Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Milion nowych dni [One Million Tomorrows - pl]
Milion nowych dni [One Million Tomorrows - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Milion nowych dni [One Million Tomorrows - pl]

Электронная книга - «Milion nowych dni [One Million Tomorrows - pl]». Краткое содержание книги:

„Milion nowych dni” to powieść, której akcja rozgrywa się dwa wieki później, i w której pewien wierny małżonek zostaje uwikłany w biologiczny eksperyment związany z konsekwencjami nieśmiertelności. Powieść ciekawie napisana, niemal sensacyjna, ale wartka akcja to nie jest jej jedyny walor. Ciekawe jest również tło, w którym rzecz się dzieje. Autor wykazuje się wieloma nowymi, świeżymi pomysłami na temat, jak może wyglądać codzienne życie za dwieście lat. Taki np. klucz hotelowy wysyłający impulsy działające na fluoryzujące pod ich wpływem strzałki na ścianach korytarzy, i w ten sposób wskazujące drogę do własnego pokoju, mógłby być stosowany już dziś.
1 ... 28 29 30 31 32 33 34 35 36 ... 41
Перейти на страницу:

Zadzwoniono do niego tuż po dziewiątej. Jakiś czas przedtem, po dłuższych staraniach, Carewe zapadł w niespokojny sen i teraz usiadł raptownie w ciemnościach, mając wciąż jeszcze w uszach dzwonek wideofonu. Przez chwilę nic nie kojarzył, wpatrując się w jaskrawy obraz głowy Gwynne’ a, który pojawił się w ognisku projekcyjnym aparatu, ale zaraz oprzytomniał. Raz-dwa dopadł wideofonu i wstrząsany dreszczem powiedział, że przyjmuje połączenie.

Wypatrujące ślepo oczy Gwynne’a ożywiły się.

— O, jest pan. Obudziłem pana? — spytał.

— Coś w tym rodzaju. Czuję się nieszczególnie.

— Wygląda pan, jakby do pana strzelano — powiedział Gwynne patrząc spode łba z teatralną przesadą. A może sąsiedzi celowali w pana dom otwierając butelki szampana!

— Dowiedział się pan czegoś o mojej żonie? — spytał lodowato Carewe, zastanawiając się w duchu, jakich to cudów zawodowej zręczności dokonał w swoim czasie ten człowiek, że zdobył takie uznanie i szacunek Barenboima.

Gwynne natychmiast przybrał skruszoną minę.

— To jeszcze nic pewnego — zaznaczył — ale mam wyraźny ślad.

— Jaki?

— No więc, zacząłem od telefonu do pańskiej żony, tego, który miał niby pochodzić od pana. Dzwoniono z publicznego aparatu w magistracie w Three Springs.

— Ale to chyba donikąd nie prowadzi?

— W mojej branży dojście donikąd oznacza często dojście do czegoś. Poza Farmą nie ma w rejonie Three Springs żadnego innego producenta leków, zgadza się?

— Tak jest.

— A więc skontaktowałem się z paroma znajomymi obsługującymi komputery w centralach kredytowych, naturalnie zachowując dyskrecję, i dowiedziałem się, że jakiś typ o nazwisku Hyman przyjechał do miasta na jeden dzień. Solly Hyman pochodzi z Seattle i pracuje dorywczo dla agencji o nazwie Soper Bureau.

— Ani to nazwisko, ani ta nazwa nic mi nie mówią.

— Może i nie, ale tak się składa, że wiem, kto utrzymuje tę agencję: firma o nazwie NorAmBio.

— Teraz rozumiem.

Carewe poczuł, jak zaczyna mu walić serce, a włosy jeżyć się. NorAmBio była bowiem średniej wielkości firmą farmaceutyczną, angażującą poważne środki w badania i produkcję biostatów.

Gwynne błysnął w uśmiechu białymi zębami.

— To nie koniec. W zeszłym roku podległa NorAmBio firma techniczna przejęła cokolwiek podupadłe przedsiębiorstwo Idealnie Gładkie Łożyska w Idaho Falls. Od wielu miesięcy fabryka jest nieczynna, ale podobno od dwóch dni, a raczej nocy, dzieją się tam jakieś dziwne rzeczy.

— Myśli pan…?

— Pewności nie mam.

— Ale przypuszcza pan, że jest tam moja żona! Gwynne wzruszył ramionami.

— Wkrótce się przekonamy — odparł. — Właśnie tam jadę. Pomyślałem, że interesuje pana, jak postępuje śledztwo.

— Jadę z panem — oznajmił Carewe.

Gwynne nie odpowiedział od razu, jego twarz z dużą, kanciastą szczęką wyrażała powątpiewanie.

— Nie powiem, żebym był tym zachwycony — rzekł. — Ta wyprawa może się okazać niebezpieczna, a to przecież mnie płacą za podejmowanie ryzyka.

— Mniejsza o to — uciął z miejsca Carewe. — Proszę mi tylko powiedzieć, gdzie pan jest, to zaraz tam przyjadę.

Parę minut później, właśnie kiedy wychodził, znów rozdzwonił się wideofon. Carewe odwrócił się zniecierpliwiony, spodziewając się ujrzeć Gwynne’a, ale w aparacie mrugało żółte światełko zapowiadające zamorską depeszę bez obrazu. Kiedy przyjął połączenie, w ognisku projekcyjnym pojawił się drukowany tekst. Pierwsza jego linijka informowała, że telegram wysłano z bazy Współnarodów pod Nouvelle Anvers, a brzmiał on następująco:

EKSPERTYZA ZATOPIONEGO PODUSZKOWCA WYKAZAŁA ŚLADOWE ILOŚCI GORDONITU W MECHANIZMIE CZUJNIKA WYSOKOŚCI LOTU. WINIEN JESTEM PRZEPROSINY ZOSTANIE PRZPROWADZONE DROBIAZGOWE DOCHODZENIE. PROSZĘ UWAŻAĆ NA SIEBIE. DEWEY STORCH.

Usatysfakcjonowany Carewe pokiwał głową i zrobił fotokopię depeszy, żeby pokazać ją Gwynne’owi i Barenboimowi. Potem jednak, w drodze do Three Springs, przyszło mu na myśl, iż jest coś idiotycznego w sytuacji, kiedy szklana figurynka odczuwa zadowolenie ze zdobycia niezbitego dowodu, że ktoś chciał ją roztrzaskać w drobny mak.

Rozdział trzynasty

— Wie pan, jak najłatwiej wprawić kogoś w zakłopotanie? — spyta z przedniego biedzenia Gwynne, obracając się do Carewe’a bokiem. Za jego głową przemykały, uciekając w tył jak nierówna seria z miotacza, przyćmieni plastikową szybą tunelu światła odludnego osiedla w Idaho.

— Nie — odparł Carewe. Wolałby wcale się nie odzywać i rozmyśla o Atenie, ale ponieważ wprawiała ich w ruch pneumatyczna perystaltyk; tunelu, Gwyime nie musiał nawet sterować i był bezczynny.

— Robi się to, co ja w tej chwili.

— To znaczy? — spytał Carewe, przyglądając się bacznie twarzy detektywa, który utkwił w nim wzrok.

— Nie widzi pan?

— Tego, że się pan na mnie gapi?

— Nie na pana — odparł Gwynne, przysuwając twarz nieco bliżej. — Gapię się na pańskie usta. Jeżeli chce pan wprawić kogoś w zakłopotani wystarczy wpatrywać się w jego usta, kiedy ten ktoś mówi.

— Dziękuję za te bezcenną radę — rzekł przygnębiony Carewe. — Jestem pewien, że bardzo mi się przyda w dalszym życiu.

— Drobiazg, mam głowę nabitą takimi informacjami. To jedna z korzyść jakie daje oczytanie.

Carewe zmarszczył brwi. Raz po raz ktoś napomykał mu o literaturze i, o ile sobie przypominał, byli to wyłącznie lub w większości ostudzeni. Czy w te właśnie sposób spędzali czas? Zagłębił się w siedzeniu chcąc się odprężyć, a niepewność tego, co przyniesie najbliższa przyszłość, napełniła go takim ni pokojem, że poczuł nieprzepartą chęć porozmawiania z Gwynnern.

— Naprawdę czyta pan książki? — spytał sceptycznie.

— Ależ oczywiście. A pan nie?

— Nie. Ale oglądam czasem Osmana w trójwizji — odparł obronnym tonem Carewe.

— Tego parweniusza! — wykrzyknął szyderczo Gwynne. — Czy to nie on powiedział kiedyś, że przewodzić innym to być ślepym na konieczność podążania za innymi?

— Nie wiem.

— Oczywiście, ze on — zapewnił go Gwynne. — W roli filozofa ten człowiek jest po prostu żałosny. Weźmy na przykład Bradleya…

— Mógłby mi pan wyjaśnić — wtrącił szybko Carewe — kto albo co to było Btau Geste?

Gwynne potrząsnął niepewnie głową.

— Niewiele czytam beletrystyki. Zdaje się, że był to angielski arystokrata, który został zamieszany w rodzinny skandal, a potem uciekł z kraju i wstąpił do jakiegoś garnizonu o żelaznej dyscyplinie, gdzieś na pustyni. Prawdopodobnie do dawnej francuskiej Legii Cudzoziemskiej.

Carewe pokiwał głową — wyjaśnienie to pasowało do słów Kendy’ego komentujących jego przyjazd do Afryki.

— Co w takim razie pan czyta?

— Prawie wszystko. Książki historyczne, naukowe, biografie…

W tym momencie Carewe’owi przypomniały się słowa starego Costelli.

— A ile pan z tego zapamiętuje?

— O! — wykrzyknął Gwynne. — Rzecz wcale nie w tym, żeby zapamiętać. Po przeczytaniu książki z dowolnej dziedziny, nawet jeżeli nie zapamięta się z niej ani słowa, jest się nadal ignorantem, ale odmienionym.

1 ... 28 29 30 31 32 33 34 35 36 ... 41
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)