Desiderium Intimum
- Автор: Gobuss, Lindt Ariel
- Язык: польский
- Жанр: Фанфик
Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
zaciskając zęby z bezsilnej złości. Nott i Snape wyszli z zamku i ruszyli przez błonia.
No bez przesady, chyba nawet spotkania Śmierciożerców nie odbywają się tak
często! Tu musi chodzić o coś innego i on już dowie się o co!
Kiedy dzisiaj podczas Eliksirów przyglądał się Nottowi, nie zauważył w jego
zachowaniu nic szczególnego, poza tym, że wydawał się być nieco zmęczony i
drażliwy. Za to żółć w żołądku Harry'ego niemal się zagotowała, kiedy Severus,
pochylając się nad kociołkiem Ślizgona, zacisnął dłoń na jego ramieniu.
Nie chodziło o to, że nie ufał Severusowi, ale to było oczywiste, że nie chodzi o
żadne korepetycje. A skoro Snape chciał, aby Harry mu ufał, to on również powinien
mu zaufać i powiedzieć prawdę!
A jeżeli już chodzi o zaufanie, to Harry niemal roześmiał się, kiedy Mistrz Eliksirów
oddał im testy i okazało się, że kły utopca były prawidłową odpowiedzią. Długie
spojrzenie, które posłał mu Severus, podając mu jego test, a w którym Harry
dostrzegł ukrywany podziw, mówiło wszystko. Ale w końcu to było jasne, że Severus
prędzej by się udusił, niż podał mu prawidłową odpowiedź, i Harry mógł być z siebie
dumny, że nie dał się wyprowadzić w pole.
Ułożył się na brzuchu i podpierając twarz rękami, wpatrywał się w leżącą na
poduszce mapę tak długo, aż niemal zasnął. Nott i Snape wciąż nie wracali. Nie miał
pojęcia, ile czasu minęło, ponieważ zdarzało mu się na chwilę przysypiać, ale w
końcu ich dostrzegł. Wracali do zamku przez błonia. Jego serce podskoczyło ze
zdenerwowania.
O nie! Tym razem nie przepuści takiej szansy! Musi się dowiedzieć prawdy!
Zerwał się z łóżka, złapał Mapę Huncwotów, zarzucił na siebie pelerynę niewidkę i
bezszelestnie wymknął się z dormitorium, starając się nie obudzić pochrapującego
Rona i pojękującego przez sen Neville'a.
Wydostanie się z Pokoju Wspólnego nie było trudne, problemy zaczęły się dopiero,
kiedy mijał trzecie piętro, ponieważ przyczepiła się do niego Pani Norris i musiał
nadłożyć trochę drogi, aby ją zgubić. Zatrzymał się za jakąś zbroją, aby zerknąć na
mapę. Nott i Snape byli już prawie w lochach. Musi się pospieszyć!
Zbiegł kilka ostatnich pięter i skierował się do lochów. Szedł na palcach, aby
poruszać się jak najciszej. I kiedy mijał kolejny zakręt, dostrzegł ich. Dwie wysokie,
ciemne sylwetki, sunące przez pogrążony w ciemności korytarz. Szli bardzo szybko,
tak szybko, że Harry miał problem z nadążeniem za nimi i co jakiś czas musiał
podbiegać. Kiedy znaleźli się przed gabinetem Mistrza Eliksirów, rozdzielili się.
Harry odetchnął z ulgą, kiedy zobaczył, że Nott nie ma zamiaru wchodzić do komnat
Severusa, tylko skierował się prosto do swojego dormitorium. Odczekał chwilę, aż
Snape zniknie za drzwiami swojego gabinetu, a Ślizgon zniknie za zakrętem
korytarza, po czym podszedł do drzwi i zatrzymał się z wyciągniętą w ich stronę ręką.
Każdy jego krok i ruch były zdecydowane, ale nie potrafił pozbyć się wibrującego w
żyłach zdenerwowania. W końcu pamiętał, jak zazwyczaj kończyły się takie
niezapowiedziane wizyty u Severusa. Zdecydowanie niezbyt miło.
Ale był tutaj i musiał coś zrobić. To zaszło już za daleko. Za pierwszym razem mógł
jeszcze odpuścić, ale tym razem nie zamierzał tego zrobić. Czuł, jak wszystko w nim
drży z gniewu, a w żołądku zagnieździło się coś bardzo ruchliwego i wyjątkowo
ciężkiego. Zacisnął zęby i zdecydował. Otworzył drzwi dotknięciem, jednocześnie
zsuwając z siebie pelerynę.
Nie bał się reakcji Severusa, kiedy mężczyzna go tu zobaczy. Nie. Buzująca w nim
złość i zdeterminowanie, aby poznać prawdę, były silniejsze i kierowały nim, nie
pozwalając mu zatrzymać się na dłuższą chwilę i pomyśleć o tym, co robi. Chciał
tylko dowiedzieć się prawdy. Tylko to się liczyło.
Dlatego też, kiedy ciężkie, drewniane skrzydło uchyliło się z cichym skrzypieniem, a
stojący przy półkach Severus odwrócił się błyskawicznie, sięgając po różdżkę i
celując nią w Harry'ego, chłopak nawet nie zadrżał, a jedynie zamknął za sobą drzwi
i powiedział bardzo spokojnie:
- Dobry wieczór, Severusie.
Mężczyzna patrzył na niego tak, jakby widział go po raz pierwszy w życiu.
Zaskoczenie malujące się od pierwszych sekund na jego twarzy, powoli zaczęło
przeobrażać się w gniew.
- Co ty tutaj robisz, Potter? - warknął, opuszczając różdżkę i chowając ją do kieszeni
szaty. I dopiero wtedy Harry to dostrzegł. Materiał na lewym ramieniu mężczyzny był
niemal całkowicie rozdarty, a na odsłoniętej skórze widniała długa, krwawiąca
szrama złożona z rzędu równych, mniejszych ranek, wyglądających tak, jakby coś
zagłębiło w ręce swoje długie, ostre kły.
I wtedy, zupełnie nagle oczy Harry'ego rozszerzyły się, kiedy napłynęło zrozumienie,
a elementy układanki powskakiwały na swoje miejsca.
Przypomniał sobie słowa Hagrida, o mordowanych w lesie zwierzakach, o tym, że
napastnik przybywa drogami, które znają tylko nauczyciele, o tym, że
prawdopodobnie jest to element szkolenia na Śmierciożercę, przypomniał sobie
długie kły Krakwatów i w jednym momencie wszystko stało się jasne.
- To ty - powiedział z niedowierzaniem. - To ty i Nott... Szkolisz go w Zakazanym
Lesie...
- To nie twoja sprawa, Potter - syknął Severus, odwracając się ponownie do półek i
zawzięcie czegoś na nich szukając.
- Jak to nie moja? Słyszałem, co się tam wyprawia! Uczysz go czarnomagicznych
zaklęć... - Harry nie potrafił zapanować nad drżeniem głosu i poczuciem zdrady,
które zalęgło mu się w żołądku. Nie potrafił się zdecydować, co powinien odczuwać.
Ulgę, że to jednak nie to, co myślał, czy raczej gorycz, że Severus ukrywał przed nim
coś takiego? Ale bardzo szybko na pierwszy plan wysunęło się zupełnie inne
uczucie. Trujące i jadowite. I Harry nie potrafił powstrzymać żalu w swoim głosie,
kiedy wycedził przez zaciśnięte zęby: - Uczysz jego... a nie mnie?
Snape przerwał poszukiwania i spojrzał na niego ze zdumieniem. Nie wyglądał zbyt
dobrze. Jego twarz była wyjątkowo blada i zdawało się, że każdy ruch sprawia mu
coraz większy wysiłek. Ale Harry był w takim stanie, że prawie tego nie dostrzegał.
- Powiedziałeś, że nie będziesz uczył uczniów Czarnej Magii pod nosem
Dumbledore'a! - wypalił, przypominając sobie słowa mężczyzny. - Pamiętam! A teraz
to robisz! - Harry zaciskał pięści, próbując się uspokoić. Już nawet nie chodziło o to,
co Nott i Snape robili w tym lesie. Chodziło o to, że... że...
- Dumbledore o tym wie - wycedził Snape, wbijając płonące złością spojrzenie w
Harry'ego. - A ty nie wścibiaj nosa w sprawy, o których nie masz pojęcia. - Po tych
słowach skrzywił się z bólu i złapał za lewe ramię. Wydawało się, że krew sączyła się
coraz mocniej.
Te rewelacje były wstrząsające. Harry stał jak rażony piorunem, nie będąc w stanie
wydusić z siebie słowa i obserwował, jak Snape ponownie zaczyna przeglądać półki.
Kręciło mu się w głowie. Nie miał pojęcia, co o tym wszystkim myśleć. Jak to
"Dumbledore o tym wie"? Dlaczego na to pozwala? Nie miał pojęcia, co zrobić. Miał
wrażenie, że głowa mu zaraz eksploduje od natłoku myśli i emocji, których nie potrafił
ze sobą pogodzić.
Otrząsnął się dopiero, kiedy Severus odwrócił się do niego z małą buteleczką w