Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 266 267 268 269 270 271 272 273 274 ... 508
Перейти на страницу:

- Tak, bo jakoś nie mam ochoty na alkohol, bo on... ee... - "sprawia, że mogę być

zbyt pijany, aby się obronić" - ...bo chciałbym jeszcze dzisiaj odrobić lekcje.

Na szczęście Snape tego nie skomentował. Po chwili postawił przed Harrym

szklankę przezroczystej cieczy, a sam usiadł po drugiej stronie stolika. Chłopak

porwał szklankę i wypił połowę duszkiem. Odstawił ją na blat i oblizał wargi.

- To ja... to może... - dukał, czując na sobie wzrok mężczyzny, jednak nadal nie

odwracając głowy od kominka.

- Potter... nie sądziłem, że kiedyś to powiem, ale zachowujesz się jeszcze dziwniej

niż zazwyczaj.

Harry zamrugał i spojrzał na Severusa. Ten patrzył na niego ze spokojem, ale

jednocześnie z zaskoczeniem. Nie wyglądał, jakby miał zamiar go rozszarpać. W

ręku trzymał szklankę nierozłącznej whisky.

- Przepraszam, miałem dzisiaj trochę ciężki dzień - powiedział ostrożnie Harry.

- Czyżby nadmiar nauki tak szybko dał ci się we znaki? - zapytał mężczyzna, a

chłopak dostrzegł w kącikach jego warg zarzewie krzywego uśmieszku.

Snape sobie z niego żartował. Czy ktoś, kto jest wściekły na cały świat, powinien

robić takie rzeczy?

Im dłużej Harry mu się przyglądał, z tym większym zdumieniem odkrywał, że humor

Severusa wcale nie jest paskudny. Wręcz przeciwnie. To odkrycie wytrąciło go trochę

z równowagi.

- Sam byłbyś zmęczony, gdybyś musiał walczyć z kolcami Tentakuli - odparł cicho,

czekając na reakcję.

Snape zanurzył usta w szklance i zerknął na jego podrapane dłonie.

- Najlepszym sposobem na Tentakule jest Immobilus. Następnym razem po prostu

rzuć na nie zaklęcie.

Teraz, kiedy mężczyzna o tym wspomniał, wydawało się to takie oczywiste.

- Nie pomyślałem - mruknął Harry, postanawiając zapamiętać tę radę.

Snape zacisnął mocno usta, tak jakby powstrzymał się od komentarza.

Harry był coraz bardziej zdumiony. Snape był dla niego wyraźnie miły. To całkowicie

zmieniało postać rzeczy. Zapadł się głębiej w fotelu, rozluźniając się. Chyba nie

zaryzykuje zbyt dużo, jeżeli po prostu... zapyta.

- A jak tobie minął dzisiejszy dzień?

Chyba jednak jego głos zdradził zbyt dużo, ponieważ Severus przeszył go bystrym

spojrzeniem i odezwał się:

- Ach, a więc o to chodzi.

Harry zarumienił się lekko.

- Cóż, Potter... jak zapewne słyszałeś, pewien półgłówek narobił mi dzisiaj niezłego

bałaganu, a resztę półgłówków niewiele dzieliło od pójścia w jego ślady. Nie ma

prawa zabraniającego mi traktować takie osobniki tak, jak na to zasługują.

- Ale... ale podobno wyrzuciłeś Colina z zajęć - powiedział cicho Harry, patrząc

prosto w czarne, zmrużone oczy. - Dlaczego?

- Poziom jego głupoty przekroczył dopuszczalną normę i z tego właśnie powodu

musiał opuścić moją klasę - odparł rzeczowo Snape i ponownie się napił.

Harry zmarszczył brwi.

- A... to znaczy... czy coś się stało? Bo podobno byłeś dzisiaj wściekły przez cały

dzień. Na wszystko i na wszystkich. I pomyślałem, że może coś...

- Natężenie imbecylizmu w tej szkole po prostu czasami wyprowadza mnie z

równowagi - przerwał mu mężczyzna. - Ale nie widzę powodu, dla którego miałbyś

się tym przejmować. Przecież to nie ma nic wspólnego z tobą.

Harry'emu powoli zaczęło się przejaśniać w głowie.

- I... teraz nie jesteś zły? Na nic?

Snape posłał mu zdumione spojrzenie.

- A dlaczego miałbym być?

- Ja tylko...

- Nie powiesz mi chyba, że bałeś się do mnie podejść w obawie, że cię ugryzę, co?

Harry uśmiechnął się blado, czując że robi mu się naprawdę głupio.

- No, jak usłyszałem, że jesteś w takim humorze, to pomyślałem, że dla mnie też...

będziesz wredny.

Brwi Severusa uniosły się.

- A byłem?

- Nie.

- No więc?

Harry wyczuł w tym pytaniu kilka różnych emocji, ale nie potrafił ich ani nazwać, ani

zdefiniować. Wiedział tylko, że czuje się jak ostatni kretyn. Przecież odkąd wszedł,

Severus nie dał mu nawet przez jedną sekundę odczuć, że ma zły humor. Przez cały

czas zachowywał się wobec niego całkowicie normalnie, a można by nawet pokusić

się o stwierdzenie, że uprzejmie, a Harry wciąż tylko czekał na jakiś cios, tak jakby w

ogóle nie miał do niego zaufania.

- Przepraszam, to było głupie. Nie wiem, dlaczego tak pomyślałem - powiedział

cicho, ze skruchą w głosie.

Severus przyglądał mu się przez chwilę z namysłem.

- Potter... - zaczął powoli, tak jakby chciał, by Harry dokładnie zrozumiał każde jego

słowo - ...musisz zrozumieć, że to, co dzieje się tam, na zewnątrz... nie ma wpływu

na to, co jest tutaj. Jeżeli będę miał parszywy dzień i ochrzanię połowę szkoły, to nie

znaczy, że... będę także wredny dla ciebie. No, chyba że oczywiście dasz mi powód -

dodał mężczyzna i tym razem na jego wargi naprawdę wypłynął krzywy uśmieszek.

Harry rozpromienił się. Tyle mu wystarczyło, aby mieć doskonały humor przez resztę

wieczoru.

Rozmawiali jeszcze o wielu innych rzeczach, Snape dał Harry'emu kilka książek,

które będą mu potrzebne przy pisaniu wypracowania na piątkowe Eliksiry, a nawet

pozaznaczał najważniejsze fragmenty.

W zasadzie w ciągu całego szlabanu wydarzył się tylko jeden nerwowy incydent.

Kiedy Severus wyszedł do swojego gabinetu i wrócił, niosąc naręcze jakichś

pergaminów, które rzucił Harry'emu na podołek, warcząc:

- Czy mógłbyś mi to wyjaśnić, Potter?

Harry spojrzał na zapisane delikatnym pismem kartki. Wyglądało to na notatki z

lekcji. Lecz nie były to zwykłe notatki. Wszędzie na bokach podskakiwały albo

obracały się różnej wielkości i kształtu serduszka, w których widniały tylko dwa słowa:

Anastassy Potter.

Harry zrobił wielkie oczy.

- Co to jest?

- Właśnie o to samo pytam. Zauważyłem to podczas sprawdzania notatek

czwartoklasistów - powiedział Snape nieprzyjemnym tonem, wbijając w Harry'ego

podejrzliwe spojrzenie.

- Ale ja przecież nie mam z tym nic wspólnego. Ta dziewczyna jest szurnięta!

- Miałeś się jej pozbyć - syknął mężczyzna.

- No przecież jej unikam! Nic na to nie poradzę, że ona wypisuje takie bzdury -

mruknął Harry, na wpół zirytowany, na wpół rozbawiony całą sytuacją. - Ale wiem, co

skłoniłoby ją do tego, żeby w końcu dała mi spokój.

Severus uniósł brew.

- Możesz jej powiedzieć, że jesteś moim facetem i należę tylko do ciebie. A jeżeli się

ode mnie nie odczepi, to zamienisz ją w śluz gumochłona. Jestem pewien, że po

takim ostrzeżeniu nie zbliży się do mnie nawet na sto metrów - odparł Harry, usiłując

zachować powagę, ale niestety nie udało mu się to i jego usta rozciągnęły się w

uśmiechu. - Co o tym myślisz, Severusie?

Severus jednak najwyraźniej nie był w stanie odpowiedzieć, ponieważ tak mocno

zaciskał wargi, jakby z trudem powstrzymywał się od parsknięcia.

- Dobrze - westchnął Harry - w takim razie załatwię to z jej bratem. Może on

przemówi jej do rozsądku. Może być?

Mężczyzna skinął głową. Najwidoczniej udało mu się w końcu przełknąć śmiech.

- Chociaż ta pierwsza opcja bardziej mi się podoba - wyszczerzył się Harry.

*

- Czy... czy mógłbym przyjść do ciebie w sobotę? - zapytał Harry pod koniec

szlabanu, kiedy Snape pakował mu książki do torby, wcześniej je pomniejszając, aby

się zmieściły.

1 ... 266 267 268 269 270 271 272 273 274 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)