Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Космическая фантастика » Pętla wstecznego czasu [Петля обратного времени - pl]
Pętla wstecznego czasu [Петля обратного времени - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Pętla wstecznego czasu [Петля обратного времени - pl]

Электронная книга - «Pętla wstecznego czasu [Петля обратного времени - pl]». Краткое содержание книги:

W Pętli wstecznego czasu spotykamy tych samych bohaterów, jak i w dwóch poprzednich książkach, ale przeszło dwadzieścia lat później. Kwestię Galaktów i Zływrogów definitywnie rozwiązano, lecz na horyzoncie pojawił się nowy problem. Ekspedycja wysłana do jądra galaktyki została zniszczona w niejasnych okolicznościach. W ślad za nią wyrusza druga, dużo lepiej przygotowana, by ustalić tożsamość potężnych istot zamieszkujących centrum Drogi Mlecznej.
1 ... 18 19 20 21 22 23 24 25 26 ... 56
Перейти на страницу:

— Planetka weszła na optymalną orbitę, Eli — powiedziała Olga. — Petri zbliża się do niej na odległość skutecznej anihilacji. Wkrótce nadejdzie nasza kolej.

Nasza kolej nie nadeszła, bo do akcji wkroczyły obce, wrogie siły. Do końca życia nie zapomnę tego, co rozegrało się na moich oczach.

Planetka znajdowała się dokładnie pośrodku między Aranią a Trzema Mglistymi Słońcami. Mknęła swobodnie po swej nowej orbicie, poprzedzana zwartą grupką trzech holujących ją dotychczas gwiazdolotów. Za nią, również w szyku zwartym, pędziły pozostałe transportowce kosmiczne, a jeden z nich, skazany na anihilację, krążył wokół globu po niskiej elipsie. Nasz gwiazdolot ustawił się na linii łączącej Aranię z Trzema Słońcami. Z boku pojawił się „Cielec”, aby błyskawicznie ostrzelać skazany na zagładę gwiazdolot i równie błyskawicznie wyłączywszy anihilatory odlecieć do tyłu na fali nowej przestrzeni. My zaś mieliśmy wtargnąć w samo oko kosmicznego cyklonu i zadać decydujący cios. Taki był plan. Nic więc dziwnego, że widząc w powiększaczu zbliżającego się „Cielca” widziałem jednocześnie oczami duszy samego Petriego, jak lekko pochylony do przodu wpatruje się w rosnący na ekranie gwiazdolot i unosi rękę, by za chwilę opuścić ją z okrzykiem: „Pal”. Ale to nie on wypalił…

Trysnął promień, ten sam przeklęty promień, który spopielił Czerwoną Gwiazdę! Tym razem był cieńszy i nie jarzył się tak długo. Wystrzelił z zamglonej dali i momentalnie zgasł, jak zdmuchnięty. Promień trwał przez mgnienie oka, ale to wystarczyło, aby w miejscu, gdzie jeszcze przed chwilą znajdował się potężny statek wyposażony w groźną broń, gwiazdolot, na którego pokładzie znajdowali się ludzie i Demiurgowie, żeby w tym miejscu buchnął kłąb płomieni. Nie było już gwiazdolotu, nie było już nowoczesnych maszyn, nie było ludzi i Demiurgów, nie było nawet ich zwłok. Był tylko szybko gasnący ogień, a potem rozpełzający się w przestrzeni miałki, srebrzysty pył.

Zobaczyłem też, jak pozostałe gwiazdoloty schodzą z precyzyjnie obliczonych trajektorii, zderzają się i giną kolejno w takich samych kłębach ognia, w jakich spłonęli nasi przyjaciele z „Cielca”. Przylgnąłem twarzą do ekranu powiększalnika, bo przez Kosmos wprost w rozszalałe ognisko pędził bezwładnie „Koziorożec”. Gryzłem palce do krwi, ryczałem z wściekłości i bólu, ale musiałem zobaczyć co się dzieje. Żeby zrozumieć i straszliwie zemścić się na sprawcach katastrofy, jeśli sam ją przeżyję!

„Koziorożec” jakimś cudem wyminął nagle dogasające pogorzelisko gwiazdolotów i pomknął w mętny tuman zapylonej przestrzeni, a „Wąż” jeszcze wcześniej wykonał zwrot i teraz odsuwał się po łagodnej krzywej od epicentrum katastrofy.

Opadłem bez sił na fotel i dopiero po dłuższej chwili zorientowałem się, że Olga rozpaczliwie szarpie mnie za rękaw kombinezonu.

— Eli! Ocknij się! — wołała. — Nasz MUK odmówił posłuszeństwa. Nie mogę przekazać żadnego rozkazu do maszynowni, statek jest niesterowny i coraz szybciej spadamy na płonące transportowce!

Nie wiem, jak długo mnie wołała, ale gdy tylko jej głos dotarł do świadomości, gdy tylko uświadomiłem sobie grozę naszej sytuacji, nie wahałem się ani przez chwilę.

— Bez paniki! — krzyknąłem. — Przechodzimy na ręczne sterowanie!

Ale nie było na co przechodzić, bo ręczne stery, podobnie jak wszystkie urządzenia zautomatyzowane, również nie działały. Wszystkie niezliczone klawisze i przyciski na pulpicie sterowniczym zostały zablokowane, wszystkie lampki sygnalizacyjne jarzyły się purpurową barwą alarmu! I nagle przypomniałem sobie, że istnieje jeden jedyny obwód, którego nie można wyłączyć ani zablokować rozkazem myślowym, który można uruchomić tylko staroświeckim kluczem. Sam ten obwód jeszcze kiedyś w szkole zaprojektowałem, sam obliczytem niezbędną liczbę i siłę ładunków wybuchowych niszczących statek od środka. To był obwód rozpaczy, ostatnia deska ratunku w warunkach najwyższego zagrożenia.

— Klucz! — ryknąłem. — Klucz od komór wybuchowych!

Olga zbladła z przerażenia.

— Eli! — powiedziała błagalnie. — Może jeszcze nie trzeba?… Ja jeszcze nie straciłam nadziei…

Gotów byłem ją udusić. Nadziei nie było.

— Uspokój się, idiotko! — wrzasnąłem. — Nie zamierzam popełniać zbiorowego samobójstwa. Natychmiast dawaj klucz!

Olga trzęsącymi się ze zdenerwowania rękami rozpięła bluzkę i wyciągnęła spod niej zawieszony na szyi łańcuszek z kluczem. Nie czekając, aż odepnie go zesztywniałymi palcami, szarpnąłem klucz i popędziłem w kąt sterówki, gdzie znajdował się skomplikowany zamek w zapieczętowanej kasecie. Zerwałem pieczęć, wsunąłem klucz do dziurki i ostrożnie, napominając się w duchu, żebym nie popełnił fatalnego błędu, przekręciłem go o jedną trzecią obrotu.

Ciężki wybuch wstrząsnął statkiem. Prawa strona rufy, gdzie były zmontowane nasze groźne anihilatory, przestała istnieć… Przestała istnieć, zda się niezwyciężona, gwiezdna twierdza zdolna do rozpylania planet i rozproszenia nieprzyjacielskich flot. Ale statek został, przeżył, bo straszliwa eksplozja rzuciła go w lewo, zepchnęła z kursu prowadzącego wprost ku zagładzie. W ostatniej chwili, bo za sekundę byłoby już za późno.

Olga rozpłakała się i padła na fotel. Przez kilka minut nie odzywaliśmy się ani słowem i trwaliśmy tak w kompletnej ciszy, bo do stanowiska dowodzenia nie docierały żadne dźwięki. A przecież po korytarzach statku miotali się teraz ludzie i ich gwiezdni przyjaciele, przerażeni i zdezorientowani. Nie wiem nawet, co silniej zszarpało ich nerwy: oczekiwanie na niechybną śmierć czy nieoczekiwany ratunek. Wreszcie Olga powiedziała słabym głosem:

— Eli, jak to się mogło stać? Przecież nasz MUK jest szczelnie otoczony polem ochronnym! Jaka siła mogła go przebić? Dlaczego milczysz? Boję się, odezwij się do mnie!

— Milczę, bo wszystko zrozumiałem — odparłem, starając się zachować spokój. — Ramirowie wypowiedzieli nam wojnę. Zniszczyli eskadrę Allana i twojego męża, Olgo. Teraz przyszła kolej na nas.

Patrzyła na mnie okrągłymi, szalonymi ze strachu oczami.

— Przywykłam ci wierzyć, Eli — powiedziała. Zawsze wierzyłam w każde twoje słowo… Ale przecież oni nie mogli wiedzieć, że to właśnie Petri ma zacząć operację. Nie ja, nie Kamagin, nie Osima, tylko Petri! O tym wiedziały tylko nasze załogi, a Ramirowie zaatakowali Petriego!

— Nam też nieźle się dostało, też o mało nie zginęliśmy — zaoponowałem ponuro. — A co się tyczy pytania, w jaki sposób Ramirowie poznali plan operacji, to odpowiedź może być tylko jedna: na któryś z naszych statków przedostał się ich szpieg!

— Szpieg?

— Nie podoba ci się to słowo? Wobec tego konfident, zwiadowca, kapuś, tajny agent, zdrajca, co wolisz… I ten zdrajca znajduje się na statku flagowym eskadry, na „Koziorożcu”, Olgo!

3. Zerwane więzi czasu

1

O odtworzeniu anihilatorów nawet nie było co marzyć, bo ich konstruktorzy zatroszczyli się o to, aby w razie nieszczęścia hipotetyczny wróg nie tylko nie dostał tej broni w swoje łapy, ale nawet nie mógł się domyślić, jaka potęga kryła się pod rufowym pancerzem. Po obejrzeniu uszkodzeń Olga wyznała mi:

1 ... 18 19 20 21 22 23 24 25 26 ... 56
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)