Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Триллеры » Ucieczka z Festung Breslau
Ucieczka z Festung Breslau - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Ucieczka z Festung Breslau

Электронная книга - «Ucieczka z Festung Breslau». Краткое содержание книги:

Wrocław, ostatnie miesiące wojny. Oficer Abwehry, Dieter Schielke, przydzielony zostaje do śledztwa, mającego wyjaśnić okoliczności śmierci osób, przygotowujących do wywozu dzieła sztuki. Pomaga mu w tym urocza archiwistka i tajemniczy The Holmes. Wszystko byłoby proste, gdyby nie fakt, że nikt nie jest tym, za kogo się podaje...
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 ... 101
Перейти на страницу:

-To jest nasza klatka schodowa - szepnął Gross, wskazując ciemne przejście. - Same schody są bezpieczne, ale podesty trzeba przeskakiwać.

-Bo?

-Bo strzelają z korytarzy, panie kapitanie.

-Nie można czymś zasłonić wylotów?

-Są worki z piaskiem. Ale lepiej przeskakiwać na chybił trafił, niż się za nimi czołgać, bo rzucą granat.

Wzniósł oczy ku niebu.

-Jest tu jakiś lazaret?

-Nie, panie kapitanie.

-To czemu, kurwa, nikt nie wysłał ludzi po okolicznych domach i nie wymontował metalowych siatek z łóżek na ramach? Przez to granat nie przeleci.

-Bo wtedy poleją benzyną, panie kapitanie. A my ich granatami nie odpędzimy przez siatkę.

Schielke przełknął ślinę. Logika szeregowego była istotnie niepodważalna. No dobrze. Przecież oficer sztabowy nie musi znać się na wszystkim. Kiedy dotarli do pierwszego podestu na piętrze, istotnie zobaczył prymitywną barykadę z worków wypełnionych piaskiem. Kilku skulonych za nimi żołnierzy ożywiło się, widząc nowego oficera. Niecodzienny widok wyraźnie ich poruszył.

-Niech pan skacze pierwszy, kapitanie - szepnął Gross. - Nie zdążą strzelić.

Skakać? O nie. Schielke wyprostowany wyszedł śmiało i stanął na rozkraczonych nogach. Nacisnął spust thompsona. W środku były jednak naboje, bo strzelił dwa razy, zanim automat się zaciął. Usiłując opanować panikę, ukrył się za załomem korytarza. Wyjął bębnowy magazynek i szarpiąc za rękojeść suwadła, zlikwidował zacięcie. Podłączył magazynek ponownie. Przeładował. To był naprawdę jego pierwszy dzień na froncie. Tuż za Schielkem doskoczył Gross. Potem kolejno reszta grupy. Ze strony przeciwnika nie padł ani jeden strzał.

-Ale zmyłka, panie kapitanie - szepnął z boku ktoś bardzo zdyszany. - Sądzili, że pan pociągnie serią i da się zabić, a my w tym czasie przywalimy z miotacza płomieni i będzie po nich. Ale zmyłka!

-No - dodał Gross - głupie Iwany pochowały głowy.

Żołnierze śmiali się cicho. Właśnie wstępowała w nich nowa nadzieja. Ci leżący za barykadą pokazywali uniesione do góry pięści. Też przez chwilę czuli się lepiej. Schielke pociągnął łyk z piersiówki. W tej samej kieszeni miał oczywiście schowaną drugą, napełnioną koniakiem. O co im chodzi? - pomyślał. Kompletnie nie rozumiał, jak zmylił przeciwnika, w jego mniemaniu chyba wyimaginowanego.

-Ruszamy dalej!

-Tak jest!

Drugie piętro osiągnęli bez problemu. U wylotu korytarza musieli znowu skakać. Dowódca pierwszy, za nim żołnierze. Tym razem przeciwnik strzelał, odpowiadały mu cekaemy zza barykady. Nikt jednak nie został nawet ranny. Żołnierze rzucali swoje kurtki i plecaki, żeby sprowokować przeciwnika, a potem w chwili ciszy sami skakali do przodu, osłaniając się dymem płonącej kliszy, którą zrabowali w pobliskim zakładzie fotograficznym, palili nawet upchane w pudełkach piłeczki pingpongowe z jakiegoś klubu sportowego. Ogień Rosjan był nieskuteczny. Natomiast huk w zamkniętym pomieszczeniu rozsadzał bębenki w uszach i sprawiał, że chciało się wymiotować. Schielke po raz pierwszy poczuł, że tak naprawdę boi się przeraźliwie. Co na jego miejscu zrobiłby Holmes?

Zdjął przyprószony wapnem hełm i wytarł go chustką.

-Panowie - powiedział beznamiętnie, usiłując ukryć drżenie głosu. - To dla mnie honor i wielki zaszczyt móc wami dowodzić podczas tej akcji. Przed nami już tylko trzecie piętro.

Bingo! Za sobą miał teraz tylko czystą, żywą furię gotową do ataku i wpatrzoną w niego jak w Boga. Jak łatwo kierować ludźmi, jeśli się trzyma nerwy na wodzy. Jak bardzo, jak panicznie się bał, kiedy już zahuczało w uszach. To były prawdziwe strzały. Nie jak na strzelnicy. Te były prawdziwe. Niech to szłag! Paraliżujący strach dosłownie dławił. W co on się pakował, do diabła? Po co? Przecież mógł siedzieć bezpiecznie na tyłach. I... I co? Jego pruska natura wymagała spełnienia obowiązku. Jego ludzki strach nakazywał spieprzać stąd jak najszybciej. Co wybrać? Jak zachowałby się Holmes?

-Panowie. - Postąpił krok do przodu i znowu zdjął z głowy swój wymuskany hełm. - Proponuję, żeby uczcić minutą ciszy wszystkie zmarnowane sowieckie pociski. - Pochylił głowę i dotknął ręką czoła niby to w ramach głębokiej zadumy.

Żołnierze wyli ze śmiechu. Schielke czuł, że zdobył tych ludzi, którzy dobrowolnie chcieli spełnić każdy jego rozkaz. To nic, że Ruscy strzelają, to nic, że niemieckie cekaemy ledwie się wyrabiają. Nieważny huk, gwiżdżące rykoszety, swąd, dym, zwały tynku. To nic. Ważne, żeby odróżnić się od wszystkich innych. Dobrze pojął nauki Holmesa.

-Panowie. Proszę za mną.

Gross doskoczył z boku.

-Panie kapitanie - wydyszał. - Trzecie piętro trochę różni się od innych. Tam się w ogóle nie da wyjść na korytarz. Ani się pokazać. Po prawej stronie Iwany, po lewej nasi, ale nie całkiem. W ścianach wykuliśmy małe przejścia, ale tylko przez kilka sal.

-A wyżej?

-A wyżej to już tylko dach. A nad nim albo Ruskie, albo Amerykany. Zależy, które bombowce akurat nad celem. Strach wyjrzeć.

-Jak grubo buczą, to amerykańskie - podpowiedział jeden z żołnierzy w wieku może siedemnastu lat. Wielki hełm zabawnie przekrzywiał się na jego głowie. - Jak cienko, to Sowieci.

Ktoś tłumaczył, jak wygląda sytuacja na trzecim piętrze. Po prawej stronie korytarza są Rosjanie, po lewej nasi, ale nie do końca, bo Iwany zdobywają salę za salą. Na sam korytarz nie można nawet wyjrzeć, bo to strefa śmierci. Wehrmacht umieścił w korytarzu dwie miny. Jedną małą przy klatce schodowej zajętej przez Rosjan. Drugą przy własnej klatce. Tę minę nazywano Młotem Thora. Była zwykłą skrzynką oblepioną gruzem i świetnie zakamuflowaną cegłami. Zawierała kilkanaście kilogramów trotylu otoczonego butelkami z benzyną zagęszczoną żelatyną jadalną i przykrytego woreczkami zawierającymi metalowe kulki z łożysk. Młot Thora to była naprawdę właściwa nazwa dla tej machiny śmierci. Ostateczne rozwiązanie i argument Niemców w walce z przeznaczeniem. Schielke widział już wiele takich konstrukcji montowanych naprędce z wszystkiego, co było pod ręką. Znak, że dyskusja z Panem Bogiem na temat tego, kto ma rację, ciągle trwała. Miny można było łatwo uruchomić - to znaczy powiadomić zwykłym gwizdkiem ich operatorów ukrytych daleko z tyłu.

Samym korytarzem nie można było przejść. To była przestrzeń całkowicie kontrolowana przez Ruskich. Żołnierze wykuli więc wąskie przejścia w ścianach po lewej stronie szkoły. Przeciskali się właśnie przez pierwsze, kiedy Gross spytał:

-A wie pan, kapitanie, dlaczego nie odpaliliśmy jeszcze tych min?

-Nie mam pojęcia.

-Bo to broń ostateczna. Dla osłony naszej ucieczki. Odpalimy je, jak tylko uda się odblokować naszych ludzi, którzy utknęli w innych klasach, i wtedy chodu.

-To są tu odcięci nasi żołnierze?

-Są. Czasem w nocy słychać ich krzyki.

-Szlag! - Z trudem przeciskali się przez kolejne przejście do następnej sali. Nowa grupa przerażonych żołnierzy skupionych pod ścianami dość dużej sali patrzyła na niego jak na zjawisko z innego świata. Znowu w ich oczach zauważył cień nadziei. Sam niestety wiedział, że była to płonna nadzieja. Nie przyszedł tu, żeby ratować świat. - Dlaczego ten budynek jest taki ważny? - zapytał.

-To rygiel całego odcinka obrony. Jak padnie, a to się stanie już dzisiaj, będziemy uciekać aż za Odrę. Całym naszym małym frontem.

-No ładnie - skomentował krótko Schiełke.

Gross zatrzymał się na środku sali pod osłoną wewnętrznej barykady wykonanej z potrzaskanych mebli i worków z piaskiem.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 ... 101
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)