Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 276 277 278 279 280 281 282 283 284 ... 508
Перейти на страницу:

Niemal podskoczył, słysząc głuche uderzenie, tak jakby ktoś próbował wybić drzwi

pięścią.

Odwrócił się i rzucił ku wyjściu z gabinetu, kiedy rozległ się ogłuszający huk i drzwi

wyleciały z zawiasów, przeleciały parę metrów i uderzyły w biurko, co spowodowało,

że wszystkie fiolki, odważniki i książki, które się na nim znajdowały, pospadały na

podłogę. Posypały się drzazgi. Harry osłonił się ręką, ale i tak kilka z nich wbiło się w skórę. Wyciągnął z przedramienia długi kolec, odrzucił go na podłogę i, nie

namyślając się ani chwili dłużej, rzucił się do ucieczki. Jednak zanim dotarł do drzwi,

zobaczył obejmujący je czerwony rozbłysk.

O nie!

Jeszcze zanim złapał za klamkę, wiedział już, że to bezcelowe. Czuł szaleńcze bicie

serca niemal w gardle. I płynącą w żyłach adrenalinę, zmieszaną z wściekłością tak

wielką, że gdyby tylko mógł, rozwaliłby znajdujące się przed nim drzwi samymi tylko

pięściami. Odwrócił się i zobaczył kroczącego ku niemu mężczyznę z maską tak

straszliwej furii na twarzy, że Harry miał wrażenie, że samym tylko spojrzeniem

przypieka mu skórę.

Podniósł różdżkę, gorączkowo poszukując w myślach jakiegoś zaklęcia obronnego.

- Expel... - Nie zdołał jednak dokończyć. Snape skoczył ku niemu niczym drapieżnik,

złapał go za rękę z różdżką, uderzył nią o drzwi z taką siłą, że Harry jęknął głośno,

czując przeszywający ból, i wypuścił ją z dłoni.

- Zapłacisz mi za to, ty cholerny smarkaczu - usłyszał gardłowy syk i zanim zdążył się

otrząsnąć, Snape chwycił go za koszulę, szarpnięciem oderwał od drzwi i popchnął z

powrotem w stronę komnat. Harry potknął się o jedną z porozrzucanych na podłodze

butelek i z całym impetem runął na podłogę, uderzając czołem o kamienną

posadzkę. Oślepiający ból niemal zagłuszył trzask pękających okularów. Widział

przed oczami jedynie ciemne plamy i kręciło mu się w głowie. Z największym trudem

podniósł się na kolana i, nie starając się nawet odszukać pozostawionych gdzieś na

podłodze szkieł, wstał i odwrócił się w stronę stojącego przy drzwiach mężczyzny.

Trząsł się tak bardzo, że miał wrażenie, że zaraz rozsypie się na kawałki.

Widział ciemną, rozmazaną sylwetkę. I czerwień. Czerwień, która zalewała mu oczy,

rozszarpywała go od środka, sprawiała, że coś w jego wnętrzu zaczęło ryczeć, chcąc

wyrwać się na zewnątrz, dosięgnąć Snape'a, uderzyć, go, podrapać, ugryźć,

rozedrzeć na strzępy, zranić...

Niczym bestia ogarnięta szałem, rzucił się do przodu, wyciągając pięści i pazury, i

natarł na mężczyznę. Uderzył na oślep, próbując dosięgnąć twarzy, szyi,

czegokolwiek, ale Snape złapał go za ręce, blokując atak, odwrócił i przycisnął do

drzwi. Szarpnął nim kilka razy, z całej siły wciskając go w drewnianą powierzchnię,

podczas gdy Harry wrzeszczał i wyciągał szyję, próbując go ugryźć, kopnąć, zrobić

mu cokolwiek, byle tylko nakarmić pęczniejącą w sobie żądzę mordu. W tej jednej

chwili miał ochotę go zabić.

Snape sprawnie uniknął wymierzonego w siebie kopniaka, a Harry wykorzystał

okazję i z nadludzkim wysiłkiem wyszarpnął jedną rękę i zamachnął się. Mężczyzna

odchylił się w ostatniej chwili, ale pięść Harry'ego zdążyła trafić go w podbródek.

Tak!

Bestia wewnątrz Harry'ego zawyła. Snape wydawał się zaskoczony takim obrotem

spraw. Złapał rękę Harry'ego i wykręcił mu ją. Chłopak poczuł piekący ból w

ramieniu.

- Nienawidzę cię! - ryknął, wkładając w słowa tyle jadu, że był zaskoczony, iż nie

tryska mu on z ust. Wciśnięty mocno w drzwi, z unieruchomionymi rękami, nie miał

szans się poruszyć. Mógł jedynie dyszeć ciężko i wzrokiem bazyliszka wpatrywać się

w twarz górującego nad nim mężczyzny. Och, gdyby tylko spojrzenie mogło zabijać...

- Tak się składa, że ja również cię nienawidzę, Potter. - Głosem, którym wypowiedział

to Snape, można by przepalić nawet żelazo. Miał obnażone zęby i wyglądał tak,

jakby miał zamiar go pożreć.

Harry czuł zawroty głowy i mrowienie we wszystkich częściach ciała, spływające

coraz niżej... Buzująca w nim adrenalina spalała się w ogniu wściekłości i czegoś

jeszcze, co płynęło poprzez jego żyły, rozpalając skórę i pobudzając pewne partie

ciała, które nie powinny w takiej sytuacji być pobudzone. Był niczym naładowany

pocisk, gotów do wystrzelenia.

- Ale ja cię nienawidzę bardziej, ty popierdoleńcu! - wrzasnął i szarpnął się do

przodu, gotów ukąsić.

- Jak śmiesz... - Syk, który wydobył się z ust mężczyzny wibrował tak przenikliwą

furią, że Harry miał wrażenie, że zaraz potnie mu skórę. Dłoń Severusa puściła jego

rękę i wystrzeliła w górę, łapiąc za migoczący czerwienią i czernią krawat i

gwałtownie zaciskając go wokół szyi Harry'ego. Chłopak poczuł, że nie może

oddychać. Zaczął charczeć, próbując złapać oddech, ale nie był w stanie. Uwolnioną

ręką starał się rozewrzeć długie palce zaciskające się na krawacie, ale nie miał na to

siły. Bolały go płuca i kręciło mu się w głowie tak bardzo, że miał wrażenie, że zaraz

się przewróci. Obraz rozmazał mu się jeszcze bardziej, widział już tylko ciemne

plamy, kiedy nagle z oddali dopłynął do niego stalowy głos:

- Przepraszasz?

Desperacko pokiwał głową. Uścisk zelżał. Gwałtownie wciągnął do płuc upragnione

powietrze i natychmiast zaczął się krztusić. Miał łzy w oczach. Pochylił głowę do

przodu, dysząc ciężko i kaszląc. Kiedy doszedł do siebie na tyle, że mógł mówić,

podniósł głowę i zachrypniętym głosem wycharczał:

- Ty pojebany sukinsynu...

Silne szarpnięcie za włosy sprawiło, że przed oczami znowu zatańczyły mu ciemne

plamy. Jego głowa została odchylona do tyłu, a na twarzy poczuł parzący oddech.

Spojrzał prosto w dwa nieskończone tunele i ponownie zaparło mu dech. W czarnych

oczach szalało tornado. Sam czuł się jak wulkan na granicy erupcji, a wiedział, że

spotkanie tornada i wulkanu może zakończyć się tylko jednym.

Apokalipsą.

- Zaraz zobaczysz, co ten sukinsyn z tobą zrobi...

I zanim Harry zdążył pomyśleć o tym, co usłyszał, mocne pociągnięcie za włosy

posłało go w stronę biurka. Wszystko się rozmazało. Widział tylko zbliżający się

niebezpiecznie ciemny blat. Przeszył go ból, kiedy uderzył biodrami prosto w kant.

Powietrze uleciało mu z płuc, kiedy został przygwożdżony do twardej, gładkiej

powierzchni. Jego spodnie i slipy zostały zsunięte do kolan jednym gwałtownym

ruchem. Na jego ustach zacisnęła się chłodna dłoń w tym samym momencie, w

którym twardy, śliski penis wdarł się w jego wnętrze, przeciskając się przez

nieprzygotowany krąg mięśni.

Próbował krzyknąć, ale dłoń zaciskała się na jego ustach zbyt mocno, nie pozwalając

mu wydobyć z siebie żadnego dźwięku, poza głośnym jękiem. Po chwili dołączyła

druga ręka, odciągnąwszy jego głowę w tył tak mocno, że kręgosłup wygiął mu się w

łuk.

Jego tyłek płonął, rozrywany pchnięciami tak brutalnymi i gniewnymi, że Harry nie

czuł nic poza ogniem. Miał wrażenie, że przy każdym uderzeniu jego wnętrzności się

przemieszczają. Snape pieprzył go z taką siłą, jakby próbował przebić się aż do

gardła. Jakby naprawdę postanowił rozedrzeć go na strzępy.

Wbił paznokcie w czarny blat, słysząc skrzypienie biurka i odgłosy odzianych w

1 ... 276 277 278 279 280 281 282 283 284 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)