Desiderium Intimum
- Автор: Gobuss, Lindt Ariel
- Язык: польский
- Жанр: Фанфик
Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
równać z tym dreszczem podniecenia, kiedy Harry po wyjściu z klasy odczytywał
wiadomość Schowek. Teraz! i, wykręcając się potrzebą pójścia do toalety, biegł w
umówione miejsce, gdzie czekał już na niego Severus. Nie marnowali czasu na
zbędne rozmowy, zdarzało się, że nie zamieniali ze sobą nawet słowa. Po prostu
mężczyzna brał go przy ścianie, dysząc mu do ucha i niemal miażdżąc go w swoich
dłoniach, jak gdyby pragnął go tak bardzo, że mógłby go zetrzeć na proch. Czasami
Harry miał zadrapania na policzku od chropowatych, kamiennych ścian schowka albo
pełnej drzazg powierzchni drzwi, ale Severus zawsze skrupulatnie usuwał wszystkie
ślady, pozostawiając jedynie te niewidoczne dla oka.
Po jakimś czasie Harry również zaczął wysyłać mu takie "zaproszenia na spotkania".
Jednak Mistrz Eliksirów nie zawsze się na nie stawiał, chociaż jeżeli już to robił, to
zawsze z pewną dozą nonszalancji, jak gdyby próbował udawać, że zjawił się tam
przypadkowo i po prostu przechodził obok. Lecz kiedy już dobrał się do Harry'ego, to
robił to z takim zapałem, że za każdym razem Harry musiał się głęboko zastanawiać,
zanim ponownie wysyłał zaproszenie.
Ale i tak to robił.
*
Cholera!
Nie powinien był na niego patrzeć. Czuł, że jest twardy, a przecież za dziesięć minut
zaczynają się Eliksiry!
Westchnął i ponownie zerknął na siedzącego przy stole nauczycielskim Severusa.
Jeszcze nigdy nie robili tego przed Eliksirami... W zasadzie to sam nie wiedział
dlaczego. Podejrzewał, że zapewne istnieje jakiś powód, ale w tej chwili jakoś nie
miał ochoty się nad nim zastanawiać. Miał ochotę tylko na jedno.
A tam! Walić to wszystko!
- Zapomniałem czegoś - rzucił do Rona i Hermiony, wstając od stołu. - Idźcie beze
mnie. Dołączę do was.
Nie czekając na odpowiedź, ruszył w kierunku wyjścia z Wielkiej Sali, bardzo
wyraźnie czując na sobie odprowadzające go spojrzenie ciemnych oczu. Kiedy tylko
minął drzwi, wsadził rękę do kieszeni, zacisnął ją na kamieniu i wysłał:
Schowek. Teraz!
Zarzucił torbę na ramię i pobiegł na drugie piętro. Wśliznął się do schowka i zapalił
różdżką stojącą na półce świecę.
Rzucił torbę w kąt i oparł się o ścianę, zastanawiając się, czy Severus się zjawi.
Wpatrywał się w drzwi niczym jastrząb, słysząc bicie własnego serca oraz krew
przepływającą przez jego ciało i kumulującą się w podbrzuszu, kiedy tylko wyobrażał
sobie, co będą robić.
Czuł, że z niecierpliwości drżą mu ręce. Musiał sobie ulżyć chociaż na chwilę.
Ostrożnie zsunął spodnie na biodra i dotknął swojego ciepłego penisa, czując
natychmiastowe szarpnięcie w okolicach lędźwi.
Och, lepiej tego nie robić! Nie, lepiej zaczekać na te długie, pajęcze palce, które już
niedługo owiną się wokół niego i...
Klamka poruszyła się i Harry poczuł, że jego serce przemieściło się aż do gardła.
Drzwi otworzyły się i do środka wśliznął się Severus.
- Potter. Zdajesz sobie sprawę, że za chwilę obaj powinniśmy być na lekcji? - zapytał
szeptem, stojąc przy samych drzwiach i nie zbliżając do chłopaka, chociaż jego
zmrużone oczy zachłannie przesunęły się wzdłuż całej sylwetki Harry'ego, najdłużej
zatrzymując się na coraz bardziej ekspresyjnie domagającej się uwagi erekcji. - Być
może po Eliksirach...
- Mamy jeszcze całe siedem minut - szepnął zadziornie Harry, zbliżając się do
Severusa i spoglądając w górę na jego zaciśnięte w cienką linię usta. Mężczyzna
wzdrygnął się lekko i oblizał wargi. Jego oczy zdawały się błyszczeć czymś znacznie
gorętszym niż tylko odbitym w nich światłem świec. - Jeżeli się pospieszymy... -
mówił dalej Harry z tym samym zuchwałym uśmiechem na ustach - ...to może
będziemy nawet przed wszystkimi.
Nie czekając na odpowiedź najwidoczniej walczącego ze sobą Severusa, sięgnął do
jego zamka i rozsunął go. Wsunął dłoń w spodnie, zacisnął palce wokół ciepłego
penisa i wyciągnął go. Był taki gruby i ciężki. Idealny.
Powoli, niemalże leniwie przesunął dłoń wzdłuż trzonu, naciągając napletek i
rozkoszując się widokiem głębokiej zmarszczki przyjemności, która pojawiła się na
czole Severusa. Mężczyzna przymknął oczy i westchnął. Harry przesunął dłoń z
powrotem, czując pod palcami twarde, pulsujące żyłki. Stanął na palcach, przysunął
twarz do ucha Severusa i wyszeptał:
- Chcę, żebyś mi go wsadził...
To stało się niemal natychmiast. Mężczyzna wydał z siebie głośny, prawie zwierzęcy
pomruk, odwrócił go szarpnięciem i rzucił na ścianę. Harry usłyszał odgłos
rozrywanego materiału i dopiero po chwili zorientował się, że to jego koszula. W tym
samym momencie poczuł gorące, opętańcze pocałunki na karku i plecach oraz śliską
erekcję wbijającą się w niego tak gwałtownie, że na chwilę stracił dech w płucach.
Zanim zdołał rozgraniczyć te dwa doznania, dołączyło jeszcze trzecie. Chłodna dłoń,
oplatająca się wokół jego rozgrzanego penisa. Przesuwająca się po nim w rytmie
pchnięć. Obciągająca mu. Ściskająca i maltretująca jądra. I wyciągająca z niego
orgazm niemal siłą.
Doszli prawie w tym samym momencie. Harry pierwszy, drapiąc kamienne ściany i
przyciskając do nich rozgrzane wargi. Snape chwilę później, dysząc ciężko i wbijając
zęby w nagie ramię Harry'ego.
Przez chwilę jedynym dźwiękiem w niewielkim pomieszczeniu były dwa nierówne,
płytkie oddechy. A po chwili także zachrypnięty szept Mistrza Eliksirów:
- Jesteśmy spóźnieni.
Harry oderwał policzek od ściany i poprawił przekrzywione okulary.
- Hę?
- Zbieraj się, Potter. - Głos mężczyzny był już niemal całkowicie opanowany. Jak on
mógł tak szybko dojść do siebie? I to po czymś takim? Harry miał tylko nieprzyjemne
wrażenie, że zaraz się przewróci. - Reparo - mruknął Severus i Harry poczuł, że jego
koszula ponownie jest w jednym kawałku. - Idę pierwszy. A ty masz się zjawić za
pięć minut.
I już go nie było.
Harry oderwał się od ściany i oparł o nią plecami, wciąż dysząc i próbując
doprowadzić się do porządku. Drżały mu uda i był spocony. Wiedział, że jego twarz
musi wyglądać jak dżem malinowy.
Podciągnął spodnie, wsadził w nie koszulę, mocniej zawiązał poluzowany krawat i
spróbował przygładzić włosy. Czuł się tak niesamowicie rozluźniony i szczęśliwy, że
w zasadzie było mu wszystko jedno, czy spóźni się piętnaście minut, czy pół godziny.
Przecież Snape nic mu za to nie zrobi...
Jego przewidywania zostały jednak zweryfikowane tuż po przekroczeniu progu klasy.
Zdążył tylko zerknąć na wiszący na ścianie zegar i uświadomić sobie, że spóźnił się
dwadzieścia minut, kiedy dotarł do niego kąśliwy głos Mistrza Eliksirów:
- Och, pan Potter. Cóż za niespodzianka... Jeżeli ma pan ważniejsze sprawy od
punktualnego zjawienia się na mojej lekcji, to droga wolna, może pan do nich
wracać.
Harry poczuł, że opada mu szczeka.
- Yy... - wydukał, czując na sobie spojrzenia wszystkich znajdujących się w klasie
uczniów. Ślizgoni byli wyraźnie rozbawieni, zresztą część Gryfonów również. Tylko
Ron, Hermiona i Neville patrzyli na Harry'ego ze zmarszczonymi brwiami.
- Może zaczniemy od odebrania Gryffindorowi - nauczyciel zerknął za zegar i
odczekał chwilę - no, teraz już dwudziestu jeden punktów za spóźnienie. Dodajmy do