Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Космическая фантастика » Pętla wstecznego czasu [Петля обратного времени - pl]
Pętla wstecznego czasu [Петля обратного времени - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Pętla wstecznego czasu [Петля обратного времени - pl]

Электронная книга - «Pętla wstecznego czasu [Петля обратного времени - pl]». Краткое содержание книги:

W Pętli wstecznego czasu spotykamy tych samych bohaterów, jak i w dwóch poprzednich książkach, ale przeszło dwadzieścia lat później. Kwestię Galaktów i Zływrogów definitywnie rozwiązano, lecz na horyzoncie pojawił się nowy problem. Ekspedycja wysłana do jądra galaktyki została zniszczona w niejasnych okolicznościach. W ślad za nią wyrusza druga, dużo lepiej przygotowana, by ustalić tożsamość potężnych istot zamieszkujących centrum Drogi Mlecznej.
1 ... 24 25 26 27 28 29 30 31 32 ... 56
Перейти на страницу:

— Ellon mnie zabije.

— Będzie przeprowadzał operację pod nadzorem Orlana, a jemu chyba wierzysz?

— Orlanowi wierzę, ale chciałbym, żebyś i ty był przy tym obecny. — Dobiegło mnie słabe westchnienie, któremu nie towarzyszył najmniejszy bodaj kłębuszek dymu. — Pospiesz się więc, Eli! Życie wycieka ze mnie, jak woda z dziurawej beczki…

Poszedłem do Orlana.

4

U Orlana siedział, a właściwie majestatycznie zasiadał na kanapie Gracjusz. Dobrze się złożyło, że zastałem ich obu, bo nie będę musiał wszystkiego powtarzać dwukrotnie.

— Operacja ekstrakcji mózgu nie przedstawia żadnych trudności — powiedział Orlan. — W ciągu tysiącleci tak udoskonaliliśmy technikę tego zabiegu, że…

— Znów chcecie przysposabiać żywy Mózg do pracy, którą tak doskonale wykonywały wasze mechanizmy, Eli! — wykrzyknął z dezaprobatą Gracjusz.

— Mechanizmy odmówiły posłuszeństwa. Nie rozumiem cię, Gracjuszu. Powinieneś być przecież dumny, że struktura biologiczna okazała się lepsza od sztucznej konstrukcji!

— Chodźmy do Ellona — powiedział Orlan.

Ellon regulował właśnie kondensator grawitacyjny, na którego okładkach zamierzał uzyskać pole ekwiwalentne w mikroskali polu grawitacyjnemu kolapsara. W istocie była to po prostu odmiana konstrukcyjna generatora metryki wytwarzającego spiralę grawitacyjną. Powiedziałem mu, że będzie musiał oderwać sę od tego zajęcia i przeprowadzić pilną operację.

— Głupi pomysł! — odparł Ellon. — Żaden smok nie jest potrzebny, bo wkrótce uruchomię nasze mózgi pokładowe.

— Co to znaczy wkrótce?

— Wkrótce, to znaczy wkrótce. Zresztą nikt nas na razie nie atakuje, więc nie musimy się spieszyć.

— Musimy. Smok jest umierający. Stracimy jego mózg, jeśli go niezwłocznie nie zoperujemy.

— Niewielka strata, admirale. — Operacja jest niezbędna!

— Ani myślę jej robić! — Ellon odwrócił się do swojego kondensatora.

Powstrzymał go władczy okrzyk Orlana: — Ellonie, ja cię nie zwalniałem!

Ellon zamarł. Tułów gotów był skoczyć na nas, ałe głowa obracała się pokornie ku Orlanowi.

— A czy muszę pytać cię o zgodę na odejście? zapytał chmurnie.

Orlan pogardliwie zignorował jego pytanie.

— O ile dobrze pamiętam, w szkole przygotowywałeś się do egzaminu na Niszczyciela Czwartej Kategorii Impeńalnej, do którego obowiązków należało przeprowadzanie właśnie takich zabiegów. A może się mylę, Ellonie?

— To było przed Wyzwoleniem, a teraz jestem naczelnym inżynierem eskadry kosmicznej i nie mam obowiązku spełniać wszystkich próśb zwariowanego admirała! — Próśb tak, ale to jest mój rozkaz, Ellonie!

Ellon wpił się wściekłym wzrokiem w fosforyzującą niebieskawym blaskiem, nieruchomą twarz Orlana. Wspominałem już, że stosunki tych dwóch Demiurgów były dla mnie tajemnicą. Orlan zachowywał się wobec Ellona z zaskakującą uniżonością, a teraz przekonałem się, że sprawa nie jest tak prosta, jak by to na pierwszy rzut oka mogło się wydawać. Po Wyzwoleniu zlikwidowaliśmy wszystkie rangi i od tej pory jedyną miarą wartości osobnika stały się jego zdolności. Orlan starał się dowieść, że z całego serca popiera nowe porządki, ale nie potrafił zachować w tym umiaru. Przybrawszy nazwę Demiurga stał się Niszczycielem na odwrót i dobrowolnie się poniżał, płacąc tym za uprzednie wywyższenie. Teraz z obu opadły z trudem przyswojone nowe zasady zachowania. Przed dumnym Niszczycielem Pierwszej Kategorii Imperialnej zginał się w pokornym ukłonie nędzny, czwartorzędny urzędniczyna. Ellon, choć złamany, próbował jednak jeszcze walczyć: — Nie rozumiem cię, Orlanie…

— Kiedy przystąpisz do operacji?

Ellon z łoskotem wbił głowę w ramiona. Na bardziej zdecydowany protest już się nie ośmielił.

— Gdy tylko przygotuję aparaturę i płyny odżywcze. Jeszcze dzisiaj. — I ponownie pochylił się w kornym ukłonie.

— Wykonasz zabieg pod moim nadzorem! — powiedział dobitnie Orlan, odwrócił się na pięcie i długim, posuwistym krokiem wypadł z laboratorium.

Dopędziliśmy go z najwyższym trudem, gdy jednak udało się to nam, Orlan znów był Demiurgiem, uprzejmym, dobrze ułożonym przyjacielem ludzi i ich gwiezdnych braci. Nie potrafiłem się powstrzymać od niezręcznej uwagi:

— Wyobrażam sobie, Orlanie, jakiego strachu potrafiłeś napędzić w czasach, kiedy byłeś jednym z najulubieńszych dostojników na dworze Wielkiego Niszczyciela.

— To było tak dawno, że czasami wątpię, iż naprawdę było — odparł mi swym zwykłym łagodnym tonem.

— Włóczęga boi się operacji, a zwłaszcza tego, że operował go będzie Ellon — powiedziałem.

Na krótką chwilę znów ujrzałem nie swego przyjaciela Demiurga Orlana, lecz pysznego dostojnika Imperium Niszczycieli.

— Niepotrzebnie. Demiurgowie od dzieciństwa wychowywani są w duchu posłuszeństwa i rzetelności. Ellon to wybitny umysł, ale pod innymi względami nie różni się niczym od pozostałych Demiurgów.

Wróciłem do Włóczęgi, u którego zastałem perorującego Romera. Smok powiedział mu o mojej propozycji i wyznał, że lęka sę powtórnego uwięzienia, więc Paweł starał się rozproszyć jego obawy, przytaczając swoim zwyczajem mnóstwo argumentów zaczerpniętych ze starożytnej historii. Ku mojemu zdziwieniu krasomówstwo Romera odniosło skutek, bo Włóczęga popatrzył na mnie niemal z nadzieją.

— Dzisiaj, Włóczęgo — powiedziałem. — Już dzisiaj dokonasz kolejnego przekształcenia. Ty jeden wśród nas zmieniasz postaci jak kobieta fryzury. Zazdroszczę ci tego, mój przyjacielu!

— Dziękuję, Eli — zaszeleścił smok przymykając oczy.

Zgodnie z obietnicą byłem obecny przy operacji. Opisywać jej nie będę, gdyż był to zabieg dość banalny, muszę jednak wyznać, że byłem wstrząśnięty, gdy po raz pierwszy wszedłem do pomieszczenia, w którym odtąd miał rezydować Mózg. Kabina przypominała galaktyczne stanowisko dowodzenia Niszczycieli na Trzeciej Planecie: ta sama niknąca w ciemności kopuła, gwiezdne sfery, pierścieniowe ściany. A pośrodku kabiny, między stropem a podłogą, unosiła się swobodnie w powietrzu półprzezroczysta kula, w której znajdował się nasz przyjaciel Włóczęga na wieki przykuty do tego miejsca.

Wstrząsnął mną nie widok kabiny, bo byłem nań przygotowany, lecz głos, który zabrzmiał w moich uszach. Spodziewałem się usłyszeć sepleniący, ochrypły głos smoka, a nie śpiewny, melodyjny, dawno zapomniany głos Mózgu:

— Zaczniemy, Eli? — zapytał ów głos.

— Jesteś tu Włóczęgo? — wymamrotałem głupio. — Dobrze ci jest?

— Nigdzie mnie nie uwiera — odparł z lekką ironią głos. — Ellon wyrósłby na znakomitego fachowca od ekstrakcji mózgów, gdybyście nie rozbili Imperium Niszczycieli. Spieszę cię poinformować, że nawiązałem już kontakt z większością mechanizmów wykonawczych. Wkrótce uruchomię statek, a jeśli Ellon zamontuje odpowiednie anteny, również i „Wąż” będzie niebawem gotowy do drogi.

— Dziękuję ci, Włóczęgo — powiedziałem ze wzruszeniem. — Czy mogę cię tak nazywać?

— Nazywaj jak chcesz, byleś nie zwracał się do mnie jako do Głównego Mózgu. Nie chcę, abyś mi przypominał o Trzeciej Planecie…

— Będziesz dla nas Głosem — powiedziałem uroczyście. — Tak cię będziemy nazywać!

Zameldowałem Olegowi, że może już wytyczać dalszy kurs w kierunku jądra, a potem wstąpiłem do Gracjusza. Galakt był sam. Opadłem na kanapę. Byłem porządnie zmęczony.

1 ... 24 25 26 27 28 29 30 31 32 ... 56
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)