Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 277 278 279 280 281 282 283 284 285 ... 508
Перейти на страницу:

materiał bioder uderzających o jego nagie pośladki. Pod zaciśniętymi powiekami

widział tylko płomienie, całe jego ciało podrygiwało w rytmie pchnięć, a z gardła

wydobywał się niekończący się jęk.

W pewnym momencie dłonie zatykające mu usta puściły go i złapały za włosy,

odciągając jego głowę mocno w tył przy każdym uderzeniu. Z uwolnionych ust zaczął

płynąć potok słów, nad którymi nie miał kontroli. Stracił ją już dawno.

- Tak, tak, tak! Pokaż, jak bardzo mnie nienawidzisz! Pieprz mnie! Pierdol! Rozerwij

mnie na strzępy! Na kawałki! Cholera, to takie-e cu-udowne! O b-oooo-że...

Och, czuł ją tak wyraźnie. Lawę, przelewającą się przez jego wnętrzności,

spływającą żyłami aż do podbrzusza. Gniew. Pragnienie. Wszystko było tak wyraźne.

Wszystko było w nim. W jego gardle, w żołądku, przesączało się przez skórę i

spływało po niej w kroplach potu.

Żeby to się tylko nie kończyło. Nigdy. Chciał to czuć. Życie. Emocje. Już zawsze. Tak

silne. Tak... zatrważające.

Otworzył na chwilę oczy i zobaczył to. Iskry, krążące wszędzie wokół. Blask,

rozgrzewający powietrze. Magię tak silną, że stojące na półkach butelki wibrowały i

unosiły się. Porozrzucane po podłodze drzazgi zaczęły wirować wokół nich,

wyglądając, jakby tańczyły.

Severus dyszał i jęczał tak głośno, jak chyba jeszcze nigdy. Harry słyszał każde jego

sapnięcie, unoszące się w powietrzu i opadające mu na skórę. Każdy swój jęk

dedykował właśnie jemu.

I wtedy poczuł uścisk na gardle. Snape złapał za koniec krawatu i zacisnął mu go na

szyi, owijając wokół swojej dłoni niczym smycz. Obraz przed oczami Harry'ego

rozmył się, kiedy Severus pociągnął za krawat, zmuszając go do odchylenia głowy

jeszcze bardziej.

Czerń i czerwień. Na przemian. Coraz szybciej. Kolory migotały. Przenikały się.

Czerwień płonęła, pochłaniając czerń. Spalając ją w swoim blasku.

Piekące uderzenia rozdzierającego jego wnętrze penisa przyspieszyły. Severus

wbijał się w niego z jeszcze większą siłą, przyciągając głowę Harry'ego coraz bliżej,

zaciskając pętlę na jego szyi coraz mocniej, jakby kompletnie stracił nad sobą

kontrolę.

Wszystko wirowało. Wzbierało. Jaśniało. Powietrze zaczęło syczeć i parować. Harry

nie mógł oddychać. Kolejne szarpnięcie. Gorący oddech przy uchu i ten

zachrypnięty, przepełniony ogniem szept Snape'a:

- Zwariuję przez ciebie...

Nastąpiła erupcja. Poczuł się tak, jakby opadał na dno głębokiej, wypełnionej wrzącą

lawą studni. Cały świat eksplodował. Dochodził i dochodził tak długo, jakby nigdy nie

miał przestać. Usłyszał swój własny, oddalający się krzyk. Coraz cichszy i

odleglejszy.

I ogarnęła go ciemność.

Lodowate chluśnięcie na twarz sprawiło, że gwałtownie otworzył oczy. Ciemność

ustąpiła i pod powieki wdarło mu się światło. Zamrugał kilka razy, widząc pochyloną

nad sobą, rozmazaną sylwetkę Severusa.

- Och, łaskawie się ocknąłeś?

Wtedy zrozumiał. Musiał stracić przytomność. Leżał na plecach na biurku i czuł coś

gorącego wypływającego mu spomiędzy pośladków oraz piekący ból oplatający

szyję. Podniósł rękę i dotknął zaciśniętego wokół gardła krawatu, którego koniec

wciąż znajdował się w dłoni mężczyzny. Naprawdę wyglądał jak smycz. Smycz, do

której był uwiązany.

Świadomość tego sprawiła, że wszystko mu się przewróciło w żołądku. W jego

podbrzuszu ponownie wezbrała lawa.

I nienawidził się za to.

Wpatrywał się w smukłą dłoń zaciśniętą na krwistoczerwonym symbolu jego

zniewolenia i zastanawiał się, dlaczego czuje się taki... wolny.

Severus poruszył się i odsunął, wypuszczając krawat z ręki. Podszedł do czegoś

leżącego na podłodze i podniósł to. Harry przekrzywił głowę i zmrużył oczy. To były

jego okulary!

Mężczyzna wrócił do niego, wyjął różdżkę i stuknął nią w potrzaskane szkła,

mrucząc:

- Reparo.

Harry uniósł się na łokciach i pozwolił, by Severus założył mu okulary na nos.

Dopiero teraz, kiedy się poruszył, poczuł, że bolą go chyba wszystkie mięśnie. Świat

nabrał kształtów. Zobaczył przyglądającego mu się z dziwnym, wyzywającym

blaskiem w oczach mężczyznę.

- Na czym to skończyliśmy? - zapytał cicho i ponownie złapał za krawat, zanurzając

swoje spojrzenie w szeroko otwartych oczach Harry'ego. Ale tym razem nie zacisnął

mu go na szyi, tylko poluzował i zdjął. Harry nie opierał się. Nie miał kompletnie siły.

Severus podniósł materiał i, nie przerywając kontaktu wzrokowego, przysunął

różdżkę do tkaniny i wyszeptał:

- Incendio.

Krawat zajął się ogniem. Płomienie odbijały się w aksamitnie czarnych oczach

mężczyzny i Harry nie mógł pozbyć się wrażenia, że widzi w nich coś na kształt

mrocznej satysfakcji. Spojrzał w dół na spalający się, syczący materiał, który Severus

położył na blacie biurka i poczuł w sercu dziwne ukłucie.

Jakby wraz z nim, spalała się również jego... wolność.

Kiedy z krawatu nie pozostało nic, poza zwęglonym, czarnym frędzlem, Harry

ponownie spojrzał na Severusa.

Mężczyzna wykrzywił wargi w coś na kształt uśmiechu i powiedział uprzejmym

głosem:

- Jeżeli już skończyliśmy, to może napijemy się herbaty?

Harry odpowiedział mu uśmiechem.

Nie. Oni obaj byli niezrównoważeni.

--- rozdział 47 ---

47. Two days before everything changed

It's funny how we feel so much

But we cannot say a word

We are screaming inside

But we can't be heard*

- Cholera! Niech ją szlag! Może się wypchać! Samolubna egoistka! Już jej nigdy nie

obronię! Dosyć tego! - Ron wpadł do dormitorium tak nagle, że leżący na łóżku Harry

niemal z niego spadł. Błyskawicznie schował do kieszeni kulkę, którą otrzymał w

prezencie gwiazdkowym od Snape'a, a w którą wpatrywał się przez ostatnie

piętnaście minut, na przemian przywołując twarze swojej mamy, taty oraz Syriusza. -

Stała się po prostu nieznośna! Gorsza od mojej matki! Gdybym wiedział, że... co to

było? - Ron przestał wyrzucać z siebie potok pełnych goryczy przekleństw i spojrzał z

zaskoczeniem na Harry'ego, który starał się sprawiać wrażenie niezwykle

zainteresowanego fałdą na przykryciu.

- Co? Ach, to nic takiego... Ty tylko... taka piłeczka. Ćwiczyłem... łapanie znicza. -

Ron zmarszczył brwi. - Co się stało? Wyglądasz na nieźle wkurzonego - zapytał

szybko Harry, próbując zmienić temat.

Przyjaciel westchnął ciężko i opadł na łóżko.

- Hermiona - mruknął pod nosem. - Czy dla ciebie też jest taka... nie wiem, jak to

nazwać... okropna?

Harry zmarszczył brwi.

- Chodzi o to, że ona... kurcze, nie wiem - prychnął z rozdrażnieniem. - Zachowuje

się po prostu tragicznie. Ciągle za mną łazi i mówi mi, co mam robić. Nie mogę się

nawet odlać po swojemu. I nagle stała się nie wiadomo jak wymagająca. O wszystko

ma do mnie pretensje. Że nie robię tego, że nie robię tamtego. Po prostu dłużej tego

nie wytrzymam. - Ron przetarł twarz dłonią i spojrzał na Harry'ego z miną

męczennika. - Dlaczego mnie nie powstrzymałeś, póki była jeszcze szansa?

Gryfon wzruszył ramionami.

- Nie kazałem ci się z nią umawiać - odparł. Wcale nie miał ochoty wysłuchiwać

żalów Rona. Za pół godziny miał iść do Snape'a.

1 ... 277 278 279 280 281 282 283 284 285 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)