Zatoka cykuty
- Автор: Коултер Кэтрин
- Язык: польский
- Жанр: Триллеры
Электронная книга - «Zatoka cykuty». Краткое содержание книги:
– Dillon, co czytasz?
– Artykuły, które wyszukał MAX na temat nadnaturalnych zjawisk. Szukam opisów zbrodni, podobnych do działań rodzeństwa Tuttle, i czegoś, co mogłoby przypominać ghule.
– Powiedz mi coś więcej o tych ghulach.
– Były tam dwa wyraźne białe stożki, które się czasami wzajemnie przenikały. Możesz sobie wyobrazić, jakie to robiło wrażenie na chłopcach, których Tammy i Timmy Tuttle nazywali małolatami. Nigdy jeszcze nie widziałem takiego przerażenia. Ja też byłem zszokowany. Tammy Tuttle zaczęła wzywać ghule. Wołała, żeby wzięły swoje noże i siekiery, bo czekają na nich przysmaki. Chłopcy chcieli wypełznąć z kręgu, a wtedy Tammy wyjęła nóż, żeby ich przygwoździć do podłogi. Strzeliłem do niej i prawie odstrzeliłem jej ramię. Timmy wyciągnął broń, nie celował do mnie, tylko do chłopców, więc nie miałem wyboru i musiałem go zabić. Wtedy jeden z tych białych stożków zaczął się do nas zbliżać i też do niego strzeliłem. Czy go uszkodziłem? Nie mam pojęcia. Kiedy wyciągnąłem chłopców z kręgu, oba białe stożki wyleciały ze stodoły. Ludzie, którzy stali na zewnątrz, nie widzieli ich. Zobaczyli je tylko chłopcy, ja i Tammy, która je wzywała.
– Mój Boże, to przerażające.
– Bardziej przerażające, niż to sobie możesz wyobrazić.
– Czy ofiary tych ghuli musiały znajdować się w kręgu? – spytała Lily.
– To dobre pytanie. Myślę, że tak. Z drugiej strony, to mógł być tylko taki rytuał, wymyślony przez rodzeństwo Tuttle. Nie widziałem jednak, żeby ghule miały noże i siekiery.
Nie rozumiem, dlaczego Tammy o tym mówiła. Tylko ona miała nóż.
– Może tylko dramatyzowała sytuację?
– Może, ale ja w to nie wierzę – powiedział Savich, myśląc o straszliwie okaleczonych zwłokach ostatniej ofiary.
Ktoś zastukał do drzwi.
– Pospiesz się, Dillon, otwórz drzwi – rozległ się głos Sherlock.
Weszła, trzymając w rękach trzy tace, jedną na drugiej.
– Przysyła nam to pani Blade – powiedziała, podając je Savichowi. – Poza rozwiązywaniem krzyżówek lubi też gotować. Powiedziała, że jeśli nie możemy zejść do jadalni, to muszę to zabrać na górę.
Na tacach były dwie ogromne porcje spaghetti z sosem pomidorowym i kuleczkami mięsa, jeden talerz bez mięsa dla Savicha, duża miska pełna parmezanu, osiem kromek chleba czosnkowego i trzy ogromne miski sałatki pomidorowej z bazylią.
Zapanowała cisza; wszyscy zajęli się jedzeniem. Pierwsza odezwała się Lily.
– Po tym chlebie czosnkowym mogę zaśpiewać narodowy hymn Włoch. To jedzenie było prawie tak dobre jak nasz meksykański lunch.
– Wiesz co, Lily? Za to ja mógłbym codziennie jeść słoną tortillę z tak ostrym sosem, żebym poczuł, jak przepala mi podeszwy butów – stwierdził Savich. – Ciekaw jestem, czy twoi teściowie złożą nam dziś wieczór wizytę.
– Dlaczego mieliby to zrobić? – Lily zbladła.
– Ponieważ ich ptak, który znosi złote jaja, chce wyfrunąć z gniazda – powiedziała Sherlock, zabierając tacę Lily. – Udało ci się ujść z życiem dziś rano w autobusie, a teraz stale jesteśmy przy tobie. Odwiedzą cię i spróbują przekonać, że Tennyson nie może bez ciebie żyć.
– Chcą wystrzelić ostatni nabój. – Lily pokiwała głową.
– Właśnie tak – przyznała Sherlock.
– Wiedzą jednak – uśmiechnął się Savich – że nad ich małym ptaszkiem czuwają dwa duże kruki. Zobaczymy, jakich chwytów będą używać. Popatrz, jest jeszcze deser, który Sherlock przed nami schowała. Mój ulubiony mus czekoladowy.
Tennyson i jego matka pojawili się godzinę później, dokładnie o ósmej wieczorem.
Charlotte Frasier odwiedziła Lily w szpitalu tylko raz. Stała przy jej łóżku, powtarzając, że Lily musi koniecznie porozmawiać z kochanym doktorem Rossettim, świetnym lekarzem i wspaniałym człowiekiem, który na pewno jej pomoże. Ona tak bardzo się martwi o kochaną Lily, wszyscy się o nią martwią. Nikt nie chciał, żeby znowu próbowała się zabić. Lily patrzyła na nią bez słowa, nie znajdując odpowiedzi na tę skandaliczną przemowę. Tego wieczoru Charlotte była pięknie ubrana – miała na sobie wełniany kostium koloru czerwonego wina i jedwabną jasnoróżową bluzkę. W jej gęstych czarnych włosach nie było śladu siwizny – krótkie loczki swobodnie okalały jej twarz. To była młodzieżowa fryzura, ale było jej w niej ładnie. Miała bardzo białe, równe zęby, a wargi pociągnięte krwistoczerwoną szminką. Jak zawsze, bardzo dobrze się prezentowała.
Tennyson, nie zwracając najmniejszej uwagi na Savicha i Sherlock, podszedł do łóżka Lily i chwycił ją za rękę.
– Wróć do domu, Lily.
– Witaj Tennyson, witaj, Charlotte. Czy mamy sobie jeszcze coś do powiedzenia? Dillon przewidywał waszą wizytę, mimo to jestem zdziwiona. – Lily uwolniła dłoń z uścisku Tennysona. – A gdzie twój ojciec? Czy źle się czuje?
– Może uznali, że nie jest tu potrzebny – wtrącił się Savich swobodnym tonem. – Mają nadzieję, że sami zdołają cię przekonać.
– Nie przekonasz mnie – Lily zwróciła się do swojego męża.
– Elcott też chciał przyjść, ale trochę dziś cierpi na niestrawność – odezwała się Charlotte swoim silnym południowym akcentem. – Lily, wysłuchaj mnie. Mój syn bardzo cię kocha. Jest mężczyzną, więc trudno mu mówić prosto z serca. Kobiecie łatwiej to przychodzi, więc zapewniam cię w jego imieniu, że on bardzo cię potrzebuje.
– Jeśli chodzi o ścisłość, Charlotte, to Tennyson potrafi być bardzo elokwentny. Nie wydaje mi się, żeby jego serce miało z tą sprawą cokolwiek wspólnego. Nie, Charlotte, rzeczą, której Tennyson najbardziej potrzebuje, są moje obrazy.
– To nieprawda! – Tennyson odwrócił się gwałtownie i stanął przed Savichem. – Nabiłeś jej głowę podejrzeniami, kłamstwami na temat mnie i mojej rodziny. Nie mam żadnej ukrytej motywacji! Kocham moją żonę, słyszysz? Nigdy bym jej nie skrzywdził. Mówię to z głębi krwawiącego serca! Dlaczego ty i twoja żona nie wrócicie do Waszyngtonu, żeby walczyć ze zbrodniarzami, za co wam płacą, i nie zostawicie w spokoju niewinnych ludzi? Nie płacą wam za rozbijanie kochającej się rodziny. Zostawcie nas, do diabła, w spokoju!
– To bardzo wzruszające przemówienie – uśmiechnęła się do niego Sherlock. Patrząc na drgający mięsień w jego policzku, wiedziała, że zamordowałby ją z największą rozkoszą.
– Ależ, moi drodzy, musicie się uspokoić – powiedziała Charlotte swoim jedwabistym głosem. – Lily, moja najdroższa, jesteś dorosłą kobietą. Mój Tennyson, podobnie jak twój brat, też jest opiekuńczy w stosunku do swojej młodszej siostry. Ale twój brat i jego żona przekroczyli pewne granice. Nie lubią mojego syna, choć nie rozumiem dlaczego. Rzucają oskarżenia, na które nie mają ani cienia dowodu. Absurdalne oskarżenia. Lily, jak możesz wierzyć w takie rzeczy?
– Nie nazwałabym tych oskarżeń absurdalnymi – wtrąciła Sherlock. – Ma pani tylko rację, jeśli chodzi o dowody. Gdybyśmy mieli dowody, to wsadzilibyśmy go do więzienia.
– Dlaczego wciąż zatruwacie umysł biednej Lily? Dobrze wiecie, że ona nie jest zdrowa, a wy popychacie ją jeszcze w kierunku, z którego może już nie być powrotu.
– Mamo…
– Nie, Tennyson, mówię prawdę. Lily jest umysłowo chora. Musi wrócić do domu, żebyśmy mogli się nią zająć.
– Dziś rano jakiś młody facet próbował mnie zamordować – powiedziała głośno i wyraźnie Lily.
– Co? Och, Boże, nie!
Tennyson usiłował chwycić ją w ramiona, ale Lily oparła się o wezgłowie i nie dała się podnieść.
– Nie, Tennyson. Zostaw mnie. Jak widzisz, to mu się nie udało. Dałam mu niezłą nauczkę. Gliniarze wiedzą, kim on jest. Odejdź ode mnie, bo moja bratowa gotowa cię ugryźć.