Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Lord z planety Ziemia
Lord z planety Ziemia - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Lord z planety Ziemia

Электронная книга - «Lord z planety Ziemia». Краткое содержание книги:

Były żołnierz wyrusza w galaktyczną wyprawę w nieznany świat. I staje do pojedynku o władzę nad planetą, na której nikt nie wie o istnieniu Ziemi – dobrze ukrytej przed wzrokiem innych przez wszechpotężną rasę. Żeby wrócić na Ziemię, Siergiej musi ją najpierw odnaleźć. Ale naszej planety szuka także ktoś, kto chce ją zniszczyć…
1 ... 23 24 25 26 27 28 29 30 31 ... 135
Перейти на страницу:

– On cię prowokuje, Siergiej – wyszeptała księżniczka. – Nie reaguj.

– Wiem.

– Po co wzięliście ze sobą chłopca? W charakterze zapasowego narzeczonego, jeśli lord nie spełni pokładanych w nim nadziei? A może to resztki waszej armii?

Księżniczka pobladła, a Lans już chciał zrobić krok w stronę Shorreya. Spodziewałem się tego i przytrzymałem chłopca za rękę. Powiedziałem, balansując na tym poziomie arogancji, gdy jeszcze nie jest obraźliwa:

– Lans, jeśli chcesz być moim przyjacielem, jeśli pozostajesz mi wdzięczny, nie możesz obrażać się na człowieka, który przegrał. Uspokój się.

Chłopiec skinął głową, nie odrywając od Shorreya nienawistnego spojrzenia.

– Nadejdzie jeszcze dzień zapłaty – warknął. – Ale święto nie zostanie zbrukane twoją krwią.

Shorrey skinął głową.

– Ten dzień nadejdzie, chłopcze. Nie powinieneś w to wątpić. Księżniczka odwróciła się do mnie i powiedziała cicho, drżąc na całym ciele:

– Siergiej, nie podoba mi się to, on coś wymyślił. Trzeba się spieszyć.

– Nie mam nic przeciwko temu.

Księżniczka poprawiła włosy, zerknęła kątem oka na zastygłego nieopodal Shorreya i powiedziała podniesionym głosem:

– Ja, księżniczka imperatorskiego rodu Tar, przybyłam tu zgodnie z prawem naszej planety. Proszę o dokonanie obrzędu zawarcia związku małżeńskiego i uznanie za mojego męża lorda Siergieja z planety Ziemia.

Przez ściany sali przepłynęła fala światła, barwiąc je na delikatny, błękitny kolor. W naszej świadomości usłyszeliśmy pytanie:

Zgodnie z jakim obyczajem ma być przeprowadzony obrzęd?

Nie przypominało to zimnego, obojętnego tonu granatu temporalnego. Łagodny, piękny kobiecy głos, którego nie powstydziłaby się śpiewaczka operowa.

– Zgodnie z obyczajem mojej planety – powiedziała zmieszana księżniczka.

– Zgadzam się – potwierdziłem.

Sala pogrążyła się w ciemności. Znikła wysoka postać Shorreya, nawet jego kombinezon przestał lśnić. Rozpłynęła się w mroku zadowolona twarz Lansa. Wokół mnie i księżniczki pojawiło się złociste lśnienie, jakby błyszczało samo powietrze. Ładne obyczaje mają na planecie mojej żony…

Czy wstępujecie w związek małżeński z dobrej woli?

– Tak – odpowiedziała chłodno księżniczka.

– Tak – zawtórowałem i nagle uświadomiłem sobie, że nie czuję najmniejszej radości. Jakby wypełniał zwykłą procedurę niezbędną do wypędzenia Shorreya, a nie żenił się z ukochaną kobietą.

Kto będzie świadkiem waszego ślubu? Spojrzałem w ciemność i powiedziałem:

– Kadet Lans Dari, mój przyjaciel, i władca Shorrey Manhem, mój wróg.

– A także każdy, kto znajduje się teraz w Świątyni Siewców na wszystkich planetach wszechświata – dodała księżniczka.

Czy istnieją jakieś przeszkody w prawie waszych planet lub w waszych czynach, uniemożliwiające zawarcie małżeństwa?

– Nie… – księżniczka popatrzyła na mnie. Wzruszyłem ramionami. Jakie mogą być przeszkody? Nie jestem żonaty i nie wyznaję żadnej religii…

– Nie.

Czy świadkowie znają przeszkody uniemożliwiające zawarcia tego małżeństwa?

Zapadła cisza. Dziwna, żywa cisza wypełniona oddechami tysięcy ludzi. Mój Boże, przecież oni nas teraz słyszą i widzą – ludzie setek zamieszkanych planet!

– Wiadomo mi o przeszkodzie czyniącej to małżeństwo niemożliwym.

Czekałem na te słowa. Shorrey nie mógł się nie wtrącić. To była jego ostatnia próba.

Na czym ona polega?

– Nierówność pochodzenia księżniczki i lorda.

Pauza i spokojny głos Świątyni:

Księżniczko, czy nierówność podchodzenia małżonków jest sprzeczna z prawem waszej planety?

– Nie. Lord Siergiej jest moim narzeczonym. Byliśmy od dawna zaręczeni. Starożytny obyczaj dopuszcza małżeństwo z człowiekiem dowolnej pozycji społecznej.

Lordzie, czy nierówność pochodzenia małżonków jest sprzeczna z waszym prawem lub przekonaniem?

Coś dziwnie nielogicznego było w tym pytaniu. A może nie samym pytaniu, lecz w różnicy między nim a tym, które zadano księżniczce… Nie było czasu na zastanawianie się.

– Nie.

Powiedzieliście prawdę - oznajmił niewzruszony głos. – Shorreyu Manhem, twoje zastrzeżenia są fałszywe. Powtórne kłamstwo pociągnie za sobą wykluczenie cię z rzeczywistości. Czy są inne przeszkody?

Cisza. Tysiące oczu wpatrzonych w dziwaczny spektakl. Tysiące uszu łowiących każde słowo. Tysiące mocno zaciśniętych ust.

Sprzeciwów brak. Czy przygotowano obrączki niezbędne do zawarcia małżeństwa?

Dotknąłem swojego pierścienia i odparłem:

– Przygotowano, ale należy przywrócić im pierwotny wygląd. Księżniczka spojrzała na mnie przerażona. Czyżbym powiedział coś niewłaściwego?

– Wykonano. Obrączki zostały wyposażone w hiperprzestrzenną nić.

W oczach księżniczki zobaczyłem zachwyt i zdumienie, jak wtedy, w nocnym parku na Ziemi. A na gładkiej powierzchni pierścienia znowu lśnił malutki kryształ.

Lordzie, czy chcesz pojąć za żoną księżniczką z dynastii Tar, dzielić z nią radości i troski, oddać jej swoją siłą i przyjąć jej słabość, zawsze i wszędzie, od narodzin aż do końca świata?

– Tak.

Księżniczko, czy chcesz pojąć za męża lorda z planety Ziemia, dzielić z nim radości i troski, oddać swoją silę i przyjąć jego słabość, zawsze i wszędzie, od narodzin aż do końca świata?

– Tak.

Wymieńcie obrączki.

Brakuje tylko marsza Mendelssohna, pomyślałem, robiąc krok w stronę księżniczki i podając jej swój pierścień.

Księżniczka ostrożnie wsunęła pierścień na mój palec. Ująłem jej dłoń, podniosłem do ust i pocałowałem, drżąc. Dziecięce marzenia nie mogą się spełniać, bo wtedy na świecie zabrakłoby dorosłych. Pierwsza miłość nie może być szczęśliwa, bo inaczej druga przemieni się w przekleństwo.

Włożyłem pierścień na palec księżniczki i popatrzyłem w jej oczy. Było w nich wszystko: radość, spokój i zmęczenie. Wszystko prócz podniecenia.

Wszystko prócz miłości.

W imieniu wszechświata ogłaszam was mężem i żoną.

Do sali powróciło światło. Pojawił się uśmiechnięty Lans. I Shorrey Manhem, też uśmiechnięty.

– Proszę Świątynię o przekazanie pewnej wiadomości wszystkim sojuszniczym planetom – powiedziała triumfalnie księżniczka. – Na mocy praw władców mojego świata prosimy wraz z księciem o militarną pomoc w przerwaniu agresji gyarskiej armii dowodzonej przez władcę Shorreya.

Wiadomość została przekazana - oznajmiła beznamiętnie Świątynia.

– Dziękuję – księżniczka skinęła głową niewidocznemu rozmówcy.

– Jeszcze nie wiecie, na czym polega wasz błąd, księżniczko? – Głos Shorreya nie stracił protekcjonalności.

– Nie! – Księżniczka odwróciła się do niego gwałtownie.

– Każdy, kto wszedł do Świątyni, ma prawo do spełnienia jednego życzenia. Ja przybyłem tu na pojedynek z lordem… – Shorrey uśmiechnął się -…przepraszam, księciem Siergiejem z planety Ziemia. Porwał moją narzeczoną i obraził mnie, a teraz umrze. Nikt nie ma prawa przeszkodzić naszemu pojedynkowi.

Zobaczyłem, że Lans blednie, a księżniczka przyciska dłonie do twarzy. Shorrey powiedział triumfalnie:

– Proszę przenieść nas do sali pojedynków.

1 ... 23 24 25 26 27 28 29 30 31 ... 135
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)