Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Vaterland [Fatherland - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Vaterland [Fatherland - pl]

Электронная книга - «Vaterland [Fatherland - pl]». Краткое содержание книги:

Jest rok 1964. Nazistowskie Niemcy triumfują w Europie oraz Azji i przygotowują się do obchodów 75 urodzin Hitlera. Prezydent USA J.F.Kennedy ma przybyć z oficjalną wizytą do Rzeszy, aby przywrócić stosunki dyplomatyczne miedzy krajami. Wtedy uwagę władz przykuwa seria tajemniczych morderstw. Wszystkie ofiary łączy udział w planie eksterminacji Żydów i Słowian. Śledztwo rozpoczynają agencji niemieckiego wywiadu, szpiedzy i amerykańska dziennikarka. Rozwiązanie okaże się bardziej zaskakujące, niż ktokolwiek przypuszcza.
1 ... 17 18 19 20 21 22 23 24 25 ... 86
Перейти на страницу:

— Mam w dupie historyczny wymiar. Zależy mi na tym, żeby mieć spokojną głowę. Już teraz bomby wybuchają jak fajerwerki. Spójrz tylko na to.

Jaeger zdjął nogi z biurka i pogrzebał w stosie akt.

— Podczas gdy ty plażowałeś na brzegu Haweli, niektórym z nas spadła na głowę dodatkowa robota.

Wziął do ręki dużą kopertę i wysypał na biurko jej zawartość. W tego rodzaju kopertach przechowywano osobiste dokumenty zmarłych. Max wyciągnął spod stosu papierów dwa paszporty i podał je Marchowi. Jeden z nich należał do oficera SS, Paula Hanna; drugi do młodej kobiety, Magdy Voss.

— Ładna sztuka, nie? — zapytał Jaeger. — Dopiero co wzięli ślub. Przyjęcie weselne urządzono w Spandau. Młodzi zostawili gości i ruszyli w podróż poślubną. On prowadzi. Skręcają w Nawener Strasse. Zajeżdża im drogę ciężarówka. Z tyłu wyskakuje facet z pistoletem. Pan młody wpada w panikę. Wrzuca tylny bieg. Wali prosto w latarnię. Kiedy próbuje z powrotem wrzucić pierwszy bieg, bum, dostaje kulę w głowę. Koniec pana młodego. Mała Magda wyskakuje z samochodu, próbuje uciekać. Bum! Koniec panny młodej. Koniec podróży poślubnej. Koniec wszystkiego. Tyle tylko, że obie rodziny wciąż bawią się na weselu, wznosząc zdrowie nowożeńców, bo przez następne dwie godziny nikt nie pomyślał, żeby powiedzieć im, co się stało.

Max wysmarkał nos w brudną chusteczkę. Xavier zajrzał ponownie do paszportu dziewczyny. Była całkiem ładna: blond włosy i ciemne oczy. W wieku dwudziestu czterech lat leżała teraz martwa w kostnicy.

— Kto to zrobił? — zapytał, oddając Jaegerowi paszporty.

— Polacy. Łotysze. Estończycy. Ukraińcy. Czesi. Chorwaci. Gruzini. Czerwoni. Anarchiści — wyliczył na palcach Max. — Kto to wie? W dzisiejszych czasach mógł to zrobić każdy. Biedny idiota umieścił zaproszenie na wesele na tablicy ogłoszeń w koszarach. Gestapo uważa, że zobaczyła je jakaś przechodząca sprzątaczka albo kucharka i przekazała wiadomość dalej. Większość personelu pomocniczego w koszarach to cudzoziemcy. Dziś po południu wszystkich aresztowano.

Włożył z powrotem paszporty i dowody osobiste do koperty i wrzucił ją do szuflady.

— A tobie jak poszło?

— Poczęstuj się czekoladką. — March podał bombonierkę Jaegerowi. Ten otworzył ją. W ciasnym wnętrzu zabrzmiały metaliczne tony pozytywki.

— Bardzo smaczne.

— Co o tym możesz powiedzieć?

— O „Wesołej wdówce”? Ulubiona operetka Führera. Uwielbiała ją moja matka.

— Moja też.

Uwielbiały ją wszystkie niemieckie matki. „Wesoła wdówka” Franciszka Lehara. Po raz pierwszy wystawiona w Wiedniu w roku 1905; słodka niczym słynne wiedeńskie kremówki. Na pogrzeb zmarłego w 1948 roku Lehara Führer wysłał swego osobistego przedstawiciela.

— Co jeszcze chcesz wiedzieć? — Max wziął w swoje ogromne łapsko jedną z czekoladek i wrzucił ją do ust. — Od kogo to dostałeś? Od cichej wielbicielki?

— Wyjąłem ją ze skrzynki pocztowej Buhlera. — Xavier ugryzł pół czekoladki i skrzywił się, czując w ustach mdły smak wiśniowego likieru. — Zastanów się: nie masz żadnych przyjaciół, a mimo to ktoś przysyła ci kosztowną bombonierkę ze Szwajcarii. Bez żadnej kartki. Bombonierkę, która wygrywa ulubioną melodię Führera. Kto to mógł zrobić? — zapytał, połykając drugą połowę. — Może truciciel?

— Chryste Przenajświętszy! — Jaeger wypluł wszystko w otwartą dłoń i zaczął wycierać z warg i palców brązowe smugi śliny. — Czasami mam poważne wątpliwości co do twego zdrowia psychicznego.

— Systematycznie niszczę dowody rzeczowe — oznajmił March, zmuszając się do zjedzenia kolejnej czekoladki. — Nie, właściwie robię coś jeszcze gorszego: konsumuję je, popełniając w ten sposób podwójne przestępstwo. Zakłócam działanie wymiaru sprawiedliwości, osiągając przy tym korzyść osobistą.

— Weź parę dni wolnych, człowieku. Mówię serio. Potrzebny ci wypoczynek. Radzę ci dobrze: zejdź na dół i wyrzuć te pieprzone czekoladki do pierwszego napotkanego kosza na śmieci. A potem zjedz kolację razem ze mną i ż Hannelore. Wyglądasz, jakbyś od kilku tygodni nie miał w ustach nic przyzwoitego. Sprawę przejęło Gestapo. Raport z sekcji zwłok powędruje prosto na Prinz-Albrecht Strasse. Postaw na tym krzyżyk. Zapomnij o tym.

— Posłuchaj, Max. — Xavier powtórzył mu to, co usłyszał od Josta. Opowiedział o widzianym przy zwłokach Globusie. Wyciągnął kalendarzyk Buhlera. — Kto to jest Stuckart i Luther?

— Nie mam pojęcia. — Twarz Jaegera stała się nagle zimna i obojętna. — Co więcej, wcale nie chcę wiedzieć.

W dół prowadziły strome, pogrążone w półmroku kamienne schody. March zszedł do podziemi i zawahał się, trzymając w ręku czekoladki. Za drzwiami z lewej strony znajdowało się wybrukowane kocimi łbami podwórko, skąd wywożono składowane w wielkich, zardzewiałych pojemnikach śmieci. Słabo oświetlony korytarz z prawej strony prowadził do archiwum.

Wsadził czekoladki pod pachę i skręcił w prawo.

Archiwum Kripo mieściło się w dawnym magazynie koło kotłowni. Bliskość instalacji centralnego ogrzewania i plątanina rur z ciepłą wodą sprawiała, że było tu bez przerwy gorąco. W powietrzu unosił się charakterystyczny kojący zapach kurzu i suchego papieru; szczyty stojących między filarami metalowych stelaży wydawały się tonąć w mroku.

Archiwistka, tęga kobieta w zatłuszczonym mundurze, była kiedyś strażniczką w więzieniu w Plötzensee. Kazała mu się wylegitymować. Pokazał jej przepustkę, tak jak to czynił przynajmniej raz w tygodniu przez ostatnie dziesięć lat, a ona przyjrzała się jej dokładnie, jakby widziała ją pierwszy raz w życiu. Porównała zdjęcie z twarzą, ponownie rzuciła okiem na przepustkę i dopiero wtedy oddała mu ją z powrotem, kiwając przy tym niedostrzegalnie podbródkiem — coś pośredniego między podziękowaniem a drwiną.

— Nie wolno palić — powiedziała po raz pięćsetny z rzędu, unosząc ostrzegawczo palec.

Ze stojącej przy jej biurku półki z księgozbiorem podręcznym wybrał „Wer Ist’s?”, niemiecką wersję „Who’s Who?”, oprawne w czerwoną skórę liczące tysiąc stron tomisko. Wziął także mniejszą partyjną publikację, Spis wyższych urzędników NSDAP. Przy każdym biogramie zamieszczono tam niewielką fotkę wielkości zdjęcia do paszportu. Zaniósł obie książki na stolik i zapalił lampę. Archiwum było prawie puste.

Z dwóch informatorów Xavier wolał przewodnik partyjny. Publikowany był mniej więcej raz w roku od połowy lat trzydziestych. Często przychodził tutaj w długie, ciemne, zimowe popołudnia, żeby posiedzieć w cieple i przejrzeć stare wydania. Intrygował go sposób, w jaki zmieniały się twarze. We wcześniejszych wydaniach dominowali członkowie Freikorpsów, posiwiali mężczyźni z karkami szerszymi niż obwód czaszki. Wlepiali wytrzeszczone oczy w obiektyw, wyszorowani do czysta i zażenowani niczym dziewiętnastowieczni parobcy, którzy założyli swoje najlepsze niedzielne ubrania. Ale gdzieś około roku tysiąc dziewięćset pięćdziesiątego piwosze ustąpili miejsca wymuskanym technokratom w rodzaju Alberta Speera — wykształconym absolwentom uniwersytetów — ludziom o zimnych oczach i twarzach, na których widniał szeroki uśmiech.

Był tylko jeden Luther. Imię: Martin. Oto mamy, towarzysze, prawdziwe historyczne nazwisko. Ale ten Luther w niczym nie przypominał swego słynnego imiennika. Pyzata twarz, czarne włosy i okulary w kościanej oprawie. March wyjął swój notatnik.

Urodzony 16 grudnia 1895. 1914-1918 służył w wojskach transportowych. Zawód: spedytor meblowy. Wstąpił do NSDAP i SA l marca 1933. Zasiadał w berlińskiej Radzie Miejskiej, reprezentując dystrykt Dahlem. W 1936 wstąpił do służby zagranicznej. W 1941 awansowany na podsekretarza stanu. Przed odejściem na emeryturę w roku 1955 pełnił w Ministerstwie Spraw Zagranicznych funkcję szefa Abteilung Deutschland.

1 ... 17 18 19 20 21 22 23 24 25 ... 86
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)