Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Arivald z Wybrzeża
Arivald z Wybrzeża - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Arivald z Wybrzeża

Электронная книга - «Arivald z Wybrzeża». Краткое содержание книги:

Mimo podeszłego wieku, obdarzony nadzwyczajną siłą fizyczną i niemałymi (chociaż nie popartymi gruntownymi studiami) zdolnościami czarodziejskimi Arivald wiedzie żywot, jakiego nie powstydziłby się znacznie młodszy miłośnik kobiet i mocnych trunków. Ochoczo stawia czoło danskarskim piratom, rozprawia się z wampirami, spieszy z odsieczą księżniczkom uwięzionym w innym wymiarze, wyjaśnia zagadkę złowieszczych kopalń Ghorlagru. Z pewnością trudno by go nazwać ozdobą salonów, ale i jemu niezbyt tam było spieszno: po dniu pełnym przygód najchętniej zasiada w gospodzie przy suto zastawionym stole, z wiernymi kompanami u boku, i snuje opowieści o swych nadzwyczajnych dokonaniach, zerkając z ukontentowaniem na urodziwą karczmarkę…
1 ... 27 28 29 30 31 32 33 34 35 ... 79
Перейти на страницу:

– Ależ proszę – odrzekł Arivald, chociaż sam zaczynał się dopiero rozkręcać. Te parę pucharków wina nawet nie zdążyło zakręcić mu w głowie.

Mistrz żywiołów wstał ciężko i poszedł do sąsiedniego pokoju. Wtedy Arivald wpadł na pewien pomysł. Pomysł był, łagodnie mówiąc, nieetyczny, ale mógł być skuteczny.

– Lo! – zawołał czarodziej i duszek zjawił się po ledwie zauważalnej chwili zwłoki.

– Tak?

– Czy byłbyś uprzejmy przenieść mnie do mojej komnaty?

– Oczywiście. – Lo podał dłoń Arivaldowi i zaraz potem zniknął. Czarodziej szybko i sprawnie usunął bariery tłumiące dźwięk ze swej pułapki. Potem chwilę myślał nad odpowiednim czarem i wreszcie wypowiedział Echo Saurentego, czar powodujący, że nawet łagodny kobiecy głosik rozbrzmiewał niczym grom w promieniu kilkuset metrów. Podobno ten jeden czar wystarczył Saurentemu do pokonania barbarzyńców ze Wschodu, ale było to jeszcze w czasach, kiedy spotkanie czarodzieja na polu bitwy nie było niczym dziwnym.

– Moje drogie, chciałbym z wami porozmawiać – rzekł Arivald spokojnie i wyraźnie oddzielając słowa. – Czekam w swojej komnacie.

Tak jak czarodziej się spodziewał, nie minęło wiele czasu, jak usłyszał na korytarzu pośpieszny stukot trzech par obcasów. A zaraz potem trzy okrzyki rozczarowania, kiedy okazało się, że drzwi nadal chronione są czarami.

– Arivaldku – czarodziej poznał głos Solyenny – dlaczego się nad nami znęcasz? Nie kochasz nas już?

– Całą duszą, moja droga – grzecznie odparł czarodziej – lecz tęsknię za swoim domem i chciałbym do niego wrócić.

– Ależ oczywiście! – wykrzyknęła następna z sióstr. Arivald nie był pewien, czy to Kylyenna, czy Ilyenna. – Tylko dlaczego tak szybko? Zabaw z nami miesiąc…

– Albo dwa – wtrąciła szybko Solyenna.

– …i wtedy wracaj do siebie.

– Nie będę miał czasu na podjęcie stosownych badań – wyjaśnił Arivald. – Nie wiem, jak wrócić, więc muszę pracować nad tym problemem.

Usłyszał ściszone szepty na zewnątrz.

– A gdybyśmy ci pomogły? – zapytała słodko Solyenna.

– To znaczy?

– Powiedzmy, że umiałybyśmy przenieść cię z powrotem do twojego świata – rzekła ostrożnie – w zamian za pewną obietnicę.

– Jaką?

– Będziesz spędzał z nami pół roku, a pół roku u siebie.

Arivald poważnie zastanowił się nad tą propozycją. Życie w luksusie i otoczeniu trzech przepięknych i spragnionych miłości kobiet mogło być niezwykle interesujące. Ale pół roku? Jak wtedy wybrać się w jakąkolwiek dłuższą podróż? Jak odwiedzić ekscytujący Nowy Świat, który od dawna go kusił? A zresztą czy wytrzymałby pół roku pełne łóżkowych zmagań z trzema nienasyconymi pięknościami?

– Mam inny pomysł – odparł czarodziej. – W zamian za pomoc w powrocie do mojego świata usunę bariery chroniące Varrada.

Na korytarzu nastała chwila ciszy.

– Widziałeś się z nim? – spytała w końcu Solyenna.

– Owszem, usłyszałem również jego historię, bo wasza była, jak by to powiedzieć, niezupełnie zgodna z prawdą.

– Ja wolę Arivalda – rzuciła rozkapryszonym tonem rudowłosa Ilyenna i Arivald bardzo się z tego ucieszył, gdyż podobała mu się najbardziej ze wszystkich trzech sióstr.

– Ale Varrad był taki męski – rozmarzyła się Kylyenna. – Mogłam bez końca patrzyć, jak węzły mięśni grały mu pod skórą. A jakie miał silne i delikatne dłonie.

– Varrad był ponury i nie umiał tak słodko mówić jak Arivald. – Czarodziejowi coraz bardziej podobał się punkt widzenia Ilyenny. – Arivaldku, proszę, wróć do nas. Solyenno, powiedz coś!

Najstarsza z sióstr zastanawiała się przez chwilę.

– Czy jesteś pewna, że wolisz Arivalda? – spytała Ilyennę.

– Całą duszą!

– A ty, Kylyenno?

– Tęsknię za Varradem. Wybacz, Arivaldzie.

– Ja kocham ich obu i nie potrafię wybrać żadnego – powiedziała Solyenna – jednak lepszy wróbel w garści niż dudek na dachu. Jeżeli Arivald obiecuje nam zdjąć bariery zagradzające drogę do Varrada, zgadzam się.

– Och, nie – jęknęła Ilyenna.

– Ale mam jeden warunek.

– Jaki? – zaniepokoił się Arivald.

– Jeszcze przez godzinę po zdjęciu barier z pokoju Varrada będziemy mogły próbować złamać twoje bariery. Jeżeli nam się uda, będziesz mieszkał z nami przez jesień i zimę każdego roku, a jeżeli nam się nie uda, odsyłamy cię do domu i odwiedzisz nas, kiedy zechcesz.

Czarodziej zamyślił się głęboko. Nie było najmniejszych szans, by w ciągu godziny dziewczęta poradziły sobie z jego przemyślnie skonstruowanymi, choć prostymi zasłonami.

– Zgoda – rzekł. – Przysięgacie?

– Przysięgamy – odparły wdzięcznym chórkiem.

Arivald przywrócił bariery czyniące jego pokój nieprzeniknionym dla dźwięków i przywołał Lo.

– Wybacz, że cię fatyguję, ale czy mógłbyś mnie przenieść z powrotem do Varrada?

– To żadna fatyga, panie Arivaldzie. Cała przyjemność po mojej stronie.

Czarodziej po uściśnięciu dłoni Lo poczuł jak zwykle to dziwne zawirowanie i znalazł się w komnacie mistrza żywiołów. Sypialnia Varrada była pusta.

– A gdzież on się podział? – zapytał czarodziej.

– Poprosił, by go przenieść do biblioteki. To bardzo niebezpieczne, ale tym razem chciał sam poszukać książek.

Arivald zaśmiał się w myślach, kiedy wyobraził sobie minę Varrada w chwili, gdy czarodziejki jakby nigdy nic wejdą do jego komnaty. Było mu trochę żal mistrza żywiołów, ale jednocześnie obiecywał sobie, że wróci do pałacu uzbrojony już w różdżkę i wcześniej przygotowane zaklęcia, i wymusi na królowych uwolnienie Varrada, chociaż na pewien czas, z tej słodkiej niewoli.

Na razie jednak trzeba było wziąć się do pracy. Rozmontowanie magicznych zasłon od wewnątrz było oczywiście o niebo prostsze niż rozmontowanie ich od zewnątrz, lecz Arivald i tak musiał chwilę się pogłowić, bo Varrad nie używał przecież Aury przy budowie barier. Trzeba było się też śpieszyć, gdyż mistrz żywiołów mógł w każdej chwili wrócić, a z pewnością nie można będzie nazwać zachwytem uczucia, jakiego zazna, kiedy zorientuje się, iż Arivald grzebie przy jego magii. Tutaj nad wyraz pomocny okazał się Lo. Widząc zdenerwowanie Arivalda, rzekł:

– Nie musisz się śpieszyć. Zakrzywiłem czas i możesz spokojnie pracować co najmniej przez cztery godziny.

Cztery godziny to było aż nadto, by zlikwidować zasłony postawione przez Varrada. Arivald jednak nie ograniczył się tylko do tego, by usunąć magię mistrza żywiołów. Spędził trochę czasu nad zmajstrowaniem czaru powodującego wrażenie, iż magia ta nadal działa. Oczywiście Varrad zorientowałby się po paru minutach, że coś nie gra. Ale wtedy już będzie już za późno.

Arivald, bardzo zadowolony z siebie, przywołał Lo, by przenieść się z powrotem do swej komnaty. Uroczyście nalał sobie pucharek wina i wzniósł go wysoko.

– Za zwycięstwo – rzekł.

– Za zwycięstwo, Arivaldzie – dobiegły go trzy rozbawione głosy i ujrzał stojące w progu królowe ubrane w olśniewające suknie.

Ilyenna miała szmaragdowozieloną, Solyennna czarną jak noc, a Kylyenna jadowicie żółtą.

Czarodziej odstawił kielich, w którym nie zdołał nawet umoczyć ust. Teraz dopiero zdał sobie sprawę z faktu, że jego barier już nie ma. Pozostało tylko wrażenie, że istnieją nadal. Wtedy też wszystko zrozumiał.

– Zdrajco! – rzekł ponuro Varrad.

– A tyś lepszy? – odwarknął Arivald.

Solyenna zaśmiała się perliście. Stała na środku pokoju, obserwując Arivalda z uwieszoną u jego ramienia rudowłosą Ilyenną i czarnowłosą Kylyennę przytulającą się do Varrada.

1 ... 27 28 29 30 31 32 33 34 35 ... 79
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)