Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Imperator Legionu [An Emperor for the Legion - pl]
Imperator Legionu [An Emperor for the Legion - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Imperator Legionu [An Emperor for the Legion - pl]

Электронная книга - «Imperator Legionu [An Emperor for the Legion - pl]». Краткое содержание книги:

Po przegranej bitwie, w której zginął władca Videssos, Mavrikios Gavras, Imperium pogrążyło się w chaosie. Rozgorzła walka o władzę. W zamieszaniu wojny domowej nowym Imperatorem ogłasza się Ortaias Sphrantzes, a wówczas rzymski legion pod wodzą Marka Emiliusza Scaurusa staje po stronie prawowitego sukcesora tronu — Thisina Gavrasa...
1 ... 24 25 26 27 28 29 30 31 32 ... 94
Перейти на страницу:

— Jest nas tutaj za dużo — rzucił niespokojnie Onomagoulos i po chwili dodał: — Wasz drogi przyjaciel wyczuje pismo nosem.

— Cisza — powtórzył Gavras, robiąc niewidoczny w ciemności gest.

Na dziobie statku wojennego dwa razy błysnęło światło.

Thorisin mruknął z zadowoleniem i wysłał w odpowiedzi pojedynczy błysk. Po chwili Marek usłyszał cichy plusk fal o drewno. Z galery spuszczono łódź.

Trybun zacisnął dłoń na rękojeści miecza. „Inne możliwości”, przypomniał sobie słowa Gavrasa sprzed tygodnia. Uważał te pertraktacje za głupi i samobójczy pomysł. Gdyby admirał z biremy — jego tytuł brzmiał drungarios floty — postanowił zdradzić i wysadził na brzeg żeglarzy, rebelia przeciwko Sphrantzesom szybko by się skończyła.

Thorisin tylko się roześmiał, kiedy Skaurus przedstawił mu swoje obawy.

— Nigdy nie spotkałeś Tarona Leimmokheira, bo inaczej nie wygadywałbyś takich bzdur. Jeśli obiecuje bezpieczne spotkanie, to będzie ono bezpieczne. Kłamstwo nie leży w jego naturze.

Łódź wypłynęła z cienia macierzystego statku i Skaurus przekonał się, że Gavras miał rację. Siedzieli w niej tylko trzej ludzie: dwóch wiosłujących i nieruchoma postać przy sterze. To musiał być sam drungarios. Wioślarze tak zręcznie zanurzali wiosła, że sunęli po wodzie bezszelestnie. Tylko zielononiebieska fosforyzująca piana, która tworzyła się przy każdym pociągnięciu, świadczyła o tym, że płyną do brzegu.

Kil zazgrzytał cicho o piasek. Mała łódź wiosłowa dobiła do plaży. Wioślarze wyskoczyli i wciągnęli ją poza zasięg fal. Leimmokheir ruszył dużymi krokami w stronę mężczyzn czekających między drzewami. Albo miał szczęście, albo doskonale widział w nocy, gdyż nieomylnie wyłowił Thorisina Gavrasa spośród grupki.

— Cześć, Gavras — powiedział, uderzając dłonią o dłoń Thorisina. — Skradanie się po nocy to podejrzana sprawa, ale mnie nie obchodzi.

Miał głęboki, ochrypły głos, zdarty po latach przekrzykiwania wiatru i fal. Usłyszawszy go, Marek zrozumiał, dlaczego Thorisin Gavras ufa temu człowiekowi. Trudno było sobie wyobrazić, by mógł zdradzić.

— Sprawa jest prosta — odparł Gavras. — Pomóż nam przeprawić się przez cieśninę i wypędzić głupca Ortaiasa i jego wuja pająka. Na Phosa, człowieku, od pół roku obserwujesz rządy tych dwóch. Nie nadają się do czyszczenia czerwonych butów, nie mówiąc o ich noszeniu.

Taron Leimmokheir wciągnął powoli powietrze.

— Złożyłem przysięgę Ortaiasowi Sphrantzesowi, kiedy jeszcze nie było wiadomo, czy żyjesz. Chcesz, żebym zdradził? Ci, którzy łamią przysięgi, trafiają do lodowego domu Skotosa.

— Chcesz, żeby Imperium popadło w ruinę przez twoje skrupuły? — odparował Thorisin.

Czasami mówił podobnie jak Soteryk. Skaurus wyczuł, że Imperator obiera złą taktykę wobec drungariosa.

— Po co z nim walczyć, skoro można współpracować? — odwzajemnił się Leimmokheir. — Są gotowi przysiąc, że dadzą ci tytuł, który miałeś za rządów swojego brata, niech dobry Phos świeci nad nim.

— Przysięgi Sphrantzesa cenię jeszcze mniej niż jego monety.

To był celny strzał. Leimmokheir wybuchnął śmiechem, lecz nie zmienił zdania.

— Stałeś się zgorzkniały i nieufny — stwierdził. — Przed łamaniem przysiąg powstrzyma ich choćby fakt, że jesteście teraz spowinowaceni poprzez małżeństwo. Podwójnie potępieni są ci, którzy ośmielają się występować przeciwko rodzinie.

— Jesteś uczciwym, pobożnym człowiekiem, Taronie — powiedział z żalem Thorisin. — Ponieważ nie ma w tobie zła, nie widzisz go w innych.

Drungarios złożył lekki ukłon.

— Możliwe, ale muszę robić, co do mnie należy. Kiedy spotkamy się następnym razem, będę z tobą walczył.

— Brać go! — zawołał Soteryk.

Dwaj żołnierze Leimmokheira przyjęli czujną postawę, lecz Gavras potrząsnął głową.

— Chcesz zrobić ze mnie Sphrantzesa, Namdalajczyku? Z boku rozległo się burknięcie Utpranda. Thorisin zignorował go i zwrócił się do Tarona Leimmokheira.

— Odejdź — powiedział.

Marek nigdy nie słyszał takiej goryczy i znużenia w jego głosie.

Drungarios ukłonił się w pas. Ruszył wolno w stronę łodzi, ale po paru krokach odwrócił się, jakby chciał coś powiedzieć. Rozmyślił się jednak. Usiadł przy sterze. Jego ludzie zepchnęli łódź na wodę i sami wskoczyli. Chwycili za wiosła. Łódź okręciła się i popłynęła w stronę galery.

Marek usłyszał trzeszczenie drabinki sznurowej. Dźwięk niósł się wyraźnie po wodzie. Taron Leimmokheir wydał chrapliwym basem jakąś komendę. Wiosła biremy ożyły. Statek ruszył cicho na poKidnie jak monstrualna stonoga i wkrótce zniknął za cyplem.

Thorisin obserwował ją z rozczarowaniem widocznym w całej postawie.

— Uczciwy i pobożny, ale z drugiej strony zbyt ufny — powiedział do siebie. — Pewnego dnia zapłaci za to.

— Jeśli najpierw my nie zapłacimy! — wykrzyknął Indakos Skylitzes. — Patrzcie tam!

Z północy ku samotnemu skrawkowi plaży sunął po wodzie barkas. Był to dwudziestostopowiec załadowany uzbrojonymi ludźmi.

— Zdrada! — rzucił Gavras z niedowierzaniem w głosie. Przez chwilę stał skamieniały. W tym czasie statek przybił do brzegu. — Phos niech wyklnie podłego zdrajcę na całą wieczność. Pewnie wysadził żołnierzy na południe od nas, gdy tylko zniknął z widoku.

Zabrzęczał miecz wyjęty z pochwy. Ostrze błysnęło w świetle obojętnych gwiazd.

— Jest nas tu więcej, niż naliczył admirał. Stańmy do walki. Videssos! — wykrzyknął i popędził w stronę barkasa, z którego żołnierze wyskakiwali na plażę.

Skaurus pognał za Gavrasem, a za nim pozostali oficerowie. Tylko Nepos i Onomagoulos zostali z tyłu. Ten pierwszy nie był wojownikiem, a drugi ledwo chodził.

Napastnicy mieli przewagę liczebną nad grupą Gavrasa. Było ich z dwudziestu. Lecz zamiast to wykorzystać, stali zaskoczeni, czekając na wrogów.

— Ha, łotry! — krzyknął Thorisin. — Nie będzie łatwego zabójstwa, jak wam obiecano, co?

Zamachnął się mieczem na jednego z marynarzy. Ten odparował cios i też zaatakował. Thorisin uskoczył zręcznie i ciął znowu. Przeciwnik jęknął i upuścił broń, chwytając się z lewe ramię, z którego tryskała krew. Ostatni cios, zadany oburącz, rozpłatał mu brzuch. Nieszczęśnik zwalił się na piasek i znieruchomiał.

Ta bitwa w ciemności należała do najgorszych, jakie stoczył Marek. Prawie niemożliwe było odróżnienie przyjaciela od wroga, nie mówiąc o wymierzaniu ciosów. Walkę utrudniał jeszcze zdradliwy piasek, który obsuwał się spod nóg.

Jeden z napastników zamachnął się na Skaurusa. Szabla świsnęła tuż obok ucha trybuna. Marek cofnął się chwiejnie, żałując, że nie ma tarczy ani pancerza. Nadstawił miecz. Przeciwnik, który sądził, że wróg jest na jego łasce, zrobił wypad i nadział się na niewidoczne ostrze. Zacharczał i skonał.

Podobnie jak towarzysze Gavrasa, napastnicy nie mieli na sobie zbroi. Wypływając w morze, nie chcieli ryzykować, że jej ciężar ściągnie ich na dno. Sprzymierzeńcy Thorisina byli mistrzami sztuki wojennej, żołnierzami doświadczonymi i zaprawionymi w bojach. Te cechy w połączeniu z wściekłością z powodu zdrady równoważyły przewagę, którą dawała wrogowi liczebność.

Wkrótce niedoszli mordercy zaczęli ratować się ucieczką, ale nie mieli szczęścia. Trzej, którzy próbowali wsiąść na statek, padli pod ciosami mieczy.

Soteryk puścił się po plaży za ostatnim siepaczem. Ten stwierdził, że ucieczka nie ma sensu, i postanowił się bronić. Stal zadźwięczała o stal. Marek niewiele widział w ciemności. Namdalajczyk zadał przeciwnikowi miażdżący cios i powalił go zakrwawionego na biały piasek.

1 ... 24 25 26 27 28 29 30 31 32 ... 94
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)