami. Postawił na stole dwa kubki z kawą.

— Ile to jeszcze potrwa? — zapytał go Max, który siedział ze skrzyżowanymi rękoma na krześle, wpatrując się w czubki własnych butów.

Mężczyzna wzruszył ramionami — godzinę? całą noc? tydzień? — i wyszedł. Jaeger spróbował kawy i wykrzywił twarz.

— Kocie siki — powiedział. Zapalił cygaro, zatrzymał przez chwilę dym w ustach, a potem wypuścił go na środek pokoju. Przez moment mierzyli się wzrokiem.

— Mogłeś uciec, wiesz o tym — powiedział w końcu Max.

— I zostawić cię samego? To nie byłoby zbyt eleganckie. — Xavier spróbował kawy. Była letnia. Od mrugania i syku jarzeniówki zaczęła go boleć głowa. Taka była właśnie ich taktyka. Kazali człowiekowi czekać do godziny drugiej albo trzeciej w nocy, aż do chwili gdy całkiem się rozklejał, stawał się zupełnie bezbronny. Znał tę grę równie dobrze jak oni.

Przełknął podłą kawę i zapalił papierosa. Cokolwiek, aby nie zasnąć. Czuł, że zawinił wobec tej kobiety, zawinił wobec przyjaciela.

— Jestem głupcem. Nie powinienem cię w to mieszać. Przepraszam.

— Zapomnij o tym. — Jaeger odpędził na bok dym i pochylił się do przodu. — Musisz choć raz pozwolić mi dźwigać brzemię wstydu, Zavi — powiedział cicho. — Dobry towarzysz Jaeger. Brązowa koszula. Czarna koszula. Wszystkie cholerne możliwe koszule. Dwadzieścia lat ciężkiej harówki po to, żeby nigdy nikomu nie podpaść. — Złapał Marcha za kolano. — Mają wobec mnie dług wdzięczności. Są mi coś winni.

Pochylił w dół głowę.

— Namierzyli cię już dawno, przyjacielu — szepnął. — Samotnik. Rozwiedziony. Obedrą cię żywcem ze skóry. A z drugiej strony ja. Wielki konformista Jaeger. Żona odznaczona Brązowym Krzyżem Niemieckiego Macierzyństwa. Być może niezbyt przykłada się w pracy, ale…

— To nieprawda.

— …ale to pewny towarzysz. Przypuśćmy, że nie powiedziałem ci wczoraj rano o przejęciu przez Gestapo sprawy Buhlera. A potem, kiedy wróciłeś, zaproponowałem, żebyśmy sprawdzili mieszkanie Stuckarta. Zajrzą do mojego zapisu służby. Ode mnie mogą to kupić.

— To miło z twojej strony, ale…

— Chryste, człowieku, zapomnij o tym…

— Ale to nic nie da.

— Dlaczego?

— Bo to wykracza poza dług wdzięczności i twoje zasługi. Nie rozumiesz? Nie widzisz, co spotkało Buhlera i Stuckarta? Byli członkami partii, jeszcze zanim się urodziłeś. I co im to pomogło?

— Naprawdę myślisz, że zabiło ich Gestapo? — zapytał przestraszony Max.

Xavier przystawił palec do ust i wskazał głową wiszący na ścianie portret.

— Nie mów nic, czego nie mógłbyś powiedzieć w cztery oczy Heydrichowi — szepnął.

Noc upływała w milczeniu. Mniej więcej o trzeciej Jaeger zsunął razem kilka krzeseł, niezgrabnie się na nich ułożył i zamknął oczy. Po kilku minutach głośno chrapał. March wrócił na swój posterunek przy oknie.

Czuł świdrujący mu plecy wzrok Heydricha. Próbował nie zwracać na to uwagi, ale nie udało mu się i w końcu odwrócił się twarzą do obrazu. Odziany w czarny mundur, z białą wychudłą twarzą i srebrzystymi włosami, Heydrich w ogóle nie przypominał żywego człowieka, raczej fotograficzny negatyw czaszki, zdjęcie rentgenowskie. Jedynie w samym środku tej śmiertelnej maski jarzyły się niczym odpryski zimowego nieba bladoniebieskie oczy. March nigdy nie zetknął się z Heydrichem osobiście ani nie widział go na własne oczy; słyszał tylko opowiadane o nim historie. Gazety przedstawiały go jako żywe wcielenie nietzscheańskiego nadczłowieka. Heydrich w kombinezonie pilota (odbywał loty bojowe na froncie wschodnim). Heydrich w białym kostiumie szermierza (walczył, broniąc barw Niemiec, na olimpiadzie). Heydrich trzymający w rękach skrzypce (patosem swojej gry potrafił doprowadzić do łez każdą publiczność). Kiedy dwa lata temu na pokładzie samolotu wiozącego Heinricha Himmlera wybuchła bomba, Heydrich mianowany został Reichsführerem SS. Teraz mówiło się, że ma objąć schedę po samym Führerze. W Kripo krążyły plotki, że pierwszy policjant Rzeszy lubi bić pejczem prostytutki.

March usiadł. Ogarnęło go podobne do paraliżu odrętwiające zmęczenie: najpierw nogi, potem resztę ciała, na samym końcu umysł. Mimo woli zapadł w płytki sen. Raz tylko, gdzieś daleko, wydawało mu się, że słyszy samotny ludzki krzyk — ale to mógł być tylko sen. W jego umyśle odbijały się echem czyjeś kroki. Obracały w zamku klucze. Trzaskały drzwi celi.

Obudziło go gwałtowne szarpnięcie.

— Dzień dobry, panowie. Mam nadzieję, że udało wam się trochę odpocząć?

To był Krebs.

March czuł się paskudnie, oczy piekły go od niezdrowego światła jarzeniówki. Niebo za oknem zrobiło się perłowoszare.

Jaeger odchrząknął i opuścił nogi na podłogę.

— Co teraz?

— Teraz porozmawiamy — odparł Krebs. — Proszę za mną.

— Kim jest ten gówniarz — mruknął Max, zwracając się do Xaviera — żeby tak nami pomiatać? — Ale uważał, żeby nie podnieść głosu.

Wyszli na korytarz i March zaczął ponownie zastanawiać się, co jest grane. Sztuka przesłuchania jest sztuką nocy. Po co czekali z tym aż do rana? Dlaczego dali im czas na odzyskanie sil, na wymyślenie jakiejś historyjki? :

Krebs niedawno się golił. Jego twarz usiana była drobnymi kropelkami krwi.

— Łazienka jest na prawo — powiedział. — Będziecie panowie chcieli się umyć. — Wypowiedziane to było raczej jak polecenie, nie pytanie.

W lustrze, z zaczerwienionymi oczyma i nie ogolony, Xavier bardziej przypominał więźnia niż policjanta. Zatkał umywalkę i odkręcił kran, po czym zakasał rękawy, rozluźnił krawat i spryskał lodowatą wodą twarz, ręce i kark, pozwalając, żeby krople spłynęły mu na plecy. Kłujące szpilki zimna przywróciły go życiu.

Max stanął tuż obok niego.

— Pamiętaj, co ci mówiłem.

March szybko odkręcił z powrotem kran.

— Uważaj.

— Myślisz, że założyli podsłuch w łazience?

— Zakładają podsłuch wszędzie.

Kerbs sprowadził ich na dół. Jak spod ziemi pojawili się za ich plecami strażnicy. Zabierają ich do podziemi? Stukając obcasami minęli westybul — cichszy teraz i spokojniejszy, niż kiedy przyjechali — i wyszli na zewnątrz, witani skąpym światłem poranka.

Nie do podziemi.

W BMW czekał na nich ten sam kierowca, z którym jechali w nocy. Konwój ruszył z miejsca, kierując się na północ. Zaczynała się godzina szczytu, w okolicy Potsdamer Platz panował już duży ruch. W witrynach wielkich magazynów widniały oprawione nabożnie w złote ramy duże fotografie Führera — oficjalny portret z połowy lat pięćdziesiątych autorstwa angielskiego fotografa Beatona. Ramy ozdobione były girlandami kwiatów i gałązkami, tradycyjnym elementem dekoracyjnym, towarzyszącym od lat urodzinom Führera. Zostały jeszcze cztery dni; każdego z nich miały wyrastać nowe sztandary ze swastykami. Wkrótce miasta nie będzie widać spoza czerwonych, białych i czarnych flag.

Jaeger ściskał nerwowo oparcie fotela; wyglądał, jakby miał się zaraz porzygać.

— Daj spokój, Krebs — odezwał się przymilnym głosem. — Mamy ten sam stopień. Możesz nam powiedzieć, dokąd jedziemy.

Krebs nie odpowiedział. Z przodu zamajaczyła kopuła Wielkiego Pałacu. Dziesięć minut później, kiedy skręcili w Oś Wschód — Zachód, March domyślił się, dokąd jadą.

* * *
1 ... 27 28 29 30 31 32 33 34 35 ... 86
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)