Zatoka cykuty
- Автор: Коултер Кэтрин
- Язык: польский
- Жанр: Триллеры
Электронная книга - «Zatoka cykuty». Краткое содержание книги:
– Chodź tutaj, Simon! – zawołał.
Lily zerknęła w stronę otwartych drzwi i zobaczyła, jak Simon Russo wbiega pędem do dużego skarbca galerii. Zatrzymał się nagle i gwałtownie wciągnął powietrze na widok ośmiu obrazów Sarah Elliott, wyeksponowanych na sztalugach na tle czarnego aksamitu.
– Mój Boże – powiedział.
Przesuwał się wolno od obrazu do obrazu, przypatrując się im uważnie.
– Pamiętasz, Savich, że kiedy skończyłem studia, twoja babka podarowała mi Ostatnie namaszczenie. To był mój ulubiony obraz i nadal nim jest. Ale ten – Dziewicza podróż - jest po prostu niesłychany. Widzę go po raz pierwszy. Ta gra światła na wodzie, te subtelne cienie. Tylko Sarah Elliott mogła uzyskać taki efekt.
– Dla mnie – odezwała się Lily – najbardziej interesujące są ludzkie twarze. Jest w nich niesłychanie dużo wyrazu. Patrzę na twarz tego mężczyzny i już wiem, że to właściciel statku. A na twarzy jego matki widzę wyraz miłości i dumy z osiągnięć syna.
– To wynik mistrzowskiego operowania światłocieniem. Dlatego też Sarah Elliott przewyższa wszystkich współczesnych artystów.
– Nie, nie zgadzam się z panem. Jej mistrzostwo ujawnia się w portretowaniu twarzy. Są tak pełne wyrazu, że może się wydawać, że dobrze tych ludzi znamy. – Czując, że Simon znowu zacznie protestować, dotknęła ramy Łabędziego śpiewu i szybko zmieniła temat. – To był zawsze mój ulubiony obraz. – Nie mogę znieść myśli, że też pójdzie do muzeum.
– To go sobie zatrzymaj – powiedział Savich. – Ja zatrzymałem Żołnierza na posterunku. Ubezpieczenie kosztuje majątek, system alarmowy też, ale prawie nikt o tym obrazie nie wie. Zrób to samo. Zatrzymaj to płótno po cichu przy sobie.
– Trzymam Ostatnie namaszczenie w galerii u mojego przyjaciela, niedaleko domu – powiedział Simon, odrywając wzrok od kolejnego obrazu. – Prawie codziennie je widzę.
– To wspaniały pomysł – powiedział Raleigh Beezler i uśmiechnął się do Lily. – Pani Frasier, jest teraz do sprzedania elegancki dom, tylko dwie przecznice od mojej pięknej, bardzo bezpiecznej galerii, który na pewno by pani odpowiadał. Mam zadzwonić do pośrednika, że chce go pani obejrzeć? Wiem, że rysuje pani komiksy. Jest tam pokój tak cudownie oświetlony, że byłby idealny do pracy.
Świetna zagrywka, pomyślała Lily, podziwiając refleks pana Beezlera.
– Wtedy mogłabym zostawić część moich obrazów u pana w galerii, jako stałą wystawę, prawda?
– To wspaniały pomysł, nie sądzi pani?
– Chętnie zobaczyłabym ten dom, ale nie mam zbyt wiele pieniędzy, więc najważniejsza jest cena. Moglibyśmy jednak dojść do porozumienia korzystnego dla obu stron. Moje obrazy zostałyby na wystawie w galerii w zamian za dobre miesięczne stypendium, pod warunkiem, że ten dom będzie mi odpowiadał i że będzie mnie stać na zamieszkanie w tej dzielnicy.
Raleigh Beezler był zachwycony. Jego ciemne oczy zabłysły. Simon odchrząknął. Obejrzał już wszystkie obrazy i z wolna obrócił się do nich.
– To doskonały pomysł, pani Savich i panie Beezler. Niestety, jest wielki problem.
– Nie widzę tu żadnego problemu. – Lily popatrzyła na niego, nachmurzona. – Pan Beezler oferuje mi wystarczającą sumę pieniędzy na spłatę kredytu hipotecznego za dom, przynajmniej do czasu, kiedy dostanę kolejny czek za Nieustraszonego Remusa. A może komiks zostanie zakupiony jednocześnie przez wiele gazet.
– Przykro mi. – Simon potrząsnął głową. – Jednak ten układ nie jest możliwy.
– Coś nie w porządku, Simon? – Savich dobrze znał ten ton głosu przyjaciela, więc od razu wziął Lily za rękę. – Oddajemy ci głos. Chciałeś zobaczyć te obrazy i już je obejrzałeś. Co jest nie w porządku?
– Niełatwo mi to powiedzieć – zaczął Simon. – Niech to szlag! Cztery z nich to falsyfikaty, łącznie z Łabędzim śpiewem. Zresztą doskonałe falsyfikaty.
– Niemożliwe – zaprotestowała Lily. – Wiedziałabym, gdyby nie były autentyczne. Pan się myli, panie Russo.
– Bardzo mi przykro, pani Savich, ale jestem tego pewny. Jak mówiłem, Sarah Elliott posługiwała się światłocieniem w unikatowy sposób. Nikomu nie udało się odtworzyć jej pociągnięć pędzlem, jej welurowych cieni i pastelowych mgieł. Przez te wszystkie lata stałem się ekspertem od jej obrazów. Gdybym jednak nie słyszał krążących po Nowym Jorku pogłosek, że w ostatnim półroczu jeden ze znanych kolekcjonerów zdobył kilka obrazów Sarah Elliott, nie przyjeżdżałbym tu w takim pośpiechu.
– Przykro mi, Lily – wtrącił Savich – ale Simon jest ekspertem. Jeśli mówi, że to falsyfikaty, to tak jest.
– Mnie też bardzo przykro – dodał Simon. – Nie słyszałem również, żeby jakiekolwiek obrazy Sarah Elliott były ostatnio wystawione na sprzedaż. Kiedy dowiedziałem się, że Łabędzi śpiew jest jednym z obrazów, które zdobył kolekcjoner, wiedziałem już, że coś jest nie w porządku. Natychmiast wysunąłem swoje macki, żeby zdobyć bardziej konkretne wiadomości. Wkrótce powinienem wiedzieć, o co tu chodzi. Niestety, nie mam pojęcia, co się stało z czwartym obrazem. Wiedziałem, że te obrazy są pani własnością i że jedenaście miesięcy temu zostały przeniesione z Instytutu Sztuki w Chicago do muzeum w Eureka, i nie chciałem wierzyć w te pogłoski. W tym świecie zawsze krążą jakieś plotki. Nie byłem niczego pewny, dopóki ich sam nie zobaczyłem. Przykro mi, ale to falsyfikaty.
– Cholera jasna! – Sherlock potrząsnęła rudymi loczkami.
– Sherlock, ty klniesz? – zdziwił się Savich. Przepraszam, nie mogłam się opanować. Szlag mnie trafia na tych przeklętych łajdaków. Przykro mi, Dillon, lecz tego już za wiele. To okropne, Lily, ale przynajmniej wiemy, kto jest za to odpowiedzialny.
– Tennyson i jego ojciec – powiedziała Lily.
– I pan Monk, kurator muzeum w Eureka – dodała Sherlock. – On też musiał brać w tym udział. Nic dziwnego, że zbierało mu się na płacz, kiedy powiedziałaś, że zabierasz obrazy. Wiedział, że wszystko się wyda prędzej czy później. Zdawał sobie sprawę, że w Waszyngtonie eksperci obejrzą obrazy i ktoś wykryje oszustwo.
– Tennyson też o tym wiedział – zauważył Savich.
– A także mój teść – powiedziała Lily. – Może cała rodzina była w to zamieszana. Nie mogli jednak przewidzieć, że odkryjemy to już następnego dnia po przyjeździe. Dziękuję panu – zwróciła się do Simona Russa – że się pan tym zainteresował i natychmiast do nas przyjechał.
– Jest tylko jedna pociecha – powiedział Simon do Savicha. – Tennyson Frasier nie miał dość czasu, żeby polecić skopiowanie wszystkich obrazów. Teraz, kiedy już wiem, że mamy tu cztery falsyfikaty, dowiem się, kto je skopiował. To nie będzie trudne. Fałszerzem może być ktoś, kto ma technikę umożliwiającą uchwycenie ducha malarstwa Sarah Elliott. Jest tylko trzech lub czterech ludzi na świecie, którzy potrafią wprowadzić w błąd każdego – oczywiście poza przygotowanym na to ekspertem.
– Czy poznałby pan, że to falsyfikaty, gdyby pan nie słyszał przedtem pogłosek o ich zakupie przez kolekcjonera?
– Może nie, ale gdybym je obejrzał jeszcze raz albo dwa, pewnie bym się zorientował, że coś jest nie tak. To bardzo dobra robota. Kiedy się dowiem, kto je skopiował, złożę temu artyście wizytę.
– Nie zapominaj, że potrzebujemy dowodów – odezwał się Salich – żeby móc przygwoździć Tennysona, jego rodziców i pana Mońka.