Desiderium Intimum
- Автор: Gobuss, Lindt Ariel
- Язык: польский
- Жанр: Фанфик
Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
- Tak, bo jakoś nie mam ochoty na alkohol, bo on... ee... - "sprawia, że mogę być
zbyt pijany, aby się obronić" - ...bo chciałbym jeszcze dzisiaj odrobić lekcje.
Na szczęście Snape tego nie skomentował. Po chwili postawił przed Harrym
szklankę przezroczystej cieczy, a sam usiadł po drugiej stronie stolika. Chłopak
porwał szklankę i wypił połowę duszkiem. Odstawił ją na blat i oblizał wargi.
- To ja... to może... - dukał, czując na sobie wzrok mężczyzny, jednak nadal nie
odwracając głowy od kominka.
- Potter... nie sądziłem, że kiedyś to powiem, ale zachowujesz się jeszcze dziwniej
niż zazwyczaj.
Harry zamrugał i spojrzał na Severusa. Ten patrzył na niego ze spokojem, ale
jednocześnie z zaskoczeniem. Nie wyglądał, jakby miał zamiar go rozszarpać. W
ręku trzymał szklankę nierozłącznej whisky.
- Przepraszam, miałem dzisiaj trochę ciężki dzień - powiedział ostrożnie Harry.
- Czyżby nadmiar nauki tak szybko dał ci się we znaki? - zapytał mężczyzna, a
chłopak dostrzegł w kącikach jego warg zarzewie krzywego uśmieszku.
Snape sobie z niego żartował. Czy ktoś, kto jest wściekły na cały świat, powinien
robić takie rzeczy?
Im dłużej Harry mu się przyglądał, z tym większym zdumieniem odkrywał, że humor
Severusa wcale nie jest paskudny. Wręcz przeciwnie. To odkrycie wytrąciło go trochę
z równowagi.
- Sam byłbyś zmęczony, gdybyś musiał walczyć z kolcami Tentakuli - odparł cicho,
czekając na reakcję.
Snape zanurzył usta w szklance i zerknął na jego podrapane dłonie.
- Najlepszym sposobem na Tentakule jest Immobilus. Następnym razem po prostu
rzuć na nie zaklęcie.
Teraz, kiedy mężczyzna o tym wspomniał, wydawało się to takie oczywiste.
- Nie pomyślałem - mruknął Harry, postanawiając zapamiętać tę radę.
Snape zacisnął mocno usta, tak jakby powstrzymał się od komentarza.
Harry był coraz bardziej zdumiony. Snape był dla niego wyraźnie miły. To całkowicie
zmieniało postać rzeczy. Zapadł się głębiej w fotelu, rozluźniając się. Chyba nie
zaryzykuje zbyt dużo, jeżeli po prostu... zapyta.
- A jak tobie minął dzisiejszy dzień?
Chyba jednak jego głos zdradził zbyt dużo, ponieważ Severus przeszył go bystrym
spojrzeniem i odezwał się:
- Ach, a więc o to chodzi.
Harry zarumienił się lekko.
- Cóż, Potter... jak zapewne słyszałeś, pewien półgłówek narobił mi dzisiaj niezłego
bałaganu, a resztę półgłówków niewiele dzieliło od pójścia w jego ślady. Nie ma
prawa zabraniającego mi traktować takie osobniki tak, jak na to zasługują.
- Ale... ale podobno wyrzuciłeś Colina z zajęć - powiedział cicho Harry, patrząc
prosto w czarne, zmrużone oczy. - Dlaczego?
- Poziom jego głupoty przekroczył dopuszczalną normę i z tego właśnie powodu
musiał opuścić moją klasę - odparł rzeczowo Snape i ponownie się napił.
Harry zmarszczył brwi.
- A... to znaczy... czy coś się stało? Bo podobno byłeś dzisiaj wściekły przez cały
dzień. Na wszystko i na wszystkich. I pomyślałem, że może coś...
- Natężenie imbecylizmu w tej szkole po prostu czasami wyprowadza mnie z
równowagi - przerwał mu mężczyzna. - Ale nie widzę powodu, dla którego miałbyś
się tym przejmować. Przecież to nie ma nic wspólnego z tobą.
Harry'emu powoli zaczęło się przejaśniać w głowie.
- I... teraz nie jesteś zły? Na nic?
Snape posłał mu zdumione spojrzenie.
- A dlaczego miałbym być?
- Ja tylko...
- Nie powiesz mi chyba, że bałeś się do mnie podejść w obawie, że cię ugryzę, co?
Harry uśmiechnął się blado, czując że robi mu się naprawdę głupio.
- No, jak usłyszałem, że jesteś w takim humorze, to pomyślałem, że dla mnie też...
będziesz wredny.
Brwi Severusa uniosły się.
- A byłem?
- Nie.
- No więc?
Harry wyczuł w tym pytaniu kilka różnych emocji, ale nie potrafił ich ani nazwać, ani
zdefiniować. Wiedział tylko, że czuje się jak ostatni kretyn. Przecież odkąd wszedł,
Severus nie dał mu nawet przez jedną sekundę odczuć, że ma zły humor. Przez cały
czas zachowywał się wobec niego całkowicie normalnie, a można by nawet pokusić
się o stwierdzenie, że uprzejmie, a Harry wciąż tylko czekał na jakiś cios, tak jakby w
ogóle nie miał do niego zaufania.
- Przepraszam, to było głupie. Nie wiem, dlaczego tak pomyślałem - powiedział
cicho, ze skruchą w głosie.
Severus przyglądał mu się przez chwilę z namysłem.
- Potter... - zaczął powoli, tak jakby chciał, by Harry dokładnie zrozumiał każde jego
słowo - ...musisz zrozumieć, że to, co dzieje się tam, na zewnątrz... nie ma wpływu
na to, co jest tutaj. Jeżeli będę miał parszywy dzień i ochrzanię połowę szkoły, to nie
znaczy, że... będę także wredny dla ciebie. No, chyba że oczywiście dasz mi powód -
dodał mężczyzna i tym razem na jego wargi naprawdę wypłynął krzywy uśmieszek.
Harry rozpromienił się. Tyle mu wystarczyło, aby mieć doskonały humor przez resztę
wieczoru.
Rozmawiali jeszcze o wielu innych rzeczach, Snape dał Harry'emu kilka książek,
które będą mu potrzebne przy pisaniu wypracowania na piątkowe Eliksiry, a nawet
pozaznaczał najważniejsze fragmenty.
W zasadzie w ciągu całego szlabanu wydarzył się tylko jeden nerwowy incydent.
Kiedy Severus wyszedł do swojego gabinetu i wrócił, niosąc naręcze jakichś
pergaminów, które rzucił Harry'emu na podołek, warcząc:
- Czy mógłbyś mi to wyjaśnić, Potter?
Harry spojrzał na zapisane delikatnym pismem kartki. Wyglądało to na notatki z
lekcji. Lecz nie były to zwykłe notatki. Wszędzie na bokach podskakiwały albo
obracały się różnej wielkości i kształtu serduszka, w których widniały tylko dwa słowa:
Anastassy Potter.
Harry zrobił wielkie oczy.
- Co to jest?
- Właśnie o to samo pytam. Zauważyłem to podczas sprawdzania notatek
czwartoklasistów - powiedział Snape nieprzyjemnym tonem, wbijając w Harry'ego
podejrzliwe spojrzenie.
- Ale ja przecież nie mam z tym nic wspólnego. Ta dziewczyna jest szurnięta!
- Miałeś się jej pozbyć - syknął mężczyzna.
- No przecież jej unikam! Nic na to nie poradzę, że ona wypisuje takie bzdury -
mruknął Harry, na wpół zirytowany, na wpół rozbawiony całą sytuacją. - Ale wiem, co
skłoniłoby ją do tego, żeby w końcu dała mi spokój.
Severus uniósł brew.
- Możesz jej powiedzieć, że jesteś moim facetem i należę tylko do ciebie. A jeżeli się
ode mnie nie odczepi, to zamienisz ją w śluz gumochłona. Jestem pewien, że po
takim ostrzeżeniu nie zbliży się do mnie nawet na sto metrów - odparł Harry, usiłując
zachować powagę, ale niestety nie udało mu się to i jego usta rozciągnęły się w
uśmiechu. - Co o tym myślisz, Severusie?
Severus jednak najwyraźniej nie był w stanie odpowiedzieć, ponieważ tak mocno
zaciskał wargi, jakby z trudem powstrzymywał się od parsknięcia.
- Dobrze - westchnął Harry - w takim razie załatwię to z jej bratem. Może on
przemówi jej do rozsądku. Może być?
Mężczyzna skinął głową. Najwidoczniej udało mu się w końcu przełknąć śmiech.
- Chociaż ta pierwsza opcja bardziej mi się podoba - wyszczerzył się Harry.
*
- Czy... czy mógłbym przyjść do ciebie w sobotę? - zapytał Harry pod koniec
szlabanu, kiedy Snape pakował mu książki do torby, wcześniej je pomniejszając, aby
się zmieściły.