Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Космическая фантастика » Kawaleria kosmosu [Starship Troopers - pl]
Kawaleria kosmosu [Starship Troopers - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Kawaleria kosmosu [Starship Troopers - pl]

Электронная книга - «Kawaleria kosmosu [Starship Troopers - pl]». Краткое содержание книги:

Trwa galaktyczna wojna pomiędzy Ziemianami i Pluskwo-Pajęczakami, agresywną rasą antropoidów, których społeczna organizacja przypomina rój, poddany bezwzględnej władzy dyktatorskiej. Ogrom przewagi liczebnej nieprzyjaciela wyklucza globalną konfrontację i wymusza taktykę nagłych, niespodziewanych ataków ze strony sił Ziemskiej Federacji. Do takich zadań najlepiej przygotowani są komandosi z Piechoty Zmechanizowanej, a wśród nich kadet Johny Rico, który karierę żołnierza rozpoczął tak niedawno…
1 ... 25 26 27 28 29 30 31 32 33 ... 42
Перейти на страницу:

Ace przerwał, by zaczerpnąć powietrza.

— Ale ty? — ciągnął dalej. — Zostaniesz w wojsku, będziesz wysoko awansował i zginiesz na polu chwały. A ja przeczytam o tym i będę się chwalił: Znałem go, pożyczałem mu nawet forsę, byliśmy razem kapralami. Co ty na to?

— Nigdy mi to nie przyszło do głowy — odparłem z wolna. — Miałem zamiar tylko odsłużyć okres służby wojskowej.

Skrzywił się kwaśno.

— I nadal spodziewasz się odrobić to w dwa lata. Widziałeś dziś takiego?

Miał rację. Jak długo trwała wojna, okres nie miał końca — przynajmniej dla szeregowców z cenzusem. Ale jednak my, ochotnicy, mogliśmy mówić: Jak tylko skończy się ta cholerna wojna, to… Zawodowiec nie mógł tego powiedzieć, jego czekała tylko emerytura, o ile on jej doczekał.

— Przecież ta wojna nie będzie trwała wiecznie.

— Nie będzie?

— To chyba niemożliwe.

— Licho wie. Mnie zresztą nikt o takich sprawach nie informuje. Ale ty, Johnnie, masz pewnie inny problem. Dziewczyna czeka, co?

— Nie. No, miałem taką jedną — odpowiedziałem ociągając się — ale zaczęła mnie w listach częstować Drogim Johnem. — Było to oczywiście kłamstwo, ale wiedziałem, że Ace tego po mnie oczekiwał. Carmen nie była moją dziewczyną i nigdy na nikogo nie czekała — jednak rzeczywiście pisała Drogi Johnie, jeśli zdarzyło jej się do mnie napisać.

Ace pokiwał głową ze zrozumieniem.

— Takie już one są. Wolą wyjść za mąż za cywila, byle tylko mieć kogoś koło siebie. Ale nie martw się, synku, jak pójdziesz na emeryturę, będziesz mógł w nich przebierać jak w ulęgałkach. Poza tym mężczyzna w pewnym wieku lepiej sobie radzi z kobietami. Małżeństwo dla młodego to nieszczęście, dla starego — wygoda. — Spojrzał na moją szklankę. — Niedobrze mi się robi, jak widzę, że pijesz takie pomyje.

— Mnie też, jak patrzę na to, co ty pijesz.

Wzruszył ramionami.

— Są różne gusta. Przemyśl sobie.

Poszedłem się przejść. Musiałem sobie to i owo uporządkować w głowie.

Iść na zawodowca? Pomijając kwestię stopnia oficerskiego, czy chciałem być zawodowcem? Przeszedłem przecież przez to wszystko, żeby dostać prawo głosu, a gdy wybiorę karierę wojskową, to przywilej głosowania będzie dla mnie tak samo nieosiągalny, jakbym nigdy nie zgłaszał się na ochotnika… bo jak długo chodzi się w mundurze, nie wolno głosować. Jest to oczywiście słuszne. Gdyby, na przykład, pozwolono głosować Byczym Karkom, to ci idioci opowiedzieliby się zapewne przeciwko dokonywaniu zrzutów. A tak nie może być. W każdym razie poszedłem do wojska, by zdobyć prawo głosu. Ale czy naprawdę o to mi chodziło?

Czy kiedykolwiek zależało mi na głosowaniu? Nie, tu chodziło raczej o prestiż, o dumę, o status obywatela.

A przecież Porucznik był obywatelem w najprawdziwszym znaczeniu tego słowa, chociaż nie dożył możliwości podejścia z kartą do urny. Głosował za każdym razem, gdy był katapultowany.

I ja również!

Zabrzmiały mi w myśli słowa pułkownika Dubois: Obywatelstwo wyraża się postawą, stanem umysłu, emocjonalnym przekonaniem, że całość większa jest od części… i że ta część powinna z dumą i pokorą poświecić się, by całość mogła żyć.

Teraz chyba już rozumiem, o czym mówił pułkownik Dubois.

Piechota Zmechanizowana zastąpiła mi rodzinę, którą opuściłem, a koledzy braci, których nigdy nie miałem. Gdybym ich porzucił, byłbym zgubiony.

Czemu więc nie miałbym zostać zawodowcem?

No dobrze… ale co z tym stopniem oficerskim?

Mogłem sobie wyobrazić, jak to opisywał Ace, że za dwadzieścia lat pójdę na emeryturę, będę nosił medale na piersi i ciepłe pantofle na nogach… że będę spędzał wieczory w Klubie Weteranów, wspominając z kolegami dawne dobre czasy.

Ale żeby zostać oficerem dowodzącym? Przypomniałem sobie, jak Al Jenkins kiedyś gardłował: „Jestem szeregowcem i zostanę szeregowcem! Gdy jesteś szeregowcem to niczego po tobie nie oczekują. Kto by chciał zostać oficerem? Czy nawet sierżantem? Oddychamy tym samym powietrzem, no nie? Jemy to samo żarcie. Tak samo nas katapultują. Ale żadnych zmartwień”.

Al miał rację. Co mi przyszło z tego ostatniego awansu? Tylko parę sińców i guzów. Wiedziałem jednak, że zostanę sierżantem, jeśli mnie mianują. Ochotnik nie ma nic do gadania. Staje na baczność i przyjmuje rozkaz. Zawodowiec zapewne też.

Ale kim ja właściwie jestem, żeby móc przypuszczać, iż stanę się podobny do Porucznika Rasczaka?

Tak spacerując doszedłem do Oficerskiej Szkoły Kandydackiej, chociaż nie miałem zamiaru iść tamtędy. Na placu ćwiczyła kompania kadetów. Wyglądali zupełnie tak samo jak rekruci w czasie szkolenia podstawowego.

Obserwowałem przez chwilę, jak się pocili i jak ich sierżant ochrzanią!. Potrząsnąłem głową i odszedłem stamtąd…

Wróciłem do baraków akomodacyjnych, odszukałem Jelly'ego w skrzydle oficerskim. Był u siebie. Trzymał nogi na stole i czytał jakiś tygodnik.

Zapukałem we framugę drzwi. Spojrzał i warknął:

— Kto tam?

— O co chodzi?

— Chcę iść na zawodowego.

Spuścił nogi.

— Podnieś prawą rękę.

Przyjął od mnie przysięgę, sięgnął do szuflady biurka i wyjął moje papiery.

Miał już te papiery przygotowane. Czekały na mnie gotowe do podpisu.

Ace'owi jednak nic nie powiedziałem.

Rozdział dwunasty

Nie wystarcza, aby oficer posiadał zdolności…

…Powinien być również dżentelmenem, mieć wszechstronne wykształcenie, odznaczać się doskonałymi manierami, wyszukaną grzecznością oraz skrupulatnym poczuciem honoru… żaden chwalebny czyn podwładnego nie powinien ujść jego uwagi, gdyby nawet nagrodą miało być tylko słowo pochwały.

I na odwrót — nie powinien być ślepy na najmniejsze uchybienie podwładnego. Mimo niezbitej słuszności zasad politycznych, o które obecnie walczymy… na okrętach panować musi system absolutnego despotyzmu.

Ufam, iż uwidoczniłem wam ogrom ciążącej na was odpowiedzialności… Musimy osiągnąć wszystko co możliwe, środkami jakie posiadamy.

— John Paul Jones. 14 września, 1775.
Wyjątki z listu do komitetu powstańczego Marynarki Północnej

Rodger Young znów wracał do Bazy po uzupełnienie brakujących kapsuł i ludzi. Al Jenkins odszedł na wieczny spoczynek zbierając rannych… W akcji tej zginął też Padre. Oprócz tego i ja miałem być zastąpiony.

Nosiłem teraz nowiutkie odznaki szarży sierżanckiej. Byłem przekonany, że gdy tylko zejdę ze statku, otrzyma je Ace. Wiedziałem, że Jelly awansował mnie raczej symbolicznie, żebym miał lepsze wejście do Oficerskiej Szkoły Kandydackiej.

Mimo to byłem dumny. Kroczyłem z nosem zadartym do góry przez wyjście z lądowiska, w stronę urzędnika stemplującego karty kwarantanny.

Kiedy odchodziłem od okienka, usłyszałem uprzejmy, pełen szacunku głos:

— Przepraszam, panie sierżancie, ale czy ta rakieta pokładowa, która właśnie wylądowała, to z Rodgera?

Odwróciłem się, by spojrzeć na pytającego. To był drobny, trochę przygarbiony kapral, z pewnością jeden z…

— Ojcze!!!

Kapral objął mnie ramionami i przylgnął do mnie.

— Juan! Juan! Och, mój mały Johnnie!

Całowałem go, ściskałem i zacząłem płakać. Gdy już obaj wytarliśmy oczy i wysiąkaliśmy nosy, powiedziałem:

— Ojcze, chodź, znajdziemy jakiś kąt, usiądziemy i porozmawiamy. Chcę się dowiedzieć… no, wszystkiego. — Nabrałem tchu. — Myślałem, że nie żyjesz.

1 ... 25 26 27 28 29 30 31 32 33 ... 42
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)