Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Космическая фантастика » Pętla wstecznego czasu [Петля обратного времени - pl]
Pętla wstecznego czasu [Петля обратного времени - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Pętla wstecznego czasu [Петля обратного времени - pl]

Электронная книга - «Pętla wstecznego czasu [Петля обратного времени - pl]». Краткое содержание книги:

W Pętli wstecznego czasu spotykamy tych samych bohaterów, jak i w dwóch poprzednich książkach, ale przeszło dwadzieścia lat później. Kwestię Galaktów i Zływrogów definitywnie rozwiązano, lecz na horyzoncie pojawił się nowy problem. Ekspedycja wysłana do jądra galaktyki została zniszczona w niejasnych okolicznościach. W ślad za nią wyrusza druga, dużo lepiej przygotowana, by ustalić tożsamość potężnych istot zamieszkujących centrum Drogi Mlecznej.
1 ... 22 23 24 25 26 27 28 29 30 ... 56
Перейти на страницу:

— W porządku. Surowych a nie mściwych. Nie będziemy czepiać się słów. Spróbuj teraz wyjaśnić nam co innego. Nasze maszyny myślące zostały zablokowane przez wrogie siły. Mózg pokładowy „Tarana” miał rozchwiany układ logiczny…

— Układ więzi czasowych — przerwał mi Oan. Już wam mówiłem, że maszyna zapadła na raka czasu.

— Tak, już to mówiłeś. Ale powiedzieć, to nie znaczy wytłumaczyć. Porozmawiajmy więc o chorym czasie, Oanie, bo właśnie tego zupełnie nie rozumiemy. Dlaczego zachorował czas w Ginących Światach?

— W wyniku działalności Okrutnych Bogów.

— To też już mówiłeś. Ale na czym polega ich działalność?

— Nie wiem.

— Pewnie! Skąd niby zwykły Aran mógłby się dowiedzieć o istocie działalności bogów! Przecież oni nie naradzają się z wami, prawda Oanie? Wróćmy jednak do problemu czasu. Czas chory, gąbczasty, rozerwany, to przecież określenia różnych odmian tego samego zjawiska. Po cóż więc podjąłeś wraz z towarzyszami śmiertelnie niebezpieczną próbę wyrwania się w inny wymiar czasowy, skoro na miejscu miałeś różnych czasów pod dostatkiem?

— Pomyliłeś czas chory z czasem przetransformowanym. Nasz czas jest gąbczasty, słaby, trudny do wykorzystania. Kiedy więc w okolicach Aranii pojawił się kolapsar, wokół którego czas jest gęsty, nie mogliśmy przepuścić takiej okazji. Gdyby bowiem udało się opanować taki czas, można byłoby ewakuować w przeszłość, w przyszłość lub boczne „teraz” każdą planetę i całe gwiazdozbiory ginące w słabnącym czasie.

Miałem go. Zerknąłem na Ellona, który lekkim gestem dał mi do zrozumienia, że jest gotowy. Oan też zrozumiał, że został zdemaskowany. Dwoje dolnych oczu nadal patrzyło wzrokiem pokornym i uniżonym, ale trzecie, niedobre oko gwałtownie się rozjarzyło.

— Mówiłeś przedtem, że ty i twoi towarzysze byliście uciekinierami — zauważyłem. — A teraz okazuje się, że wcale nie uciekaliście, tylko dokonywaliście eksperymentu. Nie zamierzaliście wcale uciekać, tylko opanować, okiełznać gęsty czas wokół kolapsaru. Dobrze cię zrozumiałem, Oanie?

Nie poddał się jednak, tylko podjął rozpaczliwą próbę uratowania twarzy:

— Owszem. W przyszłość można się przedostać jedynie okrężną drogą, omijając naturalny prąd czasu. Próbowaliśmy zbadać czy nie uda się prześliznąć również w przeszłość. Przekroczyć granicę teraźniejszości można jedynie w sprasowanym, zawirowanym polu temporalnym kolapsaru, gdzie gałęzie spirali czasowej leżą bardzo blisko siebie. Tak blisko, że niemal się dotykają.

— I po tym wszystkim, co nam tu opowiedziałeś, będziesz nadal utrzymywał, że twoi polegli towarzysze i ty sam jesteście Aranami?

Nie odpowiedział mi. Odchodził. Był i przestawał być. Stawał się przezroczysty, przekształcał się z ciała w cień. Zapadał się w niebyt, powoli ale nieuchronnie.

— Ellonie! — krzyknąłem rozpaczliwie.

Ellon zawahał się na moment, bo nie chciał nam zrobić krzywdy, ale nie miał innego wyjścia i z pełną mocą wyzwolił pole. Rzuciło nas na podłogę, laseczka Romera szerokim łukiem przeleciała przez konserwator i omal nie wbiła się w ścianę, ale Oan został. Kleszcze pola siłowego uchwyciły go akurat w tym momencie, kiedy jeszcze nie całkiem zniknął.

Teraz wisiał nad nami jak ćwierćmaterialna zjawa dwunastonogiego pająka. Iskra, która w momencie znikania przeskakiwała między wężowłosami, zawisła w pół drogi i tak już na zawsze została. Ucieczka z naszego czasu nie powiodła się. Oan został schwytany w ostatniej mikrosekundzie swego tutejszego bytu i zakonserwowany na wieki.

— Znakomicie to zrobiłeś, Ellonie! — wykrzyknąłem i spróbowałem podejść do unieruchomionego wroga, ale natychmiast boleśnie uderzyłem się o niewidzialną przeszkodę. — Czy on żyje? A jeśli tak, to czy klatka siłowa jest dość mocna, aby go utrzymać?

— Żyje, ale jest nieprzytomny i nie powinien się ocknąć — odparł Ellon. — Gdyby jednak nawet powrócił z niebytu, to i tak nic nam z jego strony nie grozi.

— Co zrobimy z tym strachem na wróble, Eli? zapytał Oleg.

— Zostawmy go tutaj. Niech morderca patrzy na swoją ofiarę — odparłem, myśląc o Lusinie.

— Przesłuchanie niewiele nam dało — powiedział Oleg z westchnieniem. — Nie dowiedzieliśmy się najważniejszego: czym tak rozgniewaliśmy Ramirów, że postanowili nas zniszczyć. Dalej też nie wiemy nic o ich śmiercionośnym promieniu.

— Za to dowiedzieliśmy się, że Ramirowie nie są tak wszechmocni, jak się tego obawialiśmy. Ich agent wyznał, że eksperymentował z zawichrowanym czasem wokół kolapsara. A zatem oni też nie wiedzą wszystkiego, nie wszystko potrafią. Czyż to nie jest pocieszające?

— Tak się pan z tego cieszy, admirale — uśmiechnął się ironicznie Romero — jakby naprawdę sądził pan dotychczas, że Ramirowie są prawdziwymi bogami!

Rzeczywiście się cieszyłem, ale nie dlatego, że przekonałem się o ułomności boskich rzekomo Ramirów. Ich boskość mało mnie wzruszała, ale zaczynałem już wierzyć w ich wszechpotęgę, podobnie jak uwierzyłem w ich okrucieństwo. Zeznania Oana świadczyły o tym, że jeszcze nie wszystko leżało w ich mocy. Po prostu wyprzedzili nas w rozwoju technicznym o jeden, może dwa rzędy wielkości, a to jeszcze nie powód, żeby pokornie kłaniać im się w pas. Powiedziałem:

— Jedno w każdym razie osiągnęliśmy, przyjaciele. Nie ma już wśród nas nieprzyjacielskiego szpiega. Unieszkodliwiliśmy go, a to równa się wygranej bitwie!

3

Wszyscy chcieli zobaczyć pokonanego wroga i przez kilka dni z rzędu konserwator był najczęściej odwiedzanym miejscem na statku. Nawet Włóczęga, który nie przyszedł do siebie po śmierci Lusina, dowlókł się tam z trudem i wsunął głowę do wnętrza. Popatrzył na cień Oana i powiedział do mnie:

— Jesteś pewien, że on nie żyje, Eli? Zmienił się, to prawda, ale w tym dziwnym świecie transformacje cielesne nie są niczym nadzwyczajnym…

— Żyje, ale jego aktywność została całkowicie zatrzymana, a to praktycznie równa się śmierci.

Ellon, kiedy już umieścił klatkę siłową Oana na wyznaczonym jej miejscu, powiedział z nieukrywanym zadowoleniem:

— Admirale, uwięziłem czas. Wyłączyłem go. Pająk, którego na nasze nieszczęście sprowadziłeś na statek, znalazł się poza czasem. Zestarzejemy się, umrzemy, tysiąckrotnie odrodzimy się w potomkach, a on wiecznie będzie tam trwał. To mam już za sobą i teraz mogę zająć się o wiele ważniejszym problemem. Spróbuję zdynamizować czas. To nie udało się dotychczas żadnemu Demiurgowi! I człowiekowi — dodał niemal uprzejmie.

— Co masz na myśli, Ellonie? — zapytałem. Rozdziawił w szerokim uśmiechu swoją przerażającą paszczękę. Wszyscy byli przygnębieni, a on się cieszył. Dla niego sens istnienia polegał na rozwiązywaniu coraz to nowych problemów technicznych. Teraz znalazł nowy przedmiot badań, przeczuwał ważne odkrycie, jakże więc mógł się nie cieszyć?

— Postaram się wytworzyć mikrokolapsar i zobaczyć jak on transformuje czas. — Dostrzegł wyraz niepokoju na mojej twarzy i pospiesznie dodał: — Nie obawiaj się, na razie zamierzam eksperymentować na poziomie atomowym. Dopiero kiedy uda mi się uruchomić generator mikroczasu, spróbujemy pokazać ciemnym Ramirom, że daleko im jeszcze do nas. Podczas gdy oni muszą wyszukiwać kolapsary kosmiczne, ja stworzę własny w laboratorium.

1 ... 22 23 24 25 26 27 28 29 30 ... 56
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)