Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Vaterland [Fatherland - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Vaterland [Fatherland - pl]

Электронная книга - «Vaterland [Fatherland - pl]». Краткое содержание книги:

Jest rok 1964. Nazistowskie Niemcy triumfują w Europie oraz Azji i przygotowują się do obchodów 75 urodzin Hitlera. Prezydent USA J.F.Kennedy ma przybyć z oficjalną wizytą do Rzeszy, aby przywrócić stosunki dyplomatyczne miedzy krajami. Wtedy uwagę władz przykuwa seria tajemniczych morderstw. Wszystkie ofiary łączy udział w planie eksterminacji Żydów i Słowian. Śledztwo rozpoczynają agencji niemieckiego wywiadu, szpiedzy i amerykańska dziennikarka. Rozwiązanie okaże się bardziej zaskakujące, niż ktokolwiek przypuszcza.
1 ... 20 21 22 23 24 25 26 27 28 ... 86
Перейти на страницу:

— To nie jest wystrój jego mieszkania… przynajmniej obecnie. Hotel, może burdel. Aparat ukryty był za fałszywym lustrem. Widzisz, jak czasami gapią się prosto w obiektyw? Widziałem takie spojrzenia setki razy. Przyglądają się sobie w lustrze.

March zbadał po raz drugi wszystkie zdjęcia. Były błyszczące i nie pogięte — nowe odbitki starych negatywów. Obrazki, jakie można nabyć od rajfura w bocznej uliczce w Kreuzburgu.

— Gdzie je znalazłeś?

— Obok ciał.

Stuckart najpierw zastrzelił swoją kochankę. Z raportu wynikało, że leżała na brzuchu całkowicie ubrana, na łóżku w apartamencie Stuckarta przy Fritz Todt-Platz. Wpakował jej pocisk w tył głowy ze swego wchodzącego w skład wyposażenia SS lugera (jeśli to wszystko prawda, pomyślał March, stary mól książkowy użył pewnie broni palnej po raz pierwszy w życiu). W ranie znajdowały się strzępy tkaniny, co mogło sugerować, że strzał został oddany przez poduszkę. Potem Stuckart usiadł podobno na skraju łóżka i strzelił sobie w podniebienie. Na fotografiach policyjnych nie sposób było rozpoznać żadnego ciała. W zaciśniętej dłoni samobójcy wciąż tkwił pistolet.

— Na stole w jadalni zostawił krótki list — powiedział Fiebes. — „Mam nadzieję, że zaoszczędzę w ten sposób wstydu mojej rodzinie, Rzeszy i Führerowi. Heil Hitler! Niech żyją Niemcy! Wilhelm Stuckart”.

— Szantaż?

— Prawdopodobnie.

— Kto znalazł ciała?

— Tu dopiero się zdziwisz. Amerykańska dziennikarka. — Fiebes wypluł te dwa słowa niczym truciznę.

W aktach znajdowało się jej zeznanie: Charlotte Maguire, wiek 25 lat, berlińska korespondentka amerykańskiej agencji prasowej, World European Features.

— Prawdziwa mała dziwka. Od razu, jak ją tu przywieźli, zaczęła coś wrzeszczeć o przysługujących jej prawach. O prawach! — Fiebes pociągnął kolejny łyk sznapsa. — Podejrzewam, że teraz powinniśmy być chyba kurewsko mili dla Amerykanów, prawda?

March zanotował sobie jej adres. Jedynym innym przesłuchiwanym świadkiem był portier, który pracował w bloku Stuckarta. Amerykanka twierdziła, że zaraz po odkryciu ciała widziała na schodach dwóch mężczyzn; portier jednak upierał się, że nie było nikogo.

March podniósł gwałtownie wzrok. Fiebes podskoczył na krześle.

— Co się stało?

— Nic. Wydawało mi się, że widziałem jakiś cień przy drzwiach.

— Mój Boże, co to za miejsce… — Fiebes otworzył na oścież drzwi z matowego szkła i wyjrzał na korytarz. Kiedy był odwrócony plecami, March odpiął przymocowaną do teczki kopertę i wsunął ją do kieszeni.

— Nikogo. — Fiebes zamknął drzwi. — Tracisz nerwy, March.

— Moim przekleństwem była zawsze zbyt aktywna wyobraźnia. March zamknął teczkę i wstał. Fiebes zatoczył się i zamrugał oczyma.

— Nie chcesz jej zabrać? Nie pracujesz nad tą sprawą razem z Gestapo?

— Nie. To oddzielne dochodzenie.

— Tak? — Fiebes usiadł ciężko. — Kiedy powiedziałeś, że chodzi o „sprawę wagi państwowej”, pomyślałem… Ale to i tak nie ma znaczenia. Ja już się tym nie zajmuję. Śledztwo przejęło, dzięki Bogu, Gestapo. Bezpośredni nadzór sprawuje Obergruppenführer Globocnik. Słyszałeś o nim? Prawdziwy rzeźnik, to prawda, ale na pewno sobie z tym poradzi.

* * *

W biurze informacyjnym przy Alexander Platz mieli adres Luthera. Według danych policyjnych wciąż mieszkał w Dahlem. March zapalił kolejnego papierosa i wykręcił numer. Czekał dość długo — gdzieś w mieście niosło się ponure nieprzyjemne echo dzwonka. Już miał zrezygnować, kiedy w słuchawce odezwał się głos kobiety.

— Słucham?

— Frau Luther?

— Przy telefonie. — Głos miała młodszy, niż się spodziewał. Lekko ochrypły, jakby przed chwilą płakała.

— Nazywam się Xavier March. Jestem inspektorem berlińskiej Kriminalpolizei. Czy mogę rozmawiać z pani mężem?

— Przykro mi… nie rozumiem. Jeśli jest pan z policji, powinien pan wiedzieć…

— Wiedzieć? Co takiego?

— Mój mąż zaginął. W niedzielę. Zaczęła płakać.

— Bardzo mi przykro. — March balansował papierosem na skraju popielniczki. Wielki Boże, kolejna ofiara.

— Powiedział, że wybiera się w podróż służbową do Monachium i że wróci w poniedziałek. — Wydmuchała nos. — Ale już to wam wyjaśniałam. Z pewnością wie pan, że sprawa załatwiana jest na najwyższym szczeblu. Co…? — Nagle przerwała. March słyszał stłumione odgłosy rozmowy. W tle słychać było nieprzyjemny i nagabujący głos mężczyzny. Kobieta powiedziała coś, czego nie słyszał, a potem zwróciła się z powrotem do niego. — Jest tu przy mnie Obergruppenführer Globocnik. Chciałby z panem rozmawiać. Jak brzmiało pańskie nazwisko? March odłożył słuchawkę.

* * *

W drodze powrotnej rozmyślał o porannym telefonie do Buhlera.

Głos starego człowieka: „Buhler? Odezwij się. Kto mówi?”

„Przyjaciel”.

Trzask odkładanej słuchawki.

7

Bülow Strasse ma mniej więcej kilometr długości i biegnie z zachodu na wschód przez jedną z najbardziej ruchliwych dzielnic Berlina, niedaleko Dworca Gotenlandzkiego. Amerykanka mieszkała w bloku w połowie ulicy.

March nie spodziewał się, że zagraniczna korespondentka będzie mieszkała w takiej ruderze: poczerniała od stuletniej sadzy, pięciopiętrowa fasada upstrzona była ptasimi odchodami. Siedzący na chodniku obok wejścia pijak wodził głową za każdym przechodzącym. Drugą stroną ulicy biegł nadziemny odcinek U-Bahnu. Kiedy parkował samochód, ze stacji wytoczyły się czerwone i żółte wagony metra. Z pałąków strzelały jaskrawe niebiesko-białe snopy iskier. Zapadał zmierzch.

Mieszkanie Amerykanki mieściło się na czwartym piętrze. Nie było jej w domu. Do drzwi przypięty był napisany po angielsku liścik: „Henry, jestem w barze przy Potsdamer Strasse. Całusy, Charlie”.

March znał po angielsku tylko kilka słów — dosyć, żeby zrozumieć treść notatki. Znużonym krokiem zszedł z powrotem na dół. Potsdamer Strasse była bardzo długa, mieściło się przy niej wiele barów.

— Szukam Fräulein Maguire — zwrócił się do dozorczyni na parterze. — Wie pani może, gdzie ją można znaleźć? Zareagowała, jakby przekręcił kontakt.

— Wyszła mniej więcej przed godziną, Herr Sturmbannführer. Jest pan drugim mężczyzną, który o nią pyta. Piętnaście minut po jej wyjściu przyszedł młody facet, elegancko ubrany, z krótko przyciętymi włosami. Cudzoziemiec jak ona. Fräulein Maguire nie wróci przed północą, to mogę panu zaręczyć.

March zastanawiał się, o ilu jeszcze lokatorach dozorczyni donosi na Gestapo.

— Czy jest jakiś bar, który regularnie odwiedza?

— U Heiniego, tuż za rogiem. Łażą tam wszyscy ci cholerni cudzoziemcy.

— Pani spostrzegawczość zasługuje na podziw.

Kiedy rozstawał się pięć minut później z wracającą do szydełkowania konsjerżką, głowa pękała mu od wiadomości o „Charlie” Maguire. Wiedział, że ma krótko przycięte, ciemne włosy; że jest nieduża i szczupła; że nosi nieprzemakalny płaszcz z błyszczącego plastiku i buty na wysokich obcasach jak jakaś dziwka; że mieszka tutaj od sześciu miesięcy i często wstaje z łóżka dopiero w południe; że zalega z czynszem; że powinien zobaczyć, ile wyrzuca butelek po alkoholu… Nie, dziękuje, naprawdę nie ma ochoty bliżej im się przyjrzeć, to nie będzie konieczne, okazała się pani nadzwyczaj pomocna.

1 ... 20 21 22 23 24 25 26 27 28 ... 86
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)