Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 273 274 275 276 277 278 279 280 281 ... 508
Перейти на страницу:

równać z tym dreszczem podniecenia, kiedy Harry po wyjściu z klasy odczytywał

wiadomość Schowek. Teraz! i, wykręcając się potrzebą pójścia do toalety, biegł w

umówione miejsce, gdzie czekał już na niego Severus. Nie marnowali czasu na

zbędne rozmowy, zdarzało się, że nie zamieniali ze sobą nawet słowa. Po prostu

mężczyzna brał go przy ścianie, dysząc mu do ucha i niemal miażdżąc go w swoich

dłoniach, jak gdyby pragnął go tak bardzo, że mógłby go zetrzeć na proch. Czasami

Harry miał zadrapania na policzku od chropowatych, kamiennych ścian schowka albo

pełnej drzazg powierzchni drzwi, ale Severus zawsze skrupulatnie usuwał wszystkie

ślady, pozostawiając jedynie te niewidoczne dla oka.

Po jakimś czasie Harry również zaczął wysyłać mu takie "zaproszenia na spotkania".

Jednak Mistrz Eliksirów nie zawsze się na nie stawiał, chociaż jeżeli już to robił, to

zawsze z pewną dozą nonszalancji, jak gdyby próbował udawać, że zjawił się tam

przypadkowo i po prostu przechodził obok. Lecz kiedy już dobrał się do Harry'ego, to

robił to z takim zapałem, że za każdym razem Harry musiał się głęboko zastanawiać,

zanim ponownie wysyłał zaproszenie.

Ale i tak to robił.

*

Cholera!

Nie powinien był na niego patrzeć. Czuł, że jest twardy, a przecież za dziesięć minut

zaczynają się Eliksiry!

Westchnął i ponownie zerknął na siedzącego przy stole nauczycielskim Severusa.

Jeszcze nigdy nie robili tego przed Eliksirami... W zasadzie to sam nie wiedział

dlaczego. Podejrzewał, że zapewne istnieje jakiś powód, ale w tej chwili jakoś nie

miał ochoty się nad nim zastanawiać. Miał ochotę tylko na jedno.

A tam! Walić to wszystko!

- Zapomniałem czegoś - rzucił do Rona i Hermiony, wstając od stołu. - Idźcie beze

mnie. Dołączę do was.

Nie czekając na odpowiedź, ruszył w kierunku wyjścia z Wielkiej Sali, bardzo

wyraźnie czując na sobie odprowadzające go spojrzenie ciemnych oczu. Kiedy tylko

minął drzwi, wsadził rękę do kieszeni, zacisnął ją na kamieniu i wysłał:

Schowek. Teraz!

Zarzucił torbę na ramię i pobiegł na drugie piętro. Wśliznął się do schowka i zapalił

różdżką stojącą na półce świecę.

Rzucił torbę w kąt i oparł się o ścianę, zastanawiając się, czy Severus się zjawi.

Wpatrywał się w drzwi niczym jastrząb, słysząc bicie własnego serca oraz krew

przepływającą przez jego ciało i kumulującą się w podbrzuszu, kiedy tylko wyobrażał

sobie, co będą robić.

Czuł, że z niecierpliwości drżą mu ręce. Musiał sobie ulżyć chociaż na chwilę.

Ostrożnie zsunął spodnie na biodra i dotknął swojego ciepłego penisa, czując

natychmiastowe szarpnięcie w okolicach lędźwi.

Och, lepiej tego nie robić! Nie, lepiej zaczekać na te długie, pajęcze palce, które już

niedługo owiną się wokół niego i...

Klamka poruszyła się i Harry poczuł, że jego serce przemieściło się aż do gardła.

Drzwi otworzyły się i do środka wśliznął się Severus.

- Potter. Zdajesz sobie sprawę, że za chwilę obaj powinniśmy być na lekcji? - zapytał

szeptem, stojąc przy samych drzwiach i nie zbliżając do chłopaka, chociaż jego

zmrużone oczy zachłannie przesunęły się wzdłuż całej sylwetki Harry'ego, najdłużej

zatrzymując się na coraz bardziej ekspresyjnie domagającej się uwagi erekcji. - Być

może po Eliksirach...

- Mamy jeszcze całe siedem minut - szepnął zadziornie Harry, zbliżając się do

Severusa i spoglądając w górę na jego zaciśnięte w cienką linię usta. Mężczyzna

wzdrygnął się lekko i oblizał wargi. Jego oczy zdawały się błyszczeć czymś znacznie

gorętszym niż tylko odbitym w nich światłem świec. - Jeżeli się pospieszymy... -

mówił dalej Harry z tym samym zuchwałym uśmiechem na ustach - ...to może

będziemy nawet przed wszystkimi.

Nie czekając na odpowiedź najwidoczniej walczącego ze sobą Severusa, sięgnął do

jego zamka i rozsunął go. Wsunął dłoń w spodnie, zacisnął palce wokół ciepłego

penisa i wyciągnął go. Był taki gruby i ciężki. Idealny.

Powoli, niemalże leniwie przesunął dłoń wzdłuż trzonu, naciągając napletek i

rozkoszując się widokiem głębokiej zmarszczki przyjemności, która pojawiła się na

czole Severusa. Mężczyzna przymknął oczy i westchnął. Harry przesunął dłoń z

powrotem, czując pod palcami twarde, pulsujące żyłki. Stanął na palcach, przysunął

twarz do ucha Severusa i wyszeptał:

- Chcę, żebyś mi go wsadził...

To stało się niemal natychmiast. Mężczyzna wydał z siebie głośny, prawie zwierzęcy

pomruk, odwrócił go szarpnięciem i rzucił na ścianę. Harry usłyszał odgłos

rozrywanego materiału i dopiero po chwili zorientował się, że to jego koszula. W tym

samym momencie poczuł gorące, opętańcze pocałunki na karku i plecach oraz śliską

erekcję wbijającą się w niego tak gwałtownie, że na chwilę stracił dech w płucach.

Zanim zdołał rozgraniczyć te dwa doznania, dołączyło jeszcze trzecie. Chłodna dłoń,

oplatająca się wokół jego rozgrzanego penisa. Przesuwająca się po nim w rytmie

pchnięć. Obciągająca mu. Ściskająca i maltretująca jądra. I wyciągająca z niego

orgazm niemal siłą.

Doszli prawie w tym samym momencie. Harry pierwszy, drapiąc kamienne ściany i

przyciskając do nich rozgrzane wargi. Snape chwilę później, dysząc ciężko i wbijając

zęby w nagie ramię Harry'ego.

Przez chwilę jedynym dźwiękiem w niewielkim pomieszczeniu były dwa nierówne,

płytkie oddechy. A po chwili także zachrypnięty szept Mistrza Eliksirów:

- Jesteśmy spóźnieni.

Harry oderwał policzek od ściany i poprawił przekrzywione okulary.

- Hę?

- Zbieraj się, Potter. - Głos mężczyzny był już niemal całkowicie opanowany. Jak on

mógł tak szybko dojść do siebie? I to po czymś takim? Harry miał tylko nieprzyjemne

wrażenie, że zaraz się przewróci. - Reparo - mruknął Severus i Harry poczuł, że jego

koszula ponownie jest w jednym kawałku. - Idę pierwszy. A ty masz się zjawić za

pięć minut.

I już go nie było.

Harry oderwał się od ściany i oparł o nią plecami, wciąż dysząc i próbując

doprowadzić się do porządku. Drżały mu uda i był spocony. Wiedział, że jego twarz

musi wyglądać jak dżem malinowy.

Podciągnął spodnie, wsadził w nie koszulę, mocniej zawiązał poluzowany krawat i

spróbował przygładzić włosy. Czuł się tak niesamowicie rozluźniony i szczęśliwy, że

w zasadzie było mu wszystko jedno, czy spóźni się piętnaście minut, czy pół godziny.

Przecież Snape nic mu za to nie zrobi...

Jego przewidywania zostały jednak zweryfikowane tuż po przekroczeniu progu klasy.

Zdążył tylko zerknąć na wiszący na ścianie zegar i uświadomić sobie, że spóźnił się

dwadzieścia minut, kiedy dotarł do niego kąśliwy głos Mistrza Eliksirów:

- Och, pan Potter. Cóż za niespodzianka... Jeżeli ma pan ważniejsze sprawy od

punktualnego zjawienia się na mojej lekcji, to droga wolna, może pan do nich

wracać.

Harry poczuł, że opada mu szczeka.

- Yy... - wydukał, czując na sobie spojrzenia wszystkich znajdujących się w klasie

uczniów. Ślizgoni byli wyraźnie rozbawieni, zresztą część Gryfonów również. Tylko

Ron, Hermiona i Neville patrzyli na Harry'ego ze zmarszczonymi brwiami.

- Może zaczniemy od odebrania Gryffindorowi - nauczyciel zerknął za zegar i

odczekał chwilę - no, teraz już dwudziestu jeden punktów za spóźnienie. Dodajmy do

1 ... 273 274 275 276 277 278 279 280 281 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)