Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 261 262 263 264 265 266 267 268 269 ... 508
Перейти на страницу:

wydawały im się wynalazkiem co najmniej Tego, Którego Imienia Nie wolno

Wymawiać.

Ron pochylił się nad stołem w Wielkiej Sali, próbując powstrzymać ziewanie.

- Za jakie grzechy? - mruknął, zwieszając głowę i sennie mrugając oczami. - Przecież

jest jeszcze środek nocy.

- Przestań jęczeć - skarciła go Hermiona, nakładając sobie na talerz sałatkę z

pomidorów i nalewając do pucharu gorącej herbaty z mlekiem.

- Na dworze jest jeszcze ciemno! - oświadczył Ron, jakby to był twardy dowód na

poparcie jego tezy.

- Wieczorami, kiedy siedzisz do późna i grasz w eksplodującego durnia, jakoś ci to

nie przeszkadza.

Ron otworzył usta, aby odpowiedzieć, ale po chwili zamknął je ponownie i spojrzał na

siedzącego obok Harry'ego.

- Harry, powiedz jej coś.

Chłopak przełknął kawałek tostu i zamrugał.

- To twoja dziewczyna. Nie mogę wtrącać się w wasz związek.

Hermiona przewróciła oczami. Harry wzruszył ramionami i uśmiechnął się pod

nosem.

Cóż, co prawda pogodził się z nimi wczoraj, to znaczy zszedł na dół i przyznał, że

zachował się jak kutas, ale gniew i rozczarowanie wciąż tętniły w jego żyłach i nie

chciały wyparować. Przynajmniej może od czasu do czasu trochę im przygryźć.

Wczorajszego dnia, kiedy większość uczniów poszła już spać, a w Pokoju Wspólnym

pozostali tylko najwytrwalsi, Harry opowiedział im o tym, czego dowiedział się od

Neville'a. Hermiona była wstrząśnięta, a Ron zaszokowany. I rozradowany.

- Ha! Dobrze tak temu szczurowi. Ma to, na co zasłużył.

- Ron! - Gryfonka spojrzała na niego z potępieniem w orzechowych oczach.

- Cóż, to prawda. Chciał zabić Harry'ego. Drań ma szczęście, że przynajmniej żyje.

- Nie nazwałbym tego życiem - mruknął Harry.

- Racja. To jest okropne, a ty się z tego wyśmiewasz, Ron.

- Nie wyśmiewam się. Po prostu uważam, że to sprawiedliwa kara za to, co zrobił

Harry'emu.

- Nikt nie zasługuje na coś takiego, Ron - powiedziała poważnie Hermiona. - Ludzie

popełniają różne błędy, ale powinno im się dać szansę na naprawienie ich, a nie

skazywać ich na los, którego nie będą mogli już nigdy zmienić. To... to...

barbarzyństwo.

Ron zmarszczył brwi.

- Nie zgadzam się - burknął. - Spójrz na Snape'a. - Harry poczuł, jak na wzmiankę o

nim coś opada mu do żołądka. - Zabił tylu ludzi, kiedy służył Sama-Wiesz-Komu.

Dostał drugą szansę i co teraz robi? Gnębi nas i prześladuje. Skoro nie może już

torturować, to mści się na nas.

- Ron, przestań już - żachnęła się Hermiona.

- Ludzie się nie zmieniają. Nie warto dawać im drugiej szansy.

Harry przełknął ślinę. Bardzo nie podobał mu się kierunek tej rozmowy.

- Twój przykład jest idiotyczny - powiedziała Hermiona. - A poza tym profesor Snape

jest teraz po naszej stronie, co już nieraz udowodnił. I nieważne, jak bardzo go nie

lubisz. Nie możesz mieszać charakteru człowieka z jego uczynkami.

Ron odburknął coś pod nosem, ale nie próbował już dłużej się sprzeczać. Jeżeli

Hermiona uważała, że ma w czymś rację, to nic nie było jej w stanie przekonać, że

może się mylić.

- A poza tym nie rozmawiamy teraz o Snapie, tylko o Malfoyu - wtrącił Harry,

próbując zmienić temat.

- Jak myślicie? Kto mógł zrobić coś tak okrutnego? - zamyśliła się Gryfonka.

Spojrzała na przyjaciół, którzy w odpowiedzi wzruszyli jedynie ramionami.

Harry już wcześniej się nad tym zastanawiał. I musiał przyznać, że miał pewne

podejrzenie...

- Dumbledore odpada. W ogóle wątpię, aby to był którykolwiek z nauczycieli -

powiedziała poważnie Hermiona. - Nie wyobrażam sobie, aby któryś z nich mógł

doprowadzić swojego ucznia do takiego stanu.

- Może Sami-Wiecie-Kto? - zapytał nagle Ron. Hermiona i Harry spojrzeli na niego z

zaskoczeniem. - No co? Może Malfoy zrobił coś, czego nie powinien? Nie wiem.

Może chciał zabić Harry'ego, a Sami-Wiecie-Kto wściekł się, bo to on chciał go

własnoręcznie ukatrupić, a nie jakiś tam Malfoy.

Gryfonka wyglądała tak, jakby naprawdę rozważała taką opcję.

- A co się w takim razie stało z Crabbem i Goyle'em? - zapytał nagle Harry. - I co

robił w szkole Lucjusz Malfoy?

Ron zamyślił się.

- Może... nie wiem. Może wściekł się na Dumbledore'a, że wyrzucił Malfoya ze szkoły

i przez to dopadł go Sami-Wiecie-Kto?

- Ron, to, co mówisz, ma nawet sens - powiedziała powoli Hermiona. - A co do

Crabbe'a i Goyle'a, to wiemy tylko tyle, że zostali usunięci ze szkoły. Jak myślicie,

czy spotkał ich taki sam los, jak Draco?

- Według mnie to dobrze, że zniknęli, i mam gdzieś, co się z nimi stało. Cokolwiek ty

o tym sądzisz, Hermiono - powiedział po kilku chwilach Ron, spoglądając na

Harry'ego, jakby szukał u niego potwierdzenia.

- Jasne - burknął chłopak. Dziewczyna rzuciła im zdegustowane spojrzenie.

- Jesteście siebie warci - oświadczyła. - Idę spać. - Po tych słowach wstała i dumnym

krokiem wmaszerowała po schodach, kierując się do dormitorium dziewcząt.

- Czasami zastanawiam się, co takiego mi się w niej podoba - mruknął Ron,

spoglądając na Harry'ego, który w odpowiedzi wzruszył jedynie ramionami.

Na tym zakończyła się ich wczorajsza rozmowa. Jedyne, co mieli, to domysły i

spekulacje.

- Poczta! - Hermiona uśmiechnęła się, kiedy do jej wyciągniętej ręki wpadł

egzemplarz "Proroka Codziennego". Harry złapał swój i szybko odłożył na bok, nawet nie spoglądając na stronę tytułową. W zasadzie to sam nie wiedział, dlaczego wciąż

go prenumeruje. To prawda, że wolałby wiedzieć, co się dzieje, ale ostatnio ta

wiedza tylko go dołowała i sprawiała, że czuł się naprawdę... źle.

- Och - westchnęła Hermiona, rozkładając gazetę i spoglądając na stronę tytułową.

- Co się stało tym razem? - zapytał Ron, zanurzając zęby w kanapce z jajkiem i

pachnącą, wędzoną szynką.

- Kolejny atak - szepnęła Hermiona, wczytując się w artykuł.

- Znowu? Słyszałem, że dwa dni temu był paskudny atak na Hampstone. Podobno

zginęło kilku mugoli.

- Dwunastu - szepnął Harry, wpatrując się w swój talerz.

- Co?

- Dwunastu mugoli. Tylu zginęło - dodał, nie podnosząc wzroku. - Czytałem o tym.

- Serio? - Ron zrobił wielkie oczy. - Co za śmiercio...!

- Ron, czy mógłbyś się przymknąć? Próbuję czytać.

Gryfon ściszył głos do szeptu i pochylił się do Harry'ego.

- Naprawdę te pieprzone śmierciojady zabiły dwanaście osób? To wprost

nieprawdopodobne! I nikogo nie złapali? Nie wyśledzili ich?

Harry pokręcił głową. Nie czytał tamtego artykułu, ale podejrzewał, że jeżeli Aurorom

udałoby się schwytać chociaż jednego Śmierciożercę, ten "sukces" zostałby

ogłoszony wszem i wobec i pojawił się na pierwszej stronie, okazując się informacją

ważniejszą nawet od tej o samym ataku.

- Dlaczego? Skoro Snape jest szpiegiem, to dlaczego Aurorzy nic nie wiedzą o

planach Sami-Wiecie-Kogo? Przecież, logicznie rzecz biorąc, ten stary nietoperz

powinien przekazywać Dumbledore'owi takie informacje, a nie pozwalać, żeby ginęli

niewinni ludzie. Coś mi tu śmierdzi. I to bardzo mocno.

- Ron - przerwała mu Hermiona, spoglądając na nich znad gazety. - Gdyby Aurorzy

pojawili się nagle w miejscu planowanego ataku, to profesor Snape zostałby

natychmiast zdemaskowany. Zresztą spójrz na to. - Odwróciła do nich gazetę i

pokazała im pierwszą stronę.

NIEUDANY ATAK NA GŁÓWNĄ SIEDZIBĘ

1 ... 261 262 263 264 265 266 267 268 269 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)