Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 265 266 267 268 269 270 271 272 273 ... 508
Перейти на страницу:

porządku. Musi być! A jeżeli okaże się, że nie jest, to... to on już coś z tym zrobi! Tak, właśnie tak!

I Nott pożałuje, że się urodził!

***

Środa minęła nieco szybciej. Tonks zaprezentowała im kilka zaklęć niwelujących złe

uroki, a na Zielarstwie przycinali pędy Tentakuli, co okazało się nie lada wyzwaniem i

na obiad poszli zmęczeni, spoceni i pokąsani. Zaklęcia również okazały się

wyczerpujące, ponieważ profesor Flitwick kazał im rzucać Zaklęcie Lodowatego

Ognia i skończyło się na tym, że Neville podpalił sobie szatę, Seamus brwi, a

Lavender Brown o mało nie spaliła włosów Hermionie.

Po wszystkich lekcjach byli tak padnięci, że ledwie doczłapali do swojej wieży. Harry

marzył tylko o tym, żeby rzucić się na łóżko, ale czekał go dzisiaj jeszcze szlaban ze

Snape'em. Nie chodziło o to, że nie chciał iść, ponieważ niczego innego tak nie

pragnął, ale czuł się naprawdę wykończony. Kiedy jednak większość uczniów

przelazła już przez dziurę w portrecie i Harry, Ron i Hermiona również wkroczyli do

Pokoju Wspólnego, zaskoczyło ich niewielkie zbiegowisko przy kominku.

- ...ejmuj się, przecież wiesz, że Snape do wredny dupek. Nie martw się. Na pewno

wszystko skończy się dobrze.

- Właśnie. On zawsze ma zły humor. Nie powinieneś przejmować się tym

wyrośniętym nietoperzem!

Harry, Ron i Hermiona spojrzeli po sobie i podeszli bliżej, aby dowiedzieć się, o co

chodzi.

Połowa piątego roku Gryffindoru otaczała siedzącego na kanapie Colina Creeveya,

który miał spuszczoną głowę i wyglądał na naprawdę przygnębionego. Obok niego

siedziała Ginny, najwyraźniej próbując go pocieszyć.

- Co się stało? - zapytał Ron, patrząc na siostrę. Colin podniósł na chwilę głowę i

Harry zobaczył, że miał zaczerwienione oczy.

- Ten sukinsyn Snape wyrzucił Colina z lekcji i powiedział, żeby już nigdy nie

pokazywał mu się na oczy - powiedziała Ginny ze złością w głosie.

Harry rozszerzył oczy.

- Co? Dlaczego? - zapytał, wyraźnie wstrząśnięty. Snape zawsze groził wszystkim,

że wyrzuci ich z lekcji, ale groźby te spełniał naprawdę rzadko i zawsze były to tylko

jednorazowe incydenty.

- Ja... - mruknął Colin, pociągając nosem - ...mieliśmy przygotować Eliksir

Bezsennego Snu, no i pomyliłem składniki i... wszystko eksplodowało i... - Głos mu

się załamał i nie mógł już mówić dalej.

- I połowa naszego roku wylądowała w szpitalu z poparzeniami - dodała cicho Ginny i

widząc, że wargi Colina znowu zaczynają drżeć, zreflektowała się szybko. - Nikt nie

twierdzi, że to była twoja wina, Colin! Każdy ma prawo się pomylić! Przecież takie

wypadki zdarzają się bardzo często. A Snape jest nauczycielem i powinien to

zrozumieć, a nie twierdzić, że jesteś "największym imbecylem, jakiego widziała

szkoła, zaraz po Longbottomie" - powiedziała Ginny, naśladując ton nauczyciela.

- A to świnia z tego tłustowłosego dupka! Żeby mu tak kiedyś jakiś eliksir wybuchnął

prosto w twarz! Może wtedy stałby się mniej paskudny - warknął Ron. - Nie przejmuj

się, Colin, mi Snape mówi takie rzeczy na co drugiej lekcji.

Colin pociągnął nosem.

- Żeby tylko to powiedział...

- Snape w ogóle zachowywał się dzisiaj jeszcze gorzej niż zazwyczaj, jakby mu ktoś

porządnie nadepnął na odcisk - mruknęła Ginny. - Wydzierał się na nas przez całą

lekcję i odjął nam chyba ze czterdzieści punktów. Za nic. A później, kiedy Colin

wysadził swój kociołek... - Dziewczyna spojrzała na przyjaciela ze współczuciem.

- Powiedział, że jeżeli jestem taki ślepy, że nie potrafię odróżnić czerwonego proszku

z odchodów Zgnilików od żółtego proszku z zasuszonych jaj Mantykor, to

powinienem pożyczyć okulary od Pottera i...

Harry'emu opadła szczęka.

- ...i nie chce mnie już więcej widzieć na swoich zajęciach, a jeżeli zechcę, to mogę

wysadzić samego siebie i wtedy wszyscy odetchną z ulgą - zakończył Colin i

westchnął z przygnębieniem.

- McGonagall na pewno się za tobą wstawi - powiedziała Hermiona. - Snape nie

może ot tak sobie wyrzucać uczniów z zajęć.

Ron spojrzał na stojącego obok Harry'ego i poklepał go po ramieniu.

- A ty masz niedługo szlaban z tym łajdakiem. Trzymaj się, Harry, będziemy wspierać

cię myślami. Miejmy nadzieję, że wyjdziesz z tego cało.

Harry skinął głową, zbyt zaszokowany tymi wszystkimi rewelacjami, aby

odpowiedzieć. Jeżeli Snape był dzisiaj w takim paskudnym nastroju, to teraz

naprawdę zaczął obawiać się tego szlabanu. Przecież znał go i wiedział, jaki potrafi

być czasami nieprzewidywalny.

Najwyraźniej ten wieczór wcale nie zapowiadał się tak przyjemnie, jak sądził...

Po kolacji, na której Severus się nie pojawił, Harry wyszedł z Wielkiej Sali,

odprowadzany współczującymi spojrzeniami Rona, Hermiony i kilku młodszych

Gryfonów, i skierował się prosto do lochów.

Cóż, lepiej mieć to już za sobą. Może nie będzie tak źle. Może Severus tylko na

niego powarczy i wyrzuci go za drzwi, bo nie będzie miał ochoty na jego

towarzystwo.

Kiedy zatrzymał się przed drzwiami do jego gabinetu, czuł, jak głośno bije mu serce.

Nie chodziło o to, że bał się Severusa. Chodziło o to, że bał się czasami jego...

nastrojów. A w zasadzie tego, co może mu zrobić.

Odetchnął głęboko kilka razy, próbując rozpędzić zbitą grudę lęku, która osiadła mu

w żołądku, i dotknął drzwi. Przeszedł przez gabinet i ponownie się zatrzymał,

zastanawiając się, czy lepiej nie zawrócić, dopóki ma jeszcze taką możliwość. Potem

może już nie być w stanie.

Trzeci rok Gryffondoru, który również miał z nim dzisiaj zajęcia, potwierdził, że Snape

zachowywał się o wiele paskudniej niż zwykle. I teraz oto Harry stał przed drzwiami

jego komnat i czuł się tak, jakby miał zaraz wejść do jaskini lwa. A raczej węża.

Nie, przecież to Severus. Nic mu nie zrobi, nawet jeżeli ma dzisiaj naprawdę kiepski

humor. Prawda? Prawda?

Zamknął oczy, odetchnął jeszcze kilka razy, aby dodać sobie odwagi, i wszedł.

W porządku, zrobił dwa kroki i nikt nie cisnął w niego jeszcze żadnym zaklęciem, ani

nie powalił na ziemię. Jest dobrze.

Rozejrzał się po pogrążonym w półmroku salonie i dojrzał Severusa, stojącego do

niego tyłem i robiącego coś przy swoim barku.

- D-dobry w-wieczór, S-Severusie - wydukał cicho i zamknął za sobą drzwi.

Mężczyzna nie obejrzał się, tylko odpowiedział:

- Siadaj. Czego się napijesz?

- Ja... - zaczął niepewnie, nie bardzo wiedząc, co powiedzieć. - To znaczy... jeżeli nie masz dzisiaj ochoty, to wcale nie muszę tutaj być. Możemy przełożyć ten szlaban na

jutro.

Snape odwrócił się do niego i zmierzył go podejrzliwym wzrokiem.

- A czy mógłbyś mi powiedzieć, dlaczego mielibyśmy to zrobić?

W ręku trzymał pustą szklankę. Nie wyglądał, jakby miał zamiar cisnąć nią w

Harry'ego. Wyglądał raczej jak ktoś, kto woli ją napełnić i mu ją podać. To znaczy...

wyglądał normalnie.

- Ee... no bo tak sobie pomyślałem... jeżeli nie masz nastroju. Mogę sobie pójść i

wrócić jutro. Nie ma problemu.

Severus zmrużył oczy.

- Co to ma znaczyć, Potter?

- Nic, zupełnie nic... tak tylko... nieważne - odparł szybko Harry i opadł na fotel,

odwracając głowę w stronę kominka. - I ja... ee... poproszę wody.

- Wody? - usłyszał zaskoczony głos mężczyzny.

1 ... 265 266 267 268 269 270 271 272 273 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)