Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Lord z planety Ziemia
Lord z planety Ziemia - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Lord z planety Ziemia

Электронная книга - «Lord z planety Ziemia». Краткое содержание книги:

Były żołnierz wyrusza w galaktyczną wyprawę w nieznany świat. I staje do pojedynku o władzę nad planetą, na której nikt nie wie o istnieniu Ziemi – dobrze ukrytej przed wzrokiem innych przez wszechpotężną rasę. Żeby wrócić na Ziemię, Siergiej musi ją najpierw odnaleźć. Ale naszej planety szuka także ktoś, kto chce ją zniszczyć…
1 ... 26 27 28 29 30 31 32 33 34 ... 135
Перейти на страницу:

Rytuał to rytuał i nie wolno go łamać. Jeśli trzeba wprowadzić głos tymczasowego księcia w pamięć komputera pałacu, zostanie to zrobione. Ale niekoniecznie trzeba informować o tym zainteresowanego.

Poszedłem po cienkiej czerwonej linii gasnącej pod moimi stopami.

Przed drzwiami stał ochroniarz. Może jeden z tych, którzy kryli się w górach przed przeważającymi siłami przeciwnika. A może był to żołnierz, pospiesznie zwerbowany na sojuszniczej planecie. Był w przylegającym do ciała naelektryzowanym płaszczu, z płaszczyznowym mieczem i pistoletem przy pasie. Jeśli nawet zdumiał się na mój widok, nie okazał tego. Odezwał się uprzejmie:

– Księżniczka prosiła, by jej nie niepokoić.

– Mnie ta prośba nie dotyczy – odpowiedziałem, odsuwając ochroniarza na bok. Na szczęście zostało to przyjęte jako coś oczywistego.

Mimo wszystko jestem trochę księciem.

Pokój był nieduży i niemal pozbawiony ozdób. Pewnie dlatego, że przeznaczono go do pracy, a nie do tworzenia królewskiego entourage’u. Panoramiczne okno. Szerokie biurko z ciemnego drewna, tonący w papierach terminal komputera. Skórzany fotel, sądząc po rozmiarach, przeznaczony dla księżniczki. Żadnego innego krzesła czy fotela. Petenci nie byli przewidziani.

Widząc mnie, księżniczka wstała. Dzisiaj miała na sobie surowy szary kostium, a la asystentka wielkiego bossa. Długa plisowana spódnica, krótka marynarka… Wyglądało to całkiem nieźle, ziemska sekretarka poszłaby w takim na pierwszą rozmowę.

Ale w czerwonym księżniczce było bardziej do twarzy.

– Dzień dobry – powiedziałem, siadając na brzegu biurka.

– Dzień dobry, Siergiej.

Wydawała się raczej zmieszana niż zakłopotana. Moja wizyta była nieuniknioną i przykrą dla nas obojga procedurą.

– Nie ma żadnych nowych wiadomości o losie imperatora?

Księżniczka drgnęła.

Nie. Zapewne sytuacja była bez wyjścia i ojciec użył pierścienia. Skinąłem głową ze zrozumieniem. O dziejach imperatorskiej rodziny coś niecoś już wiedziałem. Księżniczka wychowywała się bez matki, był to albo zawoalowany rozwód, albo długotrwała separacja z niewiadomej przyczyny. Nawet sam imperator nie wiedział, gdzie znajduje się jego żona. A jednak wolał podróż w niewiadome przez hiperprzestrzenny tunel, łączący jego pierścień i pierścień imperatorowej, niż hańbiącą niewolę.

Przede mną siedziała teraz nie księżniczka, lecz bardzo zmęczona dziewczyna martwiąca się o los ojca. Musiał wiele dla niej znaczyć ten niemłody, samotny człowiek, jedyny, który znał jej imię, którego pochwały nie były nieuniknionym pochlebstwem, a dezaprobata – państwowym przestępstwem. Imperator był jedynym ogniwem, żywym, realnym człowiekiem łączącym księżniczkę z długim szeregiem utytułowanych przodków.

Był jej ojcem, a to znaczyło tu nie mniej niż na Ziemi.

– Myślisz, że tata żyje? – zapytała niepewnie księżniczka.

Nawet moje zdanie było dla niej ważne…

– Myślę, że tak.

– Dlaczego?

Postąpił tak nielogicznie, że musiało mu się udać. Księżniczka wzruszyła ramionami. Nie podzielała mojej teorii o nierozerwalnym związku nielogicznych czynów i powodzenia.

– Dużo spraw? – Wziąłem do ręki pokrytą drobnym drukiem kartkę.

– Tak. Planeta nieprędko otrząśnie się po tym, co się stało. Straciliśmy dwie trzecie armii.

– Widzę, że sobie radzisz.

– Jestem księżniczką.

Jej głos zmienił się nieuchwytnie. Zaczynała się rozmowa, której oboje nie chcieliśmy.

– Mógłbym pomóc.

– Musisz odpocząć.

Ja jestem księżniczką. Ty jesteś obcy. Odważny, silny, pożyteczny, ale obcy.

– Od wydarzeń w Świątyni minęły dwa dni. Już wypocząłem. A spacery po ogrodzie w pewnym momencie zaczynają być męczące.

– Wydam polecenie, żeby zorganizowano ci podróż po planecie. Jesteś bohaterem, wszyscy chcą cię zobaczyć na własne oczy.

Zanim bohater wróci na swoją planetę.

Popatrzyłem w oczy dziewczyny, którą kochałem przez całe życie. Nie były teraz niebieskie, miały barwę pochmurnego jesiennego nieba.

Z którego nie spadnie deszcz.

– Czy aby uzyskać rozwód, będziemy musieli udać się do Świątyni? Czy ta formalność wymagana jest tylko w szczególnych przypadkach?

Zapadła cisza. Z drukarki wysunęły się jeszcze dwie kartki z pilnymi informacjami.

– Wszystko zrozumiałeś? – zapytała cicho księżniczka. – Nie chodzi o ciebie, lecz o twoją planetę. Gdy miałam trzynaście lat, uważałam to za zabawny drobiazg, ale teraz…

– Twój naród nie zaakceptuje władcy z nieistniejącego świata. Sojusznicze planety nie zechcą utrzymywać kontaktów z księciem, na którego ojczyźnie spoczywa przekleństwo Siewców – mądrych, wszystkowiedzących istot, które uznały Ziemian za niegodnych galaktycznej cywilizacji.

– Tak. Pokręciłem głową.

– To nieprawda, księżniczko. A raczej tylko część prawdy. Nie kochasz mnie i to jest najważniejsze.

Księżniczka odwróciła się.

– Teraz nie kocham nikogo.

Podszedłem do okna, przywarłem czołem do szyby. Nie lubię jesiennego deszczu i kobiecych łez. I nienawidzę, gdy za gardło chwyta mnie bezsilne oburzenie na cudzą podłość.

– Nigdy bym cię nie zdradził.

– Zapewne. Wiele ci zawdzięczam, podobnie jak cała nasza planeta. Byłabym twoją żoną, prawdziwą żoną i mogłabym cię pokochać. Ale twój świat nosi piętno trędowatego.

Dobrze, że można zamknąć oczy. Nie chcę widzieć góry, za którą stoi Świątynia Siewców. Nie chcę myśleć o istotach, które podporządkowały sobie przestrzeń i czas, ale zapomniały zbudować na małej planecie lustrzano-czarną kulę, czarodziejski klucz otwierający drzwi do wszechświata.

Nie chcę znowu uczyć się nienawiści.

– Możesz zabrać ze sobą wszystko, co zechcesz. Broń, technologię, klejnoty. Maksymalna masa przerzutu przez hipertunel wynosi około siedemdziesięciu ton. Planeta odda ci cały potencjał energetyczny nagromadzony przez setki lat. Ta nagroda będzie i tak zbyt niska za to, czego dokonałeś.

Zaśmiałem się gorzko. Cholera, jeszcze mi tylko histerii brakowało! Broń, technologia, klejnoty… Atomowy miecz na wytapetowanej ścianie mieszkania! Wieżowiec w centrum miasta wybudowany za złoto kosmicznej cywilizacji!

Dwa kutry bojowe niszczące siły powietrzne ościennych.

Pole neutralizujące, które osłoni świeżo upieczone imperium przed staroświeckimi bombami termojądrowymi.

Uzbrojona w destruktory armia, którą tak łatwo zebrać w imię wyższych celów ogólnoplanetarnego mocarstwa. Albo uzbrojona w destruktory banda psychopatów, którzy nie potrzebują żadnych wyższych celów, tylko rozkazu. Niepokorne miasta, przemieniane w molekularny pył!

Pokój całemu światu!

Burzliwe brawa, przechodzące w owacje!

Statki kosmiczne budowane w ziemskich fabrykach na podstawie nieziemskich technologii…

Rozkaz wydany przez najwyższego władcę dzielnym pilotom: „Odnaleźć planetę, na której panuje dynastia imperatora…”

– Nie – wyszeptałem. – Nie. Nie!

Nawet miłość nie jest warta podłości.

Ziemia sama dojdzie do etapu wszechświatowego mocarstwa i gwiazdolotów. Bez zniszczonych miast i szalonych tyranów. Udowodni – ze mną albo beze mnie – że ma prawo wejść do galaktycznej cywilizacji.

Ziemia nie będzie planetą, która potrafi zabijać najlepiej.

– Nie – powtórzyłem.

– Nie rozumiem, Siergiej…

– Nie zwracaj uwagi. To tylko… wspomnienia z przeszłości i przyszłości.

Odwróciłem się do księżniczki. Chyba musiałem strasznie wyglądać, bo dziewczyna drgnęła.

– Księżniczko, nie potrzebuję potencjału energetycznego zbieranego przez setki lat. Ani siedemdziesięciu ton klejnotów. Potrzebny mi statek, który potrafi latać bez radarów, w trybie swobodnych poszukiwań.

1 ... 26 27 28 29 30 31 32 33 34 ... 135
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)