Zatoka cykuty
- Автор: Коултер Кэтрин
- Язык: польский
- Жанр: Триллеры
Электронная книга - «Zatoka cykuty». Краткое содержание книги:
– Problem polega na tym – mówiła Sherlock – że sekta rozbiła się na małe grupy, które rozjechały się w różnych kierunkach. Nie wiadomo, gdzie jest ich guru. Złapano kilku członków sekty, ale ci twierdzą że o niczym nie wiedzą. Na szczęście, mamy świadka. Jedna z kobiet jest w ciąży z tym guru. Ma na imię Lureen. Rozzłościła się na niego, kiedy zaczął uwodzić inne kobiety z sekty, wymknęła się z ich siedziby i zawiadomiła o wszystkim burmistrza.
– Czy powiedziała, że guru nakazał zabicie tych trzech policjantów? – spytał Savich.
– Jeszcze nie. Zastanawia się nad tym. Obawia się, że jeśli doniesie, że ojciec jej dziecka jest mordercą, to ten fakt może mieć wpływ na jego karmę, kiedy już przyjdzie na świat. Martwi się o jego przyszłą reinkarnację.
– Wspaniale – westchnął Savich. – Jak mówi Ollie, nie ma lekko na tym świecie. Czy ten guru ma jakieś nazwisko?
– Tak, to nie jest tajemnica. Nazywa się Wilbur Wright. Dla Lureen wymówienie jego imienia lub też nazwiska to tabu, ale wszyscy w miasteczku je znają. Ten facet mieszkał tam przez dłuższy czas.
Savich potarł w zamyśleniu kark, skinął głową Simonowi, chwycił żonę za rękę i ruszył do wyjścia ze skarbca.
– Lily – rzucił po drodze – odpoczywaj i nabieraj sił. A ty, Simonie, zamieszkaj tymczasem u nas. Będę spokojniejszy, jak ty tam będziesz. Zadzwonimy do was później. Aha, jeszcze jedno: nie rozpieszczajcie Seana. Gabriella też oszalała na jego punkcie i to wystarczy. Simon, daj znać, gdybyś potrzebował pomocy MAXA.
– W porządku.
– Jest jeszcze jedna sprawa – powiedziała Sherlock do męża, kiedy tamci nie mogli ich już usłyszeć.
Savich wiedział, że chętnie by sobie darował tę nową wiadomość, jednak skinął tylko głową.
– Ten guru. Kazał wyciąć serca szeryfowi i dwóm jego zastępcom.
– To dlatego gubernator Teksasu chce, żebyśmy się włączyli do sprawy. Ten facet zapewne dokonywał równie chorych czynów w innych stanach. Czy zajęła się tym sekcja psychologii przestępców?
– Tak. Nie chciałam mówić tego przy Lily.
– Miałaś rację. W porządku kochanie, zajmiemy się teraz poszukiwaniem Tammy Tuttle i Wilbura Wrighta.
Lily Savich i Simon Russo zostali w skarbcu. Zapanowało milczenie. Lily podeszła do jednego z autentycznych obrazów Sarah Elliott, zatytułowanego Nocny mrok.
– Zastanawiam się – powiedziała – dlaczego on chciał mnie wtedy zabić. Skąd ten pośpiech? Przecież miał jeszcze cztery obrazy do skopiowania.
Poprzedniego wieczoru, kiedy Lily położyła się spać, Savich wprowadził Simona w całą sprawę. Nie powiedział mu tylko o próbie morderstwa w autobusie. Simon był wstrząśnięty. Tak potworne przeżycia, a przedtem śmierć córki… Bardzo chciał odzyskać dla niej te obrazy.
– To dobre pytanie – powiedział. – Nie wiem, dlaczego przecięli linki hamulcowe. Wydaje mi się, że powstał jakiś problem i musieli działać szybciej, niż to było zaplanowane.
– Dlaczego nie zabili mnie wcześniej? Tennyson odziedziczyłby wtedy obrazy i mógłby je sprzedać bez żadnego ryzyka. Nie musiałby szukać fałszerza i kolekcjonera, który je kupi po kryjomu. Myślę też, że mógłby je dużo korzystniej sprzedać na aukcji.
– Założę się, że pan Monk maczał w tym palce – stwierdził Simon. – Nie przypuszczam, żeby miał kryształową reputację. Zaraz to sprawdzę.
– Tak – ciągnęła zamyślona Lily. – Mógł mnie od razu zabić.
– Niech pani nie zapomina, Lily, że mordując panią, ściągnąłby sobie na głowę Savicha i całe FBI. Nie docenia pani determinacji swojego brata w sytuacji, gdyby panią spotkała jakaś krzywda. A jeśli chodzi o legalne aukcje, to tutaj się pani myli. Kolekcjonerzy skupujący nielegalnie dzieła sztuki płacą za nie niewyobrażalne sumy, bo pragną mieć coś unikatowego, czego nikt inny nie posiada. To ryzykowna droga, ale niesłychanie opłacalna, nawet jeśli się weźmie pod uwagę koszt sporządzenia kopii. Podjęli prawdziwe ryzyko dopiero wtedy, kiedy próbowali panią zabić. Jak mówiłem, musiało się wydarzyć coś, co zaczęło im zagrażać. Nie wiem co, ale dowiem się tego. Czy przed pójściem do domu nie ma pani ochoty iść na lunch?
Lily czuła się tak zmęczona, że mogłaby zasnąć na stojąco, uśmiechnęła się jednak do niego.
– Do meksykańskiej restauracji? – spytała.
13
Akademia Treningowa FBI Quantico
Savich siedział w małym biurowym pokoju w hotelu Akademii FBI, kiedy dwóch agentów wprowadziło Marilyn Warluski. Wiadomo było, że Marilyn miała dziecko ze swoim nieżyjącym już kuzynem, Tommym Tuttle, ale nikt nie znał miejsca jego pobytu. Złapano ją w Bar Harbor, w stanie Maine, kiedy wsiadała do autobusu Greyhounda, jadącego do Nowej Szkocji. Była bardzo ważnym świadkiem, a Savichowi zależało na utrzymaniu pełnej tajemnicy, więc przywieziono ją do Quantico specjalnym samolotem FBI, Black Bell Jet.
Znał tę kobietę tylko z fotografii. Wiedział, że nie ma żadnego wykształcenia, i przypuszczał, że nie jest zbyt bystra. Ze zdziwieniem zauważył, że wygląda o wiele młodziej niż na zdjęciu. Miała tam bardzo krótkie włosy, a teraz brudne kosmyki zwisały jej aż do ramion; nie była również tak chuda, jak pamiętał z fotografii. Nie robiła wrażenia przestraszonej, raczej zmęczonej. Nie, mylił się. Była przygnębiona i pozbawiona wszelkiej nadziei.
– Dzień dobry, pani Warluski – odezwał się swoim głębokim, wzbudzającym zaufanie głosem, wskazując jej krzesło. Eskortujący ją agenci wyszli z biura i zamknęli za sobą drzwi.
Savich nacisnął guzik w szufladzie biurka. Dwóch specjalistów od portretów psychologicznych siedziało w przyległym pokoju; teraz mogli słyszeć ich rozmowę. – Nazywam się Dillon Savich. Pracuję w FBI.
– Ja nic nie wiem – powiedziała Marilyn Warluski. Savich uśmiechnął się do niej i usiadł za biurkiem. Przez kilka minut panowało milczenie. Savich zauważył, że dziewczyna coraz bardziej zaczyna się denerwować.
– Niezły z pana przystojniak, ale ja i tak niczego nie powiem – odezwała się wreszcie.
– Moja żona też uważa, że jestem przystojny, ale nie wiem, czy pani mi nie pochlebia.
– Nie. – Marilyn pokręciła głową. – Pan jest naprawdę niezły. Słyszałam, jak jedna policjantka mówiła w samolocie, że z pana jest kawał chłopa. Myśleli, że seksowny facet zmusi mnie do mówienia, więc wzięli do tego pana.
– To możliwe – przyznał Savich. Zamilkł na moment, po czym odezwał się nieoczekiwanie ostrym tonem. – Marilyn, czy widziała pani kiedyś ghule?
Omal nie spadła z krzesła. A więc wiedziała o ghulach. Była biała jak prześcieradło.
– Marilyn, nie ma ich tutaj. Trzęsła głową i coś szeptała do siebie.
– Nie może pan wiedzieć o ghulach – dosłyszał wreszcie. – To niemożliwe. Ghule są złe, bardzo złe.
– Czy Tammy nie mówiła pani, że byłem w stodole, że je widziałem, a nawet strzelałem do nich?
– Nie, tego mi nie powiedziała… O, cholera. Niczego nie wiem, słyszy pan?
– OK, Tammy nie powiedziała pani, że widziałem ghule, nie zdradziła pani mojego nazwiska, chociaż je zna. Mówiła tylko, że chce mnie dopaść, prawda?
Potrząsnęła głową i zacisnęła wargi.
– Tak mówiła i ona to zrobi. Nazywała pana podstępnym federalnym skurwielem. Nie wiem dlaczego nie powiedziała mi, że widział pan ghule.
– Może nie ma do pani zaufania.
– Ona mi ufa. Teraz ma już tylko mnie. Ona pana dopadnie. Na pewno to zrobi.
– Powinna pani wiedzieć, Marilyn, że to ja do niej strzelałem i ja zabiłem Tommy'ego. Nie chciałem tego zrobić, ale nie miałem wyboru. Oni mieli dwoje dzieci w stodole i chcieli je zabić, dwóch przerażonych, małych chłopców. Tommy i Tammy porwali ich, bili i chcieli zamordować – w taki sam sposób, jak zamordowali już wielu chłopców w całym kraju. Wiedziała pani o tym? Wiedziała pani, że kuzyni są mordercami?