Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 271 272 273 274 275 276 277 278 279 ... 508
Перейти на страницу:

jakby miał do Harry'ego pretensje, ale zdarzały się takie momenty, kiedy patrzył na

Harry'ego... inaczej. Chłopak nie był głupi i nie oczekiwał żadnej wdzięczności,

zresztą Snape mu już tyle razy uratował życie, że absolutnie nie miał wobec niego

żadnego długu wdzięczności. To raczej Harry miał jeszcze kilka rat do spłacenia.

Często rozmawiali. Harry starał się unikać tematów związanych ze swoim ojcem,

Syriuszem albo Lupinem, ale nie potrafił powstrzymać się od pytań o Voldemorta i o

to, dlaczego właściwie Severus do niego dołączył, ale nigdy nie udało mu się

uzyskać odpowiedzi, która by go usatysfakcjonowała, ponieważ Snape od razu

zbaczał z tematu.

Harry był bardziej otwarty. Opowiedział Severusowi o dzieciństwie spędzonym u

Dursleyów; o tym, jak dowiedział się, że jest czarodziejem; o tym, jak na pierwszym

roku podejrzewał Severusa o to, że chce zdobyć kamień filozoficzny (co mężczyzna

skwitował pogardliwym prychnięciem); o tym, jak dowiedział się o Komnacie

Tajemnic. Rozważnie nie przyznał się do tego, że to Hermiona ukradła mu skórkę

boomslanga i muchy siatkoskrzydłe na drugim roku, a na czwartym Zgredek

podwędził z jego zapasów skrzeloziele, ale uznał, że powinien powiedzieć o tym, że

to on i Hermiona uwolnili Syriusza na trzecim roku. Awantura, która po tym wybuchła,

była nie do opisania, a na następnej lekcji Snape nie omieszkał odjąć Hermionie

dwudziestu punktów za perfekcyjnie uwarzony eliksir, a Harry'emu trzydziestu za

"oszukiwanie i podstępy", ponieważ jego eliksir "był zbyt dobry, aby mógł go uwarzyć sam!". W świetle tych wydarzeń Harry uznał za rozsądne nie wspominać o tym, że

naprawdę ugrzązł na schodach wtedy, gdy Severus w piżamie błądził po stopniach,

przekonując Moody'ego, że "tutaj gdzieś jest Potter! Potter w swojej pelerynie

niewidce!" oraz, że na trzecim roku jego głowa naprawdę przebywała w Hogsmeade

bez pozwolenia. Chociaż podejrzewał, że Severus i tak pewnie domyśla się prawdy.

Ale to przecież nie była jego wina, że ciągle wpadał w kłopoty! To kłopoty ciągle

wpadały na niego.

Oczywiście, poza rozmowami, Snape czasami pomagał Harry'emu w nauce i za

każdym razem, kiedy to robił, chłopak czuł w środku coś ciepłego i niezwykle miłego.

Zawsze marzył o kimś... starszym. Kimś doświadczonym, do kogo mógłby się

zawsze zwrócić w razie jakichkolwiek problemów, nie czując się przy tym głupio.

Przez krótki czas kimś takim był Syriusz. Ale teraz, kiedy go zabrakło...

To prawda, że Snape czasami nie mógł się powstrzymać od złośliwych komentarzy

na temat jego wiedzy i umiejętności, ale Harry wiedział, że taki ma charakter i już

dawno przestał się nimi przejmować.

Raz, po jakimś wyjątkowo intensywnym seksie, Harry zebrał się na odwagę i zapytał

Snape'a o hasło do jego komnat, żeby "mógł mu robić niespodzianki". Ale

mężczyzna stwierdził, że niespodzianki najczęściej traktuje wyjątkowo bolesnymi

urokami i temat ugrzązł w martwym punkcie. Jednak Harry poprzysiągł sobie, że

kiedyś wyciągnie to od niego. Przecież co było większym dowodem zaufania niż

podarowanie komuś hasła do swoich komnat?

Szkoła rozkręciła się w pełni i Harry miał wrażenie, że z dnia na dzień ma coraz

więcej nauki. Uczył się i uczył, ale nauki, zamiast ubywać, wciąż tylko przybywało, co

wydawało się niemożliwe. Pewnie to wina całej tej magii wiszącej w powietrzu.

Wypaczała rzeczywistość. Przynajmniej tę związaną z pracami domowymi.

Wydawało się, że skoro Ron i Hermiona oficjalnie zostali parą, to Hermiona powinna

przychylniej traktować swojego chłopaka i pomagać mu w lekcjach, ale ona stała się

jeszcze bardziej wymagająca, twierdząc że "nie będzie chodziła z półgłówkiem". Tak więc Ron i Harry czasami ślęczeli nad lekcjami do bardzo późna, podczas gdy ona

świergotała sobie w najlepsze z Ginny. Ale Ron, z jakichś niezrozumiałych powodów,

ograniczał się jedynie do złorzeczenia pod nosem, a kiedy Hermiona prosiła, aby

powtórzył, tak głęboko zapadał się w fotelu, że Harry widział jedynie czubek jego

rudej czupryny i zaczerwienione uszy.

Oczywiście ich związek nie przeszedł bez echa wśród pozostałych uczniów.

Lavender Brown stała się nagle wyjątkowo chłodna i wyniosła w stosunku do

Hermiony, Ernie McMillian przestał mówić Ronowi "cześć" na korytarzu, a Ślizgoni mieli nowy temat do żartów. Głównymi tematami ich głośnych rozmów prowadzonych

na korytarzach i w Wielkiej Sali były: "Czy Granger cytuje w łóżku fragmenty z

podręczników?", "Czy Weasley zaczął już odkładać forsę na kolejną gromadkę

rozczochranych rudzielców?", "Czy ich dzieci będą się nazywały Panna-Wiem-To-

Wszystko i Weasley-Jest-Naszym-Królem?", "Czy Potter czasami się do nich

przyłącza?" i "Czy Weasley nie boi się, że jego dzieci będą bardziej podobne do Pottera, niż do niego?"

Ron zdawał się to znosić nawet całkiem nieźle, dopóki pewnego dnia nie podszedł

do niego na korytarzu Zabini i nie zapytał, czy chce zarobić trochę forsy. Na

zdziwione spojrzenie Rona oświadczył, że stawia wszystko, co ma, że Ron nie

widział nawet skrawka majtek Granger.

Tym razem Ron nie wytrzymał i rzucił się na Ślizgona z pięściami, a Harry i Neville

ledwie go od niego odciągnęli. Na szczęście w pobliżu nie było wtedy żadnego

nauczyciela, ale Zabini, który skończył z podbitym okiem, odgrażał się Ronowi, że za

to zapłaci.

Następnego dnia podczas obiadu, kiedy Hermiona udała się już do biblioteki, Ron

odciągnął Harry'ego na bok i powiedział, że czuje coś dziwnego i że coraz bardziej

swędzi go skóra. Wszędzie. Zanim skończył mówić, drapał się już tak zawzięcie po

rękach, klatce piersiowej, szyi i wszystkim, czego był w stanie dosięgnąć, że

zostawiał na skórze biało-czerwone smugi.

Harry natychmiast domyślił się, czyja to sprawka, i zaciągnął przyjaciela do pani

Pomfrey. Niestety pielęgniarka oświadczyła, że maść na tego typu dolegliwości

właśnie się skończyła i może mu dać jedynie coś, co przejściowo złagodzi objawy. I

jeżeli chce, to może się udać do profesora Snape'a, który zazwyczaj ma zapasowy

słoik.

Ron oczywiście pospiesznie oświadczył, że nie chce, pozwolił wlać w siebie jakiś

eliksir i, drapiąc się jeszcze od czasu do czasu w niektórych miejscach, wyszedł ze

skrzydła szpitalnego, wymyślając po drodze tortury, jakim podda Zabiniego, jeżeli

tylko przestanie go wszystko tak cholernie swędzieć.

- Chodźmy do Snape'a - odezwał się Harry w połowie drogi.

- ...a potem złapię go i przywiążę do tego wielkiego słupa... CO?

- Do Snape'a. Po tę maść. Przecież słyszałeś, co powiedziała Pomfrey. Ten eliksir

pomoże ci tylko na chwilę.

Ron spojrzał na Harry'ego tak, jakby nagle wyrósł mu ogon. Rozdwojony na końcu.

- Zwariowałeś? Myślisz, że ten nietoperz mi cokolwiek da? Prędzej mnie wyśmieje i

wywali na zbity pysk. I odbierze punkty za zakłócanie mu spokoju.

Harry przewrócił oczami.

- On jest nauczycielem, Ron. Musi ci pomóc.

- Ha ha. To miał być dowcip, tak? Snape ma mi pomóc, tak? Ha ha. Bardzo

śmieszne.

- Wolisz sobie zdrapać skórę? - Harry nie dawał za wygraną. - No chodź. Przecież

cię nie zje. - Złapał go za rękaw i zaczął ciągnąć w stronę lochów.

- Nigdzie nie idę. Zostaw mnie. - Ron zatrzymał się nagle i wyszarpnął rękę.

Harry poczuł irytację. Dlaczego ten głupek niczego nie rozumie? Przecież Snape

1 ... 271 272 273 274 275 276 277 278 279 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)