Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Триллеры » Ucieczka z Festung Breslau
Ucieczka z Festung Breslau - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Ucieczka z Festung Breslau

Электронная книга - «Ucieczka z Festung Breslau». Краткое содержание книги:

Wrocław, ostatnie miesiące wojny. Oficer Abwehry, Dieter Schielke, przydzielony zostaje do śledztwa, mającego wyjaśnić okoliczności śmierci osób, przygotowujących do wywozu dzieła sztuki. Pomaga mu w tym urocza archiwistka i tajemniczy The Holmes. Wszystko byłoby proste, gdyby nie fakt, że nikt nie jest tym, za kogo się podaje...
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 ... 101
Перейти на страницу:

-Dalej nie możemy już iść.

-To ostatnia nasza placówka?

-Nie. Wehrmacht jest jeszcze za ścianą, ale przez korytarz nie da się przejść.

-Czemu nie wykujecie przejścia jak te poprzednie?

-To ściana nośna. Cholera wie, co się stanie.

-Rozumiem - rzucił Schiełke.

Wypił łyk wody z manierki przy pasie, a potem poprawił koniakiem z piersiówki. Było gorąco i potwornie duszno, śmierdziało spaloną nitrocelulozą i okropnym ludzkim potem. W powietrzu wisiała zawiesina ohydnych woni. Zza rozbitych okien nie dostawał się tu nawet najmniejszy podmuch wiatru. Pieprzony kwiecień. Upał jak w lipcu.

-Gdzie jest Franz Ritter?

-W tej drugiej sali. - Gross wskazał palcem ścianę nośną.

Schiełke zrobił ruch, jakby chciał zbliżyć się do drzwi prowadzących na korytarz, ale jakiś żołnierz chwycił go mocno za ramię i szarpnął. Chciał podejść do okna, ale ten sam żołnierz przytrzymał go znowu.

-Na korytarzu śmierć od razu - wyjaśnił. - W oknie trzeba trochę poczekać. Aż wycelują.

-Budynek jest otoczony przez Sowietów?

-Nie. Ale snajperów mają wszędzie.

-Czyli daleki, niepewny strzał.

Schielke wyraźnie się zdenerwował. Bardzo nie podobało mu się miejsce, w którym się znajdował, ale musiał wypełnić swoją misję. Musiał, bo to już była kwestia jego ambicji i honoru. A poza tym całkowicie prywatnie chciał udowodnić Holmesowi, że jest po prostu lepszy od niego. Bardziej skuteczny w akcji.

-Co jest pod oknem? — spytał Grossa.

Ten domyślił się natychmiast, o co chodzi oficerowi.

-Nie, nie... To nie jest dobry pomysł, panie kapitanie.

-Co jest pod oknem, Gross?!

-Gzyms. Tak, na tyle szeroki, że można na nim postawić stopę, ale...

-W jakiej odległości jest następne okno w klasie obok?

-Jakieś czterdzieści, pięćdziesiąt centymetrów.

-Jest potrzaskane tak jak to tutaj?

-Tak. - Gross potrząsnął głową. - Tak, to najlepszy sposób na popełnienie samobójstwa.

Schielke był zbyt zdenerwowany, żeby słuchać. Odwrócił się do żołnierzy, którzy w oczekiwaniu na cud ciągle patrzyli na niego jak na święty obraz w kościele.

-Macie jeszcze te swoje świece dymne?

Potwierdzili zdecydowanymi ruchami głów. On sam nie zaprzątał swojej żadnymi głupimi myślami. Wokół było zbyt spokojnie, żeby uwierzyć, że naprawdę znalazł się w piekle. Nie przywykł do frontu, no i był prostolinijnym Niemcem - dla niego spokój oznaczał spokój i nic więcej.

-Wy dwaj - zaczął wydawać rozkazy - skombinujecie jakąś linę albo kabel i mnie przywiążecie. Jesteście asekuracją. Ty - wskazał młodzika w za dużym hełmie - rzucisz granat. Byle gdzie, tak dla picu. Reszta wystawia świece dymne... - zawahał się. - Skąd wieje wiatr?

-Mniej więcej stamtąd. - Jeden z żołnierzy wskazał kierunek. - Ale bardzo słabo.

-Wystarczy. Wykonać!

-Tak jest!

Gross przyglądał się ze sceptycyzmem, jak przywiązują oficera wyrwanym ze ściany kablem, który naprędce spletli. Coś tam mruczał pod nosem na temat tego, że zamiast uprzęży lepiej byłoby zrobić z tego stryczek, co dałoby szybszy efekt, ale nie odważył się powiedzieć tego głośniej. W końcu byli gotowi do akcji.

-Świece!

Pięć dymiących ładunków przymocowanych do bagnetów na karabinach wysunęło się za okno.

-Granat!

Chłopak odczekał chwilę i rzucił tak zręcznie, że eksplozja nastąpiła jeszcze w powietrzu. Schielke wychylił się ze skrajnego okna, namacał ręką framugę następnego. W gęstej zasłonie dymu usiadł na parapecie i postawił nogę na gzymsie. Trzymając się obydwu framug, zrobił krok i gibnął się, puszczając prawą dłoń. Bez problemu przeskoczył parapet wybitego okna. Cała akcja trwała raptem może dwie sekundy. Nikt z nieprzyjaciół nie zdążył wystrzelić. Nikt z żołnierzy uwięzionych w przestronnym pomieszczeniu nie zorientował się, że ktoś w ogóle wszedł przez okno. Wszyscy w napięciu patrzyli na drzwi.

Schielke uwolnił się od asekuracyjnego kabla, przełożył automat Thompsona z pleców na przód i krzyknął:

-Co tu się, do cholery, dzieje?!

Jakby trzasnął piorun, nie zrobiłby większego wrażenia. Widok ducha, który zmaterializował się za ich plecami, sprawił, że najpierw poruszyli się w nagłym paroksyzmie i o mało nie wystrzelali wzajemnie, potem zamarli. Znowu kolejna grupa zaczęła patrzeć na niego jak na istotę z innego świata, zbawiciela, który poprowadzi ich z krainy cienia ku światłu. Holmes zawsze miał rację. Tylko wygląd świadczy o człowieku. Wygląd, zachowanie i tych kilka drobnych faktów, które zawsze można wygrać na swoją korzyść.

Jedna z widmowych postaci zerwała się na równe nogi.

-Melduje się sierżant...

-Już, już... - Ruchem ręki uciszył nadgorliwy meldunek tamtego. - Nie wymieniajcie nazwiska, bo i tak nie zapamiętam. Pytałem natomiast, co tu się dzieje?

-Tak jest!

-O Boże. - Schielke wzniósł oczy ku powale. - Czy wy znacie regulamin? Co odpowiada zapytany podoficer swojemu oficerowi?

-Odpowiada: słucham!

Nowe spojrzenie do góry.

-To ja słucham. Czy mam powtórzyć pytanie po raz trzeci?

Idealna gierka sztabowa. Parę głupich słów i już frontowy prostaczek gubi się przy wykształconym sztabowcu. Już wiadomo, kto jest kim, kto rządzi, a kto jest zerem w tym rachunku. Niepotrzebne żadne rangi i wojskowe stopnie.

-Jesteśmy odcięci.

-Alleluja - rzucił oschle Schielke.

Patrzyli na siebie w milczeniu. Jeden z pobłażaniem, drugi w kompletnym zagubieniu. Postanowił mu pomóc.

-Macie jakiś plan?

-Myśleliśmy, że to pan nas uratuje.

-A jak mnie nie było, to o czym myśleliście? - Tym razem pytanie padło z wyraźnym, uprzejmym zainteresowaniem. Ktoś z tyłu nie wytrzymał i parsknął śmiechem, widząc konfuzję sierżanta.

-Mamy... Mamy ładunki wybuchowe pod tamtą ścianą. Jak usłyszymy Iwanów po drugiej stronie, to odpalimy je i zawalimy na nich ścianę.

-A potem?

-No nie wiem. - Sierżant poprawił się natychmiast: - Znaczy, no nie wiem, panie kapitanie.

-Aha. Czy jest tu jakiś saper?

-Jestem! - Kolejna postać zerwała się na nogi. Zjawiskowa z powodu koca zawieszonego na hełmie w taki sposób, że żołnierz raczej przypominał ruską babę. - Melduje się...

-Już, już. I tak nie zapamiętam waszego nazwiska. Przenieście ładunki spod tamtej ściany pod tę. - Wskazał ręką przeciwny kierunek.

-Ale to ściana nośna.

-Więc nie każę wam jej całej wysadzać. Zróbcie mały otwór, żebyście mogli przez niego uciec do kolegów - wydawał dyspozycje Schielke.

-A jak kogoś z tamtych zabijemy?

-To spróbujcie ich ostrzec. Jak się boicie, że Iwan podsłucha, to krzyczcie szyfrem. Na przykład: „Gross, wszyscy idą na północ!” - Miał nadzieję, że najbardziej rozsądny żołnierz z tamtej grupy to zrozumie i odsunie ludzi pod właściwą ścianę.

-Ale to ściana nośna - powtórzył saper.

-Macie dwie możliwości. Albo uciekniecie przez otwór, albo zginiecie i będzie obojętne, czy przez zawalenie sufitu, czy od kul Rosjan. Tertium non datur!

-Jezu... Nie rozumiem.

-To po łacinie. „Trzeciego wyjścia nie ma”.

Schielke nie zamierzał się więcej zajmować głupkiem. Miał cholernie mało czasu, a przebywanie tu w każdej chwili groziło jakimś idiotycznym atakiem, kontratakiem, antykontratakiem, przeciwantykontratakiem, jakimś durnowatym zabijaniem ludzi i robieniem sobie nawzajem krzywdy. Był absolutnym pacyfistą z samej głębi swoich przekonań, wojna mierziła go i przede wszystkim nudziła.

-Szeregowy Ritter!

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 ... 101
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)